Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

 

 

 

tam, gdzie nikt nie ma imienia
miłość dzieje się sama

bez kierunku
bez dłoni
bez twarzy

nie ma ciebie
więc nie ma mnie

zostaje coś
co oddycha pomiędzy
i nie wie, że to oddech

sekundy nie pękają
nie mają o co się zaczepić
ślizgają  po sobie
jak szkło bez krawędzi

czas przestaje się liczyć
i nie zauważa, że znika

jest ciepło
które nie szuka źródła

pamięć dotyku
gładzi powietrze
jakby chciała ocalić cień
w miejscu
gdzie cień nie ma się gdzie położyć

przychodzenie i odchodzenie
tracą różnicę

przestrzeń zapomina kształty
jak woda
w której utonęło odbicie

i nawet "między”
rozpuszcza się w sobie

pory roku
i strony świata
tracą pion

jest tylko drżenie
które nie umie zdecydować
czy jest istnieniem
czy jego odbiciem

i wtedy - bez ostrzeżenia

coś to czuje

ale nie wiadomo
czy to ktoś
czy tylko ostatni ślad
że ktoś kiedyś był

 

 

 

 

 

 

 

Edytowane przez Migrena (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@Annna2

 

 

no tak, rozpad "ja/ty” był tu kluczowy .

 

bardziej niż alegoria chodziło mi  o stan w którym relacja przestaje mieć kontur i zostaje samo trwanie.

 

coś pomiędzy   bytem a jego echem

 

dziękuję Aniu.

 

 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


×
×
  • Dodaj nową pozycję...