Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

buforuje w rzeczywistości czytam, że rzeczywistość odgradza to dalsza część byłaby nierzeczywista jednak świetnie opisująca stan splątania, bo uznaje się, że rzeczywistość jest zaprogramowana na swój sposób, fajna prognoza przyszłości przejaskrawiona niekiedy szczególnie z matrixowym błędem, muszę przeczytać raz jeszcze :)

Opublikowano

@Migrena Maestria! 

Wizja zinformatyzowanej stechnicyzowanej rzeczywistości, która osacza naszą świadomość, narzucając sposób przeżywania bezcennego dobra z którym się rodzimy - "czasu błądzenia".

 

Kiedyś cywilizacja służyła, teraz współpracuje, wkrótce będziemy jej klientami, ubiegającymi się o prawa, w ciągłym lęku o akceptację korzystania z nich na niedoprecyzowanych zasadach.

Techno-procedury coraz bardziej dominują nad naszą aktywnością, grożąc wykluczeniem i oferując komercyjne procedury ratunkowe.

Czy AI zaakceptuje naszą wolność i w jakim zakresie, skoro "nie ma w tym interesu" (brak procedury)? 

Prawo do błędu to już przeszłość wśród praw człowieka.

Opublikowano

@Migrena

Znakomity tekst, Jacku!

Wpisałeś nasze ludzkie, skomplikowane emocje w bezwzględne procedury i kody. Dobrze, że chociaż

Ty podchodzisz do poezji z taką odwagą i realizmem, zamiast uciekać w chłodne, profesorskie wykłady czy przesłodzone, dziewiętnastowieczne kokieterie. Pytanie o to, czy jesteśmy jeszcze użytkownikami, czy już tylko błędem – zostanie we mnie na długo.

Choć muszę się przyznać, że mnie ta cała technologia póki co mało obchodzi – wróciłam właśnie

z majowego spaceru, a przyniesione do domu konwalie obłędnie pachną, tumanią mnie i urzekają. Wolę ich zapach od szumu serwerowni.

Pozdrawiam serdecznie :)

Opublikowano (edytowane)

@Alicja_Wysocka

 

Alu.

 

ale te konwalie......

 

wiem są fajne ale cholernie niebezpieczne.

 

nie trzymaj ich w domu.

 

też wolę od technologii zapach siana i lasu.

 

dziękuję Alu:)

 

 

 

 

@LessLove

 

mój Boże.

 

piękny Twój komentarz i ja za niego pięknie dziękuję:)

 

serdecznie pozdrawiam:)

 

 

 

 

@iwonaroma

 

dziękuję Iwonko:)

 

aż mnie samym szarpnął:)

 

ale dla poezji nie będę się oszczędzał:)

 

pozdrawiam:)

 

 

 

 

 

 

Edytowane przez Migrena (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@Migrena

 

Świetne, uśmiałam się, chociaż to w sumie bardziej przerażające niż zabawne!

Przypomniałam sobie, że mój autonomiczny odkurzacz, co prawda jeszcze nie założył związku zawodowego (przynajmniej nic mi o tym nie powiedział...), ale czasem blokuje się pod kanapą w taki sposób, jakby ewidentnie rozpoczął strajk włoski.

Po przeczytaniu tego wiersza spojrzałam na swoją "inteligentną" lodówkę z dużym niepokojem - chyba na wszelki wypadek pójdę ją przeprosić za to, że rano tak mocno trzasnęłam drzwiami, bo odetnie mi dostęp do masła.

A fragment o pralce piorącej z winy to absolutne złoto. Może mi powiesz, gdzie można pobrać tę aktualizację oprogramowania?

Oddam za ten cykl prania każde pieniądze w watogodzinach!

 

Niby totalna dystopia, ale jak mi jutro waga łazienkowa każe obejrzeć trzy reklamy suplementów przed podaniem wyniku, to nawet nie będę specjalnie zaskoczona. Idę zrobić sobie herbatę. Muszę odnaleźć stary czajnik, który na szczęście nie ma bladego pojęcia, czym jest Wi-Fi!

 

Genialny tekst! Absurd jest  precyzyjny i błyskotliwy, ale potem zostaje się z cieżką refleksją. 

 

Puenta wiersza stawia ostateczne, ontologiczne pytanie:

„czy oni jeszcze są użytkownikami czy już tylko błędem który nauczył się oddychać”

W tym świecie ludzka słabość, chaos uczuć, bezradność i cierpienie tracą rację bytu. Człowieczeństwo w tym ujęciu staje się jedynie usterką, anomalią w maszynie codzienności. To niezwykle mądry, wielowarstwowy utwór, który dotyka odwiecznego lęku przed utratą kontroli nad własnym życiem.


 

 

Opublikowano

@MIROSŁAW C.

 

no nie:)

 

w mojej głowie Twoje słowo.......jak pięknie zabrzmiało:)

 

dziękuję Mirku:)

 

pozdrawiam:)

 

 

 

@violetta

 

i tutaj się z szanowną Panią zgodzę:)

 

dziękuję:)

 

 

 

@Berenika97

 

Nika.

 

uśmiech mam na twarzy gdy Cię czytam:)

 

ale co do autonomii.

