Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

  • Odpowiedzi 42
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowano

" 5. Szatan reprezentuje zemstę zamiast nadstawiania drugiego policzka!"

z dziewięciu twierdzeń wg A. S. LaVeya

PS. Mirku ja nie wiem czy propagowanie takich tekstów jest zgodne z prawem a przynajmniej moralne i wskazane dla ludzkości:)

moim skromnym zdaniem dużo trudniej jest "nadstawić" przysłowiowy drugi policzek niż zapałać chęcią zemsty i chyba o to w tym wlaśnie chodzi, o świadome panowanie nad swoimi negatywnymi emocjami...

ale fragment bardzo ciekawy......zastanawia.....

pozdr.

Opublikowano

Przecież nie chodzi o propagowanie tego typu tekstów, chociaż fragmenty są ciekawe. Chodzi o to, czy czasem, wbrew deklaracjom, wpojonym wartościom i przekonaniom nie postępujemy dokładnie tak, jak to opisuje LaVey.

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Czy rzeczywiście tak jest? Atak bardzo często u ofiary wywołuje paniczny strach i wtedy łatwo o nadstawienie drugiego policzka. Także strach przed kontratakiem, bo można się spodziewać, że jeżeli "silniejszy" zaatakował, to może jeszcze mocniej oddać, a to będzie bolało. Niekoniecznie fizycznie. Może właśnie ci, którzy "nadstawiają drugi policzek" po prostu się boją i dlatego próbują tłumaczyć swoje zachowanie?
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



na pewno wiele osób sięgnie do LaVeya po przeczytaniu tego tematu:) oby dobrze go czytali.... Masz rację, często , nawet nieświadomie, postępujemy dokładnie tak jak opisuje LaVey, tylko o czym to świadczy? O tyż że robimy coś na odwrót jak uczy Biblia, jak nam ktoś wpaja? czy że realizujemy zupełnie odmienną wersję, która może po prostu jest bliższą przeciętnemu człowiekowi...





nie wydadeje mi się żeby nadstawienie drugiego policzka mogło wynikać ze strachu przed kolejnym atakiem, gdyż z tego jak ja to rozumiem, ma to być akt świadomy, w pewien sposób "heroiczny". Jednak na codzień pewnie trochę tak jest... tylko czy wtedy mówimy o tym samym...?

co w takim razie można jeszcze zrobić? rozumiem że wyjścia są dwa: nadstawić drugi policzek, albo się zemścić (czytaj : walczyć) a no i jeszcze trzecie : można uciec:)
Opublikowano

to się jakoś chyba "mentalnością niewolnika" nazywało, pytanie brzmi raczej, czy najpierw jest się tym kopanym spanieliem (który własną słabość religią tłumaczy), czy najpierw jest ideologia, która z nas spaniela czyni... (i nijak nie idzie na to pytanie znaleźć odpowiedzi)
????

Opublikowano

A czy nadstawienie owego "drugiego policzka" nie jest, aby grzechem? Filozofia obojętności wydaje się owym złotym środkiem. Nadstawiając drugi policzek poczynamy jak kusiciel. Czy nie lepiej jest PRZECIWDZIAŁAĆ temu - nie oddawać, nie kusić nadstwiając drugi, ale poprostu usunąć się na bok? To może dziwnie brzmi, ale ucieczka może być czasem najlepszym rozwiązaniem. Świadomie umożliwiając drugiemu człowiekowi popełnienie grzechu stajemy się jego współtwórcami.

