Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

@GrumpyElf Świeże, świetne, wymowne. Chyba pierwszy raz w życiu przeczytałam wiersz na ten temat, a podobne uczucia raczej każdy z nas żywił niejednokrotnie. Brawo za znalezienie tematu.

Dla mnie problemem jest jedynie drugi wers, ale ja po prostu staram się unikać metafor dopełniaczowych, więc to może być subiektywny odbiór. 

Pozdrawiam:).

Opublikowano

@emwoo Nie wyklucza się, jeżeli jedna osoba kocha, a druga zasadza pułapkę. Z pozycji oceny miłości jako uczucia doskonałego samego w sobie, oczywiście jest to oksymoron. Ale poluzuj hrabino lejce, to wiersz jeno ;) Pozdrawiam :)

Opublikowano (edytowane)

Hehe, pozostanie nam ponownie mieć odmienne zdanie

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 a wyluzowana hrabina to dopiero oksymoron pozdro

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

trzy słowa, które w kontekście Twych emocji i naszej rozmowy a propos wiersza errosa brzmią zgoła intrygująco. Zatem raz coś jest „tylko wierszem”, a innym razem „aż”

Grumpy, indeed

Edytowane przez emwoo (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@emwoo Te francuskie były bardzo wyluzowane, a sięgając nawet wyżej tytułów - Markiza Merteuil z "Niebezpiecznych związków" to był wręcz przykład ekstremy, oglądałaś? Świetny film. A co do odmiennego zdania, wbrew pozorom czuję z Tobą solidarność w tej kwestii; jednak skoro można pisać o baśniowych stworach, to i o pułapce miłości :P Całuję rączki. 

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Przewrotność tej strofy jest po prostu obłędna. Oczywiście na plus.

 

Miłość to zawsze pułapka. Miękka, przytulna, ale pułapka, a na uczucie miłości składa się tak niepojęta ilość wszelkich innych emocji, że czasem jeden krok dzieli od stanu, w którym ta miękkość staje się nie do zniesienia.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Wiesz, nie widzę potrzeby wracać do tamtej rozmowy, ale skoro się powołujesz - oczywiście że przypisujemy wierszom zróżnicowaną skalę emocji. Jedno jest pewne; wiersz to wiersz. 'Tylko' czy 'aż' to już osobiste kwestie. Są takie, które zapominam i takie, które pamiętam, a chciałabym zapomnieć. Buziak

 

Opublikowano (edytowane)

We wnykach

 

 

przybyłem i czas

kokony hibernacji

odwiecznej zimy

ucho igielne ciszy

 

niemożliwością wiosnienie

łodyga kwitnienie

 

znajdziesz nas

w pułapce kłusownika

zamaskowana mchem

i zroszonej łzą

szczęścia 

 

 

 

 

 

 

Ciąłem na, w, po, przez, bez... 

i wyszło po ropuszowemu.

 

Pozdrawiam

Pan Ropuch

Edytowane przez Pan Ropuch (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

Jestem skonfudowany, bo tak - peelka nie zakwitnie (niedobrze), znaleźć ją można uwięzioną we wnykach (znowu nie fajnie), skropionych łzami radości (to chyba pozytywnie). Reasumując chyba dobrze - dwa minusy połączone dadzą plus, plus pozytw łez szczecia, to całość chyba, że jest  dobrze... Hmmm

Pozdrowienia :) 

Edytowane przez Czarek Płatak (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Podoba mi się tu animalizacja  w zastosowaniu jako środek stylistyczny.

 

Rozumiem, że zastosowanie bardzo świadome i celowe.

 

Bo jeżeli założymy sobie, że wiersz opowiada o pewnej asymetrii w miłości lub w cielesności może i nawet, a rola peelki wytyczona jest w pewnym „upośledzeniu” tego związku z jakiś praktycznych przyczyn, o których narracyjnie nas nie informujesz - bo po prostu nie musisz - i tak jest nawet ciekawiej - TO TUTAJ - ta animalizacja - jako przypisanie do roli zawiedzionej kobiety funkcji „zwierzyny złapanej we wnyki” bardzo symoliczny stanowi konstrukt.

 

Na tyle istotny, że daje do myślenia potencjalnym czytelniczkom, i staje się przestrogą oraz i pewną nauką w potrzebie szukania wartościowych związków.

 

I w tym znaczeniu tekst jest dla mnie cenny.

