asher Opublikowano 8 Marca 2005 Autor Zgłoś Opublikowano 8 Marca 2005 * Ł. zawsze prowadził obiema rękami. Odrywał jedną tylko w sytuacjach nadzwyczajnych, gdy musiał pogrozić komuś, ściszyć radio albo przygładzić tupecik. Zasady kierowania mówiły jasno, że bezpiecznie to znaczy z dłońmi na kierownicy. W ogóle rzadko zabierał samochód z garażu. Głównie w niedzielę do kościoła albo w odwiedziny, a tygodniu wyłącznie w nagłych przypadkach. Jak dziś, gdy mijał termin ważności OC. Zwlekał do ostatniej chwili z powodu gwałtownego nawrotu zimy. Przez kilka dni nerwowo obserwował śnieżycę i tworzące się na drodze błoto, aż zrozumiał, że nic się nie zmieni i będzie musiał zaryzykować. Wytoczył swoją ładę z garażu i długo stał w bramie posesji, bo nie dało się włączyć do ruchu. Ciągle reagował za późno i następny pojazd już pojawiał się u wylotu ulicy. Stłuczki, których był ofiarą, nauczyły go ostrożności. I co z tego, że nie jego wina i nic nie płacił, skoro auto za każdym razem traciło na wartości? W końcu udało mu się wyjechać i ruszyć śliską ulicą. Ograniczenie było do 50, ale nie szkodziło trzymać się 30 na godzinę. Sunął majestatycznie, ciągnąć za sobą sznur pojazdów, a muzyczka z radia przygrywała mu leniwie. Wydostał się na obwodnicę i ze zdziwieniem zauważył, że wszystkim strasznie się spieszy. Mijali go, jakby brali udział w rajdzie. Miał ochotę oburzyć się i pomruczeć pod nosem, lecz w radiu podali, że jakiś Srata-sztajn (co za okropne nazwisko!) wyniósł z IPN-u listę esbeków i osób uwikłanych w niezdrowe układy. Krążyła teraz po świecie i każdy mógł znaleźć kogoś znajomego – przyjaciela, wroga, szefa sąsiada, nawet brata. Kraj szedł na igrzyska. - Trzeba było na dupie siedzieć, a nie bawić się w opozycję – mruknął Ł. z satysfakcją – Nie chcieliście PRL-u, teraz macie. Zerknął na ograniczenie do 80 i jechał swoje 50 na godzinę. Nagle ujrzał ścianę mgły. Gwałtownie przyhamował i zniknął w mlecznej chmurze. Usłyszał za sobą pisk opon i huk. Pokręcił z niesmakiem głową. Znowu ktoś prawie stuknął go z tyłu, ale trafił kogoś innego. Co za wariaci jeżdżą po drogach! Załatwił OC, zrobił bieżące zakupy w markecie i ruszył z powrotem. W tym czasie mgła przepadła, za to pojawił się kilkukilometrowy korek. Sunąc po parę metrów, Ł. z nudów słuchał radia. Lista tego całego Sztajna liczyła wiele tysięcy nazwisk i miała służyć za publiczne lustro. - Lustereczko, powiedz przecie, kto agentem jest na świecie – szydził coraz bardziej wściekły. Wtedy spostrzegł przyczynę ograniczenia ruchu. Na obu pasach po drugiej stronie barierek widniał stos pokręconego żelastwa. Leżały na sobie nawet trzy warstwy rozbitych samochodów, a niektóre wręcz stały dęba. Tu i tam unosił się czarny dym. Ludzie snuli się wzdłuż drogi jak gromada uchodźców. W samym środku skotłowanej blachy para strażaków cięła zmiażdżone drzwi, by uwolnić jakąś kobietę. - Ciągle powtarzam, jeździć wolno i ostrożnie – mruknął Ł. Taki karambol, jakbyście wszyscy stówą jechali. Była to magiczna granica, której nigdy nie przekroczył. Po kilku kwadransach wydostał się z korka i zwyczajowo 30 na godzinę zajechał pod dom. Wieczorem zasiedli z żoną do Wiadomości. Odpytywany przez prezentera ekspert długo biadolił, że lista Srata-sztajna wywoła reakcję łańcuchową i wyrządzi wiele krzywdy, zanim oddzieli się plewy od ziarna. - Co za nieodpowiedzialny człowiek – Ł. Pociągnął nosem i wysmarkał go w kraciastą chustkę – Mają teraz cyrk na całe lata. Drugą wiadomością dnia był karambol, w którym zostało doszczętnie zniszczonych blisko 60 aut. - Przejeżdżałem, widziałem. Koszmar, Wala, mówię ci. Prezenter podał, że wypadek spowodował kierowca starego samochodu, który zbiegł. Trwają poszukiwania, ale szanse są minimalne. - Na pewno jechał za szybko – rzekł z przekonaniem Ł. Wala siorbnęła herbaty i w milczeniu gapiła się w ekran.
