Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

                 graphics CC0

Punkowa pamięć robocza

Ubrana w glany behawioralnej muzy

 

punk-rocker stoi jak wryty

luminescentny up-konwersyjny

stymulowany kreatywnie

nanostrukturą krzemowej Euterpe

podpiętej

do portu jonowego pogo

 

paszczowy aparat mowy

migreną komunikacji!

jakże mozolnie i ciężko

w screamo i na blastach

przedzierać się

przez kable światłowodów

 

Natywny inercyjny sen...

Kiedy ona uwielbia być jego clout chaser

 

pod wiązką LEDową

światło naprzemiennie

ukrywa oraz materializuje obiekty

stroboskopami

podświetla i dotlenia mózg

w projekcji holografów

 

ogromny ploter laserowy

w źrenicy fleszotwórczej

wypala kwanty sceny i fan zony

a światłoczułe intro

iskrzy z palca

fotoaktywnym plektronem

 

Silne elektrowstrząsy na basie

Na skroniach czynnego intelektu

 

teraz elektryczna Euterpe

napina gryf struno-krypto-trzasków

na włóknach aksonów

w absorpcji światła

taktyczne widmo ćmi kruszcem

onirycznego bitu i blasku

 

pokrętło amplifikatora

w pulsacji słupków diodowych

granica rezonansu

powoli uwalnia

ładunki elektryczne

superjonowej reakcji

 

Oto kulminacja gitary

Tonacje - w parsekach - odlegle...

 

w pisku morfologii

ujemny

współczynnik zza bariery dźwięku

muska obwodową pierś w ćwiekach

fotonowa aorta samicy

buzuje jak czynny pulsar

 

osierdzie pokutne

jutowy worek serca

następny gromki zmysł

łomocze w żeliwne wrota łopatek

krzemowa dożylna nuta ramoneski

kołacze rytmem do taktu

 

Dzika muza otwiera mistyczny wymiar

Egzaminuje szarpidruta punk-rocka

 

w ten czas usłyszysz

frezarkę CNC

w fablabie dźwięków

decybel to artysta

mejkerski kontrast przesterów ożywia

silikonową fembotkę pod sceną

 

interdyscyplinarny muzyk

uaktywnia jej beta rozruch

poprzez

praktyczną interakcje

finalny elektro-sampel

podfalowy punkowy fonem...

 

Akordem karmi gitarę fendera

Dogrzewa mięśnie i wzmacniacze!

 

*Punks Not Dead

*fantasmagoria sceniczna

Edytowane przez Tomasz Kucina (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

Jak dało impuls w synapsach - to najważniejsze, reszta jest bez znaczenia. "W kulminacji gitary" "o" mi się sklonowało - poprawiłem. Dzięki za słowo. Pzdr.

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Rób co chcesz. Ja niczego nie nakazuję? Widzisz tu jakieś nakazy? To wiersz zmysłowo-cyberpunkowy.

Edytowane przez Tomasz Kucina (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

To jest bardzo słuszna opcja 

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Podoba mi się twoje podejście do ludzi potrzebujących.

 

Napisałem o tatuażu, bo ten tekst może mieć różne oblicza, a percepcje czytającego mogą budować różne jego świadomości. Przykładowo: Może to być wiersz o koncercie punkowym, o szczególnej interakcji (wzrokowej - czy nawet zmysłowej) muzyka-punkowca --> z fanką pod sceną, ale... równie dobrze  --> może to być alternatywny --> subiektywny i osobisty opis w jakiejś relacji.

 

Wyobrażenie interpretacyjne mogą być też i odrębne. Np. --> praktyka - tworzenia tatuażu w profesjonalnym studio? Te plotery, frezarka CNC itd., choć może w praktyce trochę inne maja przeznaczenie, ale? Czemu nie? ... dlatego o tym tatuażu napisałem, Lubisz profesjonalne tatuaże? A jeżeli jesteś filantropką? Skoro masz hajs --> pomagaj ludziom  --> jestem ZA!

Edytowane przez Tomasz Kucina (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

p.s.

