Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Fajny zabieg z tym drugim.

Ciężko jest być takim jak Herbert, Różewicz, Białoszewski, nawet Szymborska nie wymieniając całego szeregu innych polskich i zagranicznych. W sumie całe życie do dupy, ale obcowanie z poezją- to jednak pierwsza klasa. Lepiej mieć życie podłe (lub takie sobie) niż żyć dobrze (lub w miarę dobrze) ale  nie wg swojej drogi.

Sorry

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

tak mnie wzięło na górnolotność :)

Opublikowano (edytowane)

@iwonaroma Wiesz, cały czas myślę tam samo i chcę w to wierzyć. Ale kilka dni temu miałem rozmowę z emerytowanym wojskowym, który dzisiaj z perspektywy czasu żałuje dwóch decyzji. Pierwszej, że jako młody żołnierz zakwestionował pisemnie i listownie rozkaz przełożonego, który został pozytywnie rozpatrzony przez centralne biuro wojskowe (nie wiem czy na pewno tak się ono nazywało ;) przez co miał problemy z uzyskaniem przydziału na mieszkanie i kosztowało go to bardzo dużo stresu i zdrowia jego żona wówczas była w 7 miesiącu ciąży. A drugiej to - nie wstąpienia do partii i skorzystania ze wszystkich przywilejów i apanaży. Wszyscy, którzy to zrobili podarabiali się i mięciutko weszli w okresie treansformacji z kapitałem na start własnej działalności gospodarczej. I weź takiemu powiedz, że ideały są ważniejsze... sam już nie wiem co o tym wszystkim myśleć...

 

Pozdrawiam

Pan Ropuch

Edytowane przez Pan Ropuch (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

"jadłodajnie", 'Herbert'? Widzę, że może i chyba zahaczyłeś o tą burleskę   

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 , i trochę wzięło ciebie na deliberacje. To stary tekst, ma ponad cztery lata ;) Ale fakt, świat absmaków daleki jest od ideałów. Ok wiersz.

Opublikowano (edytowane)

Myślę, że czasy się zmieniają. Niemniej jednak dla artystów, często wybitnych, rzadko kiedy bywały przychylne. Fakt. 

Zauważyłam, że wywiązała się dyskusja porównująca ideały z materializmem. Cóż, od siebie mogę dodać, że w zasadzie nie widzę wielkiej sprzeczności między nimi. Pasja jedno, praca drugie. Kiedy nie przymierasz głodem, choćbyś był zmęczony, wena cię chwyci, o ile dasz jej szansę. Gdy jest na odwrót, możesz okazać się jednak nie tak samo produktywnym. Piramida Maslowa.

Warto pamiętać, że pieniądze są zawsze środkiem, a nigdy celem samym w sobie. Nie ma co tracić twarzy przed samym sobą za trzydzieści srebrników, tak samo jak i nie ma co na siłę buntować się przeciw przełożonemu w sprawie, która warta jest tyle samo co wspomniane srebrniki. Zwłaszcza w perspektywie poczucia bezpieczeństwa, stanowiącego dobre podłoże do rozwijania samego siebie, swoich pasji i swoich idei, które w przyszłości - być może - przyniosą nam fortunę, o której nawet nie marzyliśmy. Czym by ona nie była. Taka ekonomia pozwalająca zachować balans między wiernością ideałom a naszym celem (nie ma co za bardzo pastwić się nad niektórymi detalami, warto się pytać: co jest moim celem?), inaczej - to tak jakby marnować energię na walkę z mrówkami (które w zasadzie nie wyrządzą nam wielkiej krzywdy) zamiast szykować się na starcie z... nie wiem, prusakami chociażby czy co tam po kuchni może nam chodzić, czy gdziekolwiek. W sumie mrówki w kuchni to też poważna sprawa, no ale mam nadzieję, że czaicie bazę. 

Da się to wszystko wypośrodkować, zwłaszcza w 2020 roku, bo - o ile mi wiadomo - żyjemy w niepodległym państwie, więc świat - tym bardziej - nie jest czarno-biały. Indywidualiści mają trudniej, ale drogą, którą wybrali, da im większą wiedzę - więc i te trudności szybciej pokonają. 

Będzie dobrze, trzymaj się.
Pozdro!

Edytowane przez Sekret (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@Tomasz Kucina Może i stary, ale trzyma się świetnie.

