Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

@Migrena

Prawdziwa perła czarnego humoru – czyta się go jak scenariusz do komedii grozy, gdzie bohaterem jest nie wampir, ale dentysta z nadgorliwością naukowca odkrywającego nowy gatunek. Uwielbiam ten moment z bonsai w zębie – to genialne porównanie, które przemienia zwykłą wizytę w gabinecie w surrealistyczną wystawę sztuki współczesnej!

Masz niezwykły talent do przekształcania strachu w poezję pełną życia i koloru. Te obrazy – wiertło tańczące walca, martwe anioły grające w chińczyka z czaszką, pizza z nerwów – są tak przesadzone, że przestają przerażać, a zaczynają bawić.

I ta końcowa scena! Dentysta zachwalający "inspirujące" zęby pacjenta, jakby były dziełem sztuki – to przecież coś pięknego w swojej dziwności. Nawet w najbardziej stresujących sytuacjach można znaleźć odrobinę absurdu i lekkości - humor triumfuje nad strachem.

Rozbawiłeś mnie i moją rodzinę tą perełką! Przeczytam Twój wiersz mojemu dentyście - to pogodny i dowcipny człowiek. Zawsze mnie pyta - znieczulamy? A ja odpowiadam - zależy co, bo już mamy wokół siebie dużo znieczulicy. To nasz kod. :) Twój tekst jest bardzo smakowity, metafory - palce lizać! Pozdrawiam.

Opublikowano

@Berenika97

 

dziękuję Ci Bereniko serdecznie za tak piękne i pełne entuzjazmu słowa!


bardzo cieszy mnie, że wiersz zadziałał dokładnie tak, jak chciałem, że udało się połączyć grozę z absurdem i śmiechem, a bonsai w zębie czy pizza z nerwów wzbudziły uśmiech.


codzienny strach można przemienić w coś surrealistycznie zabawnego i żywego.


Twój komentarz przypomina mi, że nawet w najmroczniejszych momentach życia jest miejsce na lekkość, humor i fantazję.


dziękuję, że zechciałaś 

się podzielić tym odbiorem - naprawdę to ogromna radość wiedzieć, że Państwa mój wiersz rozbawił :)

 

serdeczności Bereniko:)

 

 

 

 

@huzarc

 

to powinno być karalne :)

 

znęca sie jeden z drugim nad człowiekiem - co stwarza paradoks - oni jeżdżą nowymi mercedesami a my używanymi fiatami:)

 

dziękuję.

 

 

 

 

@violetta

 

do tej pory wyrwali mi tylko jednego.

 

ząb madrości - nie mieścil się w szczęce.

 

 

 

Opublikowano

@Migrena ja nie chodzę do dentysty, nigdy w życiu nie byłam:) jeżeli byłam, to w dzieciństwie, nie pamiętam :) zęby nie bolą, to po co chodzić:)

Z tego coś jem, że można poszerzać szczęki, gdy się zęby nie mieszczą:) u mnie to kły rosną:)

Opublikowano

@Migrena Przeczytałam, się uśmiałam i podziwiałam!  Twój kunszt słowa - oczywiście.Masz niezwykły dar do tworzenia metafor, które wyzwalają pokłady różnych emocji. Tym razem śmiechu, refleksji i podziwu dla Autora. Bezustannie jestem pod ogromnym wrażeniem. Pozdrawiam serdecznie! :)))

Opublikowano

@KOBIETA

 

a jak nawet jest przystojny......

 

to przecież tylko zęby:))))

 

chyba, że sytuacja wymyka się spod kontroli i wtedy to już tak jakby sam Franz Kafka żuł w pysku gwoździe dekarskie.

 

dzięki Domi:))))))))

 

 

 

@Christine

 

Christi.

 

jak tak do mnie piszesz to doznaję zawrotu głowy :)))

 

ale czuję się Bosko !!!!

 

dziękuję uśmiechem :)))))

 

niech Moc będzie z Tobą !!!

 

 

Opublikowano

Moja koleżanka mająca przyjaciela dentystę opowiadała, że ów tak bał się dentysty iż... sam sobie plombował zęby przy pomocy lusterka :);) 

To pocieszające, że dentyści też boją się dentystów;)

Wiersz pierwsza klasa

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

 

 

 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Myszolak To wiersz o sercu po utraconej miłości - zranionym, a jednak uparcie wracającym na szlaki pamięci, przez co wiosna wciąż omija je szerokim łukiem.
    • @Berenika97 Już tutaj byłam ale wiosna mnie zawołała.   Tu chodzi o mechaniczne ratowanie, które rozmija się z bólem. stawiają szkło (czyli: znieczulenie), umniejszają ją („nie była dla ciebie”), wyliczają wady, proponują wyjście w miasto, klepią po ramieniu. To jest język działania, nie czucia.   On   kiwa głową (czyli współpracuje pozornie), milczy, wraca do mikroszczegółów (pieprzyk, włosy, sposób mówienia imienia), chce zostać w miejscu zapachu. To są sygnały świeżej, żywej więzi, której nie da się „rozchodzić w butach” jak to pięknie  ujęłaś.   Oni próbują przepisać jego doświadczenie: z miłości - na pomyłkę z straty - na ulgę z żałoby - na „idziemy w miasto"   On nie zdrowieje. dopasowuje się niby do przyjaciół, których dobre intencje rozmijają się z prawdziwym przeżywaniem straty.  Życie, celnie je podpatrujesz :)
    • we wspaniałych wyzwolonych czasach dwudziestego pierwszego wieku gdzie kobieta może   mieć wszystko być matką żoną kochanką ministrą chirurżką gościnią nie być próżna i pusta mieć lat czterdzieści pięć a wyglądać na dwadzieścia jak się ją zrobi i nie jest zaniedbana lub leniwa   co pół roku wykonać botoks i stymulatory tkankowe za przecież własne pieniądze elegancko z umiarem nie gonić za młodością godnie się starzeć mieć klasę i przede wszystkim nie polegać na mężczyźnie bo na tym to polega żeby żyć niezależnie ale nie samej bo przecież wtedy coś z nią nie tak i pewnie jest konfliktowa     określić priorytety nie być karierowiczką by potem nie żałować mieć ambicję i czas dla rodziny rozmnożyć się do trzydziestki wyjechać na staż zagraniczny ubierać się nie w sieciówkach a tylko w modzie etycznej i zmieścić to wszystko przy dobrej organizacji czasu bo wszystko jest tylko i wyłącznie kwestią dobrej organizacji w trzydzieści sześć godzin na dobę pomiędzy pilates na reformerach a konferencją dotyczącą obturacyjnego bezdechu sennego w stopniu ciężkim     przy moich wyższych emocjach wykształceniu wrażliwości pieniądzach włożonych we mnie przez ciężko pracujacych rodziców wsparciu bliskich terapii raz w tygodniu przystojnego męża, który tak bardzo mnie kocha     w wyzwolonych czasach po głębokim przemyśleniu i na własne życzenie podjąwszy dojrzałą decyzję po czterech latach terapii pcham glowę do rozgrzanego piecyka by nie wydać się przesadnie atencyjna nie krzycząc nawet pomocy
    • @KOBIETA

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Cudowny obraz!! bardzo mi sie podoba.   Pozdrawiam serdecznie :))      
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...