Do @valeria: No widzisz i jak spojrzeć na tekst --> z perspektywy takiego przykładowego Studia Tatuażu, to utwór już nie wygląda tak tajemniczo, skomplikowanie, i te "wcielenia" metafory --> nabierają znaczeniowych kształtów, przedmiotów, gadżetów i doznań -->a  wszystko zaczyna układać się w życzliwą miłą i zmysłową atmosferę interpretacyjną. Miłej niedzieli Valerio 

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Rozumiem. Kontakt z przyrodą ma sens dla dobrego samopoczucia. 

 

"Chaser" z wiersza --> to ktoś w środowisku muzycznym, co robi karierę.

 

"clout" - ścigacz.

 

"clout chaser'em" --> określa się kogoś kto wykorzystuje czyjąś sławę do własnych korzyści.

 

Tutaj w utworze, takim "clout chaserem" dla peelki- punkówy może być  --> jej własny tatuaż -np.,  być może, --> obrazujący jej idola? 

 

Wyobrażam sobie, że w twoim przypadku, "clout chaserem" byłby jakiś kwiatek czy roślinka o których - opowiadasz zmysłowo w swoich miniaturkach lirycznych.

 

Taka dygresyjka mi się nasunęła, więc i dzielę się nią bardzo swobodnie.

 

Dobra, uciekaj na ten spacerek, miłych wrażeń w kontakcie z naturką - życzę. 

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Cze! My ziom! Fajnie, że zaglądasz. Dziś nieco cyberpunkowy tekst, działanie metafor bardziej "wydziarane" niż wyrecytowane. Dzięki za słowo, zajrzę tam do ciebie później, z jakimś przyjaznym komentarzykiem. Ale wieczorkiem. Pozdrawiam Przemku  

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Rock nieznośny? Napisałbym --> niepokorny raczej 

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

Rozumiem, tak sobie wyobrażałem, że słuchasz bardziej klimatycznej muzyczki.

 

Wychowałem się na późnym grunge, rapcore, industrial, elektro-rock, punk-rock, a punka klasycznego słucham namiętnie, bez tych postwynaturzeń - tzn. z białymi jamajczykami w wokalu. B. Marley to ok.

 

Lubię, raeagge, ale... jako raeagge,  np. Sztywny pal Azji, Daab, współcześnie: Kamil Bednarek u mnie cool! --> a sam punk jako metamorfozy do tych rythm bujanek i substytut punka --> a na dokładkę --> z ograniczeniem roli gitary --> zwłaszcza basiora na rzecz rytmu i bitu trochę mnie drażni. 

 

Piszę o tym: Bo w zasadzie z punka wyrosło wiele gatunków muzycznych.

 

Jazz jest świetny --> też słucham! Namiętnie! Ale pod odpowiedni klimat --> po kolacji, albo już z przyczyn czysto audiofilskich.

 

A ostra muza - uwalnia endorfinki. Kocham - wiele gatunków muzycznych. No jednak my tutaj słuchamy --> muzyki w salonie wydziaranych estetycznie  

 

To nic co "głośne i ostre" nie jest ci "obce" tylko --> wrogie? 

 

Opublikowano

@Tomasz Kucina :)))) głupio mi, ale jest mi trudno wykrzesać coś więcej z siebie. W sumie jestem w miarę oczytany, ale mniej od Ciebie, bo z niektórymi Twoimi słowami jestem na bakier. A jak dodam do tego fakt, że najwięcej słucham polskiego rapu to wychodzi istny koszmar w stylu panu już dziękujemy i prosimy usunąć komentarz;)) Nie zmienia to jednak faktu, że jestem pod mega wrażeniem choć przyznaję bez bicia, że nie wszystko tutaj rozumiem;)

Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Proponuję Amy Winehouse. Osobowość, klimat jazzu ale z domieszka soul i nawer R&B, czyli uszyta pod bardziej współczesne czasy. Pani Ula Dzudziak, Urbanator, Mietek Szcześniak, także Lora Szafran, J. Ptaszyn Wróblewski, no i number one! --> pani Krystyna Prońko... aaaaa! Ewa Bem! - dziś: troche Reni Jusis, Ania Dąbrowska, alternatywna Gaba Kulka, aleeeeeee... Amy Winehouse! Tylko i zawsze! 

