Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

@Nata_Kruk Nato, dopiero co zapraszałaś moją gąskę, żeby pobyła na Śląsku, a tutaj przynosisz taki zjawiskowy, poruszający wiersz. To poszukiwanie ciepła i składanie jutra z okruchów trafia prosto w serce. Cudowny, klimatyczny utwór, w którym chce się zostać na dłużej.
Pozdrawiam :)

Opublikowano (edytowane)

@andrew... stokrotne dzięki za humorek... :))

 

@Łukasz Jurczyk... dziękuję bardzo, niech mnie weźmie w pół.. nie zaszkodzi... :) mój światek teraz ma się całkiem dobrze, bez obaw.. :)

 

@Alicja_Wysocka... gąski lubią Śląsk.. :) chyba. Niech wszyscy szukają ciepła i składają

z okruszków lepsze jutro. Piszę.. ja.. ale mam na myśli ludzi. Dziękuję za miłe słowa.

 

Ślę Wam w podziękowaniu.. :) i pozdrawiam.

 

@Rafael Marius... @Leszek Piotr Laskowski... @Posem... @Benjamin Artur.. @Poet Ka

Bardzo Wam dziękuję za zatrzymanie się obok treści.

 

Edytowane przez Nata_Kruk (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@Nata_Kruk

 

To nastrojowy wiersz, pełen delikatności i melancholii. W piękny sposób połączyłaś motyw zimy (chłodu, trudności życiowych, rozpadu) z tęsknotą za latem (ciepłem, uzdrowieniem, miłością).

Wers o tym, że "z okruchów pozbieranych przyszło poskładać jutra przyszłość" - bardzo mi się podoba - chyba każdy z nas miał w życiu taki moment. Oby to wyczekiwane lato przyszło jak najszybciej. Cudnie malujesz słowem.

 

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Wiosna jak już wybucha to konkretnie, więc nie sposób przejść obok niej obojętnie.

W oczekiwaniu na lato...  można się nieźle przystroić :)

 

 

Pozdrawiam

Opublikowano

jak czytałem, to tak jakbym E. Demarczyk słyszał:

 

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

gdy przyjdzie pora będzie granie

słowików kosów wszelkich ptaków

w parku na ławce zcałowanie

mrzonek zimowych chłodnych blasków

 

z okruchów życie ktoś pozbiera

czekając na miłości przyjście

i może przyjdzie tu i teraz

zanim jesienne spadnąliście

....

 

Opublikowano

@Berenika97... chyba każdemu przychodziło składać się po rozsypce z jakiegoś powodu, bo życie potrafi być
horrorkiem, ale na szczęście znajdujemy też pokłady delikatności i zrozumienia... oby.
Dziękuję bardzo za ten ciepły komentarz.

 

@Natuskaa... wobec tego poczekajmy, aż pokaże swoją pełnię... :) bo na razie chłodnawo, jak na tę porę roku.

Dobrze, że słońca nie brakuje. Dziękuję za zatrzymanie.

              

Pozdrawiam Panie.

Opublikowano (edytowane)

@Jacek_Suchowicz... jakbyś słyszał Ewę Demarczyk.. :) nigdy bym nie pomyślała, ale

faktycznie linia melodyczna pasuje do strofek, tylko refrenu brak. 

Dziękuję także za wierszowany komentarz.... :) i... dobrej nocy.

 

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

z okruchów życie ktoś pozbiera
róbmy to wespół chyba warto
ale na ciszę - co rusz wzbiera -
można niekiedy smutkiem patrzeć

 

bo nie ma pory lepszej gorszej
gdy kalendarze czas odbiera               
a jutro może się nie zdarzyć
wtedy gdzieś szepty - mogł(a,e)m teraz     

 

 

 

Edytowane przez Nata_Kruk (wyświetl historię edycji)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • II.
      Wujek Wołodia ma do tego dryg (Ty wiesz, co!)

      Byliśmy na rowerze: ja, kumpela, i jej gach,
      Nagle mi puściły śruby w mimośrodzie!
      Rama mnie bach, spodnie w piach,
      Rower do kasacji, przyrodzenie jakbym dopiero co się urodził!

      Ale w Piterze mówią, że mój sąsiad, były szpieg , jeden z perełek z korytka KGB,
      Wujek Wołodia, tak nazywają go, ma do tego niezły dryg…

      — Wujek Wołodia?
      — Wujek Wołodia!
      Wujek Wołodia zaraz to załatwi ci!
      Wujku Wołodia, dokręć śruby mi!
      Wujku Wołodia, dokręć śruby w mig!
      Wujku Wołodia, śrubę dokręć mi!


      Posiedź jeszcze, wujek Wołodia dokręci kilka śrub.
      A ciocia Natasza nas zaszyje, milcząc jak grób!
      Cała rodzina, cały blok ją na zabój kocha!
      Ciocię znaną jako Bomba (albo Gocha Locha),
      kochają wszyscy, a do tego, prokuratorski złożyła ślub!

      Więc, ciociu, co jeszcze możesz nam zszyć? Wujek Wołodia nam wszystkim kibić tak zwęził, że zaczęła pić!
      Wszystkich nas związała jego wątpliwego wątku wątła nić!