 

Dość nieskomplikowana czysta schludna  materia treści - wpływa na wiarygodność utworu. Bardzo fajnie. Pozdrawiam

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Gość Radosław
Opublikowano

@GrumpyElf Mocny przekaz z uwagi na słowa ,które budzą skrajne uczucia  - w odniesieniu do tytułu i do zestawienia całości z ostatnim wersem. 

 

Powiem tak ,PL wzbudza ciekawość - tak się często dzieje, gdy spotykam kogoś po długiej i krętej drodze. A jak to jest kobieta, to już w  ogóle ;) 

 

Co do drugiego wersu - podzielam zdanie w jednym ze wcześniejszych komentarzy (o dopełnieniu). Dla mnie przekaz jest na tyle wymowny, że spokojnie daje radę bez "kokonu hibernacji":) CO o tym sądzisz ?

Opublikowano

@Radosław Wczoraj ten kokon wydawał mi się bliski, bo to od niego zaczęłam pisać. Dziś przeczytałam bez tamtego wersu i rzeczywiście czyta się przyjemniej, lżej. Dzięki Wam! @Anna_Sendor

Długie i kręte drogi z reguły prowadzą w górę lub w dół, naprawdę rzadko po płaskiej przestrzeni. Takie wędrówki są bardziej wymagające i można spotkać naprawdę ciekawego piechura. Do zobaczenia na szlaku :) 

@Pan Ropuch Niesamowite jak jest o tym samym, a zupełnie inaczej i absolutnie a`la Pan Ropuch. Tym samym odkryłeś nieco alchemię swojego pisania - dziękuję serdecznie. 

Opublikowano

@Czarek Płatak Jakby przedstawić emocje peelki jako sinusoidę to byłaby niezła salsa :) Ale tak to się czasem dzieje, że burzymy jakieś schrony żeby dać szansę uczuciu, a potem się okazuję, że pod tym radosnym mchem nie ma tanga dla dwojga. Mnie też to konfuduje ;) Pozdrowienia :)

Opublikowano

@Tomasz Kucina Ładnie i celnie przeanalizowałeś mój wiersz, Tomas. Bardzo doceniam Twoją wnikliwość i dokładność, wręcz mnie tym powalasz na kolana i nie żartuję. Poza chęciami, masz nie tylko smykałkę, ale i wiedzę, aby robić to na wysokim poziomie. Co do przestróg odnośnie związków - one chyba nigdy nie działają? Analogicznie, jak już ktoś w sidłach miłości, to kaplica. I trzeba zjeść tę żabę, jak mawiał Einstein. (Panie Ropuszu - wybacz). Pozdrawiam Cię :) 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Dusza

       

      Wieki temu ludzie używali żelazka do prasowania ubrań i innych tego typu rzeczy w taki sposób aby nadać im jakiś schludny wygląd. Były to urządzenia z tak zwaną „duszą”, to jest z pustym wnętrzem do którego wsypywało się rozżarzone węgle lub kawałki żarzącego się drewna. Żelazne okowy żelazka rozgrzewały się, a następnie można było prasować nim odpowiednie materiały, gdyż włożone polana czy węgle ogrzały dostatecznie „machinę”. Ta materialistyczna metafora duszy nasunęła mi się względem osób wierzących inaczej, które lubią mawiać, że mają „wewnętrzny ogień” rozgrzewający ich ciała.

       

      W pięknym zakątku Polski centralnej, znajduje się wspaniały pałac (w Nieborowie), a w nim mnóstwo zabytkowych wnętrz, obrazów, mebli, dzieł sztuki, itp. Znajduje się tam również biblioteka. W niej zaś można zauważyć wielotomowe dzieło pod wspólnym tytułem: „Historia duszy ludzkiej”. Aby ją przeczytać w całości i podzielić się wiedzą, potrzeba by było mnóstwo czasu, zatem trzeba dokonać pewnego skrótu, syntezy, trawestacji, własnej adaptacji na temat pojęcia duszy.

       

      Wedle tego co powyżej, dusza ludzka zaistniała od tego momentu, w którym człowiek stanął na dwóch nogach, przyjął postawę wyprostowaną. Właśnie wtedy zaczął posługiwać się rozumem. Jego świat był pełen lęków i obaw, pełen złych duchów, którym musiał oddawać cześć, których musiał obłaskawić, aby zyskać przychylność w łowach. Składał rozmaite ofiary całopalne, mnożył zaklęcia. Zaczął grzebać zmarłych oddając im w ten sposób należny szacunek. Pojawiła się sztuka w postaci rysunków naskalnych, przedstawiających świat zwierząt (animizm), w jaskiniach, które zamieszkiwał.

