Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Nie „setem” jesteś, lecz sceną, mój panie,
na której dni twe grają swe tragedie;
raz król w purpurze, raz błazen w kaftanie,
raz cień, co własne ściga przepowiednie.

 

Praca — to sufler, co zza kulis szepce,
byś mówił kwestie cudze, nie swe własne;
aż w końcu maska tak do twarzy przylgnie,
że nie wiesz, które rysy są prawdziwe.

 

A jeśli okno w tobie się zamyka,
to nie przez rygiel świata — lecz twe dłonie;
bo człek jest kluczem do swych tajemnic sam
i sam się więzi w niewidzialnym tronie.

 

Więc strzeż się chwili, gdy przy końcu sztuki
usłyszysz ciszę — zamiast ludzkiej wrzawy;
bo straszniej milczy widownia niż krzyki,
gdy aktor nie wie, kim był dla tej sprawy.

 

 

inspirowane Szekspirem 

Opublikowano

Człowiek ma swoje różne strony, pokazuje je w zależności o d sytuacji, nastroju i potrzeby, czy wygody.  Wersja demo była zawsze, no bo dodać sobie w oczach innych, na randce, w pracy, to nic zdrożnego. Dobry wiersz, a puenta uniwersalna, ot na forum, niewiele odsłon i zero wpisów. Pozdrawiam

Opublikowano

@A.Between

Ten wiersz to  opowieść o rolach, które gramy w życiu – w pracy, w relacjach, wobec siebie samych. Czasem tak bardzo przyzwyczajamy się do maski, że przestajemy wiedzieć, kim jesteśmy bez niej. Zostaje mocne pytanie z końca: czy to, co graliśmy, było naprawdę nasze.

Jestem blisko?

Opublikowano

@A.Between Wow świetne! :) Chyba już wiem o co chodzi z człowiekiem-setem, powiedziałabym, że set może oznaczać prawdziwą tożsamość człowieka niezależną od ról i masek...która nie za bardzo ma miejsce w realnym życiu.

Opublikowano

@A.Between

 

Zapachniało Szekspirem.

Pierwsza strofa Twojego wiersza („Nie "setem" jesteś, lecz sceną... na której dni twe grają swe tragedie”) to myśl Szekspira o tym, że „ten ogromny świat prezentuje jedynie widowiska” (this huge stage presenteth nought but shows). Twój wiersz jest  o „mówieniu kwestii cudzych” i masce, która tak przylega do twarzy, że zaciera prawdziwe rysy. Jest przesycony barokową i elżbietańską metaforą „Theatrum Mundi”.

 

Włożyłeś dużo pracy.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Po Melu, Jadwiga, w Koszalinie gustuje jedynie w ciepłym winie. Robi grzańce, więc z okrzepłym w tej robocie chłopcem, ciepłym. Ten bierze wszystko, jak się nawinie.    
    • @Poet Ka Dziękuję za komentarz pisany poezją. :) Pozdrawiam serdecznie! J. J. Zieleziński  
    • @.KOBIETA. Skoro lubisz Tartę z grzybami, mogę Ci (wszystko)wiele wybaczyć... jest cudowna... A prawdziwki posadziłem sam, z grzybni z Allegro. Po 3 latach wyrosły i nigdy się nie wyprowadziły. Przeciwnie - wytworzyły środowisko, w którym pojawiły się inne regionalne grzyby szlachetne :-) Chcesz, żebym przyznał, że jestem równie okropny jak Ty?! Na pewno?! Przyznaję :-)) Faktycznie jesteśmy "spokrewnieni". Dobranoc "PannoPana". Do klasztoru Ci nie wolno wstępować (2 dzieci), ale to Ty będziesz kiedyś zadziwiała siłą wiary, "Siostro". Mnie też to dziwi teraz, naprawdę. Dobranoc.
    • :))) Meta. Zyta rano, ta dam!!! Raki ma. Mami karma. Da to na raty, zatem?
    • @Poet Ka   "lalka".   nie oglądałem.   może dwa, trzy odcinki.   jeden pamiętam, chyba końcówka serialu kiedy Kamas z Braunek jechali pociągiem ..... gdzieś tam. jechał z nimi jakiś jej kuzyn.   Kamas czyli Wokulski się zdrzemnął a bodajże Łapicki pieścił Łęcką i nęcił ją miłosnymi słowami.   Wokulski się obudził . słyszał ich westchnienia i chyba widział ich pieszczoty w odbiciu szyby.   na najbliższej stacji, w Częstochowie, wysiadł i oświadczył zdumionej Łęckiej, że za cholerę dalej nie pojedzie.   i pamiętam dramatyczne jego słowa:   "Farewell Miss Iza farewell".   ona bodajże zemdlała z wrażenia.     jeszcze jeden odcinek:    Wokulski strzelał się z jakimś hrabią i wybił mu ostatniego zdrowego zęba.   był tam też Rzecki to znaczy Pawlik - świetny aktor!   to tyle z Lalki.   bikiniarzem nie byłem bo moja mama była chyba była za mała żeby urodzić takiego chłopa jak ja.   ale znam te czasy - amerykański sen w Polsce kiedy jeszcze Stalin z Bierutem mordowali kogo chcieli.   Bieruta otruli w Moskwie. Stalina chyba też.     dzisiaj kolorowe skarpety......to obciach trochę jest.   ale jazz ......dalej cudnie brzmi.   szczególnie dark jazz. noir jazz.   tylko, że ludzie tacy jacyś, jakby ich pogięło.   nie tylko fizycznie.     ale się nagadałem!       a ten serial opowiadam jak w audycji - 60 minut na godzinę.   "fajny film wczoraj widziałem. - momenty były? - no masz! - najlepiej jak ona wyszła z wanny..... - jędruś, nie mów! ........"     
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...