Edytowane przez Tomasz Kucina (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Rozumiem. Rap. Oczywiście, też słucham --> głównie Pezet, Peja, Slums Attack, ...ale po prostu lubię jak ten rap ewoluuje z gitarą, dlatego uwielbiam --> np. Sweet Noise, i inne projekty Glacy My-Riot! Oj cool! Oj, kocham! czy NoNe. Ogólnie wychowałem sie na tym co z gitarą zwiaząne a niepokorne i ostre: np. uwielbiam Skunk Anansie, No doubt, Nirvanę, Metę, wszelkie odmiany indie -rocka i punka -starego zwłaszcza, alternatywna muza wszelkiej możliwej odmiany. 

 

Nic nie musisz usuwać, RAP jest emanacją prawdy i naturalności, buntu i wolności artystycznej, no co ty? RAP - zawsze!

 

Rozumieć nie trzeba wszystkiego, ważne są fluidy - jak są to ok! Pozdrawiam Ciebie. Elo!

Edytowane przez Tomasz Kucina (wyświetl historię edycji)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Objawienie

       

      Termin sprzed tysiącleci, dziś brzmi pejoratywnie. Dawniej trochę ezoteryczny ze względu na prześladowania. Dziś mówi się: „Co mi przyszło do głowy?”, nie wiadomo skąd i po co, oczywiście potocznie rozumując. Uciskany, szary obywatel, gnieciony siłami odśrodkowymi i dośrodkowymi stara się stąpać po linie nad przepaścią w taki sposób aby nie stracić „korony”, której notabene nigdy nie posiadał i nie spaść głową w otchłań, z której siebie już nigdy nie wydobędzie. Troski tego świata zaprzątają go tak dalece, że w przerażeniu nad zwierzęcą śmiercią zapomina o czymś, co stacza się w nim, gdzieś w umyśle i sercu na jakieś dno ale nie ginie. Menele, nieuczeni, w żargonie mawiają popijając trunki, że zalewają „robaka”. Abstrahując od tego co oni uważają za „robaka” podobnie bywa z porzuconą pracą nad objawieniem. Może stać się tym ślepym, wiecznie podnoszącym się z gleby „robakiem”, który choć jest mały to jednak zwraca uwagę ponieważ tkwi w ciele nosiciela, niczym w glebie. Jeśli człowiek zapomni o tej pracy w nawale zajęć, z których ma chleb i schronienie Bóg, który jest ukryty ale zawsze obecny poprzez Tajemnicę Bytu i Zbawienia będzie zawsze dawał mu stosowne znaki, z których może nawet niewiele zrozumie. Może nawet zapomni o wszelkich niepokojach na jakiś czas. Mimo, że „żniwo jest wielkie” i że „robotników mało”, „w których ma upodobanie”, „ziarno słowa bożego” będzie się odbijało od jego uszu i ten „głos wołającego na pustyni” to podstawowe „objawienie” ewangeliczne będzie drążyć skałę głuchego umysłu i człowiek drgnie ku światłu wiary choćby tylko przez krótki moment swego połamanego człowieczeństwa. Może Bóg zatrzęsie nim, na podobieństwo świętego Pawła z Tarsu, wyrwie go siłą z materii, w której jest tak mocno zanurzony, wręcz zniewolony. Odwieczne zło tego świata, tak dobrze objawione w starym testamencie będzie unosić nas na falach realnej moralności, gubić w wirach i odmętach. Nie zawsze słowo objawione w porę dotrze do głodujących mimo woli i będziemy ginąć na wieki zatraceni. My jako ludzie, jako homo sapiens. Poza objawieniem podstawowym, które zapisano dla nas na kartach Nowego Testamentu, mamy w historii do czynienia z objawieniem przekształconym poprzez wiedzę i postęp techniczny, w którym objawienie podstawowe pełni rolę siły napędowej, pożywienia umysłu. Ludzie, którzy mieli rozległą wiedzę i żywą wyobraźnię, rozwiniętą fantazję poszukiwali poprzez drogi ewangelii, heterodoksalnych, transcendentalnych