Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

na skraju życia z rozbitą głową

majaczy zjawa człowiecza

czerwone zorze choć jeszcze płoną

mroczna otwiera się przepaść

 

przebite serce ręce związane

i oczu światło wygasłe

ma na sumieniu otwartą ranę

wargi przeszyte ma hasłem

 

chociaż się chwieje to jeszcze kroczy

upiorna mara człowiecza

nadstawia ucha wytrzeszcza oczy

a przepaść woła i czeka

 

podąża za nią tłum niezmierzony 

całkiem podobnych postaci

chociaż niejeden był tam rozsądny

jednak sens ogól zatracił

 

nikt już nie krzyczy że przecież musi 

skończyć globalną się klęską

skalkulowane przez chorych ludzi

nowe powszechne szaleństwo

 

nikt się nie waży zaprotestować 

bo przecież nic to nie zmieni 

więc do przepaści skraju podąża

wolno bezwolny tłum cieni

 

kołyszą ciała na wątłych nogach

razem to w lewo to w prawo

choć rozpadają się marne truchła

wieczność jest dla nich zabawą

 

a ten co rzucił się do przepaści

głośnym zaniósł się śmiechem

on przecież życia wcale nie stracił

bo nie był żywym człowiekiem

 

 

 

 

Edytowane przez Sylwester_Lasota (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Powiedziałbym, jak łatwo daje się prowadzić. 

 

Dzięki za obecność.

Pozdrawiam.

 

 

Coś, co jeszcze kilka lat temu było nie do wyobrażenia, teraz dzieje się na prawdę.

Dziękuję za wizytę i dobre słowo. 

 

Pozdrawiam. 

Opublikowano

żaden nie rzucił się do przepaści

to wszystko bujda nieprawda 

ten co wymyślił śmieje się Waści

że dali się głupki nabrać

 

bo sam u siebie nic nie stosuje

i robi jak mu pasuje

ani nie myśli przepisom ulec

stosują głupki i chu..

 

ale nie pora snuć czarne myśli

bo powoli się ludzie budzą

a podmuch wkrótce się ziści

i zmiecie ten durny urząd

 

smutne jest że ktoś życiem przypłaci

nikt władzy bezkrwawo nie odda

normalność powrócić raczy

czy ludzie zgłupieją od nowa

:(

 

Opublikowano

@Sylwester_Lasota

 

Wiersz o wyraźnym romantycznym nerwie - bliżej mu do Mickiewicza niż do współczesnej ironii.

Jest tu wizja zbiorowego obłędu, pochodu ku przepaści, w której jednostka traci twarz i życie jeszcze przed upadkiem. Bardzo mocne są obrazy „upiornej mary człowieczej” i tłumu podobnych postaci - działają jak moralitet, nie reportaż. Rytm i rymy nadają całości balladową, niemal apokaliptyczną tonację. Finał celny i gorzki: to nie śmierć jest tu tragedią, lecz fakt, że człowiek już wcześniej przestał być żywy. Wiersz ciężki, mroczny, konsekwentny - niepokojąco aktualny.  

Takie bardzo lubię.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


×
×
  • Dodaj nową pozycję...