Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Ośniedziały konar nachyla się nad bramą

cmentarza, otwartą w rdzawym oczekiwaniu

na czerwień znicza w kamiennym obramowaniu,

rozlanym pożółkłą i pulsującą plamą.

 

Tak się zdarza - jest już zimny, a w potylicy

brunatna rana miazgą bez znaczeń spoziera.

Ciało wygolone, jak zawsze po wszawicy,

pił z zimna, spadł z ławki wprost do Lucyfera.

 

Przyszło twarde zderzenie z czarnym krzykiem losu.

Poświęcę mu kwadrans rachunków bez znaczenia.

Dziś - pierwszego listopada, święto milczenia,

gdzieś na nędznych rubieżach wielkiego kosmosu.

 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


×
×
  • Dodaj nową pozycję...