 

@Sekret Być czy mieć? jeszcze nie tak dawno, tak sprawę stawiano ;) Ty zaproponowałeś - byciomieć :DDD z czym się poniekąd zgadzam. Otóż głód, czy też lekkie przymieranie głodem jest chyba najproduktywniejszym czasem artysty, tak gdzieś to wyczytałem :D ale mogę się mylić. Kiedy patrzę na szklankę z wodą, której linia przebiaga idealnie w połowie - widzę szklankę od dna do połowy pełną wodą i od połowy do bezkońca wypełnioną pustką :DDD How about that??? :DDD

 

Pozdrawiam

TuTam Ropuch

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Spodobało mi się jak to ująłeś:) I cała koncepcja wiersza także, jak i dalsze rozważania. Trudny temat. Idea a ustawienie się w życiu/ unikanie zagrożenia. Może z wyrzutami sumienia, ale z pełnym portfelem/bezpiecznie. Serce podpowiada to pierwsze, ale no właśnie, nie każdy ma siłę i ochotę na trudy i niejako masochizm. Szczególnie, gdy ma się rodzinę do utrzymania. I w drugą stronę - różnie się potem znosi patrzenie w lustro, gdy wybierze się oportunizm. Myślę, że każda sytuacja jest inna, jak i waga problemu/wyboru. 

 

Pamiętam jak czytałam dawno temu wywiad z poetą, który przypadkiem zagrał Wojaczka w filmie. I jak potem zaproponowali mu reklamę za pieniądze, za które mógłby spłacić właśnie zaciągnięty kredyt. Jak chodził od znajomych do znajomych pytając co o tym sądzą, czy warto się sprzedać. Nie zrobił tego, i pamiętam, że byłam wtedy z niego dumna. Ale teraz przypomina mi się to co jakiś czas, patrząc na reklamy, widząc kto i za ile, że może jednak mógł zapewnić sobie trochę komfortu? Ale czy wtedy nie zostałby odtrącony przez resztę? Nie ma jednej odpowiedzi, i dziś przy wielu sytuacjach trudniej mi się określić twardo po jednej, tej "wzniosłej" stronie. 

 

PS. Gdyby wszyscy artyści, malarze, pisarze etc. poddali się po chwili życia w nędzy, czy po prostu na gorszej stopie życia niż każdy inny robotnik, myślę, że nie byłoby ponad połowy wielkich dzieł, jeśli nie więcej...

 

Pozdrawiam. Wiersz jest zgrabny, do tego zaprasza do refleksji i rozmowy, także chyba dobrze wyszło:) 

Opublikowano (edytowane)

@Luule Dziękuję, że wpadłaś i za kawał mięsistego komentarza też dziękuję! To jest właśnie najtrudniejsze - podejmować w życiu nie dobre, a słuszne wybory. Tak to właśnie widzę i dzielę na słuszne-niesłuszne wybory. Gdyż dobry jest zbyt odległy od złego tak jakby to były jakieś ekstrema, a często bywa i tak, że ta granica pomiędzy nimi jest praktycznie niezauważalna. Naprawdę fajny przykład z tym aktorem i tym jego dylematem. Niewielu potrafiło odmówić, nawet najwybitniejszy aktor według wielu i mnie zresztą też - Pan Gajos nie potrafił w tej kwestii odmawiać w nieskończoność. 

 

Pozdrawiam

Pan Ropuch

Edytowane przez Pan Ropuch (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

@Jakub Adamczyk Dziękuję!

@Lily Hamon Dziękuję!

@Jan Paweł D. (Krakelura) Dziękuję!

@Tomasz Kucina Dziękuję!

@Radosław Dziękuję!

@Luule Dziękuję!

@huzarc Dziękuję!

@Sekret Dziękuję!

@iwonaroma Dziękuję!

@dmnkgl Dziękuję!

@Somalija Dziękuję!

@Franek K Dziękuję!

@Czarek Płatak Dziękuję!

@Marek.zak1 Dziękuję!

@Nata_Kruk Dziękuję!

@Marcin Krzysica Dziękuję!

@beta_b Dziękuję!

@MIROSŁAW C. Dziękuję!

 

za SERDUCHA! :DDD

 

Pozdrawiam całą Osiemnastkę!

