Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Są rzeczy, które powodują dziwne drżenie i ciepło przyjemnie rozchodzące się po trzewiach. Niekiedy stan ten utrzymuje się dłużej, choć wtedy nie jest już tak przyjemny.
Najbardziej przyjemne są cyklicznie narastające fale wprawiające w drżenie niemal wszystkie zmysły, oblewające gwałtownie całą jaźń i cielesność, by potem spływać łagodnie od głowy po koniuszki palców.
Do TYCH rzeczy zaliczam podróże, a także...wróżby.
Na samą myśl o Francuskich specjałach ciało przechodzi przyjemny dreszczyk, a ślina obficie napływa, głośno ją przełykam; takie przełykanie zawsze oznacza myśl o czymś niezwykłym. Zasmakowałam tych pyszności dawno temu, a wszystko zaczęło się w Paryżu.

Na placu zebrane w grupkę kobiety głośno zagadywały przechodnia. Niewiele mogłam zrozumieć, język francuski szlifuję do tej pory, podeszłam więc bliżej.
-Dokąd idziesz, czego szukasz?- zagadnęła mnie jedna z kobiet. Wyglądała, jak cyganka, długie czarne włosy zebrane w koński ogon -lśniły w słońcu, a karminowy jedwab sukienki tańczył z wiatrem, ukazując oliwkowe nogi, nogi wyrzeźbione przez mistrza.
-Poszukuję esencji- wycedziłam powoli, mając tę naiwną nadzieję, że domyśli się czego właściwie szukam. Zwykle wiosną odwiedzałam zaprzyjaźnionego astrologa, jednak w tym roku spóźniałam się ze wszystkim. I tylko w porę wybrałam się w podróż, lato przyszło wcześniej, niż się spodziewałam, ale dzięki temu mam wspaniałą pogodę.
-Szukasz esencji?- spytała z ironicznym uśmieszkiem, właściwie to stwierdziła, uśmiechając się szyderczo.
-Chodź, zaprowadzę cię- rzekła stanowczym tonem i kiwnęła porozumiewawczo.
Wątpliwości i obawy -w mgnieniu zmrużonych powiek -zwyciężyła ciekawość. Dlaczego zastanawiając się mrużymy oczy, jakby chcąc zobaczyć więcej, dostrzec jakiś tajemniczą wskazówkę, niekiedy dopiero z zamkniętymi oczami dostrzegamy istotę sprawy.
Tym razem to wiatr nakazywał przymykać oczy, wokół wirowały drobiny przeszłości.
Przyszłość -otulona w jedwabie -szła przede mną.

Była piękną kobietą, pomimo odciśniętego na twarzy upływu czasu, ściągała zarówno męskie jak i damskie spojrzenia. Świadoma swego kobiecego uroku śmiało reagowała na zaczepki uśmiechając się zalotnie.

