Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

W szufladzie, pod stosem spraw beznadziejnych,
Śpi kartka zżółknięta, milczący mój świadek.
Głos pełen słów głośnych, a jednak bezdźwięcznych,
Mój błąd najstraszniejszy, mój serca upadek.

 

Pisałem go nocą, gdy lęk dławił krtań,
By zdążyć przed świtem, co wszystko zabiera.
To miało być wyznanie, to miała być broń,
Lecz dłoń mi zadrżała – i drży do teraz.

 

Dziś żałoba nie nosi czarnych koronek,
Ma kolor tuszu, co wsiąkł w nią głęboko.
To niewysłany list, co na dnie szuflady drzemie,
I łza, co na zawsze uwięzła pod powieką.

 

Mogłem Cię zatrzymać jednym mądrym zdaniem,
Zanim czas postawił kropkę nieodwołalną.
Dziś karmię się ciszą i szeptów konaniem,
Pustką po słowach, co stały się skalną…

 

Świat pędzi, lecz dla mnie zegary stanęły,
W tej jednej sekundzie, gdy papier zgiąłem.
Wszystkie me szanse w tej kartce zasnęły,
Bo bałem się prawdy – i tak Cię straciłem.

 

Dziś płaczę nad listem, co nie zna adresata,
Nad tym, co mogło zakwitnąć, a zwiędło w połowie.
Najcięższym ciężarem na końcach tego świata
Jest to, czego już nigdy nikomu nie powiem.

 

 

 

 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


×
×
  • Dodaj nową pozycję...