Pozdrawiam serdecznie

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




Moim zdaniem filozofia spaniela jest godna pogardy . Myślę (choć to nic odkrywczego), że to nie chodzi tylko i wyłącznie o swoją osobę. Hipotetycznie zbiorowość 'X' atakuje zbiorowość 'Y', osłabiając ją ciosem w policzek 'Z'. I co ma zrobić 'Y'? Czekać aż dostanie w 'Q'? 'Y' powinno zastosować regułę H+D+R=S (H=honor, D=duma, R=rozsądek, S=sukces).
Cios w 'Z' wyklucza z równania 'H' lub 'D', pozostaje więc H/D+R=S. 'Y' powinno więc zadać sobie pytanie w jakim stopniu jest H/D i R. Gdy już 'Y' znajdzie odpowiedź powinno pamiętać, że stosowanie zasady "oko za oko" jest bez sensu i wcale nie jest "mniejszym złem".
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Uważam, że pomiędzy postawami wpajanymi nam od dzieciństwa, a zastosowaniem tych postaw w praktyce jest ogromna różnica. Nie da sie oszukać pierwotnych instynktów i ich tłumienie nie stanowi zdrowego społeczeństwa. Obowiązują oczywiście pewne normy postępowania w takiej czy innej zbiorowości, ale tylko te wypracowane przez wspólnotę stają się możliwe do zaakceptowania. Na pewno nie należą do tych norm te, które każą nam być uległymi wobec tych, którzy chcą nam wyrządzić krzywdę.
Ucieczka? Często zalecana jako wyjście, ale czy to skuteczny sposób? Pozornie tak. Zawsze pogoń może dopaść uciekającego, a wtedy atak jest jeszcze gwałtowniejszy.

"(...) przychylność dla tych, którzy na to zasługują, zamiast marnowania miłości na niewdzięczników."

Czy w ten sposób nie postępujemy?
Opublikowano

moim zdaniem rzecz w tym, że jako stworzenia stadne, mamy społeczeństwo hierarchiczne, bez względu na to, czy demokratyczne, czy inne — zmiana polega na obliczu, nie istocie
rzecz w tym, że liczy się siła, walczymy między sobą, mierzymy swoje siły, w przypadku słabszego — podporządkowujemy go sobie, w przypadku silniejszego — rozsądnie jest nie wchodzić w konflikt, bo wiadomo, że oberwiemy i nie jest to ani ucieczka, ani plama na honorze, tylko rozsądek i instynkt samozachowawczy
i fakt jest taki, że z silniejszym nie wchodzimy w otwarty konflikt, jednakowoż podgryzamy, kiedy tylko jest okazja
ta filozofia spaniela jest godna pogardy wtedy, gdy nie służy przetrwaniu
co z tego, że człowiek zachowa godność, jeśli będzie martwy
piszę skrajnie, bo temat jest tak sformułowany
pozdr

Opublikowano

Rany! Ostatni raz słyszałem te satanozoficzne teksty jakoś na początku liceum. Włos się na głowie jerzy. Najbardziej rozwalający był cytat: "Dlaczego nie nazwać tego humanizmem tylko Satanizmem?". No i niezapomniane "Bożki prawej strony ścieżki..." LOL

Ja tam jestem przeciwnikiem wszelkiego moralizatorstwa. Tyle, że moje pobudki są hedonistyczno-konformistycznymi, nie zaś ideowymi zaprzeczeniami wartości chrześcijańskich.
A zemsta? Hmmm... Słodka rzecz.

PS Oscar sie wam nieźle do dupy dobierze, jak zobaczy te wypowiedzi zawierające słowa filozofia. :)

Opublikowano

Oj Jasiu, Jasiu. Nie dostrzegasz tego? Tu nie chodzi o satanizm, szatanizm, chrześcijaństwo czy inne skrajne przypadki. Chodzi o to, czy wartości wpajane ludziom od dzieciństwa rzeczywiście mają jakąś wartość. No i czy tekst Pana od Szatana ma jakąś wartość. Mogłeś go widzieć nawet na początku szkoły podstawowej albo przedszkola. W gruncie rzeczy to nie jest ważne. Nie da się jednak zaprzeczyć, że takie teksty są, mają wpływ na ludzi i wciąż powstają nowe. Nie da się także zaprzeczyć istnieniu "Mein Kampf", książki kiepskiej, nudnej i do dupy, ale jednak mającej niemały wpływ na losy wielu ludzi. I teraz dalej: czy warto cenzurować publikacje, w których prezentowane są tak skrajne i bzdurne w większości poglądy, czy ocenę pozostawić czytelnikom? LaVey pojechał na instynktach, przyozdobił je Szatanem, magią, i podobnymi fajerwerkami i zdobył jakąś tam popularność. Hitler wykorzystał poczucie wspólnoty, znalazł konkretnego wroga, dodał do tego skuteczną propagandę i rozpętał wojnę.
Pomyśl, Jasiu. Wartość tekstu może być marna, ale w gruncie rzeczy reprezentuje jakieś poglądy. Zastanówmy się nad tym, czy są one właściwe i do czego mogą doprowadzić.
A może wolisz podyskutować o kształcie tyłka pewnej "piosenkarki"? Temat niezły, a na lato tym bardziej :)

Opublikowano

Hej, wyraziłem swój stosunek do tematu. Początek mojej wypowiedzi był jedynie dygrasją. Proszę mi tu nie imputować, że czegoś nie dostrzegam, nie jestem ślepy, ani upośledzony.

