Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

@vioara stelelor

 

tym wierszem wiesz świetnie, że  nieśmiertelność to pułapka.

 


cokolwiek trwale stoi, nie czuje wiatru
nie ogrzeje, nie przytuli, nie pokocha.

 


ale pytasz : po co sława jeśli nie dotyka życia
wybiera ciało, krew, oddech, obecnosć.


miłość jako prawdziwa ontologia .


życie zamiast monumentu !

 


umrzeć kochanym - oto najwyższa mądrosć.

 

 

i ja się z tym zgadzam.

 

to cholernie ciekawy wiersz.

 

a Ty Horacy ?

 

wolisz spiż niż milość !

 

biedaku.

 

 

 

 

Opublikowano

@vioara stelelor

 

Twój wiersz dotyka mnie jak cichy wiatr w porannych liściach – delikatnie, a jednak zostawia ślad w sercu. W nim jest prawda, bliskość i ta niezwykła siła, która sprawia, że każde słowo drży swoim znaczeniem.

Czytając, czuję w sobie pieśń, której nie potrafię ułożyć w słowa, a jednak brzmi naprawdę.

Dziękuję Ci, że mogę w niej być obecna, że Twoje słowa tak mocno poruszają i mnie,

i innych, którzy je czytają.

Opublikowano

@vioara stelelor

 

Ten wiersz to niezwykle poruszający i głęboko humanistyczny i piękny manifest.

 

Najważniejszym punktem odniesienia w wierszu jest bezpośrednio przywołane „exegi monumentum” (wybudowałem pomnik) z pieśni Horacego. Tutaj podmiot liryczny nazywa ten pomnik „przeklętym”. Sława nie jest nagrodą, lecz formą kary i samotności. Poeta nie chce być „pomnikiem trwalszym niż ze spiżu”, bo spiż jest zimny i martwy.

Wiersz genialnie buduje napięcie poprzez zestawienie dwóch światów:

Świat sławy - „próżny odlew”, „posąg”, „kruszec”, „ramiona ze spiżu”, „nieruchome włosy”. Te elementy jedynie odbijają światło, ale same w sobie są puste i bezużyteczne.

Świat natury i miłości (żywy i ciepły)- „rozkwitnąć”, „czułe światło”, „wiatr”, „słowa gorące”, „krew”.

 

Posąg nie czuje wiatru ani słońca, a jego spiżowe ramiona nie potrafią nikogo przytulić ani ogrzać. 

Podmiot liryczny wyznaje dramatyczną prawdę o byciu wielkim twórcą - hołdy i pokłony tłumów nie mają żadnego znaczenia w zderzeniu z osobistym cierpieniem. Stawanie się „bogiem słów” odczłowiecza.


Najważniejsze są ostatnie strofy. Podmiot liryczny jest gotów zapłacić najwyższą artystyczną cenę -„nie napisać ani jednej strofy” - w zamian za możliwość odczuwania. Woli być śmiertelnym, zwykłym człowiekiem, który kocha „bezgranicznie” i ostatecznie umiera, niż wiecznym, ale niekochanym pomnikiem. Śmierć w miłości („umrzeć kochanym”) zostaje tu wyniesiona ponad artystyczną nieśmiertelność.

 

Tekst przypomina bardzo intymne, ciche wyznanie, strumień myśli płynący prosto z serca.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

celne

 

przypomina się ksiądz Twardowski:

 

"Nie bądź pewny że czas masz bo pewność niepewna
zabiera nam wrażliwość tak jak każde szczęście
przychodzi jednocześnie jak patos i humor
jak dwie namiętności wciąż słabsze od jednej
tak szybko stąd odchodzą jak drozd milkną w lipcu
jak dźwięk trochę niezgrabny lub jak suchy ukłon
żeby widzieć naprawdę zamykają oczy
chociaż większym ryzykiem rodzić się niż umrzeć
kochamy wciąż za mało i stale za późno"

 

fragment "Spieszmy się kochać ludzi"

 

POzdrawiam

Opublikowano

@vioara stelelor Jest w tym pewna... przewrotność? Autorka pisze wiersz, w którym podmiot - "poeta" - uznaje piedestał za przekleństwo swego życia - po czym... wstawia go na forum, na którym utwór ów zbiera oklaski :D

 

Próżność to zarówno pięta achillesowa jak i siła napędowa każdego człowieka, zwłaszcza artysty - choć nikt nie jest tak łasy na słowa uznania jak poeta. No... może poza jego krytykiem?

