Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

@Simon Tracy wiem 

Tak czasami bywa że nasze miłości gdzieś odchodzą 

Myślę że niebawem się jakaś pojawi 

Pisz i obserwuj bo coś czuję że to Kogoś zwabiło

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

I żeby była jasność nie mnie! Broń Bozi 

Bo ja to jestem już stara i nie w głowie mi takie miłowania

 

Opublikowano

@Gosława Ona sama przyznaje, że czyta od przeszło dwóch lat każdy mój wiersz. Czasami przemycam w nich tak domyślne znaki, że musiałaby naprawdę udawać żeby nie wiedzieć że to o niej. 

Ja już też jestem zbyt stary i zniszczony by kiedykolwiek jeszcze mieć choć cień szansy w miłości.

Zresztą nie potrzebuję tego.

Odnajduję się doskonale w swojej głębokiej samotni. I nigdy nie byłem bardziej spełniony niż teraz.

Chyba po prostu za bardzo nie lubię ludzi by ich do siebie dopuszczać.

Opublikowano

@Simon Tracy niewiele jest osób które wybierają samotność 

Zazwyczaj ludzie potrzebują kontaktu z drugą osobą 

Ty też 

Gdyby tak nie było to nie publikował byś tak osobistych utworów 

W ogóle nic byś nie publikował tylko zatopił w jakimś nałogu 

Ale Ty wybrałeś mniejsze zło i wychodzisz do ludzi tak trochę incognito

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

żeby za bardzo nie oswoić ale też nie odstraszyć 

Opublikowano

@Gosława Wolę samotność. W zasadzie od kiedy pamiętam.

Źle się czuję przy innych.

Nie mam żadnych znajomych ani przyjaciół. W pracy staram się nie rozmawiać o prywatnych kwestiach i nie wychodzić poza schemat współpracowników. 

Poezja jest w zasadzie jedynym co potrafię i co łączy mnie z ludźmi.

Ale i w niej jestem incognito jak zauważyłaś.

Opublikowano

@Simon Tracy mnie moja otwartość w stosunku do ludzi gubi 

Bo często odbierana jest nie tak jak powinna i mam przez to kłopoty 

Do mnie niestety ludzie lgną a już najbardziej "wywrotowcy" Ostatnio przez pół miasta szedł za mną jakiś facet i gadał gadał gadał 

Nim się zorientował że mam w uszach słuchawki i generalnie wywalone na to co mnie otacza zdążył opowiedzieć połowę swojego życia

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Opublikowano (edytowane)

@Simon Tracy zostaję pod wrażeniem. Świetnie napisane doskonale się czyta do samego końca. 
ja kocham brzozy. Ich widok wciąż mnie zachwyca. 
oczywiście nie przeszkadza to w czytaniu ale niektóre linijki się podwoiły. Ja wchodzę zwykle jeszcze raz w edycję i rozdzielam je wtedy układają się prawidłowo. 

Edytowane przez Robert Witold Gorzkowski (wyświetl historię edycji)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