Co do tylków, to wczoraj widziałem parę fajniejszych, niż u wspomnianej "piosenkarki", ale to chyba materiał na ososbny wątek.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


wróg czy ktoś kto nas nienawidzi liczy na to że będziemy się mścić, walczyć, ale może nie być przygotowany na nadstawienie drugiego pokiczka...czasem i to bywa zemstą (takie wzięcie kogoś z zaskoczenia) Są sytuacje, w których nie warto poprostu walczyć, bo nie ma sensu tracić sił(nie tylko fizycznie) Z drugiej strony czasem nadstawienie policzka to dobre przygotowanie do zemsty...usypiamy czujność wroga, a czy zemsta nie jest najsłodsza kiedy ktoś się jej nie spodziewa?
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


wróg czy ktoś kto nas nienawidzi liczy na to że będziemy się mścić, walczyć, ale może nie być przygotowany na nadstawienie drugiego pokiczka...czasem i to bywa zemstą (takie wzięcie kogoś z zaskoczenia) Są sytuacje, w których nie warto poprostu walczyć, bo nie ma sensu tracić sił(nie tylko fizycznie) Z drugiej strony czasem nadstawienie policzka to dobre przygotowanie do zemsty...usypiamy czujność wroga, a czy zemsta nie jest najsłodsza kiedy ktoś się jej nie spodziewa?

zemsta jest najsłodsza właśnie wtedy, kiedy ktoś się jej spodziewa;) a najlepiej jak ją obserwuje:D
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


heh, a ja myślałem że on wykorzystał 20% bezrobocie, (nie po to żeby łapać za słowka (chociaż uważam pow. za lekką ignorancję), tylko dlatego że u nas takie samo, a i w/w "wróg" podobny... i znowu retoryczne pytanie, dlaczego u nas buntu nie widać? (chodzi mi o przyczyny, nie narzekam, że nie ma, bo mi samemu na front nie śpieszno : )
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


heh, a ja myślałem że on wykorzystał 20% bezrobocie, (nie po to żeby łapać za słowka (chociaż uważam pow. za lekką ignorancję), tylko dlatego że u nas takie samo, a i w/w "wróg" podobny... i znowu retoryczne pytanie, dlaczego u nas buntu nie widać? (chodzi mi o przyczyny, nie narzekam, że nie ma, bo mi samemu na front nie śpieszno : )

przede wszystkim zmieniła się metodologia liczenia bezrobocia, u nas jest ono w rzeczywistości o wiele niższe, jako że kwitnie szara strefa
poza tym nie bezrobocie było kluczowe w Niemczech — przecież wtedy podobna sytuacja gospodarcza była w wielu krajach na całym świecie, tyle że w Niemczech istniało tak jak Mirek wspomniał silne poczucie wspólnoty narodowej, ale też dumy i krzywdy w związku z porządkiem wersalskim, skopana duma przez porażkę w pierwszej wojnie — wielki naród, któremu podyktowane upokarzające warunki ograniczające suwerenność oraz spychające z pozycji pierwszorzędowego mocarstwa europejskiego
do tego rozczarowanie rządami socjaldemokratów, strach przed falą komunizmu — ideologii internacjonalistycznej
na tych wszystkich hasłach grał Hitler, a w Żydach znalazł winnego — mimo że z tego, co mi wiadomo, poprawcie mnie jeśli się mylę, odsetek ludności żydowskiej w Niemczech przed II wojną wynosił ok 0,5 procent
zresztą same hasła nie są istotne — liczy się autorytet, który Hitler zdobył — mając autorytet można wmówić ludziom wszystko (nie wszystkim oczywiście, mówię o masach), że też przypomnę słynny eksperyment Milgrama, w którym kazał on badanym razić innych ludzi prądem elektrycznym o coraz wyższym napięciu (do 450V, niemal wszyscy badani doszli do tej granicy), w tym eksperymencie wykorzystywano siłę autorytetu badacza — eksperta
w socjotechnice wykorzystuje się autorytet, aby skierować frustrację całych grup na wygodny „temat zastępczy” — przykład to bójówki LPR-u na paradach gejów, przed wojną w Polsce działały bojówki endeckie, które np nie wpuszczały Żydów na tereny uniwersytetów — jesteśmy lepsi?
a bunt będzie — jeśli tylko pojawi się człowiek, który zdobędzie autorytet — pytanie o oblicze tego buntu
pytanie jak bardzo szalony będzie ten człowiek
Opublikowano

