Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

@Nata_Kruk

 

Zastanawiam się  nad Twoim wierszem  - uważam , że to  jest  niezwykle nastrojowe studium bezsenności, w którym czas przestaje być pojęciem abstrakcyjnym, a zaczyna „drapać pod powiekami”. Urzekła mnie metafora ciem szukających ciepła - nadaje ona wierszowi kruchości. Jednak to puenta robi największe wrażenie- przewrotne stwierdzenie, że „będę wczoraj”, pięknie oddaje ulotność chwili i to, jak szybko nasze plany na jutro zmieniają się w retrospekcję.

Ta puenta nie daje mi spokoju. Jest najbardziej intrygującym elementem wiersza, bo wywraca do góry nogami naszą linearną logikę czasu.

„Świadomie układam obrazy , które dopiero powstaną” - to pewnie klucz do puenty.

Fraza „będę wczoraj” sugeruje, że patrzysz na swoje życie z perspektywy „przyszłego wspomnienia”. Wszystko, co nas czeka, za chwilę i tak stanie się tylko historią. Puenta wybrzmiewa więc jako refleksja nad tempem życia- ledwie coś się zaczyna (jutro), a już jest przeszłością (wczoraj).  No chyba, że coś nieźle poplątałam, ale utwór - świetna zagadka egzystencjalna - to stan, w którym żyje się albo planami, albo wspomnieniami, omijając moment, który trwa teraz.

 

 

Opublikowano

tu rozdeptujesz swoje wczoraj

do snu układasz z nim obrazy

legną się w głowie niczym zmora

je namalujesz wszystkie razem

 

bo juto będziesz sekundy zbierać

staniesz by w końcu namalować

lecz poprzewraca los przechera 

on niespodziankę jakąś chowa

:))

 

Gość vioara stelelor
Opublikowano

@Nata_Kruk Tuż przed zaśnięciem, albo w przerwach między fazami snu, zdarzają się niekiedy tzw. hipnagogie, kiedy zaburzone zostaje odczuwanie czasu i przestrzeni, pojawiają się halucynacje. To taki stan między snem a jawą, kiedy zachowane jest jeszcze postrzeganie zmysłowe, ale mózg już przestawia się na tryb spania.

To jest oczywiście wytłumaczenie naukowe :)

 

Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

... to bystry czterolatek @hollow man  ;)

 

@andrew... czas niewątpliwie układa nową rzeczywistość, niech nie brakuje w niej..

różowych barw.

 

@viola arvensis... miło, że tak pomyślałaś.

 

@Andrzej_Wojnowski... on wraca, nie inaczej i przysiada w głowie, i "plecie" warkocze z myśli.

 

@huzarc... bym pominęła, a wypada podziękować za ciepły komentarz i cieszy mnie,

że tak odbierasz.  

 

@Charismafilos... to fajnie, że.. fajne zakrzywienie... :)

 

@tie-break... stan, o którym piszesz, jest mi 'znany' z opracowań i nie tylko. Swego czasu czytałam o tym, to naprawdę ciekawe tematy, a treść, chyba pasuje także do tego naukowego spojrzenia... :)

 

Dziękuję Wam bardzo za zostawione słowa, pozdrawiam grupkę.

 

 

@APM... @Gosława... @violetta... @Waldemar_Talar_Talar... @Rafael Marius...

@infelia... @any woll...

Wam także bardzo dziękuję przystanięcie przy treści. Ślę pozdrowienie.

 

 

 

 

 

 

Edytowane przez Nata_Kruk (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@Nata_Kruk
A moim zdaniem ten wiersz to studium zasypiania i wybudzenia

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 
Opisujesz stany, zdarzenia bardzo dobrze mi znane. Dzień nie zawsze chce się domknąć w jednym mrugnięciu powiek i czasami trzeba faktycznie wstać, żeby wszystko sobie uporządkować, a refleksje w takiej chwili, kiedy wszyscy już śpią pojawiają się z automatu. Bardzo dobra puenta.
Pozdrawiam serdecznie. 

Opublikowano (edytowane)

@Tectosmith... czyli podobnie myślisz, jak Berenika... :) ale o tym niżej, w odp. do niej.

To prawda, dzień nie zawsze chce się domknąć ciszą i ogólnym spokojem, wówczas nocny spacerek po domu może przynieść ulgę. Fajnie, że puenta przypadła...

 

@Berenika97... czytasz wnikliwie, wchodzisz pomiędzy... nastrojowo o bezsenności...

wiesz, to świetny punkt zaczepienia, przecież to się zdarza. Tak, ćmy dla kruchości i ogólnie,

lubię je w wierszach. Peelka układa obrazy, które dopiero powstaną oraz puenta...

raczej będę -  wczoraj... widziana niekoniecznie z perspektywy peelki, a bliskich... to faktycznie

mały kluczyk w całości, stąd taki tytuł.
Prawda, to, co się zdarza, za moment jest już historią i tak dzień za dniem.