        782 lata temu 16 marca 1244 roku po dziesięciomiesięcznym oblężeniu skapitulowała jedna z ostatnich twierdz Katarów - Montsègur. Krzyżowcy zapewnili ich, że ci którzy wyrzekną się herezji i wrócą na drogę Świętego Kościoła Rzymskiego uratują życie na mocy papieskiej amnestii. Jednak około 200 perfectusów albigeńskich odmówiło i całkowicie dobrowolnie wyszło w ciszy na przygotowane dla nich stosy. Wedle relacji ginęli tak godnie i w sposób wręcz święty, że ich śmierć  zamiast do zakończenia herezji, przyczyniła się jeszcze przez jakiś czas do wzmocnienia ruchu w Langdewocji.     "Heretycka pieśń o Doskonałych z Montségur"   Przez rozbite w perzynę mury twierdzy, przebijało się nieśmiało  światło słonecznego poranka. Ślady ognia krucjaty nadal  niczym piekielne, smolne pieczęcie, spoczywały czarnymi bliznami na okaleczonych cegłach. Południowa baszta osaczona przez tych  co przyszli tu z łacińskim krzyżem, runęła wraz z obrońcami w górską przepaść. Przez skruszałe blanki, mające więcej ubytków w murze niż dusza uwięziona  pomiędzy pęknięciami ciała, przechodzą swobodnie mgły, dymy, dusze  a nawet pieśni Doskonałych.     Mówią, że ogień wyzwala ale i karci. W proch Cię obróci, jeśliś był świętych i heretykiem jednako. Jeśliś był złoczyńcą sprośnym czy zbawicielem świata. Zbawienie jest jedynie  wyrwaniem się z matni tej ziemi, która nie jest ani naszym domem, ani cudownym ogrodem Boga. Jest więzieniem dla wolnych dusz. Więzieniem zbrukanych aniołów. W którym wyrokiem jest przywdzianie ludzkiego ciała i jego przeklętych ułomności. Nie wierzę w zmartwychwstanie. Ciało jest grzechem śmiertelnym  i ma jedynie prawo  do powolnego gnilnego rozpadu.     Lecz mówią też,  że z prochu na powrót powstaniesz. Proch zastygły niczym zaprawa  w murach tej twierdzy, gardził zmartwychwstałym ciałem, przyjął więc formę pieśni i wizji, ostatniej, ziemskiej,  niewolniczej drogi bohaterów, którzy wybrali śmierć w absolutnej ciszy, w doskonałym ogniu zbawienia.   Najeźdźców nie witali jak wrogów a jak wyzwolicieli. Czy wyrzekacie się  sług i praktyk nieczystych? Wyrzekamy się świata, który pod postacią fałszywych proroków  zabiera nam możliwość wyboru. Gdyby Jezus istniał to pielgrzymowałby   teraz razem z nami  ku otwartej przestrzeni błoni podgrodzia. Czarne szaty i bose, poranione stopy, symbolizowały nie mękę i krew  a najwyższą uległość.     Spojrzyj mój synu poza krąg światłości  kiedy Cię ku temu Pan Twój i Mistrz wzywa a to co nieodgadnione dla Twego pojmowania objawi się Tobie w całej chwale. Bądź posłuszny  i idź za wezwaniem Pana swego. I ich pieśń zaniosły anioły. I zesłał Bóg, dzień gniewu na ród swój. Stosy ułożone i polane oliwą, były bramami do światłości. Ogień oczyszcza. Stos nie zmienia prawdy. Odsłania ją dla tych  co gotowi są jej nie porzucać. W godzinie ostatniej. Patrzyli w ogień z milczącym przyzwoleniem. Z ludu nie poleciał ku nim ani jeden kamień. Nikt nie był bez grzechu. W ziemskim siedlisku grzechu. Weszli w czerwone języki płomieni. Nie było krzyków ani skarg. Tylko cisza. Pospólstwo mogło uznać, że giną nie heretycy a męczennicy.     Błogosławiony ten, który poznał siebie, zanim ciało nauczyło go strachu. Ziemia przyjęła daninę z krwi. Mury przygarnęły ich prochy. Ich serca były złożone z gorliwej wiary i pogardy dla doczesnych zbytków. Bo nieba nie ma nad nami. Jest w nas i tylko my możemy  sami się ku niemu zbawić. Czytaj ich dziedzictwo. Z księgi popiołów poczęte. Wybrzmiałe z dzwonnic  kamiennego Carcassonne. Powtarzane wartkim nurtem,  nieodgadnionej Aúde. Ich dusze są wreszcie wolne. Została tylko pieśń  o ostatnich Doskonałych z Montségur.    
    • Witam - podoba się bo ma fajny klimat - radosny -                                                                                            Pzdr.
    • @iwonaroma Powiem więcej, jest inspiracją  :)@Alicja_Wysocka ...też jestem ofiarą jej niecnych praktyk  :)@Waldemar_Talar_Talar Cieszę się.    Dziękuję bardzo za wszystkie ślady zainteresowania, pozdrawiam. 
    • Witaj - co dziennie chodzę na spacer do lasu - dlatego czuje ten wiersz -             super - gratuluje weny -                                                            Pzdr. 
    • pływając na tafli bytu snuje się świadomość wspomnienia nawijają się na nić jak koraliki dni układają się w całość już bez balastu złych wspomnień
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...