wpływów na swój umysł i jaźń. Wiedzieli, że jeśli Bóg da im dobrą myśl, to co uczynią później będzie dobre i będzie owocowało dobrem. Wielu uczonych wymyśliło wiele wynalazków. Które z nich to dobry owoc, a który zły? Czy dobry to ten, który służy wszystkim czy tylko elitom? Czy to co dobre unicestwia, a to co złe buduje? Może holokaust Słowian był dobrym wymysłem? Może Murzynów trzeba zlikwidować? Jak widać z pytań, obok objawienia „pozytywnego” istnieje też szatańska odmiana objawienia zwanego szaleństwem, obłąkaną ideą, objawieniem „negatywnym”. Skąd wiesz człowiecze mizerny co jest dobre, a co złe? „Wierzę w coś objawił Boże, Twe Słowo mylić nie może…”. Człowiek lubi być bogiem. Lubi wyrokować i wydawać sądy wiążące o wszystkim. Lubi poczucie władzy. Poczucie wyższości. Lubi ideę nadczłowieka. Nie lubi objawienia pozytywnego, które tak wątłym sączy się strumykiem od tysięcy lat. Nie obchodzą go owoce jego działania po śmierci fizycznej, osobniczej. Zadowala się gdzieś w ukrytej jaźni natywizmem, egoizmem, egzystencjalizmem, etc. Można by teraz przytoczyć szereg nazwisk, które odcisnęły się w historii szeroko pojętej, jako dobrodziejów ludzkości oraz tych, których powszechnie okrzyknięto jako przeklętych, uwsteczniających, jako zakały ludzkości. Ci pierwsi w swej większości starali się, pracowali nad sobą, nad objawieniem, ze wszystkich sił, pomimo banalnych przeszkód walczyli o Łaskę, aby być jak najbliżej Boga objawionego w ewangelii. W swej puściźnie, w listach, pismach, w obfitej ilości można znaleźć świadectwa ich walki o dobro. O dobro walczono także w czasach antycznych, bardzo starożytnych i to na podobnej drodze. Ci drudzy często zniechęcali się brutalnym życiem doczesnym, brakiem jakiejś ingerencji rzekomo dobrego Boga, w okolicznościach ludzko-zwierzęcego okrucieństwa. Można powiedzieć, że zwiędło ich źle hodowane i pielęgnowane zaufanie, i stali się przeciwnikami Boga, sami mianowali się bogami, wodzami, zbawcami narodu. Człowiek wielokrotnie, pośród przedmiotów codziennych pielgrzymek, przechodzi mimo, tak jakby te przedmioty, ci mijani ludzie na ulicach, zwierzęta byli tylko abstrakcyjnym tłem jego krzyża egzystencji. Czasem zapomina nawet o swoim bólu w nawale lepiej lub gorzej spełnianych obowiązków. Aż tu nagle, któregoś dnia doznaje olśnienia. To co dawniej istniało dla niego gdzieś poza istotą osobistego ruchu, jakiś krzaczek, kwiatek, drzewo, świeży śnieg czy lecące płatki śniegu, pozyskują jakiś nowy wymiar percepcji, jakąś swoistą wyrazistość, nowe widzenie znanych rzeczy. Ten współczesny człowiek, zaganiany za dobrami tego świata, za pieniędzmi, sukcesem, karierą jest do tego stopnia zdezintegrowany, że nie zauważa bezpośredniej przyczyny takiego nagłego olśnienia. Często sama „ślepota” wyraźnego widzenia to nie tylko niejasny splot zdarzeń, efekt samopoczucia, zmiany ciśnienia. Być może to celowy zabieg ukrytej Mocy, która „za złe karze, a za dobre wynagradza”. Może Boga. Może kosmicznej Potęgi. Siły sprawczej. Może to tylko znak takiej obecności. Bo kto ma rozstrzygnąć czy to już objawienie, jego początki, czy tylko jakiś znak, syndrom? Ciekawą pokusą są objawienia senne, jako temat rozważania. Nie chcę tu opowiadać dzieła S. Freuda „Teoria snów” ani korzystać z „sennika egipskiego”, co wcale nie musi oznaczać, że są niegodne uwagi czy zabawy. Ludzie