Nie plączesz, czytasz, wgłębiasz się i za to jestem Ci niezmiernie wdzięczna.

Żyjmy tym, co dzisiaj, wczoraj już było, a jutro... ???... będzie, czas przecież nie stanie w miejscu. 

Raz jeszcze, dziękuję.

 

 

 

 

@Jacek_Suchowicz... wywaliło mnie z orga. Jacku, dziękuję za zrymowane strofki.

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

niespodziewajkom szepnę - chwila - 
ale spokojnym innych nie chcę
sukienki w groszki przygotuję
żeby znów zwiośnieć na zakręcie

 

Bardzo, bardzo Wam dziękuję za obecność pod... Wam, sobie i.. wszystkim, życzę spokojnych chwil na jutro.

Serdecznie pozdrawiam.

Edytowane przez Nata_Kruk (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Dobry wiersz Nato. Świetnie uchwycona percepcja czasu. Bawisz się tym, układasz obrazy, przeplatasz terażniejszość. I te ćmy — niepokoją, chyba ze względu na swoją upartość, ale też szukają ciepła, bliskości. Wiersz stawia wiele pytań o kruchość chwili, pamięć... Lubię takie medytacyjne klimaty. Jest nastrój, jest refleksja. Pozdrawiam. 

Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Tectosmith... a czy studium zasypiania i wybudzenia = wybudzania, to nie.. bezsenność..

Dla mnie tak. Oboje mamy rację.. ;)

 

@tetu... miła niespodzianka, dziękuję, że zajrzałaś do mnie i zostawiasz mi fajny komentarz.

Nocne ćmy zawsze trochę niepokoją, gdy się im wtóruje, pojawia się 'niepokoik'... :)

@tetu tak, one także szukają ciepła i bliskości... a to wszystko wokół tak kruchutkie, że sięga się

obrazami do przodu, jakie będą.... Raz jeszcze dziękuję.

Pozdrawiam Ciebie i Kolegę.

Edytowane przez Nata_Kruk (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Nie będę się spierał o definicje

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Dla mnie to trochę inne stany, ale rozumiem Twoje stanowisko. Jeśli kiedyś będziesz miała ochotę, możemy o tym spokojnie pogadać.

Opublikowano

Zmierzch rozmywa czas, drobne niepokoje nie pozwalają zasnąć, więc uwaga ucieka ku drobnym, uporczywym obrazom – jak ćmy krążące przy ogniu, przyciągane ciepłem mimo ryzyka. Jest w tym czujność i świadomość: układanie w myślach tego, co dopiero ma się wydarzyć. A finał przynosi przewrotne poczucie czasu — zamiast iść naprzód, istnienie ciąży ku temu, co już było, jakby przeszłość była pewniejsza niż jutro.

Bo zdaje się jest taką. Oby jutro było dobre. 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • SŁOWA, W KTÓRE CIĘ KOCHAM JUŻ NIE

      reż. Serge Gainsbourg

      MINITEL: 6996
      (Hier Schiphol Port)

      Kocham cię tak
      O, jak w locie ptak!
      Ja ciebie też nie

      Och, miła ma...
      W fal odwieczny cień
      Idę i wchodzę wnet
      W lędźwie twe 

      Bo ja
      Kocham cię Kocham tak
      O tak, kocham cię!
      Ja też nie
      Och, miła ma...
      Ty to fala,  ja ziemi trud 
      By, wpłynąć na  brzeg
      Mych zeschłych ud

      Więc ja
      Na spotkanie biegnę ci
      Kocham Cię Kocham Cię
      Ja też nie

      Och, miła ma...
      W fal odwieczny cień
      Idę i wchodzę wnet
      W Twój lepki mrok 

      Wstrzymuję krok 
      Ty bijesz o mój szczyt
      Czubek miłości mej 
      Idę, by hołd złożyć ci
      Złożyć perły dżdżu 
      W dolinie Twych ust
      A Ty idziesz w mój ślad 
       - Kocham Cię Kocham Cię
      O tak, kocham na wznak!
      Ja też nie

      Miłośi ciał  zamknięty pas
      Lecz ląduję i tak 
      Gdzie twego  łona port
      Chcę orczyk ściągnąć, poziom zerr
      Lecz to Ty trzymasz ster 
      Nachodzi, ziemi fort...
      Nie! Terra... terr!
      Terrain ahead, pull up!
      Przyziemienia spaz..

      Je t'aime de pluie
      Moi non plus
      Je te kiffe 
      Même diff...