Dotarłyśmy na miejsce. Spojrzała w górę, jak patrzą wracający z podroży wędrowcy –pożądliwie z niekrytym zadowoleniem, delikatnie podnoszącym kąciki ust.
Dom posępnie spoglądał na nią i bujną, pełną życia roślinność, jakby miał żal, że przestał już tu pasować i tylko zalotnie wijący się bluszcz łączył go z resztą i odmładzał jego oblicze. Drzwi zaskrzypiały, zmęczone odwiedzinami natrętnych gości. W środku gęste wilgocią powietrze o słodkawym zapachu piżma, zdawało się oblepiać już od pierwszego kroku. Natarczywie dotarło między nogi, bezczelnie zostawiając mokre ślady gorącej obecności. Bordowa miękkość dywanu z wzorem wijących się liści akantu, prowadziła w głąb, pokrywając także drewniane schody. Stopnie łagodnie mruczały z każdym krokiem, miarowo, wręcz hipnotycznie wciągając w górę; czułam dziwną lekkość, pomimo obłapiającej całe już ciało lepkiej gęstniejącej materii, jakby jakaś siła wiodła mnie na spotkanie z tajemnicą. I tak dopadła mnie myśl, że lepiej niektóre zostawić samym sobie i nie ujawniać ich zanim dostatecznie dojrzeją, zanim nie przyjdzie ich czas. Hmm, wątpliwości mają to do siebie, że nadchodzą za późno.
Dywan rozwijał się dalej wzdłuż długiego mrocznego korytarza. W połowie, zatrzymała się przed drzwiami z numerem 30, dotknęła złotej klamki w kształcie kuli, drzwi ustąpiły bez sprzeciwu. W środku przywitał nas orzeźwiający chłód, przyprawiony zapachem wanilii. Poczułam się głodna, a stojące w rogu obite bordową skórą fotele, sprowadziły dziwną myśl, że muszą mieć smak wiśni i chętnie ich posmakuję. Skąd się biorą takie myśli? Chyba z głodu.
Całe wnętrze wprawiało w drżenie wszystkie zmysły, a może to przez ten chłodny powiew/?/
-Zaparzę herbatę- przerwała całą tę niedorzeczną nić. Więc jednak nie odkryła czego tak naprawdę szukam; zrobiło mi się jeszcze zimniej, więc mimo, że herbaty nie pijam odpowiedziałam:
-Proszę, tylko mocną
-Oczywiście
Nie zapadła niezręczna cisza, lecz zalew niezręcznych pytań, pytań o barwach tęczy i nocnych koszmarów...
cdn.

Opublikowano

ściągała męskie spojrzenia, damskie również - przydałoby sie przeredagowanie tego zdania
pokrywając też drewniane schody - może "również"?
Całe wnętrze wprawiało w drżenie wszystkie zmysły, a może to klimatyzacja/?/ - ta klima psuje nastrój
we Francji proponują herbatę? Szok!
Fajnie sie zapowiada, umiejętnie tworzysz klimat. Czekam na więcej.

Opublikowano

francuska mruczanka zapowiada obcowanie
z tajemniczymi wróżbami;
bardzo uroczo napisane;
fascynująca miękkość slów;
tylko Ty umiesz tak pięknie pisać;
już czekam na dalszy ciąg;
pozdrawiam - jacek.

Opublikowano

Leszku!
jak zwykle dziękuję za pomoc, poprawki naniesione /mam nadzieję, że teraz jest ok/
jeśli chodzi o herbatę, to ma ona związek z poszukiwaną esencją
hmm, w dalszej części też poleje się...herbata /.../

Jackuuuu
Merrrrrrci

Asher!
Będzie rozwiązanie, po prostu nie wyrobiłam się w porę z całością



oj Marri, PO CZE KAJ na ciąg dalszy;)

Merci beaucoup!

Opublikowano

renata
ale nie doczytała żadnej wróżby !!! tylko musnęłaś mnie klimatem jaki tam panuje.potrafisz analizować swoje wrażenia, odczucie, smaki , zapachy, dzwieki, o brakuje dotyku ! czy jeszcze będzie? super
pozdrawiam

Opublikowano

.pamietam ze twoje pierwsze teksty, ktore tutaj komentowałem, nie bardzo mi sie podobaly, ale im dalej zapuszczam sie w twoj swiatek, tym bardziej mnie zachwyca. mam nadziej ze ciag dalszy bedzie rownie udany. moze wklepiesz mnie zakonczeniem w fotel !!przeczytaj moje "wrozenie z reki" tez jest cyganka, tez o wrozeniu...

