Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Wąż pojazdów

coraz bardziej się wydłużał.

Choć jego czoło 

nie poruszyło się prawie wcale 

w czasie ostatnich piętnastu minut.

Korek był tym większym utrudnieniem,

że blokował jedną 

z głównych, miejskich arterii

w czasie popołudniowego 

lecz na szczęście

powoli rzędnącego szczytu.

 

 

U podnóża wjazdu do wiaduktu 

zablokowane były dwa

z trzech pasów ruchu.

Wypadek był potężny 

i z pewnością tragiczny w skutkach.

Lewy pas okupowały pojazdy karetek, radiowozy i dwa zastępy straży.

Betonowy słup wiaduktu,

zlał się w jedną makabrycznie,

fantasmagoryczną strukturę,

z wrakiem osobowego pojazdu.

 

 

Moje auto ze mną za kierownicą stało praktycznie obok tragicznej sceny.

Widziałem cały ten dramat jak na dłoni.

Choć po prawdzie 

starałem się zbyt wiele nie oglądać,

nie dlatego bym doznawał uczucia wstrząsu czy szoku na skutek gwałtowności zdarzenia 

a raczej dlatego,

że nie była to moja sprawa.

Nie moja tragedia.

Nie moje życie.

Nie moja śmierć.

 

 

Moja ukochana,

siedzącą na fotelu pasażera,

nie chciała patrzeć za okno kierowcy.

Bała się widoku krwi czy ciał.

Zawsze była delikatna i zbyt czuła

by żyć w zgodzie

z tym okrutnym światem.

Ponaglała pod nosem,

pojazdy przed nami 

by zmienić

perspektywę widoku za oknem.

Dojeżdżając do

miejsca akcji ratunkowej,

uniosłem szyby jak najwyżej

by skutecznie zagłuszyć

uciążliwy harmider.

Włączone koguty radiowozu 

oślepiały mnie lekko,

lecz nie na tyle bym

nie widział szczegółów.

 

 

Rozległ się metaliczny trzask tarcia.

Strażacy starali się

oderwać wrak od słupa.

Dźwięk jeżył włosy na karku i rękach.

Specyficzny , połączony z odgłosem spękanego szkła i piskiem osi.

Samochód musiał być nieduży.

Czarny z trójramienną gwiazdą 

na tylnej, ściętej na prosto 

pokrywie bagażnika.

Nie zostało z niego wiele.

Kłębowisko blachy, części

i elementów kabiny.

Cała przednia część przestała istnieć.

Nawet silnik był rozbity w perzynę.

Prędkość musiała być olbrzymia.

A na asfalcie, 

próżno było szukać śladów hamowania.

 

 

Kierowca pędził tak 

w warunkach ulewnego deszczu, 

który padał od kilku godzin.

Stracił panowanie i znalazł swój koniec 

na betonowej przeszkodzie.

Pojazdem jechały trzy osoby.

Dwa białe worki na ciała, 

spoczywały niedaleko przy ostatniej zaparkowanej karetce.

Były pełne.

Akurat gdy na nie patrzyłem,

grupka policjantów 

rozstawiła wysoki parawan.

Odcinając zmarłych od świata żywych.

 

 

Karetka była otwarta.

Na noszach spoczywał młody chłopak

a lekarze właśnie robili wszystko 

by nie podzielił losu tych dwojga.

Reanimowali go dość długo.

Nie przestając jednak ani na chwilę.

Jego serce nie chciało

wbić pierwszego biegu.

Tracili go z każdą chwilą bardziej.

 

 

Wąż samochodów i służby ratunkowe

no i wrak auta.

A jednak był tam ktoś jeszcze.

I to było najdziwniejsze.

Na akcję reanimacyjną 

patrzył młody chłopak.

Mógł mieć najwyżej dwadzieścia lat.

Blondyn o zielonych oczach i słusznej,

postawnej budowie ciała.

Był autentycznie przerażony.

Sparaliżowany i zszokowany ciałem,

lecz zupełnie świadom tego 

co rozgrywało się wokół.

 

 

Początkowo wziąłem jego osobę 

za kolejnego pasażera auta,

tym bardziej że nie był sam.

Rękę na jego ramieniu w geście niebiańskiego spokoju,

trzymał facet około trzydziestki

w bardzo ładnym

i stonowanym garniturze.

Garnitur był kremowy,

prawie tak samo jak 

długie i rozpuszczone

włosy jegomościa.

Był bardzo wysoki i szczupły.

A wyraz jego twarzy był zupełnie dziwaczny jak na obrazy scen 

jakie przyszło mu oglądać.

Bił od niego

niezmącony spokój i harmonia.

Był jak anioł,

gdyby tylko takowe istniały.

 

 

Chłopak nie przyjmował widać 

energii z jego dłoni.

Szarpał się, wił, wiercił 

i krzyczał wniebogłosy.