/na raty, bo mi net dizwnie chodzi/
z hitlerem to jest ten problem, że jak gidzieś niedawno czytałem (w "wyborczej" a nie w jakiejś agorze), był cały "plan" jak zdemitologizować jego postać w oczach niemców i różnego rodzaju "fanów" (w sensie, żeby nie stał się męczennikiem swojej sprawy i symbolem - a ryzyko było duże, tym samym takie dizałania były bardzo rozsądne) w każdym razie efektem tej akcji jest takie podanie faktów aby hitlera (aż śmiesznie to brzmi) zgnoić (podobno cierpiał na wsyzstkie możliwe schorzenia, od kompleksu edypa po skrywany homosesualizm) tym samym nie dziwi mnie że oficjalnie źródła podają że żydów w niemczech była garstka ... i własnie dlatego wydaje mi się że wszelkie takie generalizowanie w tych sprawach to uleganie manipulacji...(no chyba ze ktoś już serio wierzy, że głowną siłą sprawczą była nienawiść hitlera do żydów i cyganów (a ostatnio jeszcze się homoseksualiści do listy dopisują... coraz mniej miejsca w tych obozach dla polaków się robi)
tyle tylko że jeżeli pójdziemy na taką łatwiznę, do odpowiedzią na postawione w temcie pytanie będzie, że ten kto tego spaniela kopie i tak pójdzie do piekła, a spenielowi zostanie po stokroć wynagrodzone

Opublikowano

"w socjotechnice wykorzystuje się autorytet, aby skierować frustrację całych grup na wygodny „temat zastępczy” — przykład to bójówki LPR-u na paradach gejów,"
a nie wpadłeś na pomysł że to te parady są tematem zastępczym... zauważ że zbliżają się wybory... a głównymi hasłami prowadzaych w rankingach partii nie są (jak kiedyś) obietnice dobrobytu, tylko rozliczania się, mszczenia i tępienia czego się da (a dizeki temu PO zdobywa głosy bo popiera, PiS bo tępi (jak się kaczyńscy musieli postarać, żeby prześcignąć w "niechęci" giertycha...) a ludzi mają o czym gadać na forach (i zamiast dochodzić do konstruktywnych wniosków na temat naprawy stanu rzeczy, bo raz kolejny dyskutują czym sie różni pedofilia od nekrofilii i homoseksualizmu... i tak - to jest socjotechnika

