Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

czy schodząc schodami

można zejść do piekła

czy wchodząc schodami

można dojść do nieba

 

a może to granice których

nie da  się przekroczyć

bo są tam strażnicy

których nie przekupimy

 

tu nie pomoże żadna

łapówka głupi uśmiech

żadna znajomość tych

albo tamtych

 

bo niebo i piekło to miejsca

dla wybranych którzy

na jedno lub drugie po

prostu zasłużyli

 

 

 

Edytowane przez Waldemar_Talar_Talar (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

A może takie schody sa tylko złudzeniem., bo żyjąc chodzimy zawsze po ziemi, a różnica między nami może polega tylko na tym, jak po niej chodzimy i jakie ślady przy tym na niej zostawimy..? Bardzo ciekawy impuls :) Pozdrawiam.

Opublikowano

Ostatnio z kimś rozmawiałam na temat piekła i nieba i do nieba zazwyczaj idą grzesznicy bo Bóg wybacza a do piekła katolicy modlą się tak często bo coś w życiu przeskrobali i trafiają do piekła z nadzieją że trafią do nieba. Mi dane było zobaczyć niebo we śnie tylko Jezus kazał jeszcze wracać bo nie wszystko wypełniłam jest tam piękna zielona trawa niebo jak nasze czyli piękne błękitne Jezus siedział w moim niebie na krześle a moje troski i choroby wszystko zniknęło nie potrzeba tam dóbr rzeczowych a schody tak są to one tam prowadzą w sercu prawdziwych szczerych ludzi życzę tego każdemu nawet wrogowi by mógł doświadczyć i zobaczyć gdyż to jest piękne mimo że we śnie :) pozdrawiam gorąco nie wiem czy dobrze wiersz odebrałam ale jest piękny chciałam się tym z Wami podzielić pozdrawiam i Szczęścia w Nowym Roku

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Witam -  miło że tak odebrałaś.

                                                       Kolorowej nocy życzę.

@Sylwester_Lasota - dziekuje za czytanie jest miłe.

                                                                                         Pozdr.

@duszka  -  cieszy mnie twój komentarz za który ślę uśmiech.

                                                                                                              Pozdr.

                     

@Iwa-Iwa  -  dobrze odczytałaś -  dziekuje ci za to.

                                                                            Spokojnej nocy ci życzę.

                                                                 

Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Witam -  nie zrozumiałaś myśli wiersza - więc cię oświecę.

Chodzi o to że są schody na które ktoś sobie zasłużył

czyli albo do nieba albo do piekła wiec nie widzę tu 

nic nie chrześcijańskiego - 

                                              Pozd. 

 

Edytowane przez Waldemar_Talar_Talar (wyświetl historię edycji)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Myśli i słowa  Nienazwane    W plątaninie czasu  Gubią się    I już nie wracają  Do wymyślonych snów   Chcesz to usłyszeć znów? 
    • Powoli uczę się płynąć przez szalone prądy, gorętsze od mojej krwi wiosennej; to wcale nie takie trudne, gdy dogaduję się sam ze sobą, uwolniony wreszcie z kropki na końcu zdania, które usiłowało mnie wyrzucić na brzeg.   A jednak ono nadal się pisze, jak ja, w objęciach orkanów, gdy są dla mnie czułe, bo wiedzą że się ich nie lękam. Między jednym a drugim załamaniem fali, dotykają mnie niewyobrażalnie i niosą w strzelisty sen.   Nie schładzaj mi głowy, nie nakładaj gasidła na płomień - ja trzymam ster pewną dłonią. Znam na tym oceanie każde odbicie nieboskłonu, burzliwe i słoneczne. Pamiętam. I odtwarzam na nieugaszonych mapach.   Siedzisz na plaży, troskliwie pogodna; przesypujesz beztrosko z ręki do ręki piasek, pozornie ciepły, a jednak obojętny; wypatrujesz pierwszych znaków sztormu - nie wiesz, czy uciec, czy czekać.   Pojawiam się wtedy przy tobie, nasycony, mokry od setek bryz. Odprowadzam cię do domu, w bezpieczny krąg światła, by opowiedzieć tkliwą baśń z pereł i korali. Wieszam na twojej szyi kryształowe wisiorki. Rano przynoszę do łóżka śniadanie i spokój.   Więcej nie potrzebujesz, a ja jestem dokładnie w tym miejscu, w którym chcę być, by oddychać głębią abisalu, całować ognie świętego Elma, a później powracać najwierniej.   Na moim ramieniu jarzysz się Ty - surowy, miłosny ex libris.
    • @Pisarzowiczka  Zostaję z refleksją: jak bardzo czasem potrzebujemy wyjść z siebie, żeby naprawdę do siebie wrócić :)
    • @Werka1987Jakie nicnierobienie? Zmywanie podłogi, gotowanie, mycie garów, pranie.  A przy zasypianiu - czego jeszcze nie zrobiłam :)
    • @Gosława To bardzo przejmujący wiersz o bólu, który nie krzyczy, tylko sączy się między wersami. Uderza mnie to odwrócenie, że łatwiejsza wydaje się tęsknota za nieobecną matką niż mierzenie się z emocjonalnym chłodem tej, która jest.   Też zapis głębokiej rany odrzucenia i jednocześnie rozpaczliwej potrzeby bliskości. Bardzo poruszający tekst, który długo nie puszcza.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...