Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

 

 

 

 

Dla Alicji Wysockiej......za natchnienie.






I. PUŁAPKA DNIA

        Wpadłem w dzień jak w paszczę kota z plastikowymi zębami.
        Zegary drapią kręgosłup – nie pazurami, lecz wspomnieniami,
        wyrastającymi na brokatowych pętlach reklam.

        Śnią mi się twarze zrobione z makulatury i waty cukrowej na patyku,
        na których nawet motyle zostawiają poezję w postaci śladu nóżek.

        Miasto – święty klocek LEGO z wyciśniętym śladem boga –
        tonie w moich płucach jak topielec w betonie.

        Duszę się możliwościami –
 są jak stado koni bez nóg, galopujące w          miejscu,
a kurz z ich kopyt osadza się na               
         źrenicach.





II. CYFROWA CISZA

        Nikt nie patrzy w oczy – patrzą w kody,
        kody patrzą w nicość,
        nicość zwraca paragony.

        Mam w głowie ptaki z białka i smutku –
        lecą wstecz i giną, uderzając w
betonowe szkielety szklanych domów.

        Z betonu wyrósł kwiat,
        ale z kwiatka wyszło dziecko z głośnikiem w gardle,
         które mówi cudzym głosem – głośno, ale nie do nikogo.

        Nie ma już zielonej  trawy,
na której siadali poeci –
        tylko język asfaltu, który mówi:
        „Zamknij oczy. Zostań klientem.”

        I bankomat za rogiem.




III. CIAŁO MASZYNY

        Co noc płoną sny –
        ale ogień śmieje się szeptem powiadomień.

        Ciała – pakunki mięsa z kodem kreskowym w pępku.
        Serca – kserokopiarki szeptów, biją na czarno-biało.

        Raz słyszałem duszę –
        wyła jak wilk zamknięty w pendrivie.

        Szkło pęka, ale nic się nie kończy –
        bo tu nawet śmierć ma interfejs użytkownika.




IV. WYKREŚLONE „JA”

        Nie ma dróg – są tylko ślady po błędach systemowych.
        Ruch to błędnik świata, który się zaciął
        i puszcza w kółko to samo intro.

        Myślę, że istnieję tylko jako resztka RAM-u
        w boskim laptopie,
        a moje imię to hasło zapomniane przez anioła.

        Życie?
        Rytuał szczura w mikrofali – jego taniec lajków,
        jego modlitwa w formie captcha.

        A moje „ja” –
        pępowina do nikąd, owinięta w folię bąbelkową
        i wysłana do nieistniejącej strefy komfortu.
        Do folderu o nazwie home, ukrytego na pulpicie betonu.
        Gdzie dzieci krzyczą jeszcze: tata".

 

 


Opublikowano

@Migrena Dziękuję :)

Wrócę do tego wiersza, niech no tylko pył opadnie, bo wzbił się w powietrze,

a ja czekam aż obraz zrobi mi się bardziej klarowny :)

@Migrena

Ten wiersz mnie rozsypał, Migreno.

W każdej jego strofie czuć, jakby świat był zrobiony z aluminium i szkła, ale przez nie sączy się coś ciepłego - może właśnie to, co zostało z człowieka?

Nie wiem, czy jestem Alicją, która przeszła przez lustro, czy raczej przez ekran. Ale to, co napisałeś, zostawiło we mnie echo cyfrowe i zupełnie osobiste.

Moje rozsypanie nie boli, pył wiruje - i chyba właśnie z niego powstają nowe myśli.

 

Dziękuję. Będę wracać. :)

Opublikowano

Ja tu znajduję dla siebie kilka przepięknych fragmentów 

I aż żal że nie potrafię malować 

Ten fragment mógłby być oddzielną miniaturą 

Znakomity 

 

" Mam w głowie ptaki z białka i smutku –
        lecą wstecz i giną, uderzając w
betonowe szkielety szklanych domów."

 

 

Opublikowano

@MigrenaWróciłam, czytałam jeszcze raz i znowu. 

Twój wiersz (to właściwie misja) - bardzo mnie przejął. Jest taki jak Ty - odważny, świadomy, wyrazisty i niebanalny. Ukazujesz dehumanizację i konsumpcję jako złudzenie postępu i zagubienie człowieka - "kody patrzą w nicość", "dusza w pendrivie" - przejmujące. Cztery części depresyjnej wizji świata, że aż ciarki przechodzą po skórze. Niesamowity!


 

Opublikowano

@Berenika97 Bereniko, słodka Bereniko.

Kiedy Ty tak do mnie piszesz....

to ja nie chcę żebyś Ty wracała.....ja chcę żebyś została na stałe.