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @violetta ... tak jest zawsze    pamiętam  założyłas różową sukienkę  a la Merlin Monroe  i zatańczylaś  wśród kolorwych liści    ja ciągle czułem  tą słodycz  ... Pozdrawiam serdecznie Miłego dnia 
    • @Nata_Kruk ... ONA i ON    nie tylko uśmiechem  potrafią upiększyć życie dodać mu kolorów  nie zawsze swoich  ale zawsze są …   szarość ich nie bawi  ... Pozdrawiam serdecznie Miłego dnia 
    • @EsKalisia Problemy prawdziwych kobiet... a my... my ...   Pozdrawiam serdecznie Miłego dnia 
    • @iwonaroma Poeta zna poetykę, a tu po prostu człowiek ma styczność ze zwykłą prozą i łamaniem wierszy, żeby "wierszem" się to dzieło nazywało. Zgroza.
    • "Historyjka grzeczności" Witam Panią, Pani Gieniu – rzecze Jasiu już od proga, w niskim Pani ukłonieniu i w chwaleniu Pana Boga. Znaną z gościnnej hojności, Pani Gienia Jasia wita, uśmiechnięta i z radością, czy nie głodny – w drzwiach już pyta. Jaś, całując w rękę Panią, w szlachetnym, zgiętym pokłonie, z elegancją patrząc na nią, wręcza jej piękne piwonie. – Ależ piękne! – krzyczy Gienia, Jasia w policzek całując, zarumieniona z wrażenia, w oczy Jasia się wpatrując. Jasiu, dumny z adoracji, rzecze z drżącym głosem w krtani: – Zostać mogę do kolacji, jeśli mnie tu zechcesz, Pani? Gienia wzrokiem opuszczonym mówi w dumie kobiecości: – Czuj się gościem zaproszonym w mojej skromnej posiadłości. Nie będąc impertynentem, przyjmuję Twoją gościnę – odpowiada Jaś z akcentem, uniżoną robiąc minę. Gienia z uśmieszkiem nęcącym do stołu go zaprosiła, niewiasty wzrokiem płonącym głęboko się pochyliła. Jasiowi oczy wypadły, poniesione tym widokiem, w środek jej dekoltu wpadły przekrwionym żyłkami wzrokiem. Pani Gienia to widziała i w panieńskiej kokieterii umyślnie prowokowała w zamierzonej swej pruderii. Mruknął Jasiu samczą mocą, dając tym do zrozumienia, że pomruczeć mógłby nocą, gdy dostanie przyzwolenia. Bez słów Gienia zrozumiała pomruki Jasia zalotne i szybko odpowiedziała, puszczając mu oczko psotne. W Jasiu krew się zgotowała, budząc instynktu instrument, wulkanicznie napełniała jego męskości postument. Zaczerwienił się po twarzy, oddech odebrał mu mowę, o Gieni w łożu zamarzył, nie prosząc o to jej słowem. W jego oczach to widziała, myślą waląc wszelkie płoty, w udach już się rozjeżdżała w zgodzie na jego ochoty. Odchodząc w szczęścia nadmiarze szykować wieczerzy jadło, dziękując za bieg wydarzeń – szczęścia, które na nią spadło. Jasiu szuka komplementów, w głowie pustka, słów brakuje, jakich użyć argumentów? Boi się, że coś zepsuje. Nie chce spłoszyć kochaneczki, w ciszy myśli przegrzebuje i zaczyna z innej beczki: – Pogoda dziś dopisuje! Gienia bez reszty zdziwiona: – Byłam jemu taka rada, czułam się już uwiedzioną, a on o pogodzie gada! Może nie podobam mu się? Możem w seksapilu marna? Może pomyliłam tu się, że byłam nazbyt figlarna! Dla zmiany nastroju tego, pyta Jasia o wieczerzę: czy chce coś upieczonego, czy coś innego wybierze. Jaś z pytania ucieszony, odpowiada: – Wszystko jadam, będę dwukroć zaszczycony, w Pani ręce się pokładam. Myśli Gienia: – Miłam jemu, dobrze, że jest wszystkożerca, nakarmię go po staremu: „przez żołądek aż do serca”. W kuchniowanie więc się wdała, nucąc przy garach namiętnie, seksownie przytańcowała, tak dla Jasia najponętniej. – Pięknie tańcząc, podrygujesz – słodko Jasio ją zachwala. – Wszystko we mnie się gotuje, ci wyznać sobie pozwalam. Gieni mokro się zrobiło, pod fartuszkiem się zagrzała, bo od pieca żarem biło i z gorącem się zmagała. Kiedy już za stół zasiedli, oczu z siebie nie spuszczali, prawie niczego nie zjedli, wzrokiem siebie pożerali. Chleb na myśli u głodnego, jadło na bok odstawione, chcieliby czegoś innego, w pożądaniach wymarzone. Jedno czeka na drugiego, najwstydliwsze pierwsze