ot i anka Opublikowano 6 Kwietnia 2005 Autor Zgłoś Opublikowano 6 Kwietnia 2005 - Nie było i nie będzie... Usłyszała chrypliwy głos zza mglistej ściany pół-snu. Leniwie otworzyła oczy. Ujrzała przed sobą pomarszczoną, naznaczoną czasem twarz. Jeszcze ciemnowłosy ,aczkolwiek niemłody mężczyzna nachylał się nad nią. Przeszył ją wesoło- obłąkańczym wzrokiem. Patrzyła na niego szeroko otwartymi oczami. Było w nim coś dziwnego...odróżniał się od reszty przechodniów. No i stał nad nią. - Nie było i nie będzie- powtórzył. - ....czego?- była zdziwiona i ciekawa . Z pozycji leżącej starszy pan był jeszcze bardziej intrygujący. - Zębów w dupie!- odpowiedział energicznie, uśmiechnął się i odszedł... „ No, tego już za wiele! Co za dzień!” Ogarnęła ją euforia. Leżała jeszcze chwilę na chodniku śmiejąc się i wierzgając nogami po czym zerwała się na równe nogi. Stanęła już całkiem spokojna, popatrzyła w niebo i w duchu podziękowała Bogu, za to że żyje. Złote światło schodzącego coraz niżej słońca, oświetlało jej nieobecną, acz uśmiechniętą twarz. Na chwilę zapomniała o tym, że coś się skończyło. Czuła tylko radość, że istnieje, a przed oczami wyobraźni stał nadal starszy mężczyzna. „ Jaki normalny wariat! Mam nadzieję, że jest takich więcej... nie było i nie będzie...akcja- reakcja...jakoś tak to było...” I tak zapętlona we własne myśli szła powoli przez miasto. Mijała kolorowe samochody, rasowe psy i kundle. Z drugiego piętra przy ulicy Jaśminowej, przyglądał się jej czarno-biały kot. Ale niedługo, bo zaraz potem przelatywała o wiele bardziej interesująca mucha. W końcu dotarła do domu- starej, zniszczonej kamienicy. Wspięła się na pierwsze piętro, potykając się po drodze o schody. Otwierając drzwi zauważyła, że sąsiad kupił sobie nową wycieraczkę. „Różowa! Ale cudownie! Świńsko- różowa wycieraczka!” Od progu witały ją trzy koty- Chwila, Kiełbasa i Bronek. Wesoło podskakując ,Bronek przybiegł pierwszy przywitać się ze swoją panią. -Cześć kociambry! Pewnie jesteście głodne, co? Przepraszam, że tak późno, ale wylegiwałam się na chodniku...same rozumiecie!- mówiła z poważną miną do swoich kotów, które ocierały się o jej nogi ze wszystkich możliwych stron. Intensywnie żółte ściany jej pokoju wydawały się płonąć w świetle zachodzącego słońca. Duszne powietrze jeszcze bardziej pogłębiało to wrażenie. Otworzyła okno i usiadła na fotelu w krowę (tak go nazywała- był obity fioletowym futrem w czarne, krowie łaty.) Kiełbasa wskoczył jej na kolana- siedmiokilowa ,futrzana parówa. Udeptywał zapalczywie jej zielone sztruksy, kręcąc się wokół własnej osi. - Ej, Kiełbasa, przestań! Drapiesz!- tarmosiła go dłonią po głowie. Rozglądała się po pokoju w poszukiwaniu pilota do wieży. Wzrokiem natrafiła na pozostawioną przez niego książkę- „Samolubny gen”. Zostało tu z Niego jeszcze trochę zapachu i kawałek jego koloru. Wypatrzyła w końcu pilota ,lecz myślami znów była w parku i poczuła napływające do oczu łzy...Nagle w pokoju rozległa się głośna melodia z Muppets Show- jej komórka. Zaskoczona niespodziewanym odgłosem pospiesznie otarła oczy i chwyciła za telefon. - Tak, słucham? - Cześć Pola, pamiętasz, że jutro o 7.10 po Ciebie przyjeżdżam? - ...no...tak, pamiętam (zupełnie wypadło jej to z głowy!) tak w ogóle to cześć, Waldek. - Co ty jakaś taka nieprzytomna dzisiaj? Wyśpij się dobrze, bo jutro musisz zdać ten egzamin! - ... - Jesteś tam? - Tak, tak. Kurcze, przydałoby się ,ale i tak nie mam samochodu... - No, jak już zdasz to będziesz mogła, zamiast na kolejny egzamin na prawko, zbierać kasę na samochód!! - A ile samochodu można kupić za pięć egzaminów? - Zderzak i kierownicę. - Hehe, pojedziemy jeszcze na plac manewrowy przed egzaminem? Policzę maską słupki. - Pozwolę Ci na to, pod warunkiem, że potem grzecznie zdasz egzamin! - Nie marudź, w końcu zarabiasz na tym że ja nie zdaję, ale jak chcesz przed następnym egzaminem pójdę do innego instruktora! - Normalnie, mam Cię dosyć! Smęcisz jak stara baba! - Hehe, do jutra! - No! Do jutra! „ Tego się mogłam spodziewać- nikomu nie powiedziałam ,żeby nie zapeszać i sama zapomniałam!” Kiełbasa trącił ją głową w ramie, jakby chciał powiedzieć, że on pamiętał. Włączyła wieże. Z głośników wydobywał się dźwięk kobzy- ścieżka dźwiękowa z „ Kronik portowych” ...Ten film też oglądali razem, ale teraz jej głowa była na placu manewrowym...
