Łukasz Jurczyk Opublikowano wczoraj o 15:58 Zgłoś Opublikowano wczoraj o 15:58 58. Pod świątynią Melkarta* (narrator: Tyryjczyk) 1. Dym od strony portu. Nasze okręty płoną jak kadzidła. 2. Morze oddycha jak bestia — raz połyka, rzadko zwraca. 3. Kartagina milczy. Nasza krew — zbyt stara, by ktoś ją pamiętał. 4. Tłum przy świątyni — każdy z własnym lękiem na ustach. 5. Nałożono łańcuchy na posąg Melkarta — żeby nie uciekł. 6. Kobiety przynoszą chleb, dzieci wodę — zamiast ofiar. 7. Co jeszcze dać? Sami jesteśmy resztą. 8. Ziemia przyszła, jak dług, którego nie da się spłacić. cdn. *Melkart - bóg - opiekun Tyru 5
Christine Opublikowano wczoraj o 16:15 Zgłoś Opublikowano wczoraj o 16:15 @Łukasz Jurczyk Nie ma już Tyru - dokumentujesz nieuchronność.Świetna metafora okrętów jako kadzideł. okręty płoną krwawe kadzidła duszą resztki chwały 2
Proszalny Opublikowano wczoraj o 17:10 Zgłoś Opublikowano wczoraj o 17:10 1. Podoba mi się, że pod świątynią Melkarta, gdy widzi się płonące okręty, pojawia się komentarz: "płoną jak kadzidła". Bardzo obrazowe. 2. Obrazowanie morza – tutaj i w poprzedniej części – nie przypada mi do gustu, bo bezgranicznie kocham morze. Rozumiem jednak, dlaczego tak jest. 3. "Zbyt stara krew, by ktoś pamiętał" – słowa godne mędrca. 4. Świetna obserwacja. Chociaż istnieje psychologia tłumu, pokazujesz, że tłum nadal składa się z ludzi. 5. Doskonałe. Przypuszczam, że w ogólnej panice nawet Melkart chciał uciec z miasta. 6. Przypomniały mi się walki w Stalingradzie, gdzie dzieci przynosiły Niemcom wodę za czekoladę, bo dostęp do rzeki był pilnowany. 7. Dać z siebie wszystko. 8. To jest ulotne, ale sens jest w zasięgu ręki. Niech tak zostanie. Pozdrawiam serdecznie! 2
Łukasz Jurczyk Opublikowano wczoraj o 19:12 Autor Zgłoś Opublikowano wczoraj o 19:12 @Christine Nieuchronność to najlepsze słowo na ich sytuację. Widziałem wiele. Najbardziej pamiętam te łańcuchy. Nie dlatego, że trzymały — dlatego, że wierzyli, że trzymają. Pozdrawiam @Proszalny Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Ten epizod rzeczywiście miał miejsce. Łańcuchy były ze złota. Podziałały. Bóg został w mieście i umarł wraz z nim. Dali, ale nie wystarczyło. Mówili: zostań. Nie mówili: wybacz nam nasz strach. Nie uciekł. Bogowie nie uciekają — tylko milkną. Pozdrawiam 2
Berenika97 Opublikowano 10 godzin temu Zgłoś Opublikowano 10 godzin temu @Łukasz Jurczyk Ten fragment opowiada o agonii cywilizacji. Dla mnie najmocniejszym obrazem w całym utworze jest część 5. - nałożenie łańcuchów na posąg Melkarta. To paradoks religijny i psychologiczny. Ludzie wiążą swojego boga - z jednej strony jest to wyraz najwyższej wiary w jego moc, a z drugiej - totalnego braku zaufania. Kartagina - dawna kolonia Tyru to już inny świat, a wspólne korzenie uległy już zapomnieniu, ona dba o własne interesy. Tyr wyczerpał zapasy - pozostał chleb i woda. Stracił flotę - jakby była ona ofiarą całopalną. A natura jest konsumentem. Jak zwykle - świetny! zamiast ofiarnej krwi - woda i chleb sami jesteśmy tym, co pozostało więzimy boga nad świątynią wisi chmura śmierci 2
Łukasz Jurczyk Opublikowano 3 godziny temu Autor Zgłoś Opublikowano 3 godziny temu @Berenika97 Bardzo dziękuję !!! W tym wiązaniu boga łańcuchami jest coś tragicznego. Ostatni desperacki krok wiernych. A morze? Jak zwykle — wolne, bez potrzeby wiary. Pozdrawiam 1
Łukasz Jurczyk Opublikowano 1 godzinę temu Autor Zgłoś Opublikowano 1 godzinę temu @Poet Ka Bardzo dziękuję !!! Cieszę się, że poemat "rezonuje". To dawno było. Dlatego wraca często — bez zaproszenia. Pozdrawiam 2
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się