Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zespolenie z naturą, taki trochę Leśmianowski motyw, jak w słynnej „Łące”. Ale inaczej niż u Leśmiana, to doświadczenie jest ukazane w brutalistyczny sposób, choć nadal wyzwalające. Ciekawy wiersz.

Opublikowano (edytowane)

@Migrena   jak Puszcza Białowieska  Adama Wajraka.

Bo tam jest śmierć i życie, bulgotanie. 

Tam za wykrotem położył się martwy żubr- ale to też jest życie dla innych,

powalił się dąb zmurszały, zadziałały korniki .

Martwe drzewa, nie są końcem, ale początkiem i życiem .

Albo graby- co kilka lat jest gradację piędzika przedzimka- on zjada wszystkie liście grabów

i las wtedy wygląda jak zimą, ale to jednocześnie używanie dla ptaków- bo są gąsienice.

A potem te gąsienice schodzą do ziemi, i z pędów zapasowych  znów jest zielono

Tak jak u Ciebie- tam śmierć smakuje życiem.

 

 

 

 

 

 

Edytowane przez Annna2 (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@Migrena

Twój wiersz to nie jest poezja, którą się po prostu czyta – to wiersz, którego się doświadcza wszystkimi zmysłami.„Mokra ziemia między palcami”, „uśmiech pełen pleśni”, „smakuje krwią i jesienią” – to nie są tylko słowa, to całe doznania. To poezja, która nie boi się brzydoty, brudu i rozkładu, a wręcz czyni z nich źródło swojej mocy. Ten wiersz jest dla mnie przejmującym zapisem procesu zjednoczenia z naturą. Ale nie jest to romantyczne zjednoczenie. To akt gwałtowny, niemal erotyczny w swojej intensywności. Nie tyle kontemplujesz przyrodę, co pozwalasz jej się pożreć, wchłonąć, przetrawić. Fraza „Pozwalam jej” jest tu kluczowa – to świadoma, odważna kapitulacja. To powrót do stanu pierwotnego, do bycia częścią cyklu życia i śmierci. Fascynujące jest to, jak w procesie dekompozycji, gnicia i utraty formy, rodzi się na nowo tożsamość - to "Ja".

Odczytuję ten tekst jako paradoks, w którym to, co kojarzy się z końcem – gnicie, jesień, rozkład – staje się esencją życia. Świetny!

Opublikowano

@Migrena

Ten wiersz to organiczna apokalipsa – potężny, cielesny, niemal dionizyjski poemat o jedności człowieka z ziemią, o gniciu jako formie życia, o destrukcji jako ostatecznej formie prawdy.

To nie tylko tekst – to trans, rytuał inicjacyjny, w którym podmiot rozpuszcza się w żywiole materii, odnajdując w tym stanie coś bliskiego boskości.

Opublikowano (edytowane)

 

 

@lena2_

dziękuję bardzo za zajrzenie i 

"podoba się" :)

miło mi :)

 

 

@Cyjan

z przyjemnością przeczytałem Twój komentarz :)

dzięki :)

 

 

@Alicja_Wysocka

Wiem Alu :)

dziękuję:)

 

 

@Annna2

pięknie to Aniu opisałaś :)

życie.

nasze i wszelkich istot !

dziękuję serdecznie :)

 

 

@Berenika97

uff.

Znowu rozpisałaś mnie na fragmenty :)

To wspaniałe, że ktoś potrafi to robić.

Z wiedzą, smakiem i elegancją.

I z gracją historyka !

 

Dziękuję Bereniko :)

Bardzo mi miło, że jesteś :)

 

 

 

@huzarc

starałem się wedle umiejętności :)

Świetny komentarz.

Dziękuję :) 

 

 

Edytowane przez Migrena (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

ten fragment mnie poruszył najmocniej

 

ale... Cały wiersz dziki, pulsujący, porywający - aż serce szybciej bije pod jego wpływem. 

Niesamowite upojenie jesienią.

Adrenalina po przeczytaniu wiersza- szok. Jeszcze mi się to nie zdarzyło ;)

Wow!

Opublikowano

@Migrena... Ty się nie.. upoiłeś.. jesienią, Ty się nią.. upiłeś.. :)

Jak to u Ciebie, wiele trafnych i oryginalnych porównań... jest co poczytać, pojawia się także uśmiech,

szczególnie w zakończeniu. Ciekawie na pewno. POzdrawiam.

