Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

@Andrzej P. Zajączkowski

 

I mój przekład, mniej udany oczywiście, ale chciałam spróbować. Bo wiersz bardzo mi się podoba.

 

Es war ein alter König

 

Był niegdyś stary król 

Ten serca ciężar i gołębia głowa.

Ach, żal było patrzeć nań

Kiedy pojął młodą królową.

 

Był niegdyś śliczny paź,

Włos jego jasny, lekkie myśli.

On tren z jedwabiu niósł 

Swej młodej, pięknej Pani.

 

Znajoma Ci ta stara pieśń?

Raz słodka, a raz smutna?

Ot, śmierć spotkała ich.

Miłowali się bowiem za mocno. 

Opublikowano

@Annna2 Dziękuję za tę uwagę - to był najtrudniejszy moment przekładu. Chciałbym bronić mojego wyboru przywołując znaczenie żalić się - wypowiadać pretensje, skargi; narzekać, skarżyć się, użalać się. W moim rozumieniu pieśń się skarży, żali, opowiadając o smutnych losach Tristana i Izoldy. Sądzę, że w ten sposób es klingt so trüb jest oddane we właściwym sensie.  

Opublikowano (edytowane)

@Andrzej P. Zajączkowski

A to dalsze od oryginału, ale trochę bardziej melodyjne, niż moje poprzednie.

 

Był sobie król, był sobie paź.

 

Był niegdyś stary król 

Serce ze spiżu, głowa w srebrze.

Żal było patrzeć nań

Kiedy przybyło młode dziewczę.

 

Był niegdyś śliczny paź,

Włos jego jasny, lekkie serce.

Tren z adamaszku niósł 

Młodej królowej, swej niewieście. 

 

Czy znajoma Ci ta stara pieśń?

Raz słodka, raz tkliwa?

Ot, śmierć spotkała ich.

Miłość bowiem za mocna bywa. 

Edytowane przez Poet Ka (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@Poet Ka  tłumaczę oczywiście tak- ale tylko swoje wiersze pisane gwarą warmińską,

przekładam na literacki, bo mam do tego prawo, jestem ich autorką, więc oddaję wiernie swoje myśli,

to co "autor ma na myśli" czyli translację.

Nie tłumaczę innych autorów- bo nie mam na to zgody autora lub jego spadkobierców

( tu wchodzą też prawa autorskie)

Opublikowano

@obywatel - ale on nosił ten tren tam, dokąd ona zmierzała,

 

 tren się za nią ciągnął, a on go unosił, żeby królowa się nie przewróciła,

 

pełnił funkcję urzędową, nie był pokojówką,

 

 tren był na niej i wtedy go "nosił tam", dokąd ona szła

 

nie ciągnął go i nie zanosił nigdzie

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

Opublikowano

@Andrzej P. Zajączkowski

 

to wprawdzie peleryna

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

ale i tren mógł być:

 

zabezpieczany

(czyli pilnował, żeby nikt nie nadepnął)

 

jego dalsza część mogła być unoszona (czyli że część ciągnęła się po ziemi)

 

albo, jeśli pod trenem suknia była zabudowana, unosił calkowicie

(najmniej prawdopodobne)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

nie dość bo powtarza autor tam, musi być korelacja pomiędzy czytelnikiem i autorem, czytelnik odczytuje tam jako komnatę, nosił ten - bardziej odpowiadałoby obrazkowi lub unosił /niekoniecznie się/

Opublikowano (edytowane)

@Poet Kaw oryginale nie ma żadnego pazia, dworzanina etc. "on niósł" mogło dotyczyć króla...

Es war ein schöner Page,

Blond war sein Haupt, leicht war sein Sinn;

Er trug die seidne Schleppe

Der jungen Königin.


odczytuję
to była piękna strona - wizytówka pary królewskiej
miał głowę jasną i umysł lekki 
on niósł jedwabny tren - to kluczowe zdanie może oznaczać iż tak kochał swoją królewnę że jej służył podtrzymując i mając ją przy swoim boku.
Młoda królowa 

aż się prosi o "on stary ona młoda"

nie wiem dlaczego ale przypomniała mi się opowieść o królu Arturze


 