Odejdźcie!

Ja nie chcę żyć!

Nie chcę dalej żyć!

Chcę umrzeć!

Chciałem umrzeć!

Pozwólcie mi odejść!

Należało im się!

Nie żyją!

Ona nie żyję!

Zginęła z nim!

Ja też chcę!

Zdradzili mnie!

Obydwoje mnie zdradzili!

Ona z nim… rozumiecie!

Musieli umrzeć!

Tak tylko mogłem 

rozstrzygnąć to sprawiedliwie!

Muszę umrzeć!

Zdradziła mnie!

Ale to nie zemsta, to ulga!

Nie możecie mnie ocalić!

I tak umrę!

Tak samo jak ona!

Dla niej!...

 

 

Po tych słowach

obaj ruszyli w stronę karetki.

Weszli do środka 

gdzie ratownicy robili wszystko 

co w ich mocy 

by ocalić go ze szponów śmierci.

Zniknęli obaj

a gdy to się stało 

ratownik prowadzący resuscytację krzyknął.

Mamy go! Wrócił do nas!

Odwróciłem się do ukochanej

Z trudem spojrzałem

w jej pełne łez oczy.

Nie ma sprawiedliwości pomyślałem.

Wiedziałem o tym dobrze,

że na jego miejscu,

zrobiłbym dokładnie to samo.

 

 

 

 

Opublikowano

@Simon Tracy Ciężko mi ten tekst skomentować. Traktuje rzetelnie, sumiennie, empatycznie, starannie o trudnych emocjach. To dobry jest tekst, proza poetycka zdaje się. Przykry, ale na tym ziemskim padole przykrości oj aż zanadto i starzejąc się tylko coraz bardziej zdaje się zagłębiasz się w te przykrości, nieszczęścia, rany, głupstwa i wielkie głupoty losu...

Opublikowano

@Leszczym Tak ostatnio wracam do ukochanej prozy poetyckiej.

Przez ostatnie lata nie odczuwam by mój styl się zmieniał i "ciemniał".

Chyba już bardziej nie może.

Jedyna zmiana u mnie jest taka, że porzucam już prawie zupełnie czystą poezję na rzecz prozy poetyckiej.

@Poet Ka Nawet w prozie opartej na współczesności w nowoczesnym mieście odnajdujecie u mnie w słowach duszę mego mistrza E.A.Poe.

Ja nie wiem jak Wam się nasuwają takie skojarzenia.

Ale to niesamowicie miłe.

Dziękuję.

Opublikowano

@Simon Tracy Kończąc może, w ogóle w poezji autora trudno zasłonić. Nie znamy się. Ale nie sprawiasz na mnie wrażenia jakiejś bardzo mrocznej persony i siłą rzeczy, podkreślam w moim odbiorze i odczuciu, nawet traktując o złych, krwistych, mrocznych, morderczych emocjach widać w nich Ciebie, nie wiem może się mylę, ale nie bardzo takiego człowieka. Oczywiście autor to nie peel, no różne teorie na temat, ale Twoje teksty nie powodują załamania u odbiorcy, ani jakichś nie wiadomo jak ciężkich przeżyć. One nie podcinają skrzydeł, przynajmniej u mnie. 

@Simon Tracy Właściwie w ten sposób powinna brzmieć mroczna stylówka. 

Opublikowano

@Leszczym Jestem autorem zamkniętym w estetyce mroku.

Dlatego opisy przychodzą mi naturalnie i dość chłodno.

Bo taki jestem. 

Chłodny, bezuczuciowy.

Dlatego mam umiejętność pisania reportażowego, bo umiem wyjść z ciała i pisać z zewnątrz a nie wewnątrz.

U mnie nawet metafizyka jest ukazana tak by być jak najbardziej realną.

Odrzucam wszelkie posługiwanie się emocją a na ich miejsce wchodzi chłodna analiza umysłów.

 

Opublikowano

@Simon Tracy No nie do końca, u Ciebie są uczucia, w tym wierszu je widać, bardzo dobrze zresztą, ale może faktycznie nieco chłodniejsze. I to jest bardzo ok. Mi osobiście w odbiorze jest najciężej, gdy przeczytam jakiś tekst, tutaj nie jest ich za wiele takich, że no naprawdę tylko się załamać. Wiesz rozpłakać się. Coś co Ciebie strasznie gnębi. Są takie teksty, normalnie gorsze od horroru. Inna sprawa, że generalnie uważam, że realia forumowe nieco nie ułatwiają odbioru. Trudno, no mi przynajmniej, wczuć się należycie w codzienne 30 wierszy nie wiem 150 autorów. Nie chciałem Ciebie obrazić, że Twoje teksty nie aż tak przejmują, nie odbierz tego w ten sposób :)) Podobają mi się, nie zawsze czytam, ale czasem zerknę. 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


×
×
  • Dodaj nową pozycję...