Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

"Wrona i jej duma"

 

Siedzi – chyba myśli,

widać po niej zadumę,

kiwa głową na boki

z wyglądem przygłupa,

jakby mówić umiała,

choć mówić nie umie,

przygląda się dziwnie

w prądowego słupa.

 

Wystawiasz jedzenie,

kładziesz na parapet,

patrzy ze zdziwieniem,

na ciebie z pogardą,

a tu nagle zza rynny,

z głośnym tupetem,

wpadła banda kawek,

ze śmiałością swą hardą.

 

Szare potylice,

bystre oczka małe,

bez zbędnych refleksji

w żarcie wparowały,

wrona tylko patrzy,

dumnie skamieniała,

gdy one w sekundę

łupy rozdziobały.

 

Za nimi szpaki –

kropkowane cwaniaki,

wigoru pełne,

w locie świszczące,

wybiły rytm dziobem

o parapet blaszany,

znikało jedzenie,

nawet to najgorsze.

 

Lecz finał tej uczty

był nieprzewidziany,

gdy z nieba jak grom

mewy spadły białe,

zmiotły wszystko w locie

z talerzem miedzianym,

w mgnieniu oka znikło

teraz żarcie całe.

 

Sąsiadka z parteru

okna przemywała,

puściła wiązankę,

patrząc w górę z trwogą,

bo mewa, co właśnie

posiłek skończyła,

zostawiła „pamiątkę”

tuż przed jej nogą.

 

Sąsiad spod szóstki

przez firankę zerka,

notuje w kajecie:

„Znowu ich karmią!”,

a wrona, jak sędzia

na tym widowisku,

gardzi i ludźmi 

i skrzydlatą armią.

 

Ironicznie mruga

swym czarnym ślepiem,

choć brzuch ma pusty,

fason trzyma dumny,

bo lepiej być głodną

i udawać sytą,

niż ptakiem jak inne –

nazbyt „rozumnym”.

 

Tak to my Polacy, 

na słupie swym siedzimy,

Gdy świat dookoła

o stół wspólny walczy,

w tej "głupiej pogardzie” 

na innych patrzymy,

Choć pustka w żołądku 

coraz bardziej warczy.

 

Sąsiedzi jak kawki – 

sprytni i obrotni,

Biorą, co daje 

dziejowa okazja,

A my w swej dumie, 

wciąż tacy samotni,

Że niby Europa, 

a w środku – fantazja.

 

Mewy (te wielkie) 

zjedzą i talerze,

Zostawią nam tylko 

„pamiątkę” na oknie,

A wrona wciąż wierzy 

w to swoje przymierze,

Że honor ważniejszy, 

gdy naród moknie.

 

Czas przestać się gapić 

z wyższością na innych,

Co kradną sekundy, 

by przetrwać i wzrastać,

Bo w świecie brutalnym, 

dla nędznych i winnych,

Duma bez chleba 

to przepaść jest!

      "Cholera jasna!"

 

Nie bądźmy tą wroną, 

co głodem się karmi,

By tylko nie splamić 

„szlachetnego pióra",

Bo kiedy nas miną 

skrzydlate te armie,

Zostanie nam tylko 

potężna faktura.

 

Leszek Piotr Laskowski. 

 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Jacek_Suchowicz

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      @andrew @iwonaroma dzięki:)
    • „Wolna myśl”   Pchnij umysł w ciszę — tam, gdzie myśl dojrzewa, gdzie prawda nie krzyczy, lecz cierpliwie czeka. Mówią ci, jak myśleć, jak patrzeć, jak śpiewać, jakbyś sam nie umiał odróżnić człowieka.   Nie wrzask jest siłą myśli, lecz jej ciche trwanie, gdy człowiek sam przed sobą staje bez zasłony; bo łatwo tłum prowadzić w gotowe otchłanie, trudniej ducha ocalić od mody i strony.   Namawiają, byś stał się odbiciem ich twarzy, byś uwierzył w ich słowa bez cienia zwątpienia. W twoim własnym otoczeniu sieją niepokoje, skłócając pokolenia w imię ich rządzenia.   Mówią ci: „Wierz”, jak gdyby wiara była z tłumu, jakby prawda rodziła się z liczby i z krzyku; a przecież źródło myśli nie zna ich rozumu, bo mieszka w samotności, nie w cudzym języku.   Przyszłość twoich dzieci układają ci w ciszy, kreśląc ścieżki przed każdym kolejnym istnieniem. Budują świat posłuszny — wygodny dla siebie, karmiąc propagandą i strachem przed myśleniem.   Bo choćbyś w ciemnym lochu był zakuty w kajdany, jeszcze pozostaje ci ostatnia kraina: własny sąd — niekupiony, milczący, nieznany, w którym człowiek przed sobą sam siebie poczyna.   Możesz skinąć im głową pod ciężarem lęku, przyznać im rację słowem, którego oczekują, złożyć podpis wymuszony przemocą lub groźbą — lecz serca i sumienia ci nie podporządkują.   Można zmusić do milczenia, nie można — do myśli. Bo ta, gdy raz dojrzeje, trwa nawet w ruinie; i więcej jest wolności w jednej prawdzie cichej niż w tysiącu okrzyków ginących w godzinie.   Można zmusić każdego człowieka do milczenia, do wyuczonych zdań i pustych deklaracji, ale nie da się przestawić jego myślenia ani zgasić spojrzenia, na widzenie swej racji.   Leszek Piotr Laskowski. 
    • @Poet Ka

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

        Miód wspaniały antybiotyk  leczy a chorób nie zliczę lecz dawkuj go powoli a zdrowie ci dopisze   Na początku czerwca będę w Kamiannej gdzie kupuję wspaniały miód! Pozdrawiam
    • @Berenika97 Tten wiersz i klimat przypomina mi Witkacego, choćby 622 Upadki Bunga, gdzie u pani Akne tak to się działo. Opium, upadek, ratowanie namiętnością przed spleenem to taki motyw w tej i nie tylko tej książce. Jako fan Witkacego bardzo lubię takie uniwersalne odpryski w poezji. Oprócz tego moc i wysoka temperatura w tej dyscyplinie są wskazane, więc porzucenie delikatności i wejście tejże siły mocy, kiedy peelka staje się żarem rozpala też cały utwór, a i czytającego nie pozostawia obojętnym:). Pozdrawiam serdecznie z podobaniem dla Uczty i uczty. 
    • @Marek.zak1 Że co że Bochun wrócił do Heleny i odbił ją Skrzetuskiemu :)) Możliwe, możliwe... Stara miłość nie rdzewieje :) @obywatel Mogę i nad antyparadoksami się pozastanawiać, czemu nie, ale paradoksów jakby nieco więcej, dużo więcej, a przynajmniej ja widzę więcejj :)
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...