Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

@Sylwester_Lasota autorski, nie uznaję pisania z pomocą " alusi"( tak to nazywam

@andrew  tak- to prawda

zastanawiam się i chyba wiem, że nie czuje i nie słyszy

dzięki

@huzarc dzięki

@huzarc  coś w tym jest.

kilka razy AI wpadła- ktoś kto się nią posługiwał zapomniał przeredagować tekst- by było

dla niepoznaki.

Nie wiem jaka to satysfakcja posługiwać się nią- lepiej samemu pisać.

ale tak świat cyfrowy coraz bardziej rozszerza się i jest bezduszny

Opublikowano

@Annna2

Twój wiersz ma zmysłową, tajemniczą atmosferę - te obrazy deszczu, który można skosztować, i drżącego świerszcza natychmiast wciągnęły mnie w ten nastrój. Refren "jedna, jedyna - z miliona" podkreśla wyjątkowość postaci. Piękny!

 

A co do AI - nie jestem pewna czy uregulowania prawne - zresztą bardzo spóźnione - cokolwiek zmienią w skali ogólnej. Moja bratowa musiała zmienić pracę już kilka lat temu, była grafikiem komputerowym. Jej prace będą wykorzystywane przez "alusię" bez żadnych konsekwencji.

Opublikowano

@Maciek.J  i to jest prawda. Zgadzam się w 100%.

Przecież to frajda samemu, napisać wiersz, pogłówkować, pomyśleć.

Piszę wpierw na kartce, kreślę, zmieniam. Pozbawić się tej przyjemności- oddać z własnej woli

jakiejś "alusi' to głupota.

 

 

@Berenika97 - uważam, że samo wrzucenie do bazy danych tekstu autorów bez ich wiedzy

i zgody to już naruszenie. Berenika też mam obawy o te spóźnienia.

To jest smutne.

 

Tą drugą część napisałam- bo człowiek jest niepowtarzalny,(a to że jestem kobietą- to dziewczyna)

jedyny z miliona

I czy ta alusia wie, jaki jest deszcz- czy ciepły, może zimny, jak smakuje?

Albo cykanie świerszczy- czy słyszy? Nie.

Dzięki

 

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

@Maciek.J Smutne jest to, że ktoś może posługiwać się AI w tworzeniu poezji. Szczerze mówiąc dowiedziałem się o tym tutaj na portalu poezja.org, dlatego zmieniło to moje spojrzenie na całość twórczości, zwłaszcza tych, którzy wymyślają dziwne pseudonimy, aby ukryć swoją prawdziwą tożsamość. Żyjemy w czasach komputeryzacji, a więc można było się czegoś takiego spodziewać. Pozostaje więc nadzieja, że znajdzie się sposób na dokładne odróżnienie tego co napisane z serca, a to co stworzone przez AI. 

Opublikowano (edytowane)

@Wiesław J.K.  mogę zabrać głos?

Kierujesz komentarz  do Maćka- ale jako autorka wiersza pozwolę odpowiedzieć też.

Mogę?

Jaki jest deszcz, czy czujesz jak drga świerszcz?

Wiersze to rozmowa z ludźmi, a jak rozmawiać z alusią,
przecież ona nie ma nic własnego do powiedzenia.
A człowiek jest jedyny, niepowtarzalny jak jeden z miliona.
A jak alusia opowie o historii?.

Już jest prawo unijne- może i u nas też będzie.

Może twórczość autorów będzie szanowana, szanowane prawa autorskie.

Mam nadzieję.

 

Ps. Posługiwanie się alusią oznacza brak talentu i to głupota,

pozbawiać sobie frajdy samodzielnego pisania

 

 

 

 

@Leszczym dziękuję

Edytowane przez Annna2 (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@Wiesław J.K. Rzeczywiście smutne jest to, że są autorzy, którzy podważają nasze zaufanie zamieszczając wiersze nie do końca własne. Zwróć tylko uwagę Wiesławie, że Nick Annna2 to prawdziwe imię Ani i nie kryje się ze swoją tożsamością.W każdym razie ręczę za Anię i wiem, że nie posługiwała się nigdy i nie posługuje takim ,,mykiem,, używając Alusi a znam Anię nie tylko z tego portalu. Pozdrawiam ciebie serdecznie.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

@Maciek.J Cześć Maciej, nawet nie pomyślałem o Ani w ten sposób.  Pozdrawiam serdecznie!