piotr_boruta Opublikowano 7 Kwietnia 2005 Zgłoś Opublikowano 7 Kwietnia 2005 "zęby w dupie" Kocham Cie jeszcze bardziej :)))))))) sam tekst - wporzadku, czyta się plynnie. umiejetnie wprowadzasz czytajacego w akcje. mozna powiedziec ze sie jest w srodku czytajac. pytanie "co dalej?" pozostaje bez odpowiedzi rozumiem ze to powiesc w odcinkach.
Jay Jay Kapuściński Opublikowano 7 Kwietnia 2005 Zgłoś Opublikowano 7 Kwietnia 2005 ciekawa historia, scenariusz napisało zycie, dobrze to wszystko przedstawiłaś, tylko te imiona zwierząt... Kiełbasa? pozdr.
Anna Romanek Opublikowano 8 Kwietnia 2005 Zgłoś Opublikowano 8 Kwietnia 2005 Dziadek był świetny! Normalny wariat, faktycznie. Bardzo przypadł mi do gustu.Tak jak i opowiadanie. Oryginalny styl. A co do Kiełbasy-nie boisz się, że Ci go psy zjedzą? Taki ponętny kąsek. Będzie chyba dalej, tak? Ps. Wycieraczka prześliczna, co Ty od niej chcesz? Mnie się podobała-w tekście. Pozdrawiam
asher Opublikowano 9 Kwietnia 2005 Zgłoś Opublikowano 9 Kwietnia 2005 Masz świetne ciągoty do surrealizmu i innych izmów od wygłupów. Tym razem dla mnie uczta :)
malina Opublikowano 9 Kwietnia 2005 Zgłoś Opublikowano 9 Kwietnia 2005 ja nie mogę! uśmiałam się, że hej!;)choć nie lubie za bardzo kotów....to nadają one niepowtarzalny charakter postaci. bardzo mi się podoba, że mogłam uczestniczyć we wszystkim. akcja z chodnikiem po prostu wypas! też kiedyś wylegiwałam sie z moim Bratem na chodniku pod sklepem i piliśmy kole:).... a wracając na ziemię, to naprawde czekam na kolejne odcinki:) byleby nie ciągnęło sie jak brazylijski tasiemiec...ok? no! teraz spokojnie z czystym sumieniem mogę Cie pozdrowić. pozdrawiam! ;) ...
ot i anka Opublikowano 10 Kwietnia 2005 Autor Zgłoś Opublikowano 10 Kwietnia 2005 dzięki za komentarze! jest mi bardzo miło. Jak widać życie pisze najlepsze scenariusze:) trzecia część będzie, mam nadzieję że się nie znudzicie:) pozdrawiam wszystkich! ps. Kiełbasa to imie wymyślone a w domu mam Ryszarda i MOmenta- koty, ale zawsze 3 chcialam miec:)
ot i anka Opublikowano 10 Kwietnia 2005 Autor Zgłoś Opublikowano 10 Kwietnia 2005 aha! dziadek to też autentyk. Mam szczęście do takich ludzi na ulicy, więc pewnie pojawi się jeszcze jakiś taki inny natchniony. Niestety tekst jest jego nie mój:)a co do wycieraczki- to nie miała być ironia- sama bym chciała mieć świńsko- różową wycieraczkę:)
Anna Romanek Opublikowano 10 Kwietnia 2005 Zgłoś Opublikowano 10 Kwietnia 2005 To może nie na temat opowiadania, ale skoro o kotach mowa-mój kot(mam też małą kotkę) od trzech dni nie pokazał się w domu. Poszukiwania zakończyły się fiaskiem. Może ktoś odpowie na rozwieszone wokół ogłoszenia. Bardzo mi smutno. Pozdrawiam.
malina Opublikowano 12 Kwietnia 2005 Zgłoś Opublikowano 12 Kwietnia 2005 i ponownie tu wracam....coś w tym jest:) dziadziuś po prostu debeściak!:) zęby w dupie to po porostu spełnienie moich snów.... pozdrawiam ponownie! ...
ot i anka Opublikowano 15 Kwietnia 2005 Autor Zgłoś Opublikowano 15 Kwietnia 2005 cieszę się ...tak w ogóle:) cz.III za jakis czas.
Anna Romanek Opublikowano 16 Kwietnia 2005 Zgłoś Opublikowano 16 Kwietnia 2005 Aby nikt się nie czepiał, że nie na temat-fajne opowiadanie. A mój kot się znalazł!!! Pozdrawiam
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się