Pan Ropuch

 

 

Edytowane przez Pan Ropuch (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@Pan Ropuch 'Pedros? Nie, Gajos'?;) ja od niedawna staram się już tego nie oceniać, ale niegdyś surowo odburkiwałam pod nosem 'o, ten też się sprzedał'. Trzeba by znać wszystkie aspekty, żeby w ogóle móc oceniać czyjeś wybory i pamiętać, że sami do końca nie wiemy co zrobilibyśmy w danej sytuacji. Ja mam notoryczny problem, że jestem gdzieś pomiędzy, argumentami i kontrargumentami, mój znak zodiaku wpił się we mnie na maxa;) Iść swoją drogą chciałoby wielu, ale każdemu trafia się inne podłoże i ilość schodów czy pięter, inne nogi i kręgosłup. 

 

Z pojęciem 'słuszny wybór' mam chyba więcej problemu, jakby miał kilka oblicz. Niby kojarzy mi się właśnie z odpowiedniością, poprawnością, a więc ideą. Zaś w bardzo opresyjnych sytuacjach już widzę to.. elastyczniej;) oczywiście do granic. Panie Ropuch, kończę, bo toć to teraz i rozprawkę możnaby napisać

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

Opublikowano

@Luule Pisz pisz, wiedz, że Pan Ropuch lubi czytać :D Czyli jesteś wagą?? albo bliźniakiem, że tak odważę się pozgadywać. Z tymi schodami ładnie napisałaś, obawiam się, że to gdzieś wykorzystam ;) chyba, że sama coś nam napiszesz. :) Ja próbuję przeprojektować te moje wybory na słuszne-niesłuszne co jeszcze mi nie do końca wychodzi. Pierwsze wnioski: znacznie mniej moralności, wyrzutów sumienia, ale i żalu czy retorsji. Zdecydowanie więcej spokuju ducha i mniej pośpiechu. Z tą moralnością wiem brzmi strasznie, ale jak ma się kurs obrany na słuszne to proszę mi wierzyć, wciąż jest daleko jeszcze do upadku :DDD

 

Pozdrawiam

Pan Ropuch

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Waga;) hehe ze schodami możesz zapożyczać, ale powiem Ci, że po napisaniu tego też miałam zalążek pomysłu i już miałam wykasować to zdanie, ale stwierdziłam, że w najbliższym czasie raczej nie wykorzystam. Przyznaję, że podczas komentowania wiele razy wpadała mi metafora, którą usuwałam, żeby zaraz napisać wiersz hehe także orgowanie było mi, swego czasu, samonapędzającą się machiną weny;)

No to życzę jak najwięcej słuszno-dobrych wyborów:P

Opublikowano

@Luule Mi to komentowanie, czytanie i interakcja - szalenie pomaga. Nie wiem już sam ile wierszy poleciało dzięki temu na pewno więcej niż kilka. Dziękuję za życzenia, póki co ciągle mnie się trzymają te zmiany językowe, które siłą rzeczy będą wprowadzane do języka. W Nowym Jorku jest obecnie 31 różnych tożsamości płciowych usankcjonowanych prawem, czeka nas dużo pracy z przyswojeniem tego wszystkiego. ;)

 

Pozdrawiam

Pan Ropuch

@Czarek Płatak Dzięki za obecność i ślad!

 

Pozdrawiam

Pan Ropuch

Opublikowano

Niektórzy rodzą się poetami, choć niekoniecznie musi się to przekładać na pisanie wierszy. Jak się przekłada, to dobrze. Jak nie, to mamy problem, bo poetyckie nastawienie do życia nie daje większych szans na odniesienie sukcesu zawodowego, ani tym bardziej finansowego. Ktoś o naturze poety raczej nie będzie dobrym inżynierem czy menadżerem, a zatem nie będzie opływał w dostatki (choć oczywiście są wyjątki). Cóż zatem pozostaje? Pisać. A nuż napisze się coś wiekopomnego? Nigdy nie wiadomo.

Opublikowano (edytowane)

Dzisiaj chyba jest niebywale trudno być i poetą czy pisarzem. Myślę, że introwertycy nie mają najmniejszych szans się wybić. Trzeba niestety brylować w mediach, komentować wydarzenia, pisać felietony okołopolityczne czy okołoświatopoglądowe i być ciągle obecnym w socjal mediach. To jedyna droga by wwiercać się w podświadomość i mechaniczne odruchowe skojarzenia, jak wrócimy w pełni do sytuacji z przedlockdownowej, znów o wyborze książki będzie decydowała jej ekspozycja i skojarzenie nazwiska czyli kilkusekundowa historia. No bo jak ma się do tego inaczej i na jakiej innej zasadzie funkcjonuje Pani Blanka Lipińska. To ma być jak cheeseburger ze złotych łuków, podany w kilka sekund w okienku szybkoobsługowym, z dumną nazwą samego przybytku - restauracja.