       

      Dla starożytnych Egipcjan dusza składała się z kilku kluczowych aspektów, które powstawały w momencie narodzin: Ka (siła życiowa) – to sobowtór człowieka, który potrzebował jedzenia i picia. Dary składano w grobowcach. Taka siła odróżniała żywego człowieka od zmarłego. Ba (osobowość) – część, która mogła opuszczać ciało i podróżować między światem żywych, a światem umarłych (przedstawiana jako ptak z ludzką głową). Ach (duch świetlisty) – to wyższa forma duszy, powstająca dopiero po śmierci, jeśli zmarły pomyślnie przeszedł sąd Ozyrysa. Ten duch zamieszkiwał wśród gwiazd. Ren (imię) – starożytni Egipcjanie wierzyli, że człowiek żyje tak długo, jak długo jest wymawiane jego imię. Ono stanowiło integralną część tożsamości duchowej. Szut (cień) – był uważany za nierozerwalny element istoty ludzkiej, który zawiera cząstkę istoty ludzkiej, zawiera cząstkę jego mocy. Według mitologii egipskiej, życie i iskra duchowa pochodziły bezpośrednio od bogów – stwórców takich, jak Atum, Ra, czy Chnum. Źródłem mądrości dla Egipcjan było serce, nie zaś rozum. Śmierć nie była końcem, lecz przejściem do innego świata. Podróż była długa, niebezpieczna i składała się z kilku etapów. 

       

      Starożytni Grecy zauważyli, że ciałami porusza coś niematerialnego, coś co nazwali „nous”. Zauważyli też, że to nie dusza podąża za ciałem, ale ciało za duszą. Podzielili więc duszę na rozumną, popędliwą i pożądliwą. Dusza rozumna „zawiaduje” wszystkimi popędami i pożądliwościami. To ona decyduje o wyborze etyki, a co za tym idzie moralności. Ona przeprowadza działanie na tych trzech zbiorach. W duszy pożądliwej ma miejsce chęć posiadania cudzego majątku, cudzego talentu, cudzego ciała, cudzej żony, cudzego męża, cudzego mienia, władzy nad innymi, itp. Dusza popędliwa jest niemal bliźniaczo podobna do duszy pożądliwej. Ktoś ma popęd w kierunku uprawiania lekkiej atletyki, ktoś inny turystyki pieszej, jeszcze inny ma popęd do kolekcjonowania złotych monet, a jeszcze inny do „sukcesów” erotycznych czy alkoholu. Charakterystyczny był dualizm duszy i ciała, przeciwstawienie duszy ciału i ciała duszy. Dla niektórych Greków dusza stanowiła formę ciała i była z nią nierozerwalnie związana.

       

      Dla starożytnych Rzymian dusza ludzka składała się z kilku niematerialnych elementów: 1) anima: duszy biologicznej, „tchnienia życia”, które ożywia ciało i jest wspólne dla wszystkich istot żywych; 2) animus: dusza racjonalna, siedlisko intelektu, woli, emocji; utożsamiana z męskim pierwiastkiem psychiki; spiritus: duch, „tchnienie”, kojarzony z siłą witalną i łącznością z boskim pierwiastkiem wszechświata; 3) mens: umysł, intelekt to taka część duszy, która dąży do gwiazd (per aspera ad astra).

       

      Zupełnie inaczej ma się rzecz z duszą ochrzczoną. To tak jakby w duszy rozumnej Greka, gdzieś tam wysoko, na dachu znajdowało się okienko skierowane ku błękitnemu niebu, na którym widać złożoną z obłoków, twarz jedynego Pana Boga. Dusza ludzka nie ma nic wspólnego z tak zwaną „teorią ewolucji”, którą nieliczni łączą z chrześcijaństwem, dopuszczając się kolejnej herezji, gdzie wraz z ewolucją ciała ewoluowała i dusza ludzka. Każda dusza jest stwarzana bezpośrednio przez Boga w momencie poczęcia. Dusza nie jest uwięziona w ciele, ale stanowi jego formę. Człowiek jest jednością cielesno – duchową. Dusza nie ginie wraz z śmiercią ciała. Po rozłączeniu z materialną postacią egzystencji zachowuje świadomość i zdolności poznawcze. Bezpośrednio po śmierci, dusza podlega sądowi szczegółowemu, który określa jej stan: niebo, czyściec lub piekło.

       

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...