Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

@Alicja_Wysocka

 

wiersz uroczy jak to zawsze u Ciebie Alu.

 

ale ja o sroce.

 

to pica pica.

 

z łaciny.

 

absolutna rekordzistka ptasiej inteligencji.

 

to ona jako pierwszy ptak świata zdała test lustra.

 

Ty ją uhonorowałaś wierszem.

 

brawo !

 

 

Opublikowano

@Alicja_Wysocka

 

Czytając ten wiersz, od razu się uśmiechnęłam - to chyba najszczersze i najradośniejsze ars poetica, jakie znam. Ta scena wypatrywania pod jaworem, ganiania myślą po błękitach - to przecież każdy twórca w stanie oczekiwania na natchnienie. I ta erupcja radości, kiedy przychodzi - "raptem patrzę, jest"!

Zachwyca mnie lekkość tego wiersza, jego muzyczność ("ej ptaszyno złotopiórka"), ale jednocześnie kryje się w nim głęboka prawda o tworzeniu. Poeta rzeczywiście jest jak sroka - zbiera z rzeczywistości "szkiełka" i "koraliki", próbuje ich połysku w różnych miejscach wiersza ("tu się świeci, tam znów błyszczy"), czasem dorzuci coś miękkiego dla równowagi. Nie wszystko musi lśnić, prawda?

A to "nie wiem ptaszku skąd się wziąłeś" - czyż nie o to właśnie w tworzeniu chodzi? O tę tajemnicę, skąd przychodzą słowa, obrazy, dźwięki? I ta fałszywa skromność w podpisie - "zwykła sroka" - kiedy wiersz sam w sobie jest dowodem, że zwykłość potrafi stworzyć coś niezwykłego. Cudowne!

Opublikowano (edytowane)

@Berenika97Bereniko, jak Ty rozwiniesz te swoje poetyckie skrzydełka, to hen wysoko wzlatujesz w niebo, dziękuję. Do wierszy znoszą mi co niektórzy właśnie koraliki, piórka, świecidełka, a ja sobie z tego otwieram sklep jubilerski, pozdrawiam 

 

@iwonaromaDziękuję pięknie. Nie było tak trudno, do 4 i do 8 jeszcze liczę :)

 

@vioara stelelorOd Ciebie Vioara - to komplement, przypinam go jak broszkę.

Widzisz, kolejna błyskotka, która mnie cieszy :)

Edytowane przez Alicja_Wysocka (wyświetl historię edycji)
Gość vioara stelelor
Opublikowano

@Alicja_WysockaZostaw czasem tej ptaszynie jakiś orzeszek, albo jagódkę pod tym jaworem, coby się krzynkę posiliła. Bo zima jeszcze, i jak zamarznie gdzieś w lesie ze świecidełkiem w dziobie, to nie doleci... ;)

Opublikowano

@vioara stelelor

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 A staram się, nie wiem czy wystarczająco, i jeszcze pięknie mi śpiewa :)

 

 

Dziękuję Jacku, nie wiedziałam :)

@MigrenaZaciekawił mnie test z lustrem, znalazłam to:

Test lustra został wymyślony w roku 1970 na uniwersytecie w Albany przez psychologa Gordona Gallupa. Polega on na umieszczeniu kolorowej kropki na ciele zwierzęcia w takim miejscu, że jest ją w stanie dostrzec tylko w lustrze. Jeśli po skonfrontowaniu z lustrem zwierzę usiłuje zetrzeć kropkę to znaczy, że rozpoznaje swoje odbicie, czyli pozytywnie przechodzi test. (...) sroka zalicza test lustra szybko i bezbłędnie: gdy tylko zobaczy swoje odbicie w lustrze – natychmiast przystępuje do usuwania kropki przyklejonej do upierzenia na jej gardle.

