Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Posem

Użytkownicy
  • Postów

    58
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez Posem

  1. @andrew A dziękuję. Pozdrawiam.
  2. Dziś zostawiłaś mnie pustego z bliską rozmową od której nie sposób uciec wiesz już kogo nie lubisz tego można nie czuć sądzić inaczej ale prawda i tak jest oczywista a wiesz, że musisz być inna by wrócić do domu w którym ciepła noc widzi twoje szare oczy porozbijane i leczy je kojący strumień muzyki nie umiem pisać o duszy która wyrywa się do miłości a łączy się z martwym ciałem jeśli zrobię dziś pierwszy krok czy zostanie za mną to wszystko co było złe rzucam się w mrok złoty i milczący.
  3. @aff Dziękuje, również pozdrawiam.
  4. Dziś nie byłem z tobą długo widziałem jezioro na którym odpoczywał księżyc i niezliczona ilość gwiazd wróciłaś się do czasów szkolnych gdzie przyjaciele trawili wzajemny smutek albo korzystali z niego jak naturalną kolej rzeczy siedziałem tam z tobą widziałem ból który chyba bywa przelotny dławiony rzeką różowego tła nic więcej nie zauważyłem nic co byłoby mi potrzebne twoje żelazne serce pokrywa się z moim też niewiele czuję gdy odchodzę od gwiazd od słońca od śmierci, która spotyka człowieka czy muszę więcej czuć? choć każda drobna rzecz czasem wywołuje ból.
  5. Dziś poszedłem z tobą, aż do końca do miłości która zaczyna się o poranku a kończy o zmierzchu trud nieraz wymagał snu pokrojonego i podpalonego krwią dodatek wypływał z głowy i zacinał sen na chwilę bo później znów wszystko sypało się jak domek z kart wszystko, to widzę dobrze ale dziś nie jestem usatysfakcjonowany widzę w tym złoty koniec który może i przewidywalny niekoniecznie chcę go takim widzieć wolę zwyczajność kiedyś rysowałem ciemne chmury i oglądałem wiadomości co przyszło to wiedziałem bo dopiero po chwili wróżyłem kolejną katastrofę i wszystko działo się nie tak, jak chce i nie mogłem w to uwierzyć jadłem to i po prostu porzuciłem stos kwiatków z listkami i niewyczerpaną nadzieję na zmianę.
  6. Dzisiaj wracasz do rodziny do bólu sprzed kilku miesięcy goi się rana dosyć szybko jeśli można tak powiedzieć a to co przeżyłaś jeszcze wcześniej powoli odchodzi i zajmuje to miejsce rozsądek i rzeka dobroci każdy łyk wody rozsuwa kotarę obyczajowości piję ją powoli gdyż słońce unosi głowę i ciężar spada na bark wiem, że w tych chwilach złości która rozsadza kark nie łatwo nie postawić muru choć tu zwykle obchodzi się go.
  7. Mówisz mi że w rozpacz można wejść i pozwolić sobie na smutek i żal gdy wszystko upada otrzymujesz koło ratunkowe i powoli wychodzisz na prostą na jak długo? wolno brnę przez tę opowieść może jeszcze się dowiem każdy cierń jest jak znak stop nie miniesz go musisz się zatrzymać wszystkie te burzowe chmury które wiszą nade mną są przepowiednią o nadchodzącym końcu czy ta rozpacz nie minie? zatrzyma się zabierze ducha i w ciemności zostawi swój nędzny ślad.
  8. Dziś znowu widzę ciebie jak idziesz na urlop nie chciałaś z innej strony padł wybór odpoczywasz tylko chwilę później roznoszą zmysły korzyści z pożądania więcej nie wiem nie jesteś mi bliska ale rozumiem tę sztukę widziałem wieżę wysoką po niej wdrapywali się na samą górę ludzie z ideą że jeszcze można na czymś budować że jeszcze można coś zmienić ale po ciałach choć nie słychać nie każdy przechodzi codziennie.
  9. Dziś widzę cię na wojnie która rozumie co to dramat słońce przypieka ciało jakby gasiło na nim papierosy są przyjęcia do rozerwania i do pozszywania bólu rozstania, choć ciężkie niosą ukojenie i te misje o wielkim znaczeniu i ciężkim brzemieniu kiedyś patrzyłem w słońce przez zmrużone powieki wiatr od czasu do czasu zawiał przyniósł popiół strącił z włosów resztę zmartwień.
  10. Trzeci dzień jadę z tobą oglądam twój szlak i rysuję czerwoną linię tam gdzie rozerwana skóra znaczyła owoc grzechu wszystko zazwyczaj kończy się dobrze w takich sztukach list jest odpowiedzią przed rosnącą obawą wyjaśnia życie ale to i tak za mało dopiero powrót znaczy sukces czasem wybieram się w podróż po wąskich korytarzach gdzie wspólnota łączy się z faszyzmem nie wiem tylko tyle ale czy zobaczę wojnę przecież drugiej nie będzie.
  11. Czasem widzę cię zrujnowaną przez prawo, przez osobliwość i nie wiem jaką wybierzesz drogę z góry słychać rozkaz że to pokolenie musi przetrwać i nie podzielasz tego zdania siebie nie widzę w tym co jest choć biblioteka to jak zimna woda w czasie upału i nie marznące zainteresowanie szedłem kiedyś przez pustynię deszcz słońca uderzał w skronie brak i coś jeszcze wywiązywałem się topiłem skórę prawdziwy Jurassic Park ze ślimakiem na ręce.