Z uwag, bez urazy... 

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

np. jw. dla mnie, o trzy.. które.. przy dużo. Próbka bez tych trzech wytłuszczonych... jak Ci to..?

 

Idę goły, tylko w jeansach,
mokra ziemia między palcami, liście przyklejone do żeber,
szeleszczące jak wąż, jak skóra, którą zrzucam,
jak wspomnienie, które trzeba rozszarpać,
ono płonie pod paznokciami, gryzie język,
ciągnie mnie w dół, w głąb, w głąb pulsującej ziemi.

Opublikowano (edytowane)

@Nata_Kruk

Dzięki Ci za ten komentarz – uśmiechnąłem się przy „upiłeś”, bo trafiłaś w punkt

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Co do „które” – masz rację, że zrobiło się ich trochę gęsto.
Pierwotnie chciałem, żeby to zabrzmiało jak taki szarpany oddech, coś z rytmu ziemi i mantry, ale widzę, że w czytaniu potrafi to przydusić i stworzyć "stukot".

Twoja wersja z „ono płonie…” jest naprawdę dobra – lżejsza, a jednak nic nie traci z sensu.
 

Dzięki za uważne oko i dobre słowo – takie komentarze to złoto.

 

 

@viola arvensis

 

Bardzo Ci Violu dziękuję za te słowa — aż samemu szybciej bije serce po takiej lekturze komentarza :)
Cieszę się, że wiersz tak zadziałał — chciałem, żeby był właśnie dziki, pulsujący, niepokojący.
A że „jesień upoiła”, to już najlepszy możliwy efekt.

Dzięki piękne :)

 

 

@violetta

"mango lassi z wodą różaną".

No pięknie !

Pychota :)

Trzymaj się duchem to i boleści znikną !

Tego Ci życzę :)

 

 

Edytowane przez Migrena (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@Migrena trzymam się bardzo dobrze, same przyjemności mam w życiu, tata pomoże mi z ułożeniem ogrzewania, będę pomagała w układaniu rurek, sklejaniu i kupuję w końcu ciepłe grzejniczki, w końcu będę miała jak w ulu:) firmy są bardzo drogie, zrezygnowałam z tego. Ja potrzebuję faceta z złotą rączką, nie pisarza:) Mango lassi jest fajne na jogurcie naturalnym z wodą różaną i kardamonem:) pycha, idealne po treningu:)

Opublikowano

@Migrena różne z Kołakowską ćwiczę, są za darmo, tylko czasem z matą, mam tylko stópki z poduszkami na podbiciu i na stopie, żeby było wygodniej przy podskokach. Podobają mi się treningi. Są intensywne, ale wybieram typowo cardio, spokojniejsze też. Przez to mam dobrą figurę, pracuję lekko na mięśnie, bo niestety mój organizm wymaga to ode mnie:)

Opublikowano

O właśnie tu też ziemia pachnie 

Bardzo lubię Twoje pisanie 

Mamy podobną wrażliwość i chyba estetykę

Ja co prawda nie jestem leśnym ludziem 

Wolę miedzę i łąki jednak bliżej mi do natury niż do drapacz chmur 

Opublikowano

@Migrena ja zawsze po treningu jem posiłki z białkiem, konopne kupuję i dodaje sobie, ja bardzo dbam o siebie:) ale mam Boga i on dba o mnie:)

Nie ma windy i jest super:)

Ja ćwiczę całe ciało i deskę i jogę i pilates, różne w zależności jaki mam dzień, ale ćwiczę systematycznie, codziennie:) przez to rozgrzewam ciało:)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • MUR ZAPIAŁ (X3)

       

      Ciepło w sercu mym
      Wzrok wlepiony w puste szkło,
      U wielkiej Adrienne Cechszczególnych-Brak
      Siedzieliśmy: ja, mój kumpel Tim,
      I drugi kumpel, Jo...


      Chcieliśmy wypić piętnastki cały smak;
      Jo ubzdurał se, że jest jak Voltaire,
      A Tim, Don Juanem być chciał,
      I ja, najdumniejszy w melanżu tym,
      Ja chciałem, bym swój szlak miał...

