Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

żeby Bóg mógł stworzyć 

świat i człowieka ktoś

musiał wpaść na to by

stworzyć Boga

 

ale to chyba niemożliwe 

przecież on pierwszy do

tablicy został  wezwany

tylko przez kogo pytam

 

a może to nie Boga robota

bo wszystko stworzył czas

który bardzo dawno temu

przed nim wybuchł

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Witaj - Jezus tak - ale czy Bóg to niewiadoma - dzięki że czytałaś - 

                                                                                                            Pzdr.serdecznie.

Witam - ciekawe to co napisałeś - zagadkowe - 

                                                                                      Pzdr.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Witaj - dzięki za czytanie - wiem że to trudny wiersz - 

                                                                                                 Pzdr.

Witam - dzięki za przeczytanie - ale mi się wydaję że musiał być początek - 

                                                                                                    Pzdr.

Opublikowano

@Waldemar_Talar_Talar @Wiechu J. K. chachachachacha cha...

Zagadka kreacjonistów amerykańskich: czy Adam miał pępek?

 

@Waldemar_Talar_Talar Wszechświat narodził się 14 miliardów lat temu, po Wielkim Wybuchu. 

@Waldemar_Talar_Talar @Wiechu J. K.

Na Wielkanoc 

Kiedy zając 

Niesie Dyngus 

Mokry psikus 

Maluj jajo 

Dalej żwawo 

Nie ociągaj się!

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Opublikowano

@Waldemar_Talar_Talar

Argument a priori- Bóg jest bytem doskonałym, koniecznym, odwiecznym.

A posteriori- musi istnieć pierwsza przyczyna, jeśli istnieje obiekt.

@Waldemar_Talar_Talar Bóg to bezkres i pierwsza przyczyna.

@Waldemar_Talar_Talar jeśli powstało pierwsze życie, to jak miałoby powstać, jeśli nie byłoby pierwszej przyczyny. Jeśli pierwsza przyczyna jest absurdem i wymysłem, to i powstanie życia również jest absurdem i wymysłem.

Opublikowano

@KOBIETA ja zamówiłam sobie torebkę u mojej ukochanej starszej pani:) uszyję mi wedle mojego życzenia:) ja nie lubię metali, żadnych okuć, będzie sama ze złotej skórki:) nie za duża, uwielbiam z owalnym dnem i taką zawsze szyję i musi mieć dwie rączki, jedną dłuższą i krótszą:) dwie kieszonki i muszą być miękka:) nie ma nigdzie na świecie takich torebek i szyję dlatego:) muszę mieć taką jaką mi się wymarzy, a ta moja pani jeździ po skóry do Włoch i przywozi przepiękne. 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Świetny, refleksyjny wiersz z twórczym polotem napisany...pozdrawiam z podobaniem*)
    • żar leje się z nieba ostre promienie niczym języki wściekłych psów liżą Annę po karku w rozchełstanej koszuli jakby zachęcała głaszcz ino pomału zniszczonymi dłońmi zagarnia naręcz wrotyczu żółte kulki drażnią napęczniałe piersi odurzona zapachem dziurawca i mięty przystaje powoli przeżuwa listeczki bylicy rozgniatając językiem delikatną strukturę gorąc może w cieniu starej ulęgałki znajdzie ukojenie
    • @karenka

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • "Bóg umarł" Friedrich Nietzsche    Tłum na tym placu  nie był niczym szczególnym. W końcu ludzie zbierali się tutaj od setek lat. By dzień święty święcić. By w południe  odpowiedzieć na boże wezwanie. Anioł pański zwiastował im zawsze  i błogosławił wszelką łaską i pomyślnością. Uciszał ich ból,  osuszał łzy. Budził pokłady miłości i miłosierdzia. Namawiał do przekazywania znaku pokoju między zwaśnionymi ludami.  Modlił się z nimi  a ich prośby ulatywały  do uszu samego Stwórcy.     Dziś jednak plac  był pokornie zastygły  w drętwocie dojmującego bólu i żalu. Twarze ludzi zdawały się  umartwionymi maskami, rozświetlonymi słabym światłem świec. Prawie każdy miał je w dłoniach. Niektórzy razem z różańcem czy krzyżem. Byli też tacy, głównie zakonnicy i zakonnice, którzy głucho czytali ustępy biblijne, pieśni i hymny. Licząc na cud, który nie nadchodził.     Czułem się we wnętrzu tłumu tak jakbym kroczył  ciemną doliną dusz potępionych. Każdy bał się tutaj zła i grzechu. Apatyczny lęk wyzierał z zapłakanych oczu. Dając przykład temu,  że wiara jest oznaką słabych. Rok kończył się za trzy dni. Zegar śmierci,  przestawi kolejną cyfrę  w kalendarzu doczesnym. Z czasem wszyscy tu obecni odejdą. Wszystkie ślady i wspomnienia  staną się jedynie zapomnianą rysą na linii niebytu.     Ledwie kilka dni temu  świętowali tu narodziny Boga. Ich nadzieję na zbawienie. Życie wieczne  w bliżej nieokreślonej przestrzeni. Wierzą, że mogą pokonać śmierć. Odrzucić ciała lecz nie dusze. Ale są na to zbyt słabi. Zbyt ograniczeni by porzucić  żądzę swych prymitywnych chuci.     Teraz modlą się by przetrwał, by odrodził się jak niegdyś, By pokonał znów śmierć. By nie umarł na wieki. Lecz co uczyniliście dla niego  gdy był w potrzebie? Wydaliście go za srebrniki. Osądziliście go,  uwalniając w to miejsce mordercę. Zaparliście się go nie po trzykroć a często na stałe. Umęczyliście go biczami swoich występków. Przybyliście do krzyża i patrzyliście na mękę. Wybaczył Wam choć powinien przekląć.     A teraz patrzycie z trwogą maluczkich  czy światło w apartamencie nadal się świeci. Bo wiecie, że gdy zgaśnie, Wy zgaśniecie wraz z nim. I zgasło wreszcie. Lecz koniec świata nie nastał nagle. Nie było błyskawic, burz, trzęsień ziemi czy erupcji wulkanów. Był tylko płacz i zgrzytanie zębów. I śmiech legionów piekła. Smok mógł odrodzić się na nowo. Baranek poległ pod butem swego ludu.     Na balkon wyszli delegaci i kardynałowie. By ogłosić sąd ostateczny. Zdanie nadające sens nowemu. Dziejom współczesnym. Triumfu małego człowieka  w starciu z absolutem. Kamerling objął wzrokiem zatrwożony tłum i jakby wbrew swemu sercu i ustom wyrzekł. Bóg umarł! Zaprawdę umarł! Pieczęć została złamana. Czas na apokalipsę jego ludu. Wiele dni później ten sam tłum na placu patrzył już nie w okno a komin. Czarny dym sączący się gęsto  zwiastował to co nowe. Wybór. Człowieka. Antychrysta.    
    • Świetny wiersz z twórczym polotem jak na poetę przystało, może to i mądre rady, ale kto nie ryzykuje ten nie pije szampana...pozdrawiam z uśmiechem*)
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...