      RICHARD 1004
      (Tu i tu, i tam)

      Kochał  pałac tak
      (Boga palec mniej)
      Że porwał go żelazny ptak, 
      W las antycznych ciał...
      I w ostry historii cień
      Wbił dziób swój, w ziemi krew

      Więc wzbił się w dech małpiej mgły
      W pagonów, tóg werbli rytm 
      Stary wilk wciąż dzierżył ster, 
      Lecz w dziobie niósł Elbrusu cień

      O konia dam na sławy żer!
      My też nie
      Och, ziemio ma...
      To tylko zakłócenia fal, przecie wciąż kochasz mnie

      Chcę wpłynąć znów w Victorii dal
      Więc zlecę tu, gdzie tylko chcesz,
      By Vox Populi skrył mnie deszcz
      Osiodłam znów mit krwistych burz...
      Czy wyjdziesz na spotkanie  mi?
      Wciąż kocham tak Twój blado-krwawy róż,
      Dam kres swym dniom, by być miłym ci..

      Och, miła ma...
      Na fali twej
      Ulecieć chcę nawet tam,
      Gdzie Aerofłot 
      Wstrzymuje lot

      Biję w wąwozu szczyt,
      Lodowej góry Twej 
      Idę, by hołd złożyć Im
      I łożyć perły  ciał 
      Na ołtarz tronu łez

      O miła ma, zetnę tysiąc brzóz
      By wpiąć je w dolinę Twych ust
      Jeśli Ty też nie trafisz w pas
      W mój kurs i szlak

      "Nie zostawiaj mnie
      Nie zostawiaj w tym tu
      Nie zostawiaj, chcę...
      Nie zostawiaj: Mu

      Obiecuję ci
      Wyssać perły krwi 
      Z ciebie l ziemi tej,
      Gdzie pada żelaza deszcz
      I z najkrwawszej z ziem
      Wycisnąć choć metr 
      Stopę... Stop tlen,
      Skryłem ciało swe
      W całun błót,w martwy liść

      Kocham Cię Kocham Cię
      O daj mi znak
      Kocham je
      Leżę tam, gdzie znak...
      My przez chwilę też tak

      Miłości ciał zamknięty pas
      Lecz ląduję i tak
      Jak te jedwabne drzwi
      Gdzie mój ostatni port
      Orczyk ściągam, poziom sto 
      Lecz ster trzyma On;
      "Pо правильной дороге.
      Na верном пути"
      Sixty , fifty, fort...
      Nie! Ziemia...ziem!
      Kur!!!
      Uniżenia dno (w dur)
      Wniebowzięcia dreszcz...
      Pравильнa дорогa.
      Na верно
       Pути..."

      Wiary dochowałem, ukończyłem lot
      Wzbiłem się w Majestatat Flot
      Wstrzymałem dech
      Wbiłem w wąwozu szczyt
      Zdradzony świt
      Góry Kości tej
      Kur piał (X3)

      Я люблю тебя, туман.
      И я.
      Я сошёл с ума,
      Я сошёл c телa
      Я, туман.

      YFD: 0-911
      (Sullied van)

      Kochał  tak przygody smak
      (I inshallah też)
      Że porwał go żelazny ptak
      W tumult szklanych wież  ...

      "Yes;  the book and orders were onboard,
      Quite quiet men, and riot squads 
      His cutting edge was not stored
      And  came quite handy down the road;
      Tak; księgę i przekaz na pokład wziął,
      Ludy niemyte, i ICE w gorącej krwi,
      I ostry wzrok, co niejeden róg ściął
      I był poręczny w zręcznym locie tym;

      His learning did not go as far
      As safely getting to the quai: 
      He only sought to know how to start;
      The rest, he'll discover on the fly"

      Nauka ma nie zaszła dalej, niż w ten las,
      Nie porywa go, jak znaleźć bezpieczny port
      Chciałem tylko wiedzieć, jak zerwać  czas:
      Nocy nie zrywałem, by wejść w ten lot

      I w szklany sufit  historii się wbić 
      I wyspy podbrzusze spowić w 2x piał Kur
      I Ziemię Zer  zatopić  we krwi 
      I paszczę przymknąć Ul. Mur

      By betonu konkret wspiął się w poezji mgłę 
      Epoletów belki wzniosły w rytm oddechu serc
      Morskiemu wilkowi odebrać ster,
      A rufę mu wszedł  morza Hudson cień

      Wlatuję w dolinę wąwozu wrażych wież
      Tej Sodomy muru, co niesie śmierć.
      Złożę je, jak ściany, gdzie Rzece w paradę wchodzi Brzeg
      Złożę perłę ciała, gdzie króluje Wieprz

      Daj skrzydlatego konia, by los  pożywił się!
      W zero ziemii, jedność z tym co jeden jest

      To tylko wzburzenie fal, jak w majowy dzień
      Uleciałem zburzyć płaczu mur 
      Rozciałem, gdzie On wezwał mnie  
      Żeby Vox Dei deszcz ognia spuścił z chmur

      Czy wyjdzie, by spotkać nas, gdzie seraju próg? Wciąż tak bardzo kocham Twą zieleń i biel,
      Oddam chętnie życie, jeśli tak chce Bóg…

      Panie zielonooki mój spełniłem Twój cel
      Lecz na mych kompanów wciąż czeka Air Virgin 95
      ...