Opublikowano

no proszę,
chociaż mnie Twoje teksty podobały się już od pierwszego,
z każdym następnym coraz bardziej,
teraz nawet czuję, że muszę poczytać te wcześniejsze, bo wróżenie zrobiło wrażenie
pozdrawiam

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • nieistotne czy to mieszkanie w bloku willa z egzotycznym ogrodem jurta igloo wiejska chatka otoczona malwami   może być z cegieł desek lodu skór rozpiętych na drewnianych palach tęcz w kroplach rosy odbijających jutrzenkę   solidnie wymurowany od fundamentów po dach albo unoszący się na wodzie z sennymi łodziami wykopany w ziemi nieruchomy na śnieżnych polach przeniesiony na niebo między gwiazdy   nie ma znaczenia rzeczywistość i budulec czasem jest jedynie napisany w wierszu zapamiętany z baśni noszony na dnie serca codziennie wymyślany od nowa a czasem mocno wrośnięty w ziemię rodzinną   rozmawiamy w nim przytulamy się modlimy pieczemy chleb głaszczemy kota lub psa usypiamy w kolebkach naszych wewnętrznych wszechświatów   lecz najważniejsze że to  nie tylko przestrzeń na spokojny głęboki oddech który nie męczy się bliskością   ale także miejsce gdzie zawsze wolno płakać bez obaw przed ucieczką i wszystkimi rodzajami samotności   wtedy dopiero jest naprawdę bezpieczny      
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      @Simon Tracy Simonie, zgadzam się z @Berenika97,że jesteś mistrzem tego mrocznego gatunku literackiego. Pozdrawiam!
    • Prostokątna twarz parapetu. Bęc. Prosto w nos. Pierwsza szkicuje cząstkę wziętych przestworzy.    Bęc. Druga prosto w rdzawe oko.     Trzecia. Bęc. W zaschniętą kupę po gołębiu.    Nagle tysiące w powtórzeniach. Każda gdzie indziej siada.    Kap. Kap. Coraz szybciej i więcej.    Mini fontanny, spływają poza krawędź. Werble bębniące kawałkami chmur. Tylko sisiolków z blachy nie ugnieciono.   Na szybie strumienie chaosu.     Wiją się na zamazanym prześwicie, niczym wnętrze żywego stworzenia.    Każda żyłka z bąbelkiem na szpicy.    Tylko krew przezroczysta, i prochy z kości rozmyte.    Arterie drgające. Wilgotne pulsacyjki. Bez drogowskazów. W rytm stukania o metalową połać.    Puk. Puk.     Coraz głośniejszy i szybszy wododzirej. Pociesznie rozbryzguje. Jakby w każdej kropli, dziecko roześmiane biegało.    Za taflą rozmazane kształty światłowodów, zamglone całunem wykręcanej chmury.    Okalają wszystko. Zniekształcają obrazy. Spływają krawędzie parodią przezroczystości. Liście chłoną wodę. Na krótko. Za chwilę inna.    Kap. Kap. Stuk puk. W plumplane kółka okrągłych fal zabawa. O kształtach niewyraźnych.   A tam strumyczki, niczym foliowe węże, z powtarzalną falą grzbietową.    W kałużach zatopione światy, rozjeżdżane kołami samochodów.    Rzucane na boki, w radykalnym wytryśnięciu, na przemoczonych pieszych.    Przylepione zebry, nie mogą się schować. Nie dosyć że mokną, to jeszcze przygniatane pospieszną cywilizacją.    Różnorodne wodospady, szumią deszczoświatem, A każdy w innym, zamgleniu widoczny.    Szara płynność, nasączona migoczącym lśnieniem kostek brukowych, przytula światłem niechciane odbicia.     I cholera wie, gdzie woda w końcu spłynie.
    • @GosławaWspaniały wiersz, w którym każda metafora świeci niezwykłym blaskiem. Ten świat jest trochę zbyt mocno wystylizowany, ale umiejętne posługiwanie się potencjałem języka, że się tak kolokwialnie wyrażę, 'robi robotę', przede wszystkim poprzez wykreowanie gęstego, kleistego nastroju, idealnie współgrającego z emocjonalnością obrazów. ;)
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

        Ta faza miłości jest najtrudniejsza do osiągnięcia, gdy dopamina już nie musuje w głowie i trzeba bliskość zbudować na innych podstawach, bardziej namacalnych i solidnych - szukać innej chemii, która utrwali związek.  
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...