 

Pozdrawiam

Pan Ropuch

Edytowane przez Pan Ropuch (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@Pan Ropuch

 

No właśnie. Można by na ten temat godzinami... Weźmy np. zespół KSU. Chłopaki grają ponad 40 lat i w zasadzie niczego się nie dorobili. Grają koncerty za "czapkę gruszek". A tu pojawia się np. taki M. Szpak, który jest produktem popkultury. Trzeba go wypromować, sprzedać i zarobić. I są ludzie, którzy to (go) kupują. Świat splastikowiał do reszty. Smutne to. 

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Moje dziewczyny go uwielbiają, a ja jako niedoszły śpiewak powiem, że po Górniak jest pierwszym piosenkarzem, który ma głos i umie śpiewać, zna wokalizę, panuje nad emisją i oddechem. 

Pozdrawiam

Opublikowano

@Marek.zak1

 

Ha. To mnie przyłapałeś :) Na muzyce od strony technicznej się nie znam, więc jego możliwości wokalnych nie neguję. Chodziło mi raczej o otoczkę - promocja, marketing, image itp..

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • SŁOWA, W KTÓRE CIĘ KOCHAM JUŻ NIE

      reż. Serge Gainsbourg

      MINITEL: 6996
      (Hier Schiphol Port)

      Kocham cię tak
      O, jak w locie ptak!
      Ja ciebie też nie

      Och, miła ma...
      W fal odwieczny cień
      Idę i wchodzę wnet
      W lędźwie twe 

      Bo ja
      Kocham cię Kocham tak
      O tak, kocham cię!
      Ja też nie
      Och, miła ma...
      Ty to fala,  ja ziemi trud 
      By, wpłynąć na  brzeg
      Mych zeschłych ud

      Więc ja
      Na spotkanie biegnę ci
      Kocham Cię Kocham Cię
      Ja też nie

      Och, miła ma...
      W fal odwieczny cień
      Idę i wchodzę wnet
      W Twój lepki mrok 

      Wstrzymuję krok 
      Ty bijesz o mój szczyt
      Czubek miłości mej 
      Idę, by hołd złożyć ci
      Złożyć perły dżdżu 
      W dolinie Twych ust
      A Ty idziesz w mój ślad 
       - Kocham Cię Kocham Cię
      O tak, kocham na wznak!
      Ja też nie

      Miłośi ciał  zamknięty pas
      Lecz ląduję i tak 
      Gdzie twego  łona port
      Chcę orczyk ściągnąć, poziom zerr
      Lecz to Ty trzymasz ster 
      Nachodzi, ziemi fort...
      Nie! Terra... terr!
      Terrain ahead, pull up!
      Przyziemienia spaz..

      Je t'aime de pluie
      Moi non plus
      Je te kiffe 
      Même diff...

      RICHARD 1004
      (Tu i tu, i tam)

      Kochał  pałac tak
      (Boga palec mniej)
      Że porwał go żelazny ptak, 
      W las antycznych ciał...
      I w ostry historii cień
      Wbił dziób swój, w ziemi krew

      Więc wzbił się w dech małpiej mgły
      W pagonów, tóg werbli rytm 
      Stary wilk wciąż dzierżył ster, 
      Lecz w dziobie niósł Elbrusu cień

      O konia dam na sławy żer!
      My też nie
      Och, ziemio ma...
      To tylko zakłócenia fal, przecie wciąż kochasz mnie

      Chcę wpłynąć znów w Victorii dal
      Więc zlecę tu, gdzie tylko chcesz,
      By Vox Populi skrył mnie deszcz
      Osiodłam znów mit krwistych burz...
      Czy wyjdziesz na spotkanie  mi?
      Wciąż kocham tak Twój blado-krwawy róż,
      Dam kres swym dniom, by być miłym ci..