      Na ołtarzu tronu łez. Brzeg
      O, mój drogi, powalę tysiąc wież,
      Aby przywiązać je do doliny twoich ust,
      Na mojej ścieżce i za mną,

      „Nie zostawiaj mnie,
      Nie zostawiaj mnie tutaj,
      Nie zostawiaj mnie, chcę…
      Nie zostawiaj mnie,

      Obiecuję ci,
      Wyssać perły krwi,
      Z ciebie i z tej ziemi,
      Gdzie pada żelazny deszcz,

      I z najkrwawszych krain,
      Utrzymać choćby metr,
      Stopę… Zatrzymać tlen,
      Ukryłem moje ciało,

      W całunie z błota, w martwym liściu.
      Kocham cię, kocham cię
      Och, daj mi znak
      Kocham je


      CHAR 0:  ELEB 1997
      (Paparazzo a Pariggio)

      Tak bardzo kochała blichtr 
      (I Charlie'go dryg)
      Że wyniósł ją żelaza cykl 
      Ciężkiego niby Mig...

      Tak dobrze kreślili śmiech
      (Przecież to nie grzech)
      Że poniosło ich chyba trzech
      W pieca miech

      Tak mocno śpiewali śmierć
      Że śmierć wniosła eich skład Zejść 
      I w ich metalu śmieć 
      Doniosła -126

      Wynieśli się w rytm diesla mgły,
      W Staccato AK-33
      Solingen  ostateczny sztych
      Jak kiedyś ja i ty

      Czy w szykach togi od chez Dior
      Czy w czerni Crayon d'Or
      Czy w logo Revenge of Thor
      Peu importe: ils sont morts;

      Wpadł im z rąk życia ster,
      Kierownica w odcień camembert, 
      Podkład dla wrażliwych cer,
      Kredka  marki 0.0 

      Same diff, they have deferred bardzo kochała blichtr 
      (I Charlie'go dryg)
      Że wyniósł ją żelaza cykl 
      Ciężkiego niby Mig...

      Tak dobrze kreślili śmiech
      (Przecież to nie grzech)
      Że poniosło ich chyba trzech
      W pieca miech

      Tak mocno śpiewali śmierć
      Że śmierć wniosła eich skład Zejść 
      I w ich metalu śmieć 
      Doniosła -126

      Wynieśli się w rytm diesla mgły,
      W Staccato AK-33
      Solingen  ostateczny sztych
      Jak kiedyś ja i ty

      Czy w szykach togi od chez Dior
      Czy w czerni Crayon d'Or
      Czy w logo Revenge of Thor
      Peu importe: ils sont morts;

      Wpadł im z rąk życia ster,
      Kierownica w odcień camembert, 
      Podkład dla wrażliwych cer,
      Kredka  marki 0.0 

      Same diff, they have deferred
      Czy dosiedli Rossiniego niższych sfer
      Czy Rossinanta La Manche
      Czy Rossinskiego plansz 

      Liczy się, że są jak Edam ser
      Ziemia, tu planeta Metal Mars 
      Tu patria Allah en marche
      Tu księstwo  Mówisz i Masz

      Gdziekolwiek, trzy muchomory w barszcz
      Czy podburzone karykatury szkło
      Czy wzburzenie a la Monroe 
      Czy mur zburzony Behemotha czcią

      Non importa, sono senza brio...
      Czy krwawego bata klan 
      Czy czarno-biały ilustracji plan
      Czy arabski z drugiej ręki flan

      Egal, alle sind raus aus dem Lebens Autobahn  
      Ech, życie, kocham cię, kocham cię życie nad
      Och, wskaż mi szlak.
      Kładę się tam, gdzie jest znak…

      Ciała miłości zamknięte są
      Ale i tak ląduję, gdzie jest mój dom
      Jak te  bramy w jedwabny ton
      Gdzie mój ostateczny port?

      Wyciągam kabel pogłębiarki, poziom sto
      Ale to On trzyma ster, poker la pobiera cło
      „Na właściwej drodze. „Wierną Ścieżką swą”
      Sześćdziesiąt, pięćdziesiąt, od i do…

      Nie! Ląd… ląd! Kogut!!! Na dach
      Głębia pokory (durowych shal)
      Dreszcz Wniebowzięcia…i strach
      Ścieżka sprawiedliwości wiedzie w dal 

      Na wiernej ścieżce jak bezpański kot
      Dotrzymałem wiary, ukończyłem lot
      Wzniosłem się w majestacie flot


       

       

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...