Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

 

 

 

 

 


jej mąż ma ciało które nie uznaje granic
nie kończy się w jednym miejscu
rozlewa się po domu jak coś co nie zostało dobrze zakręcone

jak awaria która nauczyła się chodzić

wchodzi w kątyo na szybie
zostawia po sobie ślady ciepła
zapach potu i coś co przypomina wczoraj


śpi ciężko
z otwartymi ustami jakby łapał powietrze z innego życia
jakby coś z niego wychodziło zamiast powietrza

chrapie w rytmie który nie pasuje do niczego
jak rozregulowana betoniarkia
która mieli resztki ich wspólnych nocy


chrapie w kilku językach naraz
jak maszyna która próbuje przypomnieć sobie po co została zbudowana

materac przyjmuje jego ciężar jak wyrok bez odwołania
jakby ktoś próbował z niego wycisnąć ostatnie lata gwarancji

rano podnosi się powoli
najpierw bebech potem barki potem reszta
jakby składał się z części które nie chcą współpracować


szoruje bezwstydnie paznokciami po skórze
jakby zdzierał tynk z nieopłaconego mieszkania

drapie się pod koszulką która przykleiła się do niego jak druga skóra po przejściach

jego skóra jest jak stary paragon
wyblakły nieczytelny

dowód zakupu człowieka, który dawno przestał działać
i dlaczego nie podlega zwrotowi

drapie się po brzuchu jak po bębnie
w który los uderza co rano
żeby sprawdzić czy w środku jest jeszcze jakiś dźwięk
czy tylko echo pustych kalorii

ona udaje że śpi
bo zna kolejność zdarzeń
wstrzymuje oddech tak długo
że krew w skroniach zaczyna tętnić: uciekaj, uciekaj
ale jej nogi są z ołowiu
jakby on już dawno je sobie pożyczył

wie że zaraz padnie to pierwsze westchnięcie
ciężkie wilgotne jak ręcznik zostawiony w łazience na kilka dni
które wejdzie jej pod żebra i zostanie tam jak niechciany lokator

idzie do kuchni
stopy stawia całym ciężarem
jakby sprawdzał czy podłoga jeszcze go znosi

otwiera lodówkę
światło robi z niego dowód rzeczowy
stoi przed nią długo
z ręką w spodniach z głową w świetle
jak eksponat w muzeum rzeczy zepsutych
z twarzą która nie zdecydowała się jeszcze być człowiekiem

jego ciało to magazyn
w którym ktoś chaotycznie upchnął zapasowe lata
a on próbuje je teraz przełknąć razem z zimną parówką z biedronki

je bez apetytu ale dokładnie
miażdży materię
jakby jego zęby były ostatnią sprawną niszczarką w tym domu
ostatnią instytucją która jeszcze działa
mieli wszystko: chleb ciszę i resztki nadziei na to
że jutro będzie lżejszy

on jest jak żywa usterka w instalacji świata
przez którą wycieka Bóg w dresach
z wypchanymi kolanami
jedyny namacalny dowód na to
że nicość ma jednak kogoś na etacie


liże palce powoli bez skrępowania
a ona patrzy na to i czuje coś między litością a zażenowaniem

jej ciało próbuje się zmniejszyć
zrobić miejsce dla jego istnienia

kiedy mówi że coś naprawi
powietrze w domu robi się twardsze

on nie naprawia
on wchodzi w rzeczy całym sobą
siłuje się z kluczem francuskim
jak z obcą cywilizacją
poci się natychmiast
pot wychodzi z niego jak decyzja podjęta bez konsultacji
jak wyciek danych którego nie da się zatrzymać

wygląda jak rzeźba pod tytułem błąd w sztuce
mokry pomnik ku czci wszystkich mężczyzn
którzy zginęli przy próbie wymiany uszczelki w kranie

sapie zaklnie urwie zaleje
stoi potem w tej wodzie mokry do pasa
zadowolony przez chwilę
jak dziecko które rozwaliło zabawkę żeby zobaczyć co jest w środku

ona odwraca wzrok
ale słyszy każde jego chrząknięcie
każdy dźwięk który mówi że to jeszcze trwa

siada na kanapie z ikei i nie siedzi - on się wydarza

ona wtedy zaciska dłonie na szklance żeby sprawdzić
czy jeszcze ma granice
czy  też już pachnie tą zimną parówką
jak on


jest jak czarna dziura domowego użytku
która wciąga światło z okien i resztki jej cierpliwości
mieli je w sobie na gęstą ciemną materię

telefon trzyma przy twarzy
ale nie patrzy
tylko przewija jakby szukał wyjścia z własnej skóry

ona siedzi obok i czuje jego ciepło
które nie pyta o zgodę
które przechodzi przez ubrania przez skórę
dochodzi do niej i zostaje

w nocy wstaje
idzie do lodówki
światło oblepia go od przodu jakby go przesłuchiwało
stoi drapie się je prosto z opakowania
jakby był tylko przejściem

ona patrzy na niego z łóżka
i nie wie czy to jeszcze człowiek
czy już tylko potrzeba która przyjęła jego kształt