@Annna2 Absolutnie zgadzam się z tym stwierdzeniem, myślę, że nie obraziłaś się, że najpierw odpowiedziałem Maciejowi. Tak, czasy się zmieniają i wszystko wokół nas. Osobiście, zawsze po napisaniu wiersza, zamieszczam nie tylko na poezja.org, ale także na Facebook i oczywiście staram się przechowywać moje pisanie w brudnopisie. Pozdrawiam serdecznie!

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    •     Zaczął duchowo przygotowywać się na skok stulecia, jego głowę wypełniły podniecające scenariusze, o tyle słodsze, o ile dyskretniejsze i głębiej pochowane gdzieś w dziecięcym światku. Karol postawił mur fabryki między sobą a światem dorosłym, tylko po to, żeby móc go własnoręcznie zburzyć, z pozdzieranymi knykciami, obscenicznie przywitać starszych w ich własnym salonie. Myśli te mąciły nastoletnią głowę - jedząc obiad, kończył powtarzać swój rozpoznawczy obchód, w szkolnej ławce szukał najłatwiejszego punktu wejścia (tam fabrykę odznaczał jedynie smukły komin, sterczący na planie osiedla jak kulfon radzieckiego urbanisty) .

          Kiedy przeczołgiwał się pod ogrodzeniem, na początku przenosząc na drugą stronę samą głowę, potem powoli wciągając tors, rozgrzewał wokół siebie przymrozek poranka, ostatecznie wypychając się w całości na drugą stronę falowanej blachy. Karol rozprostował nogi, otrzepał pył ze spodni, a wraz z nim, na placu powstała nowa siła - magnetyzm tego miejsca przestał zdawać się siłą przyciągającą tutaj chłopczyka, wsiąknął w niego samego, jego wibracje czuć można było w rozchodzącym się cieple, w lekkim, elektrycznym, brzęczeniu w uszach, w malutkich wibracjach każdej tkanki, możliwych do wyczucia przy wystarczającym skupieniu (pobudzone w tym momencie krążenie zdało się Karolowi czymś o wiele magiczniejszym), co wszystko składało się na poczucie młodzieńczego zrywu wcześniej jedenastolatkowi nieznanego. Prawie że najniższy w swojej klasie, uczeń piątej klasy szkoły podstawowej zdał się tutaj nadczłowiekiem, członkiem kasty wydzielonej zarówno od dzieci jak i dorosłych, wszystkich trwających w ohydnym bezruchu i bezwiedzy, jednych, pchanych ospale przez życie zwierzęcością, drugich, swoją metafizyką. Drugą siłą, która musiała opanować każdego Ubermenscha, był strach. Jawił się pod postacią lekkiego bólu czy nudności, gdzieś pomiędzy brzuchem a plecami, oznaczał dziwne zatwardzenie w gardle, i szybszy pęd myśli, w tym momencie zdających się jakby zwolnieniem śluz na długo wypełnianym zbiorniku dojrzałości. 

          Pierwszy krok osłupił Karola, jego powaga prowadziła jedynie do strachu - nie dlatego, że był to krok przełomowy, ale dlatego, że jego ciężki, zimowy but z hałasem dotłukł już wcześniej potłuczone szkło. Zaspany gołąb sfrunął gdzieś z wysoka. Post-sowiecki panoptykon wrócił jeszcze na chwilę do włamywacza, tym razem z parą oczu w każdym sąsiednim oknie, co teraz Karol uznał za niezasługujące na krztę jego uwagi. Następny krok był już wartki, jego impet był obietnicą następnego, a następny obietnicą dalszych i dalszych. Elewacja rosła i rosła, aż stanęła na wyciągnięcie ręki. Mały dziewięciolatek w biało-złotej albie instynktownie zadarł w tym momencie głowę do góry, a kościelna wieża, rozsypała się pod jego błyszczącymi bucikami na suchy, ceglany pył. W pobliżu rozległo się bicie dzwonów. Ósma rano. Jakby to był jego sygnał, Karol postawił pierwszą nogę w miejscu wyłamanego okna, i sam nie wiedząc kiedy, znalazł siebie w pustej, industrialnej hali.

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...