Migrena Opublikowano 8 godzin temu Zgłoś Opublikowano 8 godzin temu (edytowane) kocham cię jak ciało boi się snu w lęku przed rozpuszczeniem jak sól w ustach oceanu który nagle przypomina sobie że był łzą kocham cię tam gdzie myśl nie posiada języka milczy jak zwierzę z pyskiem pełnym światła bezdotyk zmieniający dłonie w popiół jesteś naciskiem ciężarem bez bólu który przesuwa pod stopami kontynenty jakby ziemia na chwilę oddychała moimi płucami tracąc pamięć kształtu nie dotykamy się dotyk byłby zdradą skróceniem drogi ta miłość nie ma ciała ma temperaturę gwiazdy na sekundę przed kolapsem gdy światło jest już tylko formą pożegnania tęsknię za tobą jak ziemia za trzęsieniem nie chce go lecz tylko wtedy wie że żyje bo dopiero pęknięcie uczy materię że była całością kiedy myślę o tobie kręgosłup zgina się we mnie nie z pokory z rozpoznania jak system który w samym jądrze kodu odnajduje błąd o kształcie twoich ust to miłość do światła zanim rozbije się o pryzmat rysów pole grawitacyjne działające zanim pojawi się ciało pisałem to nie znając cię nie wiedząc jak mówisz tak i jak gęstniejesz w drzwiach teraz gdy świat wypadł z zawiasów a ja trzymam w dłoniach tylko ciężar cienia stań się albo pozwól mi wyryć cię w instynkcie od początku Edytowane 8 godzin temu przez Migrena (wyświetl historię edycji) 6
violetta Opublikowano 8 godzin temu Zgłoś Opublikowano 8 godzin temu @Migrena wszystkie stany zawarte w miłości:) trzęsień raczej nie lubię:) 1
vioara stelelor Opublikowano 7 godzin temu Zgłoś Opublikowano 7 godzin temu (edytowane) @MigrenaCzytam ten wiersz z ogromnym poruszeniem i dreszczem, bo sposób, w jaki stwarzasz ze słów świat rozpadającej się intymności jest rzucający na kolana. Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Pięknie opisana krawędź między jednią a byciem osobno, między bezgraniczną ufnością a walką o granice. Miłość na tej cienkiej linii musi zachować równowagę. To jest mistrzostwo świata. Z jednej strony - bezgraniczność smutku, który rozlewa się oceanem, z drugiej strony - to rozlanie jest czymś gorącym, wszechogarniającym. Miłość przemienia ból w bezkres - w zasadzie nawet nie wiadomo, czy szczęśliwy, ale na pewno otwierający na głębię. A potem ta rozległość staje się maleńką kroplą. Jedną, drugą, trzecią, setną... Bo w oczach, które płaczą przez miłość, jest cały ocean właśnie. To jedna najbardziej dotkliwych i celnych definicji tęsknoty, jaką czytałam. Ten nadmiar czułości, który staje się niszczycielskim ogniem, gdy nie ma ujścia - czuję to... Ten fragment jest również przejmujący - gasnąca, umierająca gwiazda przesila się, resztkami energii wydaje ostatni, jasny rozbłysk, oddech. To pęknięcie - jak droga do zrozumienia. Ból - jako wrota do samoświadomości. Autorefleksja, wypływająca z najmocniejszych zranień. Tak naprawdę pokora i rozpoznanie to jedno, i to samo. Jedno bez drugiego nie istnieje. Awers i rewers. O, tak. To jest chyba reminiscencja. Nawiązanie do przyciągania - zmysłowego i duchowego - które jest zapisane w kosmicznym kodzie, którego wtedy jeszcze peel nie znał, nie miał pojęcia, co uruchomi jego realizację i w jaki sposób zadziała. Cień, wspomnienia, zapach po kimś, czułość, której już nie ma - mają swoją wagę. Nierzadko nie do uniesienia. Ale nawet ten ciężar jest nadal silnym, budzącym mnóstwo emocji