Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

85. Szczenięta wojny

(narrator: markietanka)

 

1.

 

Rodzą się wszędzie —
pod wozem, przy ogniu,
między przekleństwami.

 

2.

 

Nie pytają skąd.
Dzieci są mądrzejsze
od dorosłych.

 

3.

 

Ich ojcowie już maszerują
gdzieś dalej.
Zawsze dalej.

 

4.

 

Matka patrzy w oczy dziecka.
Nie wie,
kogo w nich widzi.

 

5.

 

Różne języki,
różne kolory —
ta sama głodna noc.

 

6.

 

Mówią, że z nich
powstanie nowy lud.
Może.

 

7.

 

Kto im wytłumaczy,
czemu świat
ciągle płonie?

 

8.

 

Dzieci imperium.
Urodzone,
by nie mieć miejsca.

Opublikowano

@Łukasz Jurczyk

 

Narratorka - kobieta, wędrująca za wojskiem – handluje z żołnierzami, karmi ich, opatruje i widzi zaplecze wojny - i relacjonuje brutalny obraz dehumanizacji.

Już sam tytuł - „Szczenięta wojny” - odziera dzieci z ludzkiej godności, rodzą się jak zwierzęta - „pod wozem, przy ogniu”.

Wojna uniemożliwia budowanie więzi i tworzenie rodziny - ojciec jest tylko cieniem, który idzie dalej - zabijać lub ginąć.

A matka patrząca w oczy dziecka nie wie, kto jest jego ojcem. Może to być wróg, gwałciciel, przypadkowy kochanek - dziecko jest żywym przypomnieniem traumy.

„Ta sama głodna noc” - bardzo trafne spostrzeżenie narratorki - markietanki, która wie, że niezależnie od tego, kim się jest - ból i głód na wojnie jest taki sam.

A pomysł, że z wojennych dzieci powstanie „nowy lud” budzi wiele wątpliwości. Dzieci rodzą się w świecie bezustannego konfliktu - to brzmi jak oskarżenie dorosłych, którzy nie potrafią przerwać błędnego koła przemocy.

Końcowa strofa - puenta - „Dzieci imperium” brzmi dumnie, potężnie, ale to imperium skazuje je na bezdomność, są jakby niepotrzebnym produktem ubocznym wielkiej polityki.

Bardzo poruszający tekst, bo pokazuje, że największą ofiarą konfliktów zbrojnych nie są ci, którzy giną na frontach, ale ci, którzy rodzą się na ich zgliszczach - bez tożsamości, bez ojczyzny, skazani na wieczną tułaczkę.

Opublikowano

@Łukasz Jurczyk

 

Markietanka nie ocenia, ona jedynie wystawia rachunek sumienia światu, który w imię „imperiów” niszczy to, co najwinniejsze.

Ona nie widzi „chwały bohaterów” tylko brud, krew, rodzące się byle gdzie dzieci i maszerujących dalej ojców.

Niezwykle poruszający fragment!

 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


×
×
  • Dodaj nową pozycję...