Edytowane przez obywatel (wyświetl historię edycji)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • w czarnym ogrodzie opowiesz mi wszystko   w czarnym ogrodzie nie mogę być blisko   słowa rzucane z kamieniem o drzewo   rozejrzyj się drugi masz serce po lewo   marzę o wiśniach czerwonych na liściach   otwarcie zamknięci miłością ujęci   gorycz otula wiatrem przeklętym   patrzę na Ciebie cieniem objętym   czerni przeniknę zostawię nadzieję   wierzę że wróci   nim się przemienię...   @Achilles_Rasti

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

        Wiersz bliskiej mi osoby... publikuje za jej zgodą :)  
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      z tym zdaniem jest coś nie tak, proponuję zamiast staje się napisać jest, albo zamienić na cięższy. Bardzo dobry tekst.
    • @Migrena  dziękuję za raki odbiór. Pozdrawiam serdecznie.
    • @hollow man  Wiersz wręcz reporterski , brak metafor , sugestywny tytuł. Bez oceny. Mamy tu książkę i niedopitą herbatę, miękkie światło.  .Kobieta pozuje, leży swobodnie, patrzy z czułością.  Powstaje obraz. Pozdrawiam. 
    • Zegar wskazywał już późny wieczór, a w biurze było prawie pusto. Klawiatura komputera stukała w ciszy, wypełnionej tylko szumem klimatyzacji. Karolina siedziała przy biurku, zgarbiona, ze wzrokiem utkwionym w nieskończonej liście e-maili. Każdy nowy komunikat był jak kamień wrzucony do jej już przepełnionego kosza. Nadmiar obowiązków, terminów, nieodpowiedzianych telefonów – wszystko zlewało się w jeden gęsty, nieprzenikniony chaos, który zaciskał się wokół jej umysłu. Patrzyła na ekran, ale nie była w stanie przetworzyć żadnej z informacji. Dłońmi masowała czoło, próbując złapać oddech, ale powietrze wydawało się ciężkie, duszące, jakby każda myśl ważyła tonę. Czuła się, jakby była zatopiona w oceanie zadań, który wciąż się rozrastał, pochłaniając ją coraz bardziej. Wzrok jej błądził, zatrzymując się na półce z filiżankami do kawy, które teraz wydawały się zupełnie nieistotne. Dźwięk telefonu, który nagle zadzwonił, wytrącił ją z zamyślenia, ale tylko sprawił, że poczuła się jeszcze bardziej osamotniona w tym niekończącym się wyścigu. – Tak, Karolino, jeszcze jedno zadanie – powiedział głos w słuchawce. – Będzie trzeba to zrobić na wczoraj. W jej głowie tylko wzbierała cisza. Każdy kolejny dzień stawał się coraz bardziej nie do zniesienia. Przytłoczenie jest jak ciemna chmura wisząca nad głową, która nieustannie rośnie, aż w końcu zapełnia całą przestrzeń. To nie tylko brak czasu, ale nadmiar tego, co musimy zrobić – rzeczy, które wkradają się w nasz umysł, jak hałas, który nie pozwala usłyszeć własnych myśli. Zbyt wiele do zrobienia, za mało przestrzeni na oddech – każdy obowiązek staje się coraz bardziej ciężki, jak kamień na plecach, który zdaje się rosnąć z każdą godziną. Czasem przytłoczenie to nie tylko wielka lawina zadań, ale cichy proces, który wkrada się w naszą codzienność. Niezauważenie przestajemy oddychać pełną piersią. Zamiast żyć, zaczynamy tylko reagować, próbując dotrzymać kroku temu, co nieustannie nas goni. Tłumione emocje, zapomniane potrzeby – wszystko to staje się jednym wielkim ciężarem. Jednak przytłoczenie nie jest nieuniknione. To, co na pierwszy rzut oka wydaje się nie do pokonania, może okazać się tylko falą, która w końcu opadnie, jeśli pozwolimy sobie na moment zatrzymania. Bo przytłoczenie nie jest końcem. To jedynie sygnał, że trzeba zwolnić, posłuchać siebie, oddzielić to, co naprawdę ważne, od tego, co jest tylko dodatkiem. W chwilach, gdy czujemy się przytłoczeni, nie musimy walczyć z ciężarem. Możemy go puścić, oddać to, co nie jest naszym, i znaleźć w sobie przestrzeń do oddychania. To w tej ciszy rodzi się spokój, który pozwala znowu zobaczyć, że życie nie jest serią niekończących się zadań, ale podróżą, w której to, co najważniejsze, może odbywać się w rytmie serca, a nie w tempie zegara.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...