Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

      Gdy wieczorna jesienna mgła,

Wszystko wkoło z wolna spowiła,

Tłumiąc nikły gasnącego dnia blask,

Niczym opuszczona na świat zasłona,

 

W ponurą jesienną słotę,

Na starym z czerwonej cegły kominie,

Przysiadł szary zziębnięty gołąbek,

Między skrzydełka wtulając główkę,

 

Wtem spomiędzy matowej mgły,

Dostrzegł widok ponury,

W dole przed jego maleńkimi oczkami,

Z wolna się zarysowujący…

 

Do rozrzuconych szeroko po obiedzie resztek,

Na przemarzniętej trawie,

Zleciały się licznie kruki posępne,

Bezpardonową wszczynając walkę,

 

Zimna mokra trawa,

Pierwszym jesiennym szronem pokryta,

Areną się stała zaciekłych walk,

Licznego kruczego stada,

 

Liczne kości z sutego obiadu,

Rozrzucone bezładnie na polu,

Miały być bitewnym trofeum,

Dla najsilniejszych z kruczego stada osobników,

 

Głośne rozjuszonych kruków krakanie,

Niczym wściekłych barbarzyńców okrzyki wojenne,

Po spowitym gęstą mgłą krajobrazie,

Cichym niosło się echem,

 

Pomiędzy wielkimi kretowiskami,

Podobnymi do okopów na polach bitewnych,

Niczym żołnierze w bojach zaprawieni,

Zawzięte kruki toczyły swe walki…

 

Zakrzywionym dziobem swym ostrym,

Próbował kruk stary kość przepołowić,

Przez drugiego młodego przepędzany,

Próbującego wydrzeć mu zdobycz,

 

Usiłując brzuchy nasycić,

By dotkliwy głód zaspokoić,

Nie zaprzestając zaciekłej walki,

Wciąż wytężały swój spryt,

 

Wydziobując w skupieniu zaschnięty szpik

Z porozrzucanych na około kości,

Usilnie wczepiały w nie swe pazury,

By dzioby w ich wnętrzach zagłębić,

 

Połykając łapczywie

Każdy znalezionego pożywienia kęs,

Wkoło tylko rozglądały się bacznie,

Rozeznając możliwe zagrożenie,

 

A najprzezorniejszy z kruków siedząc na gałęzi,

Na łakome kąski spoglądając z góry,

Nagły z powietrza szturm przypuścił,

Naraz odpędzając kilka innych,

 

Te szeroko rozpostarły swe skrzydła,

Natarcie jego próbując zatrzymać,

Lecz daremną była ta próba,

Zmuszone były ustąpić mu pola,

 

Widząc posępne te kruki,

Wyrywające sobie wzajemnie zdobycz,

Zmrużył oczy gołąbek skulony,

Powiewem zimnego wiatru szturchnięty…

 

Wnet rzęsistego deszczu kurtyna,

Spór pomiędzy kruczym stadem rozsądziła,

Do rychłego szukania schronienia,

Wszystkie bez wyjątku ptaki przymusiła,

 

Przed ulewnego deszczu strugami,

Pierzchnęły wnet wszystkie posępne kruki,

Chroniąc się pomiędzy krzewami,

Bujnych drzew rozłożystymi gałęziami,

 

Ukrył się i gołąbek,

Przed zimnym rzęsistym deszczem,

Pod starego opuszczonego domu dachem,

Przycupnąwszy cichutko w kącie.

 

A każda jesiennego deszczu kropla,

Brudna, wstrętna i zimna,

Dla maleńkiego suchej trawy źdźbła,

Była niczym trzask bicza,

 

A deszczu kropel setki tysięcy

Tworzące zwarte oddziały i zastępy,

Wielki frontalny atak przypuściły,

Na połacie zmarzniętej ziemi…

 

Patrząc tak zza szyby,

Na pole zaciekłej między krukami bitwy,

O jakże cenną dla nich zdobycz,

Podłe z obiadu resztki,

 

Ponurym wieczorem jesiennym,

Mgłą i deszczem zasnutym,

Krzepiąc się łykiem z miodem herbaty,

Próbując zebrać rozproszone swe myśli,

 

Z niewyspania półprzytomny,

Przecierając dłonią klejące się oczy,

Patrząc na ten krajobraz ponury,

Takiej oto oddałem się refleksji…

 

Gdy widzę jak różni szemrani biznesmeni, 

Zawzięcie walczą między sobą o wpływy,

Dostrzegam jak bardzo w uporze swym ślepym,

Posępnym tym krukom bywają podobni.