      A, gdy o północy wchodzili specjaliści od HR,
      Wychodząc z hotelu "Kur Zza Piał",
      Pokazaliśmy tyłki im i nienaganny bon ton, bo i co?

      Śpiewaliśmy im tak:

      "Każdy burżuj to wieprz -
      Im starszy, tym głupszy staje się,
      Każdy burżuj  to wieprz -
      Im starszy, tym głupszy staje się!"

      Ciepło w sercu mym
      Oczy wpatrzone w balon Cointreau,
      U wielkiej Adrienne Cechszczególnych-Brak
      Ja, mój kumpel Tim,
      I drugi kumpel, Jo
      Chcieliśmy spopielić dwudziestki gorzki smak:

      Voltaire poszedł w tan, jak w dym,
      A Casanova - nawet się nie waż, bo...
      A ja, ja, dalej najdumniejszy z nich,
      Byłem prawie tak pijany jak.. niech mnie to...

      A, gdy o północy wchodzili specjaliści od HR,
      Wychodząc z hotelu "Kur PIAŁ!"
      My zaśpiewaliśmy im tak:

      "Każdy burżuj to wieprz -
      Im starszy, tym bardziej po pieprz...
      Ony! Każdy burżuj to wieprz -
      Im starszy, tym głupszy staje się!"

      Serce ciężkie od łez,
      Jak kołek w ziemię wbity wzrok
      Przy barze hotelu "Bażant PiaU":
      Pan Adwokat Joseph
      I Pan Radca Timothée
      W gronie notariuszy spędzamy czasu tyle, ile kto miał..

      Jojo mówi, co mówi Voltaire,
      A Timothé, co Don Juan,
      A ja, ja, ja, ciągle najdurniejszy z nich,
      Ja o sobie mówię ten sam chłam...

      I, gdy wychodzimy z baru Kur Padł, Naszego baru, Komisarzu Mój,
      Co noc ci z Cechszczególnych-Brak,
      Ci "obesrańcy" pokazują nam zad,
      I śpiewają tak:

      "Każdy burżuj  to wieprz -
      Im starszy,  tym głupszy staje się
      Każdy burżuj  to wieprz -
      Im starszy,  tym głupszy staje się!"
      Panie komisarzu, ją tylko cytuję, jak
      ...

      Nie, Jef, nie jesteś sam
      Więc przestań mazać się nam
      Wobec tych pięknych pań
      Bo jakiś babochłop
      W jakiś szemrany blond
      Właśnie rzucił cię

      Nie, Jef, nie jesteś sam
      Lecz wiedz, że wiochę robisz tu
      Szlochasz w obecności dam
      Weź się ogarnij już
      Bo jakaś wywłoka, co ledwo tu sięga nam
      Poszła się bujać na bluszcz

      Nie, Jef, nie jesteś sam
      Ale odstawiasz wstyd
      Ludzie się dziwują nam
      Zejdź na ziemię, bo zaraz zrobisz fik...

      Chodź, Jef, już chodź, no, chodź
      Chodź no, jeszcze w kieszeni mam grosz
      Chodź, bierzemy kurs na przepić go
      W Pod Taki Kur Piał

      Chodź, Jef, chodź, zapomnij złość
      Mam dychę, a jak by to nie dość
      Będę udawał, że jestem hotelu gość...


      Potem pójdziemy coś zjeść
      A rybka pływać ma
      Więc, pstrąg, a może dwa
      I wódka zimna jak stal

      Chodź, dziewczynkom powiedz cześć.
      Zajrzymy Pod Chez Nel
      Albo Aniołek Zla
      Który, szepczą tak, tak wielką... Dyszę ma,
      Że za pół darmo ci da

      Promocja dla takich, jak ty, Jeff,
      Co dupę stracili, a
      Dusza im bluesa gra

      Nie, Jef, nie jesteś sam
      Więc już nie rób tu nam z tego.. Wertera scen
      Podnieś no, ten cały ciała kram
      Co ci zabiera tlen...

      Wiem, na duszy ciężko ci
      Wlec ją trudno, ale, i:
      Wiedz: idą lepsze dni
      Więc przestań w rękaw łkać mi,
      Za kołnierz wylewać drink...


