Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

 

 

 

noc połyka nas z  samochodem
blacha pod palcami ma chłód cudzego ciała
które zaraz weźmiemy na własność

gardło maszyny
rolety w dół


świat zdycha

zostaje gęsty
biały szum
wibruje w plombach

woda bije w szyby
tysiąc wściekłych cieni
rozmazuje miasto w czarne smugi
neony ciekną w poprzek oczu

jesteś za blisko
para z ust miesza się w jeden gęsty oddech

tu nic nie jest czyste

szczotki idą po karoserii
ciężkie mokre włosy żelastwa
ocierają się rytmem który już w ciebie wszedł

drżenie idzie przez fotele
w kręgosłup
osadza się w biodrach

twoja dłoń nie pyta o zgodę
waży i bierze
zna każdy skurcz zanim się zdarzy

powietrze gęstnieje od pary i ciał
wilgoć wpełza pod ubranie
skóra poci się głodem
lepka

wchodzisz we mnie jak bieg w drapieżną skrzynię
metal o metal
żywa twardość rozrywa chłód


światło miga
krótkie ostre błyski
rozcinające ciemność pod powieką

patrzysz na mnie
to spojrzenie nie ma wyjścia
drzwi bez klamki

woda wali mocniej
kabina drży
coś wielkiego napiera z zewnątrz

a my
coraz ciszej
coraz bliżej

twoje ciepło rozsadza zimne szyby
ogień bez tlenu

palce ryją ślady których nie widać
ale mięśnie je pamiętają

napięcie gęstnieje w podbrzuszu
krew pulsuje grubo
uwięziona pod skórą
zaraz eksplodujemy

twoje palce we mnie to ślepy wyrok
śliski uścisk w którem nie ma oddechu
bierz mnie aż pęknie dno


twoje ciało pod moimi dłońmi
napięte jak struna świata
śliskie od pary
zaraz rozerwiesz mnie od środka

zapadamy się w siebie jak gwiazda
czarna
gęsta grawitacja
rozgniata nas na amen
tu nie ma Jego


szczotki stają
ciemność waży tonę

i wtedy
wszystko pęka naraz

woda wdziera się światłem
żebra pękają
krew za głośna w skroniach
ciało gubi krawędzie
mieszamy się
płynami
oddechem
izolacja zerwana ze świata

maszyna łapie nasz rytm
zaciska go
nie oddaje

nie ma już kabiny
nie ma szyb

jest tylko puls
i to napięcie które nie zna końca

czoło wbite w szkło
zostawia tłusty ślad potu i oddechu
rozmazany jak my
bez powrotu

sekunda nie chce zdechnąć
ciągnie się
rolety w górę
świat wraca za nagle za ostro

ale coś zostaje

w płucach
na skórze
pod żebrami

jak wilgoć
która weszła głębiej niż oddech

myjnia wypluwa nas na asfalt
czystych
błyszczących

a w środku
dalej wrze

parujemy

brudni od siebie

 

 

 

 

 

Edytowane przez Migrena (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@Migrena

...

to już nie wczoraj 

gdy 

wystarczał zmrok

trochę cienia 

 

zachód słońca 

się nie spieszył 

przytulał urokiem chwili 

myśli były ciepłe 

dzieliły się nim z nami 

 

dziś lubimy zaglądać 

do piekła 

tam ciała 

nie czekają na rozgrzanie 

ognia jest pod dostatkiem 

...

Pozdrawiam serdecznie

Miłego dnia 

Opublikowano (edytowane)

@Poet Ka

 

Poe.

 

Twój komentarz.

 

Twój wiersz.

 

biorę to jako pochwałę formy i nieufność wobec materii .

 

uczciwy układ.


mnie ciekawiło właśnie, czy rykowisko udźwignie język, który zwykle rezerwujemy dla "wyższych spraw”.

 


dzięki za Twój głos

 

 

ale nie byłbym sobą jakbym te Twoje " rykowiska" zostawił bez nasycenie ich treścią.

 

nie, nie biologiczną - statystyczną.

 

z analiz instytutu Kinseya wynika, że:

 

każdego dnia na świecie odbywa się średnio od 100 do 120 milionów stosunków seksualnych.

 

na godzinę: około 4,5 miliona zbliżeń.

 

na minutę  około 75 tysięcy.

 

na sekundę   ---  w każdej sekundzie około 1200 do 1300 par na Ziemi właśnie zaczyna lub odbywa stosunek ,,,!!!

 

rykowiska ?

 

no może:))))

 

 

 

 

Edytowane przez Migrena (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@Migrena

 

Tym razem przeniosłeś intymność w przestrzeń nowoczesną, odartą z romantyzmu - tam bohaterowie znajdują się w alternatywnej, dusznej i ciasnej przestrzeni. Intymność opisujesz poprzez metaforę maszyny - granica między tym, co żywe (ludzkie), a tym, co martwe (mechaniczne) się zaciera.

Wiersz działa na wszystkie zmysły - świetna synestezja. Bohaterowie znajdują się w stanie fizycznego transu, z którego nie ma ucieczki.

W tym zamknięciu nie obowiązują żadne boskie prawa, zakazy ani moralność - jest tylko czysta, biologiczna obecność i zatracenie się.

Końcówka wiersza przynosi wybudzenie - cykl mycia dobiega końca. Sekunda uniesienia „nie chce zdechnąć”, ale rzeczywistość jest nieuchronna.

Świetna , ironiczna puenta! Niesamowicie  zmysłowy, ale i brutalny erotyk. :) 


A ja do tej pory nie byłam z moim samochodem w myjni (przez 10 lat!). Po takim opisie - muszę się nad tym głębiej zastanowić. :)  Serdecznie pozdrawiam. 

 

 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


×
×
  • Dodaj nową pozycję...