 

Gdy otyli szemrani biznesmeni,

Przesiadując wieczorami w knajpach zadymionych,

Paląc cygara i popijając whisky,

Rozplanowują kolejne swe finansowe przekręty,

 

Niczym dla dzikiego ptactwa,

Zalegająca w rowie cuchnąca padlina,

Tak zwęszona tylko korupcji okazja,

Staje się łupem dla mafijno-biznesowego półświatka,

 

Pobłyskiwanie sztucznych złotych zębów,

Fałsz wylewnych uśmiechów,

Towarzyszące zawieraniu szemranych umów,

Przy ruskiej wódki kieliszku,

 

Często bywają zarzewiem,

Biednienia lokalnych społeczeństw,

Gdy szemrani biznesmeni nabijając swą kabzę,

Skazują maluczkich na zubożenie…

 

Huczne wystawne bankiety,

Gdzie alkohol leje się strumieniami,

Dzwonią pełne wódki kieliszki,

A z ochrypłych gardeł padają kolejne toasty,

 

Gdzie szalona zabawa niepodzielnie króluje

I rozsadzają ściany z głośników decybele,

Dzwonią szklane butelki w kredensie,

A strumieniami leją się drogie alkohole,

 

Gdzie w ochrypłych gardłach przepastnych

Lokalnych biznesmenów szemranych,

Kieliszki pełne gorzałki

Znikają jeden po drugim

 

Gdzie niezliczone sprośnie dowcipy,

Padają okraszone rubasznymi przyśpiewkami,

A pijaków podkrążone oczy i czerwone nosy,

Tłumaczy ich bełkot łamliwy,

 

Często będące zwieńczeniem,

Podpisania umowy wielomilionowej,

Z lekceważonego prawa nagięciem,

Gdzie łapówki główną odgrywają rolę,

 

Czasem tak bardzo bywają podobne,

Posępnych kruków wieczornej uczcie,

Gdzie wielki zatęchłego mięsa kęs,

Wyrywają tylko osobniki najsilniejsze…

 

Na płynnych niejasnych pograniczach

Biznesowego i mafijnego świata,

Utarta między gangsterami hierarchia,

Przypomina tę z kruczego stada,

 

Gdzie kolejny szemrany kontrakt,

Niczym podły padliny ochłap,

Jest jak w krwawej walce nagroda

Dla osobnika o najprymitywniejszych instynktach…

 

I ten wielki świat nowoczesnością pijany,

Do ubogich odwrócony plecami,

Gdzie tylko silne osobniki,

Wyrywają najlepsze kęsy,

 

Czasem tak bardzo przypomina,

Pomimo upływu tysięcy lat,

Wielką ucztę dzikiego ptactwa,

Na truchle dzikiego zwierza…

 

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Opublikowano

@Kamil Olszówka

To mocny, rozbudowany wiersz o głębokim przesłaniu społecznym. Podoba mi się kompozycja - od poetyckiego obrazu jesieni i kruków walczących o resztki jedzenia płynnie przechodzisz do gorzkiej metafory współczesnego świata biznesu i korupcji.

Ale wiersz jest bardzo długi, czy nie uważasz, że kondensacja mogłaby wzmocnić przekaz.

Opublikowano (edytowane)

@Berenika97 Prawdę mówiąc to ten mój wiersz miał być jeszcze dłuższy, ale w porę uznałem że w tych 38 zwrotkach udało mi się zawrzeć wszystko co chciałem... Wbrew pozorom o wiele łatwiej jest mi pisać teksty długie niż krótkie... Dzięki że podzieliłaś się swoją opinią!

