Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

@petros To nie jest gra na czas, tylko gra z własnym strachem.
Ten „księgowy od ryzyka” nie bawi -on boli, bo jest prawdziwy, nie widzę śmieszności.

Widzę kogoś, kto bardzo chce, a jeszcze bardziej się boi.
I to jest boleśnie ludzkie.
Czasem największą odwagą jest przestać liczyć i wybrać człowieka.
Ten wiersz zatrzymuje właśnie w tym pół kroku.


 

Opublikowano

@petros

 

Metafora biletu nieskasowanego to trafny obraz miłości w trybie zawieszenia. Rozkładasz mechanizm auto-sabotażu, tę wojnę między zachwytem a rachunkowością uczuć. To wiersz zbudowany na paradoksach - czułość i ucieczka, tęsknota i bilans strat, bliskość i drzwi niedomknięte.  „Serce w trybie podglądu" to obraz, który długo zostaje, bo język balansuje tu między liryką a ironią i właśnie w tym napięciu tkwi siła tego świetnego tekstu. 

Opublikowano

A więc spacerujesz, z biletem w kieszeni. Wielu tak spaceruje. Mamy ogromny park, ziemia to ogromny park. Jest tu dużo spacerowiczów, obojętnych w tym swoim "zobaczymy". Milczenie jakże wymowne, bardzo mi tu pasuje... warto wszystko dokładnie przemyśleć.

Podoba mi się wiersz.

 

Pozdrawiam :)

 

 

Opublikowano

@petros Taka nadmierna ostrożność chroni człowieka przed zranieniem i czasami jest to słuszne, bo nie każdy jest w stanie nas zrozumieć, a rozmowa z kimś z kim nasze wnętrze odbije się od ściany zamiast zostać zgłębione i rozwinięte jest bardzo bolesna i jeszcze bardziej zamyka...no ale właśnie czasami zamyka nas na dobre przed tymi, co chcą pojąć... Najbardziej uderzył mnie w twoim wierszu ten pośpiech, ten strach, że czas jest ograniczony, że trzeba się zdecydować, bo inaczej ta bliska osoba odejdzie. A z takim lękiem tym bardziej nie ma przestrzeni na to, by się otworzyć.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Tadeo Na sen najlepsza melatonina Ale wyłączenie z dodatkiem wina  Więc po zażyciu mikstury  Mogą w pamięci być dziury  Już nie wiadomo czy MelatoNina?  
    • For my fellow Poets — Guardians of the word, carrying kindness and the light of learning across every friendly poetic front. ------- ///___\\\ ------- “Poetry in Arms”   I hear the calling voices “Let's use our pens like guns!” and so I stand among them in Poetry in Arms.   I was young scribe in silence, and felt what wounds remain, from those who write in verses and others write in plain.   In pages like in trenches, sharp words in fierce desire, ink loaded like gunpowder, “Survive the evil fire!”   Our legendary Poets, Cover us with your care, and offer honest counsel, from any face hater.   If you walking this way, Don’t lose your heart and mind, evil will pass away from poetry unkind.   Hey, evil owful hater! Carefully listen us: We’ll prove you — words are matter! — in Poetry in Arms.   We don't it for a glory, Nor any applause goal, But tell you all the story What still lives in our soul.   And when depression hits you, Can't hold your pen like sword, Let all your thinks will go to: Weapon is hide in word.   Despite life meet last hour — Our poems never burns And we will live in our — Poetry in Arms. ------- ///___\\\ -------  
    • @LessLove Jaka ładna piosenka:-) Pozdrawiam

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

       
    • @Leszczym Wciąż się zastanawiam, ale chyba jednak wstawię ;) - najwyżej mnie zjadą...  Dziękuję za komentarz i informację. :) Pozdrawiam serdecznie! J. J. Zieleziński   @piąteprzezdziesiąte Wszystko gra ;) :)  Dziękuję za polubienie i komentarz :) Pozdrawiam serdecznie! J. J. Zieleziński
    • Jesienne poranki pośród srebrzystej mgły Mroczne i kontrastowe umierają w bieli Na pradawnym drzewie liście w pomarańczy Opadają niczym my aż topią się w ziemi A deszcz jak łzy trawi oraz wyniszcza je Po obtoczeniu przez wiatr w brudzie I tak trwają aż po dzień zaduszny Nagle stają się ważne gdy on wypada Jak słońce dla ziemi czy dla niej kochany Na ich miejsce świeczka się ustawia I niczym latarnia na morzu Dla dusz kieruje w mroku Aż w końcu wita nas Marzanna Pokrywając wszystko chłodną bielą Nic już nie ma od rana Nie ma koloru tylko dusze wieją
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...