      — Wujek Wołodia?
      — Wujek Wołodia!
      Wujek Wołodia zaraz to załatwi ci!
      Wujku Wołodia, dokręć śruby mi!
      Wujku Wołodia, dokręć śruby w mig!
      Wujku Wołodia, śrubę dokręć mi!


      Wuju, wy, chwała ci chór wujów dostojny!
      Wuju złamany, odkręć śruby tej wojny!

      Wujku Wołodia, d dokręć śruby!
      Wujku Wołodia, d, dokręć śruby!
      Wujku Wołodia, dokręć, błaga cię Twój lud,
      Wujku Wołodia, rozkręć, blogi, Twój lód błogi!

      Wujku Wołodia, do kręć do wszystkich.... śrub!
      Wujku Wołodia, kręć aż po sam....
      Grób!

      III.
      [...]
      „To minie, jak nad Moskwą majowa burza”

      Jak łzy Ukrainy, jak w ustach palce brudnego psa
      Jak legitymacja członka z ramienia spod ciemnej gwiazdy,
      Jak przesłuchanie w chłodni – aż bać się strach!
      Jak korytarze ponure Łubianki,

      Jak gaz z Nord-Ost, który na cel bierze wiatr,
      Jak niesforna sfora federalnych majorów,
      Sewastopol, Donieck i Ługańsk, wagnerowcy i Specnaz,
      Jak pałujący kobiety chłopcy z Omonotworu...

      To na pewno minie,
      Minie jak zły sen!

      Z mokrym workiem nadzianym na mój durny łeb,
      Ślady na dłoni rażonej paralizatorem,
      Jak moja Rosja, czarny więzienny jem chleb,
      Ale uwierz mi: to wszystko zniknie wnet jak nocna zmora!

      W jaki ślepy zaułek wpędził nas marny los?
      Ale gdzieś na horyzoncie widzę światełko
      Upartej nadziei, wiodące w tunelu głąb...

      Uwierz mi, to też minie!

      Jak swastyka Ruskiego Mira,
      I dym pożarów niesiony przez wiatr,
      Wyroki na dzieci z Penzy i Pitera,
      I policyjna suka nabita dziećmi po dach!

      I twój telewizor, z którego pluje Sołowjow,
      Paragraf 228 i kocioł o piątej,
      I chłopcy z prewencji tępo się śmiejący,
      Gazując kobiety, chłopców i brzdące...

      To wszystko minie jak inne miesiące:
      Jak grudzień, styczeń, luty, maj…
      Minie, bez wątpienia minie!
      Na razie w to im graj
      Ale to ich już ostatnie pląsy!

      Jeszcze mam mokry worek nadziany na dumny łeb,
      Na dłoniach ślady po pieszczocie paralizatora,
      Jak moja Rosja, łykam więzienny chleb,
      Ale uwierz mi: to wszystko minie jak ta sfora od majora!

      Wszystko to wkrótce odejdzie wstecz!
      Za rok, za miesiąc, nawet za godzinę;
      Jeszcze wczoraj dyktator imperium miał u stóp,
      A dziś milczy jak grób:
      Teraz to tylko starzec w kostnicy, zimny trup !
      Wszystko kiedyś minie!

      I bramy Lefortowa runą, kraty - wyrwane z ram,
      A moja Rosja w końcu obudzi się ze snu,
      Jak ten zdradzony podwójnie malezyjski wrak,
      I wiosna w końcu zawita na twój lodowaty próg…

      W jaki ślepy zaułek zaprowadził nas marny los?
      Lecz gdzieś na pochmurnym horyzoncie widzę
      Zapomniane światło, co mnie wyprowadzi stąd!

      Uwierz mi, to też minie!
      To przeminie, na pewno! Na pewno przeminie,
      Za godzinę, za chwilę…
      To wszystko minie!

      IV.
      Hm                                            H7
      Wybaczcie piechocie, że bywa bezrozumna ona tak:
                  Em                                  F♯7
      Ty zawsze na wylocie, gdy nad ziemią wiosna idzie w tan,
                 Hm                  A7               G
      Po chwiejnych schodkach schodzisz w werbli takt…
                  Em  in              Hm/F♯     F♯7        Hm
      Zapłacze po tobie tylko wierzba, siostra wierna twych lat.

      Nie ufaj pogodzie, gdy świat cały skryje się w gęstym dżdżu,
      Nie ufaj piechocie, gdy bitne pieśni wciąż śpiewa bez tchu,
      Nie ufaj jej, nie wierz, gdy słowiki zakrzyczą na cały sad.
      Muszą rozliczyć się jeszcze życie i śmierć ze swych spraw

      Ten czas cię nauczył, że tylko w okopie znajdziesz sens i treść:
      Na przestrzał otwierasz życia drzwi tu...
      Towarzyszu, dziękuję ci za Twój hojny gest:
      Jesteś wciąż w boju i tylko to jedno cię zrywa ze snu –

      Dlaczego odchodzisz, gdy nad ziemią wiosna tańczy do utraty tchu?
      I: dokąd uchodzisz, gdy za plecami jej pieśń cię budzi ze snu?

      Edytowane przez Michał Pawica (wyświetl historię edycji)
  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...