Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

BRUKSELKA, CZYLI NOCNE NOTATKI Z NIEUDANYCH REKOLEKCJI PARYSKICH 

 

 

AKT I: BRUKSELKA NA SEN

 

[Powstrzymaj się]
To był czas gdy Bruksela śniła sen
Czas, gdy królował niemy film
Gdy Bruksela tańczyła śpiew
Bruksela sobie śniła się

 

[Couplet 1]
Na place Broukère był sklep, co miał szyld
W panów panie w krynolinach po pas
Na Broukère był omnibus do Gstaad
Z żonami dżentelmenów w Geschilde,

 

A na na kinie l'Impériale
Serce w otoczce gwiazd
Był tam mój dziad
Była i jedna z babć


On żołeniem był
One robiła w municipale
On nie sądził, a ona nie myślała nic
I skąd mam mądry być?

 

[Powstrzymaj się]
To był czas gdy Bruksela żyła jak pan
Niemego kina czas
Gdy Bruksela śpiewała w tan
Bruksela śniła w was

 

[Couplet 2]
Na moście Place Sainte-Catherine
Panowie tańczyli panie w krynolinach z lin
Pod mostem tańczył na niby bus
Z żonami dżentelmenów z Shaolin

 

A na Fédéral
Serce całe z gwiazd
Był tam mój dziad
I którąś z babć


Był w stanie nie robić nic
Pozwalała mu na byle co
Oboje zrobili to
I chcecie, bym był femme fatale?

 

[Powstrzymaj się]
To był czas gdy Bruksela zapadła w sen
Czas, gdy grali mierny film
Gdy Bruksela tańczyła bez cen
Bruksela siebie śniła sobie, nie im

 

[Couplet 3]
W bistro koło Place Sainte-Justine
Faceci śpiewali babom w krynolin ślin
Pod latarnią tańczył mniej niż bus
Z dżentelmenami żon w Totus Tuus


A na Local
Serce, z pół gwiazd
Był tam mój dziad
Była chyba z babć


On chciał wojny już
Ona oczekiwała na grób
Radośni byli jak ten, co go gorzki żal...
I jak mam mieć morale?

 

[Powstrzymaj się]
To był czas, gdy Brukseli utknął w gardle śpiew
Gdy Bruksela otrząsnęła się z drzew
Gdy Bruksela przestała śnić
Czas, gdy się urwał film

 

AKT II: TELEGRAM ZIMMERMANA

Cue:
Znasz tajniki piosnki tej?
&A:
Rzuć coś z wiedzy swej
O, USA

 

Słońce otrząsa z powiek sen
I muska domów dach
Oto Paryż w dzień
Sekwana przechadza się
I prowadzi mnie palcem po snach
To Paryż wiecznie ten

 

A serce me nagle bije jak dzwon
Gdy twe śmiechem daje znak
I wita mnie Paryż, Paris jak sen
I w mej dłoni twa dłoń,
Co już mówi „tak”

 

A to Paryż, miłości szlak
Pierwszy miłosny list
Na Wyspie Saint Louis
To Paryż wybija takt
Pod pierwszy czuły gest
I pocałunek w Tuileries

 

I to Paryż, szczęścia łut
I pocałunku smak
Skradzony pod Arc de Triomphe
I to Paryż, romansów cud
I dwie głowy, co jak na znak
Patrzą na Wersal, wciąż drżąc
A Paryż i Francja płyną jak miód

 

Te, których zapominamy, dni
Co zapominają odwiedzić nas
I to Paryż, nadziei czas
Godzin, gdy spojrzeń blask
Tańczy w to samo pas

 

A to Paryż, lustr czar
Nic tylko noc wciąż trwa
Rozdzielając nasz pieśni snem

A to Paris, bon soir
I wreszcie ten dzień
Kiedy już nie mówisz nie...

 

A to Paryż w lata skwar
I pokój smutny tak,
Gdy przestaje grać walc
A to Paryż, i my jak we śnie
Spojrzenie, co bierze jak dar
Czułość, którą ofiaruje świat

 

A to Paryż, oczy twe
I przysięgi, przez które ronię łzę
Zamiast wypowiedzieć je
To Paryż, jeśli chcesz
I świadomość, że
Jutro będzie jak dziś, tylko że..


Tak cudowny Paryż jest

Lecz to podróży kres
Tu kończy się pieśń
A to Paryż, w szarej mgle
Godziny skończyły się
Wyschły łzy


To Paryż, idący w deszcz
Te ogrody przemierzone wzdłuż i wszerz
Gdzie spadł ostatni liść

A to Paryż, jesieni dreszcz
Dworzec, gdzie dopełnia się
Gron smutku kiść

 

A to Paryż, odarty po

życia treść
Poza zasięgiem serca już jest
Wypędzony z raju za złą wieść
To Paryż jak bezpański pies

 

Lecz przyszedł od Ciebie list
List, który mówi „tak”
Więc jutro Paryż nasz jest
Miasta i wioski też
Koła kreślą szczęścia znak


Paryż jutro idzie w tan
A Ty czekasz na mnie w Paryżu tym
Co znów wszedł na dobry szlak
To "Paryżu wracam!" Stop brak

 

Lecz przyszedł właśnie tekst
Telegram ci krzyczy „Krieg!”
Więc Paryż verloren jest
Miasta i wioski spłoną w mig..
Butów równy krok
W hinduski szczęścia znak


Paryż jutro wejdzie w mrok,
W pickelhaub zygzaku szlak
Co kończy się Paukenschlag,
Co grzmi: "Paryżu raus!" NonStop !