przywiązaniem. Tak, pustka, wrażenie, że wszystko się rozsypuje - często popycha w stronę myśli - gdybym mógł zacząć od nowa... Gdyby coś mogło pójść inaczej? A jeżeli... ? Czegoś bym nie zrobił, albo właśnie coś jeszcze zrobił, więcej lub mniej... Tylko stań się... I cicha prośba - bo może jest jeszcze nadzieja? Czy da się powtórzyć ten cykl? Peelu, byłoby dokładnie tak samo. - - - - - - - - - - - - - - - - - - - Bardzo prawdziwy, sięgający do samego jądra wiersz, otwierający blizny bez znieczulenia. Dziękuję za niego :) Edytowane 7 godzin temu przez vioara stelelor (wyświetl historię edycji) 2
Berenika97 Opublikowano 6 godzin temu Zgłoś Opublikowano 6 godzin temu (edytowane) @Migrena Wiersz gęsty od metafor, utwór, który wykracza daleko poza ramy „tradycyjnego” wiersza miłosnego. Wiersz zaczyna się od lęku. Porównanie miłości do soli rozpuszczającej się w oceanie sugeruje, że kochanie kogoś to rezygnacja z własnego „ja”. Stawiasz odważną tezę, że prawdziwa bliskość nie potrzebuje ciała. „Dotyk byłby zdradą”- sugeruje, że fizyczność jest zbyt ograniczająca, zbyt „mała” dla tak potężnego stanu. „Temperatura gwiazdy na sekundę przed kolapsem” - to obraz skrajnego napięcia. Miłość jest tu ujęta w momencie szczytowym, tuż przed wybuchem lub zapadnięciem się w nicość. To uczucie, które spala. Uczucie dzieje się w skali planetarnej - trzęsienie ziemi uświadamia nam, że stanowiliśmy całość, a grawitacja sugeruje przeznaczenie - coś, co było zapisane w prawach fizyki świata. Ciekawym obrazem jest „błąd w samym jądrze kodu o kształcie twoich ust”. To sugeruje, że ta miłość nie jest wyborem, ale nieuchronną usterką w rzeczywistości. Zakończenie przynosi zwrot. Okazuje się, że wiersz mógł być pisany „zanim” - jako przeczuwana pustka. „Świat wypadł z zawiasów” - rzeczywistość bez tej osoby jest niestabilna, niekompletna.„Stań się , albo pozwól mi wyryć cię w instynkcie” - to desperackie wezwanie. Jeśli ukochana nie może być realną obecnością, niech stanie się częścią biologicznego przetrwania, instynktem, czymś, czego nie da się zapomnieć, bo jest zapisane głębiej niż pamięć. Ten wiersz to obraz miłości totalnej, która nie daje ukojenia, lecz wywraca świat na drugą stronę. Tekst jest fantastyczny - jest intelektualnie gęsty, ale emocjonalnie otwarty. Nie trzeba go "rozumieć", żeby poczuć, że mówi prawdę. Piękny! Edytowane 6 godzin temu przez Berenika97 (wyświetl historię edycji) 2
Christine Opublikowano 2 godziny temu Zgłoś Opublikowano 2 godziny temu @Migrena "Tęsknię za tobą jak ziemia za trzęsieniem" - nie chce go, lecz tylko wtedy wie że żyje" - za to zdanie można by oddać niejeden wiersz. Miłość bez ciała, z temperaturą gwiazdy przed kolapsem. Rzadko się czyta coś tak precyzyjnie niemożliwego. Cudny! Pozdrawiam. :)
Migrena Opublikowano 1 godzinę temu Autor Zgłoś Opublikowano 1 godzinę temu @violetta bo są niebezpieczne ! dzięki :) 1