  12. @Berenika97 Nie, nie. Wolę zostawić tak jak jest. Poza tym, gdybym wyjaśnił, to musiałbym... no i tego właściwie nie chce pisać. Więc zostanie cisza. Pozdrawiam.
  13. @Berenika97 Mam odpowiedzieć?
  14. Widzę siebie w błękicie jak korzystam z pomocy przy końcu mojej drogi chyba bo jeśli nie to wybieram ciemność choć to nie takie proste chodzi o zasady wywołane słońce otula mnie blaskiem jest jak likier nie widzę siebie w nim w jego piekle więc tylko mówię to nie dla mnie choć to co mówię jest tak naprawdę niewyraźne.
  15. Czasem jestem daleko i zbieram radość by przepuścić ją przez sito i zatrzymać najcenniejszy kawałek dziś biegniemy w deszczu i rozumiemy się bez słów wystarczy nam uśmiech i trochę pamięci teraz wiem, że potrafię igrać z czułością która zalewa mi serce i topi gorzki smutek myślę ile czasu mi potrzeba by wydobyć z głębin siebie najgorszy chwast i wciąż nie wiem czy można ukołysać radość samą nadzieją czy w nieskończoności nie braknie mi tchu czy zjem swój los i nie powiem już nic więcej.
  16. Czasem idę i wspominam wasze czasy gdzie pływacie w rzece i z powodu upału pijecie z niej wodę choć to nie zdrowe widzę, że życia wam nie ubywa inaczej jest w moim przeświadczeniu słyszałem, że ktoś prawie umarł gdy szedł po zdrowie na jezdni wspomnienia też płynącą jak rzeka podobno ma być jeszcze susza albo pragnienie które znika jakby ktoś zamykał drzwi w obawie, że obudzi dziecko.
  17. Czasem ostatnie co zostaje to podróż której jeszcze nie znam poprawiam się szukam zła ale pod koniec dnia znów tracę nadzieję będąc przy strumyku śledzę żabki puszczane na wodzie przy ognisku rozmawiam podchmielony jeszcze góry przede mną i nie wiem może znajdę miłość w szklance z dobrą cytryną i ciężką ciszą.
  18. Czasem lecę statkiem kosmicznym wzdłuż ust cienką nicią blokuję oddech a wiem, że ktoś zawsze poleci za mną by poruszyć góry by zmrozić oczy kłamstwo pochyla się nad prawdą brzmi tak samo dopiero niepokój przeradza się w gniew mam w sobie zło i tak mi się wydaje że na koniec nie usłyszę już żadnych słów.
  19. Czasem słyszę że pada prąd a zebrany tłum na chwilę stoi przerażony nie wróży to nic dobrego gdy za oknem ciemność nie wystająca zza żaluzji próbuję przecisnąć się przez tłum ale rezygnuję i sięgam po kieliszek szampana na tacy słucham uważnie bicia serca ale ono nie słyszy że ciemność gorsza jest od ciszy.
  20. Czasem czołgam się w tunelu gdy ściany coraz bardziej przesuwają się ku sobie żyć trzeba chcieć i nie czekać, aż się skończy słyszałem wiele takich haseł i za każdym razem widziałem flagę która opada tunel nie może się skończyć gdy żyję ale może zgasnąć pod naporem światła nic z tego się jednak nie dzieje a ściany zamykają mi przejście i w ciemności już nie wiem czy wszystko jest takie proste.
  21. Czasem lubię kopać ale nie w horrorze i nie by zabić po prostu w ziemi która chowa skarby powoli przemierzać głęboki świat w którym są rysy na twarzy i nie jedno przekleństwo ale to gdzie indziej tutaj są same wartości złoto, diamenty i warczenie czegoś, czego jeszcze nie poznałem.
  22. @Berenika97 Już tłumaczę. Pierwsze trzy wersy łączą się z ostatnimi. A to co pomiędzy, to o książce, którą czytam. A o co chodzi? Chodzi o to, że kupiłem romans, zamiast czegoś innego. No i mam tak, że jak coś kupię, to muszę to przeczytać. Stąd ta recenzja, która jest inna, niż to o czym jest książka. Ot, i cały patos.
  23. Czasem szukam tego co w recenzji ale inna historia powstaje mężczyzna i kobieta pięknie toczą losy obfitujące w lekkość może przy stole jej historia obudziła serce rodzice to tylko woda która spada na sadzonkę lubią gdy słońce żyje niby nic ale nie wiedziałem poczęstuje się więc ciastkiem i zasiądę do stołu.
  24. Czasem idę na Alaskę i patrzę na głód który w zimie przedziera się przez usta myślę, że można zacząć na nowo z czystym sumieniem do tego brakuje jednak serca, które kocha widziałem również pomoc jak upadały drzewa i tylko dziękuje które w chmurach rośnie jak deszcz.
  25. Czasem patrzę tak jak dziś gdzie przeniosła mnie książka a było to miejsce, w którym nie ma miejsc i trudności było dużo przeciwności na każdej ulicy i ten dym z kominów jak przepaść między ludźmi nierozwiązana odchodzę ze spokojem i odkładam książkę wierząc, że jej koniec będzie choć trochę podobny.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...