Rano będę Cię częstował kruchymi rogalikami z masłem i garściami świeżo zebranych malin.

A wieczorami przy kominku, albo ognisku, albo zwyczajnie /co staje się modne u poetów/ siedząc na rozgrzanej lipcowym słońcem trawie, będziesz nuciła swoje piękne wiersze a ja będę cichutko przygrywał Ci na bębenku z cicha przy tym zawodząc.

 

A noce.....mój Boże !

W czerwonych różach albo na jedwabnym prześcieradle.....

 

Nie odchodź.

Zostań.

Proszę.

Bereniko......

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @wiedźma ... zegar zatrzymał się  jakby chciał coś powiedzieć  ONA cofnęła wskazówki    sama musi otworzyć siebie  popatrzeć jak przez okno  w NIEJ drzemie ...   jutro to nie fikcja  nie biega po parku  jest w NIEJ  jest wiele szufladek  otwierała niewłaściwe    najłatwiej wydać wyrok  myślę o ułaskawieniu ... Pozdrawiam serdecznie Miłego dnia 
    • @Waldemar_Talar_Talar

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      @violetta @wiedźma
    • Idzie… strzępy przestają mieć znaczenie, Znikają co krok, wśród katedr bez boga, Wokół wszędzie pogrzebane istnienie, Biały bezdźwięk, coraz większa ta trwoga.   Milczący nawet wobec własnych myśli,  Przemierza prerie ostrego powietrza, Szuka ich, bo chciał, by dawno już przyszli, Rozszarpują się nici jego wnętrza.   Tętent koni naprowadza go na szlak,  Ku ciemnej jaskini, na skarpę bytu, Mieszka tam ta, co rozprasza każdy ślad, Gdzie milknie echo ludzkiego zachwytu.   Rozpościera się skamieniałe gardło, Wnętrze co nie zaprasza, a pożera, Krtań zaciska się jak ciężkie imadło, Wnętrze Ziemi napomyka ta sfera.   Kapanie odmierza coś nieustannie, Koniec lub początek - to bez znaczenia, Czas powiedzieć osobistej madonnie, Swojej, mojej, twojej, dane życzenia.   Wychodzi z ciemni strażniczka końca, Zbliżyła się - nie skracając dystansu, Wyłania się z półcienia bez słońca, Oczy bez dna, nabiera dysonansu.   Przeszywa głębię, słyszy szept bez źródła: „Czego szukasz zagubiony młodzieńcze?” Stanęła bliżej, rozprzestrzenia się mgła. „Wyzwolenia.” - widzi oczy odmieńcze.   Dotyk zamyka linearność czasu, Ciało bez ciepła, jednakże nie martwe, „Zatem przystąpisz do tegoż romansu?” Zamyka oddech i przegryza warstwę.   Kontakt rozpuszcza granice cielesne, Obecność tak bliska, że znika przestrzeń, Dając i biorąc tortury bolesne, „Nastał już czas twoich najszczerszych zwierzeń.”   Kradzież tlenu dobija dostatecznie, by paść i zamknąć powieki ciężkawe, „Jestem tu by zamilknąć ostatecznie. By zakopać swoje jestestwo krwawe.”   Muśnięcie, które nie zostawia ciepła, „Zatem spełnię transcendentalną misję.” Rozpad bez bólu szykuje eksmisję, Krew w krwioobiegu natychmiast skrzepła.   Rozpad nie boli - bo nie ma już kogo, Cisza nie trwa - bo nie zostało już nic, I nawet śmierć nie pozostała sama, Tylko brak, który nie pamięta imion.
    • @Alicja_Wysocka @Waldemar_Talar_Talar @Berenika97                                                                              Dziękuję  za tak uważne i życzliwe czytanie. Bardzo mnie cieszy, że wybrzmiał ten moment zawieszenia - między tym, co było, a tym, co jeszcze może się odrodzić - bo właśnie w tej niepewności i nadziei chciałem ten wiersz zatrzymać. Nie chciałem niczego przesądzać ani zamykać w prostym wyznaniu, tylko zostawić miejsce na gest, na próbę, na ten jeden krok, od którego czasem zaczyna się wszystko od nowa. Miło mi też, że dostrzeżony został motyw niedokończonego tańca. Rzeczywiście zależało mi na tym, żeby nie tłumaczyć zbyt wiele, nie rozliczać, nie rozdrapywać, tylko wyciągnąć rękę. Czasem najwięcej dzieje się właśnie wtedy, gdy człowiek przestaje mieć pretensje, a zaczyna mieć odwagę, by jeszcze raz spróbować. Jeszcze raz dziękuję - za obecność, za odczytanie i za to, że dopisujecie do tych wersów własną wrażliwość.    Pozdr.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...