Migrena Opublikowano 1 godzinę temu Autor Zgłoś Opublikowano 1 godzinę temu @vioara stelelor vioara dziękuję ci za tak uważne i przenikliwe czytanie. mam poczucie, że Twój komentarz nie tyle opisuje wiersz, ile wchodzi z nim w dialog na poziomie załozeń o naturze istnienia. pisząc, nie próbowałem opowiedziec historii relacji lecz uchwycić moment, w którym miłość przestaje być uczuciem, a staje się zdarzeniem ontologicznym a więc czymś, co narusza równowagę bytu i zmienia jego parametry . dlatego tak bliskie jest mi Twoje rozumienie pęknięcia jako drogi do samoświadomosci. być może dopiero utrata pierwotnej symetrii pozwala zobaczyć, że jednosć nie była dana raz na zawsze, lecz była dynam icznym napięciem. zatrzymałem się przy Twoim zdaniu o pokorze i rozpoznaniu jako awersie i rewersie. myslę, że rozpoznanie jest zawsze momentem demaskacji bo odsłania prawdę o granicach własnej sprawczości. pokora nie jest więc gestem uległosci lecz aktem intelektualnej uczciwości wobec tego, co nas przekracza. czy byłoby tak samo ? nie mam pewnosći , czy byt dopuszcza powtórzenie w sensie ścisłym. każde doświadczenie przekształca warunki swojego zaistnienia, zużywa część potencjalności. powrót byłby więc inną konfiguracją tej samej siły a nigdy jej kopią. dziękuję za Twój esej pod wierszem. rzadko zdarza się rozmowa, w której interpretacja nie upraszcza, lecz pogłebia pole znaczeń . dziękuję również za to osobiste rezonowanie z wierszem, które w Twoich słowach przebija się tak wyraźnie . na portalu rzadko zdarza się, by tekst wybrzmiał w czyimś wnętrzu z taką autentyczną obecnoscią . to ogromna wartość. 1
Migrena Opublikowano 42 minuty temu Autor Zgłoś Opublikowano 42 minuty temu (edytowane) @Berenika97 dziękuję Ci, Bereniko, za tak uważne i wnikliwe czytanie . Twój komentarz nie tylko odbija obrazy wiersza, ale rozwija ich ciężar, pokazując, że słowo może przenikac nie tylko umysł, ale i strukturę istnienia. pisząc, myslałem o miłości jako o sile pierwotnej, która nie zna granic ciała ani chronologii, która przesuwa kontynenty w naszych wyobrażeniach i w samej materii. dlatego Twoja uwaga o "nieuchronnej usterce w rzeczywistości " jest dla mnie tak trafna bo Ty widzisz coś, czego sam nie nazwałem, i nadajesz temu pełną wagę. cieszy mnie, że dostrzegasz napięcie między szczytem doswiadczenia a jego implozją w pustce. to właśnie w tym punkcie jednośc z bytem spotyka się z świadomością własnej nietrwałości. pokora wobec tego napięcia i rozpoznanie jego konsekwencji to dla mnie istota każdej prawdziwej bliskości, ontologicznej i emocjonalnej zarazem . Twoje czytanie przypomina mi, że wiersz nie jest tylko obrazem, lecz instrumentem refleksji o bycie, o grawitacji uczuć i nieodwracalnosci doświadczeń. dziękuję, że dzielisz się swoją uważnością i że w tym dialogu między wierszem a czytelnikiem ( dzisiaj modniej jest powiedzieć - klientem ) czuję obecność kogoś, kto potrafi widzieć jego ciężar bez próby jego uproszczenia . to Twoja obecność Nika :) dziękuję pieknie :) ps. napisalem drugi wiersz który domyka ten dzisiejszy. zdaję sobie sprawę, że wiersze trudne się tutaj nie przebijają, ale cóż. jest kilka osób które literacka "gęstwinę" lubią. to nie będzie sequel fabularny tylko przesunięcie ontologiczne. To będzie "stan miłości II” czyli świat po pęknięciu. nie lament. nie nadzieja. tylko zmieniona geometria istnienia. j. @Christine Chrissy :) "kolaps". grawitacyjny, czyli osobliwosć, czyli czarna dziura. z dżetami na pół wszechświata. oj dziewczyno :) cudowności typu mniam, mnian ! Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. dziękuję za piękny komentarz. kwiatami polnymi Cię obsypuję :) Edytowane 26 minut temu przez Migrena (wyświetl historię edycji)
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się