Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

sierpień zakończył swoje pejzaże

już świeżo, pola zaorane

tam ozimina coś tam rozważy

wzejść może nie wzejść w piękny poranek

 

w sadach ruch wielki wszystkim się spieszy

aby najszybciej zebrać owoce

i przechowując je jak najlepiej

sprzedawać wiosną zarobić trochę

 

zaś ludzka jesień strachem podszyta

dorobek lata przyjdzie rozliczyć

mogło być więcej tak myślę cicho

znów się zejdziemy w boskiej krynicy

:)

 

Opublikowano

@Annna2 dla mnie jesien to czas starości, zima - śmierć/obumieranie. Wiosna wiadomo - życie. Widzę wiosnę jako zmartwychwastanie lub tu w doczesności- młodość.

Lato to ten stan przed i po... 

 

Uściski,  dziękuję za Twoją obecność pod wierszem

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

@lena2_ dziękuję Lenko

@Alicja_Wysocka

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Bardzo podoba mi sie to sformułowanie. 

Dziękuję, że jesteś tutaj

Opublikowano

@Berenika97 bardzo to mile

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

ale wiem jak pisałaś na "gildii pióra" jak piszesz tutaj - każde Twoje słowo, niezależnie czy to wiersz, czy komentarz do czyjegoś tekstu, niesie pewną wartość, nigdy nie trąca płycizną. Dlatego gdy Cię tu zapraszałam,  powiedziałam że uświetnisz ten portal i nie myliłam się. 

Uściski.

 

Opublikowano

@viola arvensis

Bardzo dziękuję! Doprawdy, jesteś zbyt miła, bo ja, tak jak pisałaś w "Przystanku pod wierszem"

 

"Pogubiłam swe wiersze,

po pierwsze:

w kwiatach polnych

po drugie:

w chwilach nieudolnych

po trzecie:

w liściach spadających

po czwarte:

niechcący"

 

I jeszcze, w przeciwieństwie do Ciebie, ich nie odnalazłam. :) Przynajmniej tak się czuję.

Pozdrawiam

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Zapragnęłam sukni z wiatru, by w tańcu rozmyć własne kontury. Wychodzę do miasta - to zwierzę. Dyszy mi w twarz: "zapakuję cię w próżnię". Myśli tracą tlen. Wyrzucone na asfalt pękają jak ryby głębinowe. Uciekam. Widzę manekiny, rosną im włosy, ale gubią palce, próbując mnie złapać. Wpadam do domu. Marzenia już tu były. Zdążyły mnie przerosnąć.
    • @Łukasz Jurczyk   To filozoficzna refleksja nad naturą władzy, ambicji i o granicach ludzkich możliwości. Historia jest tu tłem.   Po zwycięstwie nad Persją, Aleksander wszedł na terytoria Azji Środkowej - góry Baktrii (dzisiejszy Afganistan) i ziemie Sogdian (dzisiejszy Uzbekistan i Tadżykistan). To tam napotkał najtrudniejszy, partyzancki opór.   Autor ukazuje, że pokonanie największego wroga nie przynosi spełnienia, zdobywca ma teraz absurdalny cel - zdobyć cały świat. Gdy kończą się logiczne cele, rodzi się "hybris" - niszczycielska pycha.   Tradycyjna wojna opierają się na oblężeniach, burzeniu murów i paleniu miast. Na stepie te metody są bezużyteczne. Bo nie można kontrolować koczowników, są to ludzie nieprzywiązani do dóbr materialnych i stałych osad. Poza tym Sogdowie, toczący z Aleksandrem krwawe walki partyzanckie, cenią sobie wolność - to jest część ich tożsamości. Wobec ogromu gór Baktrii wszelkie ludzkie ambicje stają się śmieszne i mikroskopijne.   Świetna jest ironiczna puenta - zdobycie znanego świata wiąże się z całkowitą bezdomnością. Zwycięzca nie ma chwili wytchnienia, spokoju ani oparcia. Mając wszystko, nie ma niczego stałego.   Po raz 93. muszę napisać - świetne! :)    Głazy pną się wzwyż, król jest tylko owadem w oceanie chmur.
    • Podróż skończę gdzie spoczywa słońce i odpoczywają złote zaskrońce.             … Drogę zwieńczę magicznym wieńcem.      
    • Mam tłuste włosy i żółte zęby Ale ponoć, nie zagląda się innym do gęby Ręce trzesą się jak gdyby podczas febry a ze strun głosowych urywa się film - niemy   Ludzie są różni niczym pocztowe znaczki, Na każdym autografie od gwiazdy różne szlaczki przypadki są piękne, tak samo jak porażki Wspomnenia są wszelakie, ale weź je kurwa nazwij   Coraz bardziej podobne, stają się linie papilarne a w numerach pesel, kończą się kombinacje. Oni nie przestaną sprzeczać się o swoje nacje Już nic się nie da zrobić, więc wnoszę o likwidację   Kiedy historia dobiegnie wreszcie końca? tak bardzo chcę być wtenczas blisko słońca Kiedy nadejdzie ta chwila wielkopomna? Zapamiętaj wtedy wspomnisz moje słowa.
    • Słowa to melodia kłamstw z nutami prawdy dyrygentem miłość orkiestry wczorajszej koncert zakochania w pełnej sali czułości bez oklasków koniec brak zwrotu biletu zaśpiewaj mnie jeszcze na bezbarwnej scenie pomalujmy siebie niemówiącą tęsknotą tak że dwa serca zabiją brawa już razem krzycząc bisu w miłości filharmonii nucę za uczuciem siedząc w pierwszym rzędzie czy usłyszysz serce grające w rytmie głosu jak cichy bębenek pragnący być perkusją zakochania dźwiękiem w takcie naszej nadziei znaleziony bilet na rozpaczy podłodze dał szansę na koncert jedynemu widzowi czy brawa wystarczą by spotkać się z artystką bez płacenia ciszą po spektaklu uczuć
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...