      Jak żołnierz musisz być:
      Żołnierzyk wierny ci, co rzuca się w toń ci..
      Pękł koncept mi.. aha: rzuca się w gąszcz bi..
      Twy, tfu... Jef, powieść nam swe sny

      Ale, Jef, to już nie jest trottoir
      To kino de répertoire
      Płacą jak za Grand Soir: Jef Noir au Pissoir!!!

      Chodź, panienkom rzucić "Ciao!".
      Zajrzymy Pod Jak Bóg Dał
      A potem WC w Szał Ciał
      Pociechę znajdziesz tam być miał
      Choć jak Trasie WZ zwisł ci wał

      Jak wszystkim takim, jak ty, Jeff,
      Co dupę stracili, a
      Dusza im bluesa gra

      Opowiemy sobie, jak
      Jak za czasów dawnych tak,
      Że nie pamięta najstarszy Mag,

      Szmalu było brak,
      Piłeś że mak..., śpiewałeś jak ptak:
      "Kochanie w szlak?"

      Będziemy swoja brać
      Będziemy szczęście brać
      Piijani jak w Kurna Mać
      Będziemy się śmiało śmiać,
      I powiem ci: "Jef, nie jesteś sam!"

      Chodź, Jef, chodź, no chodź, że chodź
      Chodź, chodź, cip, cip,chodź
      Będziemy śpiewać, Jef, chodź, chodź
      Chodź, Jef, chodź, no chodź ...

      Będziemy śnić sobie, że,
      Znowu, jak w pięknym śnie
      Jesteśmy w nawyku, na dnie.
      Wracamy z odwyku...

      Nie!

      Chodź, chodź, Jef, chodź!


       

       

       

       

       

       

       

       

       

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Gdzie wieża wrosła się w niebo krzyżem  I gwiazdy sklepieniu swe imię oddały  Gdzie wojenna pożoga nie wdarła ze szczętem Tam kolory tęczy w słońcu się mieniły    Miasto w jej cieniu wytchnienie znajduje  Chmury tuż ponad nią, o włos się rozdarły  W dolinie błękitem tasiemka się wije  Wszystko to w klejnot gotyku zawarty    Tu białogłowy odwagą i sercem  Rycerzom dorównały, czy lwom największym  Tu Stalag II D w swych trzewiach głodem  Jeńców trawił i strachem najcięższym
    • Podpalił Jasio z wściekłości przedszkole  Ponieważ był on w psychicznym dole Ale mamie powie Że w przydrożnym  rowie To wszystko zrobili pijani kibole  
    • @andrew pozdrawiam, miłego dnia :)
    • @jjzielezinski dziękuję

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

       
    • „Pijak”   Na odludziu, w starej szopie, tuż przy lesie, w pierwszych drzewkach, słychać było, że ktoś żłopie i jakby w cichych przyśpiewkach.   – Pijak jakiś zbłądzić musiał lub przed żoną się ukrywa. Pewnie już tam i nasiusiał – z pijakami tak już bywa.   Napiją się bez umiaru, wyglądają wtedy wstrętnie. Chodzą od baru do baru, snują się bez celu smętnie.   Szukają, by dolać jeszcze, ich się nie powstrzyma nijak. Może na niego zawrzeszczę: „Niech wychodzi wstrętny pijak!”.   – Hej, pijaku, wyłaź z szopy, bo jeszcze ogień zaprószysz! Wy, pijaki, to niełopy... Kiedy w swoją drogę ruszysz?   Cisza nagle, już nie żłopie. Patrzę w szparę poprzez dłonie: – Wychodź w tej chwili stąd, chłopie, bo i tak cię stąd przegonię!   Dalej spokój. W pełnej ciszy wchodzę więc w nerwów nawale. Może zasnął i nie słyszy? Więc go zbudzę i wywalę!   Patrzę, patrzę – i co widzę? Jeżyka w strachu małego! Ja z pijaków świata szydzę, a tu, ot tak coś miłego.   Burczał cicho coś pod nosem, siorbiąc wodę z starej miski – trochę pijackim odgłosem, jak zalany do kołyski.   Tak to właśnie naszą jaźnią tworzymy różne opinie, często mylną wyobraźnią niewinnym wpajając winę.   Leszek Piotr Laskowski
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...