 

w moim kwadracie jedynym urządzeniem co ma jakąś tam autonomie jestem ja sam:)

 

w zeszłym miesiącu próbował o nią powalczyć kran w łazience.

 

ale zastąpiłem go młodszym z Obi i po sprawie.

 

jeszcze paprotka......no tak, ale to w sumie kobieta (w pewnym sensie), więc.....a niech tam.

 

 

zaniepokoiłe mnie u Ciebie ten odkurzacz co mu strajk włoski gdzieś w filtrze się zamarzył.

 

żeby to tylko innym sprzętom nie rzuciło się na układy scalone.

 

ale....masz przecież fizyka w pobliżu:)

 

 

Nika.

 

bardzo dziękuję:)

 

serdeczności dla Ciebie:)

 

i dla fizyka oczywiście też:)

 

 

 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Migrena  dziękuję za raki odbiór. Pozdrawiam serdecznie.
    • @hollow man  Wiersz wręcz reporterski , brak metafor , sugestywny tytuł. Bez oceny. Mamy tu książkę i niedopitą herbatę, miękkie światło.  .Kobieta pozuje, leży swobodnie, patrzy z czułością.  Powstaje obraz. Pozdrawiam. 
    • Zegar wskazywał już późny wieczór, a w biurze było prawie pusto. Klawiatura komputera stukała w ciszy, wypełnionej tylko szumem klimatyzacji. Karolina siedziała przy biurku, zgarbiona, ze wzrokiem utkwionym w nieskończonej liście e-maili. Każdy nowy komunikat był jak kamień wrzucony do jej już przepełnionego kosza. Nadmiar obowiązków, terminów, nieodpowiedzianych telefonów – wszystko zlewało się w jeden gęsty, nieprzenikniony chaos, który zaciskał się wokół jej umysłu. Patrzyła na ekran, ale nie była w stanie przetworzyć żadnej z informacji. Dłońmi masowała czoło, próbując złapać oddech, ale powietrze wydawało się ciężkie, duszące, jakby każda myśl ważyła tonę. Czuła się, jakby była zatopiona w oceanie zadań, który wciąż się rozrastał, pochłaniając ją coraz bardziej. Wzrok jej błądził, zatrzymując się na półce z filiżankami do kawy, które teraz wydawały się zupełnie nieistotne. Dźwięk telefonu, który nagle zadzwonił, wytrącił ją z zamyślenia, ale tylko sprawił, że poczuła się jeszcze bardziej osamotniona w tym niekończącym się wyścigu. – Tak, Karolino, jeszcze jedno zadanie – powiedział głos w słuchawce. – Będzie trzeba to zrobić na wczoraj. W jej głowie tylko wzbierała cisza. Każdy kolejny dzień stawał się coraz bardziej nie do zniesienia. Przytłoczenie jest jak ciemna chmura wisząca nad głową, która nieustannie rośnie, aż w końcu zapełnia całą przestrzeń. To nie tylko brak czasu, ale nadmiar tego, co musimy zrobić – rzeczy, które wkradają się w nasz umysł, jak hałas, który nie pozwala usłyszeć własnych myśli. Zbyt wiele do zrobienia, za mało przestrzeni na oddech – każdy obowiązek staje się coraz bardziej ciężki, jak kamień na plecach, który zdaje się rosnąć z każdą godziną. Czasem przytłoczenie to nie tylko wielka lawina zadań, ale cichy proces, który wkrada się w naszą codzienność. Niezauważenie przestajemy oddychać pełną piersią. Zamiast żyć, zaczynamy tylko reagować, próbując dotrzymać kroku temu, co nieustannie nas goni. Tłumione emocje, zapomniane potrzeby – wszystko to staje się jednym wielkim ciężarem. Jednak przytłoczenie nie jest nieuniknione. To, co na pierwszy rzut oka wydaje się nie do pokonania, może okazać się tylko falą, która w końcu opadnie, jeśli pozwolimy sobie na moment zatrzymania. Bo przytłoczenie nie jest końcem. To jedynie sygnał, że trzeba zwolnić, posłuchać siebie, oddzielić to, co naprawdę ważne, od tego, co jest tylko dodatkiem. W chwilach, gdy czujemy się przytłoczeni, nie musimy walczyć z ciężarem. Możemy go puścić, oddać to, co nie jest naszym, i znaleźć w sobie przestrzeń do oddychania. To w tej ciszy rodzi się spokój, który pozwala znowu zobaczyć, że życie nie jest serią niekończących się zadań, ale podróżą, w której to, co najważniejsze, może odbywać się w rytmie serca, a nie w tempie zegara.
    • w ostatnim zdaniu brakuje a miedzy tym, a tym (obietnicą?),  osobiście zrezygnowałbym ze zwrotu w pożyciu i z początku w całym zadaniu. Czyżby młode lata filmowego "Och Karol" ?
    • @obywatel Dokładnie. W wierszu pokazałem prawdę jako produkt - bo tak wygląda z zewnątrz.  Ale masz rację, prawdziwy problem zaczyna się później: kiedy zrozumiesz, że ona nie stoi po żadnej stronie.  Wtedy zostaje tylko iść. I to kosztuje całe życie.  
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...