 

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

Jacku, wiem jak kochasz rymy

przylatujesz jak po słodkie

każdy wersik oblizujesz,

gdy smaruję uszy miodkiem

 

może znajdę jeszcze kiedyś

jaką fuchę przy cukierni

- lecz ostatnio ktoś stalówkę

nieumyślnie mi wyszczerbił

 

I też dobrze i mniej nudno,

i ciekawiej gdy bez przerwy

wymęczonych kaligrafią

trochę rzadziej będę gnębić

 

:)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Charismafilos ciekawy obraz zatem namalowany został w Twojej wyobraźni. Mnie się taki podoba.  
    • @marekg @marekg i to co urzeka w Twoim wierszu Marku to chile zatrzymane nie tylko słowem ale i nastrój w wierszu czuć i obrazy się nakładają  jakby chciało się rzec 

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

        zostańmy tu na wieczność -:) choć życia szkoda-:) piękna pogoda i nastrojowy wiersz pora na spacer iść jak u Galczyñskiego z wierszem” pod pachą”   pozdrowienia serdeczne
    • Pozwól mi zagrać w twoim filmie jako aktor pierwszoplanowy  gdzie wybuchną uczucia namiętne łącząc serca na planie filmowym   zagramy przed kamerami dusz licząc na miłości nagrodę bez wstydu razem autentyczni z ekranowym pocałunkiem   improwizując bez scenariusza niech miłość będzie reżyserem a nasze ciała jak dwa ubrania stworzone dla siebie na miarę   pozwól mi zagrać w twoim filmie
    • @Poet Ka ... malarstwo poezja  rzeźba ... sztuka  dziś ... bardzo wstydliwa    nie tylko rzeczywistość  sobą zakrywa    im mniej pokaże  tym ją szybciej  stawiają na ołtarze  ... Pozdrawiam serdecznie Miłego dnia 
    • „Gortatów – dom wakacji” – 5   Do tej obory garaż był dobudowany. Stał tam motocykl „Jawa”, rzadko używany. Często, jak nikt nie widział, to na nim siadałem i po całym świecie sobie podróżowałem.   Pędziłem drogami, czasem nawet latałem. Kulę ziemską chyba sto razy objechałem. Przez świat mnie prowadziły stare okulary, które upiększały mego świata rozmiary.   Zakurzony, stary kask na głowę wkładałem, odgłos silnika wargami wytwarzałem. I ruszałem z piskiem opon, na jednym kole, w trasę po tym naszym, ziemskim całym padole.   Zwiedziłem świata kawał tymi podróżami. Wakacje w marzeniach, z zamkniętymi oczami. Motocykl stał zepsuty z jakiejś tam przyczyny, ale ze mną objeżdżał świat w ciągu godziny.   Świat, który zwiedzałem, był inny od naszego. Nie wiedzieć dlaczego, widziałem go lepszego. Był słodko-kolorowy, ludzie lepiej się mieli, byli uprzejmi, uśmiechnięci i weseli.   Kiedy padał deszcz, na motorze się bawiłem, albo też na strych dużego domu wchodziłem. Do gołębi się wspinałem, aż na piętro trzecie, bo wszędzie mnie nosiło tam, z tych nudów przecież.   Dom był wysoki, a schodów już tam nie było, więc na ten poziom po drabinie się wchodziło. Tam były gołębie i gołębie pisklęta. Gołębnik bardzo wielki, na całości piętra.    I znów były tam półki i gniazd niezliczenie, i przepięknych gołębi całe zatrzęsienie. Były te bojące się, co na jajkach siedziały, i te, które pisklęta sobą zastawiały.   Wchodziłem tam często, kiedy deszcze padały. Gołębie na zewnątrz wtedy nie uciekały. A było ich tak dużo, jak w mrowisku mrówek, siedziały i dbały o swój cały przychówek.   Niektóre dotknąć piskląt swoich pozwalały,  inne mnie odważnie skrzydłami przeganiały.  Nieraz na ubraniu kupami mnie zbrudziły, nie żeby ze złości – po prostu się załatwiły.   A tych kupich łajenek było wszędzie pełno, na podłodze warstwa – z pół metra na pewno! I ten zapach tak dziwny, nawet nie śmierdzący, w nosie jakby szczypiący, a w oczach kłujący.   Po tym, jak się wyszło na powietrze świeże, to aż tchu brakowało w świeżości plenerze. I nikt nic nie tłumaczył, co i jak, i dlaczego. Przeżycia te pamiętam do dnia dzisiejszego.   – cdn.   Leszek Piotr Laskowski.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...