      Och, miła ma...
      Na fali twej
      Ulecieć chcę nawet tam,
      Gdzie Aerofłot 
      Wstrzymuje lot

      Biję w wąwozu szczyt,
      Lodowej góry Twej 
      Idę, by hołd złożyć Im
      I łożyć perły  ciał 
      Na ołtarz tronu łez

      O miła ma, zetnę tysiąc brzóz
      By wpiąć je w dolinę Twych ust
      Jeśli Ty też nie trafisz w pas
      W mój kurs i szlak

      "Nie zostawiaj mnie
      Nie zostawiaj w tym tu
      Nie zostawiaj, chcę...
      Nie zostawiaj: Mu

      Obiecuję ci
      Wyssać perły krwi 
      Z ciebie l ziemi tej,
      Gdzie pada żelaza deszcz
      I z najkrwawszej z ziem
      Wycisnąć choć metr 
      Stopę... Stop tlen,
      Skryłem ciało swe
      W całun błót,w martwy liść

      Kocham Cię Kocham Cię
      O daj mi znak
      Kocham je
      Leżę tam, gdzie znak...
      My przez chwilę też tak

      Miłości ciał zamknięty pas
      Lecz ląduję i tak
      Jak te jedwabne drzwi
      Gdzie mój ostatni port
      Orczyk ściągam, poziom sto 
      Lecz ster trzyma On;
      "Pо правильной дороге.
      Na верном пути"
      Sixty , fifty, fort...
      Nie! Ziemia...ziem!
      Kur!!!
      Uniżenia dno (w dur)
      Wniebowzięcia dreszcz...
      Pравильнa дорогa.
      Na верно
       Pути..."

      Wiary dochowałem, ukończyłem lot
      Wzbiłem się w Majestatat Flot
      Wstrzymałem dech
      Wbiłem w wąwozu szczyt
      Zdradzony świt
      Góry Kości tej
      Kur piał (X3)

      Я люблю тебя, туман.
      И я.
      Я сошёл с ума,
      Я сошёл c телa
      Я, туман.

      YFD: 0-911
      (Sullied van)

      Kochał  tak przygody smak
      (I inshallah też)
      Że porwał go żelazny ptak
      W tumult szklanych wież  ...

      "Yes;  the book and orders were onboard,
      Quite quiet men, and riot squads 
      His cutting edge was not stored
      And  came quite handy down the road;
      Tak; księgę i przekaz na pokład wziął,
      Ludy niemyte, i ICE w gorącej krwi,
      I ostry wzrok, co niejeden róg ściął
      I był poręczny w zręcznym locie tym;

      His learning did not go as far
      As safely getting to the quai: 
      He only sought to know how to start;
      The rest, he'll discover on the fly"

      Nauka ma nie zaszła dalej, niż w ten las,
      Nie porywa go, jak znaleźć bezpieczny port
      Chciałem tylko wiedzieć, jak zerwać  czas:
      Nocy nie zrywałem, by wejść w ten lot

      I w szklany sufit  historii się wbić 
      I wyspy podbrzusze spowić w 2x piał Kur
      I Ziemię Zer  zatopić  we krwi 
      I paszczę przymknąć Ul. Mur

      By betonu konkret wspiął się w poezji mgłę 
      Epoletów belki wzniosły w rytm oddechu serc
      Morskiemu wilkowi odebrać ster,
      A rufę mu wszedł  morza Hudson cień

      Wlatuję w dolinę wąwozu wrażych wież
      Tej Sodomy muru, co niesie śmierć.
      Złożę je, jak ściany, gdzie Rzece w paradę wchodzi Brzeg
      Złożę perłę ciała, gdzie króluje Wieprz

      Daj skrzydlatego konia, by los  pożywił się!
      W zero ziemii, jedność z tym co jeden jest

      To tylko wzburzenie fal, jak w majowy dzień
      Uleciałem zburzyć płaczu mur 
      Rozciałem, gdzie On wezwał mnie  
      Żeby Vox Dei deszcz ognia spuścił z chmur

      Czy wyjdzie, by spotkać nas, gdzie seraju próg? Wciąż tak bardzo kocham Twą zieleń i biel,
      Oddam chętnie życie, jeśli tak chce Bóg…

      Panie zielonooki mój spełniłem Twój cel
      Lecz na mych kompanów wciąż czeka Air Virgin 95
      ...


