Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

Tylko czekam na dzień sądu gdy zapadnę się pod ziemię
Zrobię wszystko no bo nie chce dźwigać wyrok jako brzemię
Zegar tyka serce bije w rytm Happysad zaraz pęknie
Zagubione puste słowa słyszę "miało być tak pięknie"
Bo zmieniłaś mi bieguny wiążąc pętlę wokół szyi
Rwę paznokcie słysząc fraszki jacy byli twoi byli
Czuwam wciąż na straży jutra gdy deszcz kapie mi na skronie
Spływa z łzami po policzkach w nich nadzieja znów zatonie
Idę drogą pełną kałuż w każdej widzę swe oblicze
Kiedy pyta mnie dlaczego siedzę cicho i wciąż milczę
Nie chce gadać o głupotach status jakby niedostępny
Życie swe analizuje spójrz w me oczy ujrzysz błędy
Mimo czasu, ciągłych starań zapomnienia czas nie nadszedł
Ciągle widzę jej oblicze usta mówią "...już na zawsze"

 

Miałeś być tym życia królem, miałeś rządzić dzielić trwać
Gdzie nadzieja której czułe, słowa brałeś jako znak
Teraz biegać chcesz po łące, zrywać kwiaty krocząc sam
Żyjesz we śnie, z jego końcem, znajdziesz klucz do sensu bram

 

Brać na bary więcej myśleć co przyniesie mi czas przyszły
Być tam i tu jednocześnie rozpierdala wszystkie zmysły
Sam już nie wiem czy są sprawne bo straciłem je dość dawno
Mimo wszystko widzę dobrze ciemny tunel a w nim światło
Zbierać siły chce do biegu ale czuję znów ten dotyk
Strach przejmuje moje ruchy przez to nadal trwam w niemocy
Może jutro mi przyniesie odkupienie czas spokoju
Liczę na to coraz bardziej coraz mocniej czekam bo już
Chce odpocząć od wszystkiego co wciąż spędza mi sen z powiek
Wkrótce zasnę a więc proszę podpisz się na moim grobie
Będę zbierał autografy na nim wszystkich moich braci
Powiedz jak mam się zachować by żadnego już nie stracić

Edytowane przez smecik48 (wyświetl historię edycji)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Alu, jakby zsiada i szybka Jula
    • A te, o, pani? Nel, zołzo, to zło. Z Lenina poeta? 
    • @TTL Idealne ukazanie przemiany z kochającej kobiety na zniszczoną przez złe doświadczenia femme fatale, z silnie narcystyczną osobowością. Czytając ten utwór, przypomniałem sobie siebie… młodego, niedoświadczonego, który był w stanie poświęcić, oddać siebie… bezgranicznie.    Pozdrawiam serdecznie.
    • @wiersze_z_szuflady dziękuję

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • Najprzedniejszego wina kropelka, Wypadłszy z nachylonego złotego kielicha, Spłynęła po brodzie dumnego króla, Dziwiąc się pięknu jego oblicza,   Gdy tak bezładnie spadała, Zachwycając się pięknem królewskich szat, Całą jego sylwetkę ujrzała, Widokiem tym do głębi poruszona,   W jednej krótkiej chwili, Ujrzała wszystkich znakomitych gości, Monarchów i dostojników z całej Europy, Królów i arcybiskupów dostojnych,   I wielkim zapłonąwszy zachwytem, Ujrzała całą odświętnie przystrojoną izbę, Skąpaną w blasku niezliczonych świec, Okraszoną szczęśliwych biesiadników nastrojem,   Na suto zastawionych stołach, Nie zabrakło najwyszukańszych potraw, Uginały się pod ciężarem mięsiwa, A królowała niepodzielnie dziczyzna,   Widząc kunsztowne złote korony, Zdobiące je krwistoczerwone rubiny, Tak bardzo zapragnęła być jednym z nich, Towarzystwa czystego złota zażyć,   Widząc lśniące królewskie płaszcze, Najokazalszym futrem podszyte, Być któregokolwiek z nich najmniejszym włoskiem, Ośmieliła się zamarzyć skrycie,   Widząc wielkie złote misy, Zachwycona blaskiem ich skrzącym, Zapragnęła w sobie go odbić, Lecz uniemożliwił to rozmiar jej mikry,   Widząc śnieżnobiałe obrusy, Pozazdrościła im ich bieli, Zamarzyła którykolwiek z nich splamić, By na zawsze pozostać tylko z nim,   Lecz mim drgnęła króla powieka, Skończył się krótki jej czas, Była bowiem zbyt maleńka, By dłużej niż króciutką chwilę trwać,   Gdy na posadzkę spadła, W okamgnieniu się rozprysła, Przez nikogo niezauważona, Krótki żywot swój zakończyła…   Nie unieśmiertelnił jej swym piórem kronikarz, Nie znalazła się na kronik kartach, Lecz by nie pozostała zapomniana, Skreślił wiersz o niej skromny poeta...    

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

        Uczta u Wierzynka, obraz Bronisława Abramowicza z 1876 roku.        
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...