 

Słońce na zawsze wchodzi w cień
I mrok domy kryje strach
Oto Paryża ostatni dzień
Sekwana w Kraft durch Macht
A kruki kraczą po snach
Skończył się o Paryżu sen...

 

AKT III: MAM NA TO ŚWIT...

 

Przygoda, przygoda
Przygoda zaczyna się o poranku
Przygoda wstaje skoro świt
Ona zaczyna się w rannym słonku
Przychodzi, by nam rączki myć

 

Przybłęda, przybłęda,
Przybłęda warczy na poranki
Przybłęda w nocy idzie w karty grać
Woli kolegów niż koleżanki,
Przychodzi, z klamką, by nam pysk sprać


"Pankracy to przybłęda, sam się przypętał
Zaczyna pić już o poranku..."

 

Przygoda zaczyna się o świcie
A świt prowadzi nas przez drogę w szlak
Przygoda naszym skarbem życia
Który odkrywamy w ranka blask

 

Przybłęda zaczyna chlać o świcie
Bo w świt Przybłędę trafia szlag
Przybłędzie wóda wchodzi wręcz znakomicie
Bynajmniej ranka blask mu nie w smak

 

(Właściwie: "łapką / klamkę tknąć",
W zależności od wersji zwrotki... Obficie.
Najpopularniejsza to: "A Pankracy to równy gość.")

 

Dla Martina to żelazo na kowadle
Dla Cezara, wino, co go wprawia w śpiew
Dla Yvona - morze, kto jego dal odgadnie?
To ten, co właśnie wschodzi, dzień...

 

Dla Pankracego to świeże mięso w imadle
Dla Reksia, kość, co go pije w krok
Dla Kolargola, biała Śmierć w spirali, na dnie
A dla Uszatka, w tramwaju tłok...

 

To pszenica, którą wspólnie młócimy
Robota zaczyna wcześnie się
O świcie każdym wciąż walczymy
Wcześnie zaczyna się karat ten...

 

Bo, kasa co ją młóci Pankracy
Sama nie zarobi się
W tym świecie o który walczymy Dniem Pracy
Czy jak tam nazywa się bardak ten..

 

Niech światło obmyje nasze ręce
Wszystko, czego szukamy, aby odkryć je i dać
Kwitnie każdego dnia w tydzień, czy odświętnie
Wielka przygoda musi zostać, trwać

 

Niech tylko denaturatem obmyję gardło spragnione
Wszystko, czego nam trzeba, to kwestia Być czy Mać?
Szybciej nalewaj, bo ledwie widzę swój koniec
Wielka Bezbłędna wiecznie musi ma, mieć, trwać

 

Między naszym ratuszem a naszym kościołem
Między bramą dziadka Dey
Strona główna Szukaj więcej Twoja biblioteka Premium Kopiuj Wklej

 

Koperta dla mera, dwie dla wikariera
Kwiatki dla babki, że Hey!
Sterta główna Szukaj więc!
Twoja biblioteka czeka
Premium wóda gotuj klej

 

Szukaj Zaznacz wszystko O świcie każdego ranka
Wtedy zaczyna dorosłość się
Niech nasze kształty zbada przedszkolanka...

Nie szukaj: znasz wszystko O świcie! Giń!


Wtedy zaczyna się taki Dżin.,.
Niech kształt O! Tej Flaszy nie doczeka poranka...

Ci co nas naprawdę kochają nałożą na nas ręce w godzinie złej
Ci, co kochają dać se w dłoń szable doń!

 

W zagłębieniach ulic, w cieniach łąk
Na końcu drogi, pośrodku pól
Stojąc na wietrze, siejąc swąd
Pochylamy się do ziem, nie wychodząc z ról

 

W zagłębienia wszystkie, bez ciemna w łąku
Lej, w końcu drogi, choć pól
Trwa... Jąc w wierze, czuję swąd dźwięków
Uchylam się ku ziem, wchodzę w to, z góry na dół!

 

Siedząc obok starców, tkając wiklinę
Leżąc w słońcu, chłonąc światło-cień
Resztę znam: Nie przeminie!

 

Leżę se wtem korcu, żując strychninę
Leżąc w słońcu, chłonąc światło- w sień...

Resztę znam: Przemija, przeminęliśmyŁA!
Który światło zgaś ..

 

ZASŁONA MILCZENIA

 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


×
×
  • Dodaj nową pozycję...