kroki, dalej to już nic trudnego – kto złamie wstydu amoki? Czy to Gienia się ośmieli, czy to Jaś zacznie ją pieścić? Oboje o tym wiedzieli, że muszą to jakoś streścić. Siedzą na wprost, patrząc w siebie, temat jakoś się nie klei, z myślami o wspólnym niebie, w ciemnej zawstydzenia kniei. Wtem Gienia na pomysł wpada, do Jasia rzecze z czułością: – Deser z drinkiem się nakłada po kolacji kolejnością. Przeszli do kanapy z ławą, przy butelce zasiadając, brzdękli się lampkami żwawo, w oczy sobie spoglądając. Jak tu zacząć? – Jasiu duma. – A jak mnie odepchnie Gienia? Może ona nic nie kuma? Może to moje złudzenia? Gienia w myślach popatruje: „Może ja go nie pociągam? Może źle się zachowuję, że rąk do mnie nie wyciąga?”. Po kilku lampeczkach może się na krok pierwszy odważy? Alkohol mu w tym pomoże? Gienia skrycie sobie marzy. Czuła się już rozpalona, trzecią lampkę wypróżniła, coraz bardziej podniecona, Jasia za rękaw chwyciła. Jasiu z lekka zaskoczony, faworyzmu poczuł nutę, lekkim szeptem przytłumionym zaczął swoją bałamutę. – Jaśnie Pani, moja miła, radym ja Ci się przymilić, serce moje Tyś owiła, dasz się Pani uszczęśliwić? Gienia pofrunęła w nieba, anielskich skrzydeł dostała. „Niech mnie bierze, tak jak trzeba!” – nic nie mówiąc, pomyślała. Widzi Jasiu, że już prawie, więc czwartego proponuje, polewając Gieni żwawiej, w oczy lubej się wpatruje. Gienia za kieliszek łapie, jednym haustem go wypija, już nie może, ledwo sapie, wić zaczyna się jak żmija. Jasiu widzi, że już pora, w ust zbliżenie bardzo blisko, poczuł swojego fawora, śliniącego legowisko. Pani rozpływa się w oczach, nogi ściska, kręci, łamie, na ud wewnętrznych swych zboczach czuje mokre przepływanie. Do ataku Jaś przystąpił, kładąc dłoń na Gieni dłoni, lew Atlasu w niego wstąpił! Pot spływał po jego skroni. Gienia dłoń Jasia złapała, wbija mu paznokcie w skórę, ledwie biedna oddychała nagłym wezwaniem w naturę. Jasiu, zęby zaciskając, ku niewieście wiedzie głowę, usta lekko rozchylając, zbliżył się już o połowę. Czuła zapach jego ciała, testosteron tej lwiej mocy, w półomdlona pomyślała: „Oj, nie będę spać tej nocy”. Jasiu zbliżał się powoli, Gienia oczęta zamknęła, chciała być w jego niewoli, głęboki oddech już wzięła. Oddech samicy w ochocie, już bez wstydu, bez oporów, gotową już wejść po krocie w najsprośniejszych szczyt amorów. Jasia robi to zachłannym, męskość go dołem rozpiera, całkiem zbliżony do panny, ciałem na Gienię napiera. Obie głowy opuszczone, na siebie nie popatrują, całą akcją zawstydzone, pocałować się krępują. W końcu łapie Jaś dziewczynę dwoma rękoma za głowę, miał już ją polecieć w ślinę, gdy usłyszał czyjąś mowę. Odwraca się więc raptownie i dostrzega ludzi w progu, całkowicie niefortunnie weszli na wstępie prologu. Znaną z gościnnej hojności, Gienia drzwi nie zamykała, charakteru otwartością wszystkich gości przyjmowała. Siedem godzin zalecania przeszło w taką niewygodę! Tuż przed aktem przytulania przepadło jak kamień w wodę. Goście w moment zrozumieli, że wtargnęli bez pukania, szybko nogi za pas wzięli, wycofując się z mieszkania. Zalotności powracały, lecz opadło już napięcie, Gienię chęci opuszczały, a Jasia męskości wzięcie. Jej wysychać zaczynało, coraz chłodniej się robiło, w Jasiu męskością malało, nie za bardzo było miło. Ale pierwsze kroki poszły, nie wrócą już w ich początki, impulsy do mózgów doszły, więc miną grzeczności wątki. Gienia wstała, drzwi zamknęła, ewidentnie się spieszyła, wracając, sukienkę zdjęła, goła biegnąc powróciła. Skończyła na Jasia Gienia, złapał w locie Jaś dziewuchę i doszło do ukojenia, jeszcze w mokre, bo nie suche. Może goście przeszkodzili w grzecznościach podejść tym dwojgu, a może je ukrócili, dając śmiałość im obojgu. -Leszek Piotr Laskowski
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...