uduchowieni z natury swej są podatni na fantazjowanie senne, niektórzy nawet chodzą we śnie, w czasie pełni księżyca po dachach domów, z rękami wyciągniętymi przed siebie, ale dajmy spokój pogłoskom z pogranicza patologii i fikcji literackiej. Mam tu na myśli ludzi uduchowionych w granicach ogólnie i szeroko pojętej normy. Na przykład objawienie senne późniejszego świętego Józefa, małżonka Maryi, gdzie we śnie pojawia mu się anioł, postać całkowicie duchowa i ostrzega przed zbliżającym się niebezpieczeństwem. Po czym uchodzą do Egiptu. Nie posiadam, niestety, zbyt bogatej wiedzy o objawieniu się Mendelejewowi jego tablicy pierwiastków, we śnie, ale z tego co zdołałem zebrać wynika, że niewiele pozostało mu do dopisania po przebudzeniu. Można powiedzieć, że było to objawienie pozytywne i z pewnością służy dobru społecznemu. Objawienie nosi na sobie piętno nie tylko indywidualnych odniesień. Istnieją udowodnione przypadki objawień zbiorowych, w odróżnieniu od hipnozy czy halucynacji lub fatamorgany. Pracownicy naukowi Watykanu z pewnością dysponują bogatymi dowodami w tym temacie. Inaczej objawia się treść ludom celtyckim, inaczej żydowskim, a jeszcze inaczej azjatyckim, itp. Celtowie wraz ze swym prastarym kultem megalitów, zjawisk atmosferycznych, etc., specyficzną spostrzegawczością introwertyczną, wrażliwością zmysłowa na przyrodę, surowy klimat północy. Dziedziczona, neurotyczna kultura tych ludów obfitowała w bogate zdobnictwo. Objawienia u tego ludu bywały i bywają bardzo realistyczne. Dobrym przykładem takich objawień jest grota, w której przebywał święty Patryk, najbardziej znany patron narodu celtyckiego, a która posiadła tą drogą niezwykłe właściwości. Trudno tu szczegółowo omówić kwestię charakteru tych objawień ze względu choćby na problem, który dotyka bardzo intymnej sfery, jak również i ze względu na nikły dostęp do materiałów źródłowych. Ale z pewnością temat zasługuje na uwagę. Można jeszcze dodać, że pewne światło na sposób przeżywania tych ludzi rzuca średniowieczna mitologia i powszechnie znany mit Tristana oraz jego miłości Izoldy. Ludy semickie natomiast (Hebrajczycy, Aramejczycy, Judejczycy, itp.) to osoby o zupełnie odmiennej konstytucji psychosomatycznej. W historii tego narodu można odnaleźć przewagę temperamentów ekstrawertycznych, o wątłej budowie, słabym charakterze, tęskniących za silnym władcą i potężnym państwem. Nie mniej objawienia w tym skądinąd wybitnym narodzie są znakomicie zilustrowane w dość powszechnie znanej Biblii. Czasem jest to krzew ognisty, czasem obłok jaśniejący w miejscu nietypowym, np. na pustyni. Objawienia te są wynikiem niezwykłej łaski czy daru, w który jest wyposażony ten naród. Przepiękną ilustracją objawień żydowskich jest historia Mojżesza i kodeksu etycznego, otrzymanego na górze Synaj. Jeszcze znakomitszą ilustracją objawienia jest historia archanioła Gabriela i Marii, matki Zbawiciela. Z pewnością pamiętamy objawienie przy chrzcie Zbawiciela w Jordanie, gdy Bóg mówił z niebios: „Oto Syn mój umiłowany, Jego słuchajcie!”