 

Absolutnie nie jest to przytyk, wręcz przeciwnie - treść wiersza (i jego zamieszczenie na forum) dobitnie obnaża paradoks natury ludzkiej i koegzystencję sprzeczności w niej ukonstytuowanej. W tym kontekście ostatnia strofa nabiera tragicznego wręcz wydźwięku:

 

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

Te słowa to tak bezradna kapitulacja. Zastanawiam się jednak, czy dla peela nie jest za późno?

 

Choć przypominam sobie, że posągowi Szczęśliwego Księcia pękło ołowiane serce, bo - jak się okazało - był zdolny do miłości. Ten wiersz silniej przywołuje mi właśnie Wilde'a niż Horacego... "Objawić sztukę, ukrywać artystę - oto cel sztuki." - a ostatecznie sztuka okazuje się być punktem "wyjścia", nie "wejścia". 

 

Słowa uznania dla @Berenika97 - świetna analiza. Prawie nic nie zostało mi do napisania... :D

Opublikowano

@marzipan Niby jest to pewien paradoks, ale ja myślę, że jednak nie do końca. To pragnienie oklasku i uznania też skądś pochodzi. Może właśnie z tego braku poczucia bycia widzianym, kochanym, docenianym. Więc przemienia się to w taką formę - szukania ulgi w sławie, w atencji od obcych ludzi. Każdy pragnie być zauważonym, gdy nie w jeden sposób, to w inny. To trafna uwaga że sama publikacja tego wiersza nadaje temu tekstowi jeszcze więcej warstw, można to różnie odczytać, ja myślę, że jak najbardziej można odebrać to jako dowód na próżność peela, ale pewnie coś więcej się za tym kryje. Takie fikołki można porobić nad tym teksem, ale taka już ludzka natura. Pozdrawiam. 

Opublikowano

@Myszolak A ja na to powiem, że człowiek szuka w drugim człowieku punktu odniesienia, potwierdzenia wartości i rezonansu z nim. Osobiście nie uważam, by twórcę do publikacji dzieła popychała jedynie próżność - to, że przeglądamy się w lustrze (opiniach, wrażeniach, konstatacjach innych ludzi), nie oznacza, że czynimy to wyłącznie, by podziwiać swoje odbicie. Jest to po prostu... zmiana punktu widzenia, która może wnieść nową perspektywę.

 

Spróbuję to zobrazować. Załóżmy, że słowa to ubrania, a poeta to stylista. Osoba, która skomponowała zestaw nie zostawia go w szafie - ale wkłada na siebie (czyli zapisuje wiersz). Dlaczego ma w tym nowym stroju zostać w domu? - Naturalnie może, ale jeśli pokaże światu stylizację - poszerza zakres modowych możliwości, wnosi świeżość, inspirację czy po prostu - cieszy oko. Lub... nie. I to też ma wartość, bo klaruje estetykę innych ludzi.

 

Mój poprzedni komentarz intencjonalnie miał dosyć radykalny charakter, by ktoś... mógł się ze mną nie zgodzić. Dlatego niezmiernie cieszy mnie Twoja wypowiedź - stawiasz mi opór, choć nie odrzucasz całkowicie mojego punktu widzenia - pogłębiasz go. Dziękuję. 

Opublikowano

Bardzo poruszający wiersz. Podoba mi się, jak odwracasz sens słynnego 'exegi monumentum' - zamiast marzenia o pomniku zbudowanym ze słów pojawia się sprzeciw wobec tej martwej nieśmiertelności. Ten posąg z kruszcu, który błyszczy, ale nie potrafi kochać ani ogrzać drugiego człowieka, jest świetną metaforą próżnej sławy. Najmocniejsze jest jednak zakończenie: wybór życia i miłości zamiast literackiego pomnika. To bardzo ludzkie i bardzo prawdziwe - jakbyś przypominała, że prawdziwą nieśmiertelnością nie jest pomnik, lecz to, czy ktoś kiedyś powie o nas:  - umarł kochany.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


×
×
  • Dodaj nową pozycję...