      Na ołtarzu tronu łez. Brzeg
      O, mój drogi, powalę tysiąc wież,
      Aby przywiązać je do doliny twoich ust,
      Na mojej ścieżce i za mną,

      „Nie zostawiaj mnie,
      Nie zostawiaj mnie tutaj,
      Nie zostawiaj mnie, chcę…
      Nie zostawiaj mnie,

      Obiecuję ci,
      Wyssać perły krwi,
      Z ciebie i z tej ziemi,
      Gdzie pada żelazny deszcz,

      I z najkrwawszych krain,
      Utrzymać choćby metr,
      Stopę… Zatrzymać tlen,
      Ukryłem moje ciało,

      W całunie z błota, w martwym liściu.
      Kocham cię, kocham cię
      Och, daj mi znak
      Kocham je


      CHAR 0:  ELEB 1997
      (Paparazzo a Pariggio)

      Tak bardzo kochała blichtr 
      (I Charlie'go dryg)
      Że wyniósł ją żelaza cykl 
      Ciężkiego niby Mig...

      Tak dobrze kreślili śmiech
      (Przecież to nie grzech)
      Że poniosło ich chyba trzech
      W pieca miech

      Tak mocno śpiewali śmierć
      Że śmierć wniosła eich skład Zejść 
      I w ich metalu śmieć 
      Doniosła -126

      Wynieśli się w rytm diesla mgły,
      W Staccato AK-33
      Solingen  ostateczny sztych
      Jak kiedyś ja i ty

      Czy w szykach togi od chez Dior
      Czy w czerni Crayon d'Or
      Czy w logo Revenge of Thor
      Peu importe: ils sont morts;

      Wpadł im z rąk życia ster,
      Kierownica w odcień camembert, 
      Podkład dla wrażliwych cer,
      Kredka  marki 0.0 

      Same diff, they have deferred bardzo kochała blichtr 
      (I Charlie'go dryg)
      Że wyniósł ją żelaza cykl 
      Ciężkiego niby Mig...

      Tak dobrze kreślili śmiech
      (Przecież to nie grzech)
      Że poniosło ich chyba trzech
      W pieca miech

      Tak mocno śpiewali śmierć
      Że śmierć wniosła eich skład Zejść 
      I w ich metalu śmieć 
      Doniosła -126

      Wynieśli się w rytm diesla mgły,
      W Staccato AK-33
      Solingen  ostateczny sztych
      Jak kiedyś ja i ty

      Czy w szykach togi od chez Dior
      Czy w czerni Crayon d'Or
      Czy w logo Revenge of Thor
      Peu importe: ils sont morts;

      Wpadł im z rąk życia ster,
      Kierownica w odcień camembert, 
      Podkład dla wrażliwych cer,
      Kredka  marki 0.0 

      Same diff, they have deferred
      Czy dosiedli Rossiniego niższych sfer
      Czy Rossinanta La Manche
      Czy Rossinskiego plansz 

      Liczy się, że są jak Edam ser
      Ziemia, tu planeta Metal Mars 
      Tu patria Allah en marche
      Tu księstwo  Mówisz i Masz

      Gdziekolwiek, trzy muchomory w barszcz
      Czy podburzone karykatury szkło
      Czy wzburzenie a la Monroe 
      Czy mur zburzony Behemotha czcią

      Non importa, sono senza brio...
      Czy krwawego bata klan 
      Czy czarno-biały ilustracji plan
      Czy arabski z drugiej ręki flan

      Egal, alle sind raus aus dem Lebens Autobahn  
      Ech, życie, kocham cię, kocham cię życie nad
      Och, wskaż mi szlak.
      Kładę się tam, gdzie jest znak…

      Ciała miłości zamknięte są
      Ale i tak ląduję, gdzie jest mój dom
      Jak te  bramy w jedwabny ton
      Gdzie mój ostateczny port?

      Wyciągam kabel pogłębiarki, poziom sto
      Ale to On trzyma ster, poker la pobiera cło
      „Na właściwej drodze. „Wierną Ścieżką swą”
      Sześćdziesiąt, pięćdziesiąt, od i do…

      Nie! Ląd… ląd! Kogut!!! Na dach
      Głębia pokory (durowych shal)
      Dreszcz Wniebowzięcia…i strach
      Ścieżka sprawiedliwości wiedzie w dal 

      Na wiernej ścieżce jak bezpański kot
      Dotrzymałem wiary, ukończyłem lot
      Wzniosłem się w majestacie flot


       

       

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...