 

@Leszczym Dzięki! Chciałbym żeby przeciętni szarzy poeci uczynili swoimi wierszami ten świat choć odrobinę lepszym... Pozdrawiam!

Edytowane przez Kamil Olszówka (wyświetl historię edycji)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @EsKalisia   Bardzo dziękuję!  Trafnie to ujęłaś. Zderzenie się z prawdą o przemijaniu jest bolesne, ale absolutnie konieczne, żeby dać sobie szansę na prawdziwą miłość - nie tylko z drugim człowiekiem, ale też z samym sobą. Serdecznie pozdrawiam! @Migrena   Bardzo dziękuję!    Dziękuję za tak głębokie i czułe odczytanie mojego wiersza. Nazwanie go "reinterpretacją mitu" to dla mnie ogromny komplement. Przywołany przez Ciebie cytat pasuje tu wręcz idealnie - gdyby bohaterowie potrafili patrzeć w tym samym kierunku, lęk przed nagą łodygą po prostu by nie istniał, bo miłość opierałaby się na czymś więcej niż tylko wzajemnym wpatrywaniu się w siebie. Pozdrawiam  serdecznie! @Christine   Bardzo dziękuję!    To niezwykle celna uwaga - zależało mi właśnie na tym, by zdjąć z róży tę łatkę "dumnej i nieczułej", którą często się jej przypisuje, i pokazać jej ludzki, pełen lęku środek. Czasem pod pancerzem niedostępności kryje się największa wrażliwość i strach przed odrzuceniem. Dziękuję za to głębokie odczytanie i pozdrawiam ciepło! :)
    • @Christine   Bardzo dziękuję!  Czasami rozstanie może być nowy początkiem. :)  Dziękuję za tak miłe słowa.  Serdecznie pozdrawiam. :)   
    • @Christine   Bardzo dziękuję! Serdecznie pozdrawiam. :)    Ja również tak robię, nie będę czarować, Wolę przymknąć oko, niż kogoś strofować! Bo własnych słabości mam przecież bez liku, Więc wyrozumiałość mam w stałym nawyku.   :)))    @Sylwester_Lasota   Bardzo dziękuję!  Serdecznie pozdrawiam. :)  
    • @andrew   Bardzo dziękuję!  "To przecież tylko zwykła róża" - mógłby powiedzieć Twój podmiot liryczny, patrząc pod mój klosz. Dziękuję za ten wiersz! Świetnie ująłeś w nim ten rozdźwięk między lekkim, powierzchownym spojrzeniem a tym głębokim, pełnym niewypowiedzianych myśli. Serdecznie pozdrawiam. :)  @karenka Bardzo dziękuję!  Dziękuję za ten piękny komentarz i pozostawienie śladu pod wierszem. Złudzenie, że czyjś zachwyt wystarczy, by zbudować miłość, to bolesna pułapka, z której bohaterka wiersza zdaje sobie sprawę. Odwzajemniam ciepłe pozdrowienia! :)  @LessLove   Bardzo dziękuję!    Piękne słowa! Twój komentarz to dowód na to, że Lis z "Małego Księcia" miał rację - dobrze widzi się tylko sercem. Bardzo miło czytać taki komentarz od kogoś, kto przekonał się o tym na własnej skórze. Dziękuję za ten krzepiący ślad pod wierszem.  Serdecznie pozdrawiam. :) 
    • @Christine   Bardzo dziękuję!  Cieszę się, że zróciłaś uwagę na puentę - miała trochę przełamać sutek szarości.  Serdecznie pozdrawiam.:) @Łukasz Jurczyk   Bardzo dziękuję!  Czasami tak bywa - niezbadany jest nasz umysł. Mnie nastroiły tak dnie nieustannych opadów deszczu.  Serdecznie pozdrawiam. :)  @Bożena Tatara - Paszko   Bardzo dziękuję!  Serdecznie pozdrawiam. :)   
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...