Ja Centy Opublikowano 8 Marca 2005 Zgłoś Opublikowano 8 Marca 2005 Czemu Ł. skoro Wala ma imię? Teraz rozumiem, czemu nużą Cię krótkie zdania :-)
Barbara_Pięta Opublikowano 8 Marca 2005 Zgłoś Opublikowano 8 Marca 2005 Fajnie się czytało ;-). Relaksujący tekst, mniej porywający niż pozostałe utwory. Powiało czymś normalnym, trochę szarości dnia codziennego. Tylko to zakończenie mnie zastanawia. Czyżby nasz szanowny bohater "Ostrożny" był winnym tego karambolu? Coś ostatnio mało kumata jestem ;-) Oświeć szarego zjadacza prozy... Pozdro :-))
Jay Jay Kapuściński Opublikowano 8 Marca 2005 Zgłoś Opublikowano 8 Marca 2005 Fajny tekst, spokojny i jak napisała BP relaksujący. ++ pozdr./Jay
wampirka Opublikowano 8 Marca 2005 Zgłoś Opublikowano 8 Marca 2005 Mnie się podoba właśnie dlatego, że taki normalny, niewydumany:) Takie szare ludziki wychodzą ci najlepiej, Ash. Basiu, nie mam prawa jazdy, ale Ł. spowodował właśnie dlatego, bo za wolno jechał. Jak przyhamował w tej mgle, to ten za nim tez musiał po hamulcach, tyle że stuknął nie jego ale widocznie kogos na pasie obok. Naprawdę fajne, a temat IPNu to widzę że ci Asher ciągle spokoju nie daje;)
asher Opublikowano 9 Marca 2005 Autor Zgłoś Opublikowano 9 Marca 2005 Ja Centy: bez urazy. Staram się i takie i takie. Tekst złożony z samych króciaków lub samych powielokroć złożonych tak samo by mnie nudził. Basiu: To autentyczny wypadek na autostradzie pod Krakowem. Zrobiła to kobieta (pominąłem ten fakt...). Na widok mgły przyhamowała gwałtownie i sobie pojechała. A potem była masakra i cud że nikt nie zginął. Jedna babkę ponad godzinę wycinali z puszki sardynek. Wampirko: obiecuję, to już ostatni. tak mi pasowało do tego gostka. Jakoś też obie sytuacje mi się związały we łbie... :)
Barbara_Pięta Opublikowano 9 Marca 2005 Zgłoś Opublikowano 9 Marca 2005 Heh, niesamowita historia... teraz już nie wydaje mi się taka banalna i relaksująca. Dzięki za wyjaśnienia :-)
Barbara_Pięta Opublikowano 9 Marca 2005 Zgłoś Opublikowano 9 Marca 2005 no tak Wampirko, sorki coś ten mój umysł mało "lotny" ostatnio hihihi. Dzięki :-))
PiątaPoraRoku Opublikowano 14 Marca 2005 Zgłoś Opublikowano 14 Marca 2005 ja się ubawiłam przewrotnościa tego tekstu, jest doskonały:) prosty i cholernie prawdziwy, jak patrzymy na świat, jacy jestesmy, dostrzegamy często tylko to co chcemy zobaczyc i rozumiemy to patrząc tylko z naszego punktu widzenia:) pozdrawiam
gorzka czekolada Opublikowano 18 Marca 2005 Zgłoś Opublikowano 18 Marca 2005 A gdzie był ten wypadek, tez jestem z Krakowa, pewnie przegapiłam wiadomości. A opowiadanie zgrabne choc cos mi przypomina :) Pozdrawiam sąsiada
asher Opublikowano 19 Marca 2005 Autor Zgłoś Opublikowano 19 Marca 2005 Co Ci przypomina?! Nie zostawiaj niepewności na weekend :))) Kraksa na węźle opatkowickim odbyła się jakoś w lutym...
Anna Romanek Opublikowano 19 Marca 2005 Zgłoś Opublikowano 19 Marca 2005 Nie mogę się oprzeć takiemu odczuciu, przy zakończeniu opowiadania, jakbym zagądała do domku lalek: Parzą sobie herbatkę(jeszcze dobre było by przy kominku-ale nie w tym opowiadaniu) w nieświadomości -cudne. I zawieszone w powietrzu pytanie-"Czyżby Wala domyślała się czegoś? Pewnie nie, ale może jakiś zmysł się odezwał, bo tak wpatrywała się w ekran, w milczeniu. Każdy może sobie podumać. Napisane tak naturalnie, że do pozazdroszczenia... ale nic z tych rzeczy Pozdr/Ania
Leszek_Dentman Opublikowano 25 Marca 2005 Zgłoś Opublikowano 25 Marca 2005 First class. Kiedy kolejne bermudy? (znaczy sie szorty).
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się