jej mąż pachnie snem potem i czymś niedokończonym

kiedy ją dotyka robi to ostrożnie
jakby bał się że zostawi ślad
kocha ją cicho bez słów

jest jak Bóg który przespał własną rewolucję
i teraz jedyne co może zrobić to zajmować miejsce
trzymać ściany żeby nie uciekły przed jego chrapaniem
które skleja noc jak klej do rzeczy dawno rozbitych

ona czasem myśli
że gdyby go nagle wyciąć z tego powietrza
dom zapadłby się do środka jak pusta puszka
bo on wrósł w progi jak krew w żyły
stał się jedynym zbrojeniem które jeszcze trzyma ten syf w pionie

jest jak cały świat na fundamencie

spocony i głośny potwór o pustym spojrzeniu
bez którego ściany dostałyby mdłości

trzyma ten bajzel przy ziemi samym swoim byciem

to jest jego jedyna ewangelia:
pot, parówka i nic

wybrakowany mesjasz od cieknących kranów
który nie zbawi świata
ale przynajmniej nie pozwala mu odlecieć w próżnię

 

 

 

 

 

Opublikowano

Czyta się to jednym (lekko zatęchłym od obrazowości) tchem.
Zostaje w czytelniku przeplot emocji, zażenowanie, litość, nadzieja, zgliszcza miłości. 
Mocny, refleksyjny, trzymający się codzienności życia tekst.

 

Technicznie uszczypnęły mnie w oczy bliskie sobie obrazy powtórzeń (brzuch, pot, pocenie się) które (jak on) przelewają się ponad już narysowany obraz, nie dodając nic nowego. 

Opublikowano (edytowane)

@Gocell

 

specjalnie pisałem obrazami zachodzącymi na siebie żeby czytelnikowi zabrać oddech.

 

nie zrozumiałeś?

 

nie przejmuj się.

 

znajdź sobie prostszy tekst i tam doznawaj ekstazy poetyckiego przeżywania.

 

tyle tu tego jest.....

 

 

 

 

 

@wiedźma

 

dziękuję serdecznie:)

 

radości moc dla Ciebie:)

 

 

 

Edytowane przez Migrena (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

Oprócz zrozumienia, wylistowałem to jeszcze jako atut. Dla mnie, jako odbiorcy, są miejsca w których działa to naturalistycznie i zgodnie z intencją, są miejsca w których nie obraz, a bliskie powtórzenie tych samych słów nie działają już tak mocno - warsztatowo, nie poetycko.
 

Nie zrozumiałem natomiast powodu uszczypliwego tonu Twojego komentarza, myślałem, że jesteśmy na forum którego elementem jest dzielenie się przemyśleniami, refleksjami i konstruktywną krytyką - która nie kończy się odreferowaniem recenzenta do innych utworów.

Ale z uwagi na Majówkowe przesilenie, w ramach kredytu zaufania, spiszę to na karb swojej nadinterpretacji Twojego komentarza, bo przecież nikt tu nie ma złych intencji, nie? 

Opublikowano

@Gocell

 

wyjaśniam więc grzecznie i cierpliwie.

 

nie szukaj w moim pytaniu uszczypliwości bo było w nim jedynie zdziwienie.

 

skoro sam przyznajesz że tekst czyta się " jednym tchem' i zostawia w czytelniku " zgliszcza' to znaczy, że moja metoda zadziałała dokładnie tak, jak zaplanowałem .

 

to co nazywasz 'błędem warsztatowym'' czyli te bliskie powtórzenia, to nie przeoczenie, a swiadome narzędzie.

 

poezja to nie podręcznik poprawnej polszczyzny .

 

tutaj powtórzenie ma drażnic  osaczać i dusic, a nie brzmieć ''ładnie".

 

widocznie nadajemy na zupełnie innych falach w kwestii teorii tekstu.

 

ty oceniasz go przez pryzmat technicznych regułek, ja buduję go na emocjonalnym konkretzie.

 

skoro tekst wywołał w Tobie tak silne emocje, to cel artystyczny został osiągnięty, niezależnie od tego, czy zgadzamy się co do użytych środkow !!!!

 

no i to byłoby chyba na tyle

Opublikowano

@Migrena To lubię! I w pełni się zgadzam, struna emocji zagrała, nadrzędny cel zrealizowany.

Jest taka szansa, że się różnimy - tym bardziej jestem wdzięczny za to, że przybliżasz swój punkt widzenia oraz punkt wyjścia, bo tylko takie dyskusje pozwalają nam lepiej się zrozumieć, poznać i wzrastać zarówno w sztukach literackich jak i codziennym obyciu. 

 

Dziękuję za miły konwers i za Twoją twórczość, którą się z nami dzielisz!

Opublikowano

W wierszu, przyznaję, wchodzącym głęboko do świata emocji czytelnika,   jest realizm jedocześnie surrealizm, niesiony metaforami. Znam takowych, będących na miejscu bo dzieci, kredyt, strach przed nowym. A teraz pytanie, czy w taki sposób, w takim duchu napiszesz, "Jego żona"?   Pozdro.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


×
×
  • Dodaj nową pozycję...