. Postać Ducha świętego chyba na zawsze będzie kojarzona z opromienioną słońcem, białą gołębicą. Ten koczowniczo – pasterski lud był zawsze poszukującym swej Ziemi Obiecanej, lud koczujący na glebie nieprzyjaznej dla uprawy, w klimacie charakterystycznym dla gorącej pustyni i półpustyni. Stąd język jakim się posługuje jest obfitujący w zwroty i opisy ludzi prostych, pasterzy, hodowców, rybaków. Może to wydać się dziwne, że Bóg – Człowiek podjął taki język aby mówić o sprawach ważkich, że Jego wykształceni uczniowie (św. Marek, św. Mateusz, św. Łukasz, św. Jan) zafascynowali się Jego nauką i opisali w sposób najbardziej komunikatywny dla swoich czasów dzieje zbawienia ludzi. Język ten, dzięki perfekcyjnej prostocie oddaje cały subtelny, poetycki obraz objawień o bardzo skomplikowanym sensie i znaczeniu. Tak, że trudna synteza pewnego logicznego ciągu pojęć staje się czytelna dla prostego człowieka. Objawienie głoszone przez Jezusa z Nazaretu zwanego Chrystusem pozwala zauważyć, że dotyka człowieka dopiero wtedy, gdy zdoła się on zaprzyjaźnić z Nim i Jego nauką. Ma to być przyjaźń bez rozgłosu i hałasu, cicha, subtelna, osobista. Dopiero wtedy taki człowiek otrzymuje Łaskę zrozumienia rzeczy niepojętych. Jezus z Nazaretu w sposób znakomity syntetyzuje w sobie dziedzictwo nauki Greków, a także i innych narodów (babilońskich, arabskich). On wprowadza do myśli wielkich uczonych pierwiastki zupełnie nowe, wręcz fantastyczne, jak powszechne zmartwychwstanie w jednym, historycznym momencie, tj. w dniu Sądu Ostatecznego. Objawienia narodów hinduskich są z pewnością odmienne w swoim charakterze estetycznym i naukowym od wyżej wspomnianych, choć i tam można dopatrzeć się podobieństw. Na przykład podobieństwo objawień o złu, jego upostaciowieniu estetycznemu. We wszystkich przypadkach jest to postać olbrzymiego smoka ziejącego ogniem, o wielu głowach. Lub problem reinkarnacji, czy wielopostaciowości bóstwa: Brahmy, Wisznu i Siwy. Również jest to bogata poetycko synteza przeczuć, pytań egzystencjalnych o sens bytu. Niezaprzeczalne jest jej piękno objawiające się w rzeźbie czy obrzędowości. Niezwykle interesująca jest też mądrość etyczna Hindusów. Wiele narodów Europy nazywanych jest mianem ludów indoeuropejskich i to z pewnością już samo w sobie mówi o pewnym pokrewieństwie i podobieństwach. Ciekawe są również objawienia chińskie, zwłaszcza wybitnego myśliciela religijnego Konfucjusza. Podobnie jak u wielu innych narodów nakazuje on dążenie do pewnej doskonałości, ów nieustanny ruch ku wielkiemu dobru. Kręcenie młynków modlitewnych u tybetańskich buddystów może z pozoru zakrawać na małpie naśladownictwo, z próżności i z głupoty ale to tylko z pozoru… . Z pewnością jest to wynik jakiegoś objawienia i sposobu kontaktu z wyższą energią. Znakomitą ilustracją objawień są dzieła wielkich mistrzów (np. J. S. Bacha, F. Haendla, A. Vivaldiego, Michała Anioła, G. B. Pittoniego, D. Velasqueza, El Greco, M. Caravaggia, S. Dalego, Z. Beksińskiego i wielu, wielu innych). Ich dzieła w większości są głębokim studium, w którym łączą się elementy fizycznego świata z elementami zjawisk metafizycznych, realizm styka się z nadrealnością. Artyści ci często prezentują w oparciu o modele i studium światła, ruchu to co przy czytaniu Biblii jest zakryte i uchodzi uwadze zwykłemu człowiekowi. Nierzadko dochodzą w tym do arcymistrzostwa. Mimo, że ich rzeźby czy obrazy są zatrzymane, martwe, to często analizując je ma się wrażenie ruchu. Dzieła muzyczne zaś ciągle na nowo kreują świat w wyobraźni pokoleń, żyją jakimś innym życiem… .

       

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach




×
×
  • Dodaj nową pozycję...