Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

To tak jakby ciało wyjąć z trumny 

i porzucić u samych stóp 

zimnego, spękanego grobowca.

Ale chyba tak musi być.

Umieramy tam gdzie upadamy.

Nagle, cicho, bez bólu.

Po prostu tracimy czucie, 

nieznośnie depresyjnej istoty istnienia.

Tracimy z oczu ten świat.

Pełen niezamkniętych drzwi i furtek.

Pełen luster złożonych z dusz.

Twarzy naszych wspomnień.

Ludzi spotkanych po drodze.

 

 

Nie potrafiłem być głuchym

na ich słowa.

Przebili nimi bak 

mojego dopamicznego paliwa.

Gdy się nim wykrwawiałem,

oni wybijali szyby, gięli karoserię, 

wykręcali skrzynię biegów i silnik.

Do bagażnika włożyli ciężar 

każdego gestu i rozmowy.

Kazali go wlec przed siebie

na przebitych,

zszarganych oponach nerwów.

Było mi obojętne

kto usiądzie za kółkiem.

Zawsze ktoś inny kręcił kierownicą.

Było mi wstyd,

że jako tak piękny klasyk,

muszę iść na złom.

Potną mnie żyletki,

ścisną prasy,

rozbiją młoty.

Zostanę kostką metalicznego odpadu.

Wrzuconą na szczyt piramidy 

niedawnych królów.

 

 

Wyprowadziłem się z domu.

Jak wzgardzone dziecko alkoholików,

wyszedłem w piżamie, 

zarzucając plecak na ramiona.

Na podjeździe czekał wrak 

mojego dawnego auta.

Wrósł w ziemię zarośnięta chwastem 

i kaleczącą dłonie i stopy,

wysoką trawą.

Trupy powinny trzymać się razem.

I spoczywać obok siebie.

 

 

Byłem śmiertelnie blady.

Z głodu, wycieńczenia i upływu krwi.

Jej ślad ciągnął się za mną

od progu domu.

Nóż został na kuchennym stole.

Samochód był zielony,

lecz odrapany, brudny

i wypłowiały od słońca.

Zżarty przez rdzę.

Postępowała jak gangrena.

Zaraza.

Zostawiała blizny ludzkich słów.

 

 

Usadowiłem się z trudem

na fotelu kierowcy.

Spojrzałem na zawalony strop garażu

z wyrwanymi skrzydłami,

metalowych drzwi.

Na nich

miał spoczywać napis nagrobny.

Lecz ten cmentarz

był opuszczony od dawna.

Nie będzie tu nigdy żadnych gości.

Zapaliłem ostatniego papierosa.

Smakował porażką.

Zablokowałem zapalniczkę.

I cisnąłem ją

przez wybitą szybę na próg.

W ślady krwi.

Zajęły się niczym benzyna

a strumień ognia momentalnie powędrował w moim kierunku.

Gdy doszedł do mojej rany i trzewi.

Eksplozja rozsadziła nas

na krwawe strzępy.

A garaż zajął się ogniem zaraz potem.

I tylko proch umykał przez szczeliny

powykręcanej od temperatury karoserii,

Rozmył się w półmroku pasiastych pól,

i ukwieconych, lipcowych łąk.

 

 

 

Opublikowano

@Simon Tracy

 

Świetna jest ta  personifikacja wraku. Porównanie ludzkiej psychiki do niszczejącej karoserii, którą "zżera rdza ludzkich słów"  jest genialne w swojej surowości.

Zakończenie z prochem nad lipcowymi łąkami daje przejmujące domknięcie. 

  • 1 miesiąc temu...

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @marysia_k @marysia_k Wiersz poruszający głęboki temat wartości życia. Piszesz o radości i szczęściu budowanych na fundamencie mądrości. To mądrość Ksiąg, reguła życia człowiek, który chce budować Dom-Życie na mocnym fundamencie. Efekt naszego trudu nie zależy tylko od nas, ale tylko od nas zależy nasza wolna wola. A skoro tak, to życie jest... pragnieniem miłości, modlitwą o spełnione pięknem życie. Szczęście z reguły jest opłacone dużym trudem, a wyjątki nieliczne i warte święta. Jeśli zaczynasz pisać, to dobry początek doskonalenia słowa, myśli i piękna, budowania mądrego życia. Serdecznie Pozdrawiam :-)
    • Kobieta z klasą. Czas nie niszczy jej wdzięku, lecz sprytnie go chowa, Gdy młodość głośno krzyczy, ona urzeka od nowa. Raz kremem niczym tarczą wygładza swe oblicze, Raz z lustrem się naradza: czym dzisiaj świat zachwyce? To nie jest gładki obraz z błyszczącej gazety, Lecz wersja wyjątkowa dojrzałej kobiety. Ma serum na dzień dobry, maseczkę na wieczory I plan ratunkowy na skóry złe humory. Dziś szpilki zamieniła na miękki dres i kapcie, Bo wygoda jest w cenie — i ma w tym pełne wsparcie! Zasypia przy serialu już po pierwszym odcinku, Mówiąc z wielką dumą: „To mistrzostwo w odpoczynku!”. Mąż milczy przezornie, gdy nocą w półmroku Zieloną maseczkę spotyka krok po kroku. I choć w pasie przybyło centymetrów parę, Ona wciąż rządzi światem — z uśmiechem i czarem! Morał: Młodość jest darem losu, co szybko przemija, Dojrzałość jest zwycięstwem, które siły rozwija. Nie ten jest piękny, kto czas zatrzymać próbuje, Lecz ten, kto mimo czasu nadal siebie szanuje. Tadeusz KOCH.
    • @Berenika97 O  przestrodze, w temacie Hamleta, napisałem kiedyś, z taką puentą:   Zanim rozpoczniesz walkę, policz się dokładnie, inaczej możesz przegrać i wszystko przepadnie.   Serdeczności.
    • - Mistrzu, w każdym mężczyźnie widzę coś złego i się z żadnym nie związałam dlatego. - Szukasz anioła, a one tak mają, że się za pannami nie oglądają.  
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...