Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Ja to już czasami uważam, że nie mam po co tłumaczyć tego co piszę bo i tak po tym są nadal wbijane szpile, dziękuję wszystkim za dodanie tu swojego zdania, stracę swój cenny czas przejmując się niektórymi z was a milczenie w niektórych sytuacjach jest złotem. Możecie też dla własnego dobra jak aż tak burzliwe są te wiersze, nie czytać ? Nie odwiedzać mnie tu bo widzę tu ludzi od samego początku, którzy w kółko o tym samym, że mam jakieś problemy psychiczne oczywiście Ci wiedzą do kogo to kieruję.Piszę co czuję taką tematyke wybrałam nie wasz gust to ja się pytam co tu jeszcze u mnie robicie, wybaczcie, że moim natchnieniem nie są kwiaty czy miłość. Mogłabym również i o tym, ale po co? Bo wam nie pasuje ? To odzwierciedla moją osobę i tak pozostanie. Ludzie nie akceptujący tego, prosiłabym o opuszczenie tego miejsca. Miłego Poniedziałku wszystkim.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

No fajnie, że się pochylasz nad kimś, kto sam nie może się nad sobą pochylić. Ja mam jednak swoje zdanie. Nie ma drogi bez wyjścia.

 

Nie staram się myśleć nad tym jak osoby te trafiły na ulicę, po tym jak zobaczyłam w akcji znajomą, jeszcze z przedszkola. Wcale nie była z ubogiej rodziny. Pochodziła z przeciętnej, pełnej rodziny. Jedyne co, to słabo się uczyła. A potem w dyskotece w okolicach Rewala... jakiś alfons sypał do niej teksty "tańcz, tańcz, bo nie zarobisz". Zrobiło mi się smutno, coś się we mnie wtedy złamało, jeśli chodzi o ten temat.

 

Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego :)

Opublikowano

@Mateusz Jeśli autorka mi powie że ją uraziłam to przeproszę, do tej pory miałam wrażenie że jestem w gronie dorosłych i tak też pozwalałam sobie mówić. Jest bardzo nie edukacyjne chronić twórcę przed emocjami jakie wyzwala jego twórczość.

 

Pozdrawiam

Magdalena Zarębczan

Opublikowano

@blackwine 

to jest forum literackie nie chcesz komentarzy to nie pisz albo zablokuj jeśli jest taka możliwość , jesli komentarz jest nie właściwy to możesz zignorować albo nauczyć sie tak odpowiadać żeby się zastanowili sami nat tym co piszą. dajesz kontrowersyjny temat , wiekszość ludzi (i ja ) nie lubi się dzielić publicznie intymnymi przeżyciami (nie sugeruje że się dzielisz swoimi) piszesz rzeczy ktore dla wielu są osobiste i widzisz jak jest . musisz że tak powiem to przełknąć.

Opublikowano (edytowane)

Przepraszam nie widzę w tym wiersza tylko płytkie rymy gramatyczne używanie kolokwializmow też nie służy wierszowi. Oceniam to co dostaje na talerzu, a to co tu upichcilas jest niesmaczne i niestrawne. 

Czytaj dużo @Paweł Artomiuk z tego forum pisze mocno obrazowo z butowniczym zadziorem i człowiek czyta i czuje. Tutaj to takie przepraszam za wyrażenie liroyowanie. 

 

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

To jest forum literackie i musisz się liczyć z komentarzami, które nie muszą być przychylne.  Nie oceniam Ciebie jedynie twój warsztat to co próbujesz sprzedać. Nie tylko historia jest ważna ale to jakie budzi emocje tutaj przez slaby warsztat historia zeszła na drugi plan. 

Nie trzymamy się tu za łapki i nie glaszczemy po głowach jeśli coś nie gra wskazuje błędy. 

Primo słabe rymy 

Edytowane przez eM_Ka (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

@eM_Ka Seriously!? komentarz godny oskara tak długi jak opowiadnie;)

sam fakt, że taki wystąpił o czymś świadczy. 

No przecież nie to, że wiersz jest przełomowy i genialny. To co to może być? Pewnie to, że nam urósł do poziomu zjawiska. Wszyscy muszą do niego spielgrzymować, zostawić swoje pięć groszy o nim, czasem istną tyradę, pokazać głównie oburzenie czy wytknąć kiepski kunszt autorki. Czy chcemy czy nie Dziwka ma się dobrze?! Jest szumna głośna jest jakaś.

 

pzdr

 

Edytowane przez Gość (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Tak świadczy o tym że chce pomóc przeczytaj niektóre moje komentarze nie te gdzie coś mi sie podoba tylko te gdzieś coś moim zdaniem szwankuje. Można ten utwór krótko i zwięźle nazwać gniotem, ale nie byłoby to fair wobec autora, który zazwyczaj nie wyciągnie wniosków no bo z czego? Konstruktywna krytyka nikomu nie szkodzi pokazuje błędy ale też sposób żeby im zaradzić. 

Niestety czasem serducho dawane adhoc daje autorowi poczucie że to co napisał jest wspaniałym arcydziełem i trudno przyjąć mu jakąkolwiek krytyke

Opublikowano

@eM_Ka Nie wiem gdzie ja nie potrafię przyjąć krytyki, podziękowałam za wszelkie słowa za Twoje również dziękuję. Napisałam to, że nie ma po co już tłumaczyć to co piszę , ponieważ tracę na to czas i warto czasem pomilczeć. Czytam przyjmuję, ale jest to mój profil, moje wiersze i nie zmienie tematyki przykro mi. Mam wrażenie, że niektórzy spać nie mogą przez moją tematykę tutaj. Normalnie jakbyście święci byli i czy to seksu nie uprawiali czy porno nie włączali.Dziękuje miłego dnia.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Ja nie mam nic do tematyki tylko do pióra spróbuj przeplatac rymy lub rymowac co drugi wers albo zrezygnować z nich wogole. Inaczej wychodzi z dość brutalnej opowieści plastik jakby pisało to dziecko w podstawówce gubi się przez to sens. Popracuj fakt możesz napisać jak napisałaś to twoje wiersze i guzik do tego. Ale jeśli zależy Ci na odbiorze na tym by ludzie wyczuł emocje jakie niesie tekst A nie tylko spisany raport na kolanie tym bardziej powinnaś popracować nad formą. Deonix kiedyś też mocno pisała tutaj na forum Animus lumen poczytaj ich. Ja lubię taką ciężka tematykę i może dlatego zależy mi na tym żebyś dalej pisała i żebym mógł wchłonąć tekst. 

Pozdrawiam

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Jestem w pracy. Lecę na Marsa. Misja wojskowa, kontrakt zawodowy. Eter w próżni gra mi w uszach melodię o czarnoksiężniku na Księżycu. W karczmie „Rzym” nie byłem już dawno. Pewnie z Marsa nie wrócę – bilet w jedną stronę. Powoli zarysowuje się Planeta Mars na mojej drodze. Mówili: „Kategoria A otwiera drzwi wszędzie”. A tak zwyczajnie się mnie pozbyli. I mam wakacje... Przez interkom możemy pogadać. Taki ze mnie bohater. zazdroszczę  Wam na Ziemi  problemów   
    • no to tak , automatyczne skrzynie są wygodne wiec po co się męczyć z kijem drogi teraz praktycznie wszędzie gładkie wiec nie ma sobie co wmawiać prędzej zepsujesz manualna niż automatyczna a w ruchu drogowym z ograniczeniami przepisami etc etc to nie będzie nikt lepszym czy gorszym po co się męczyć z manualem tu nawet nie ma jakiegoś poczucia większych umiejętności  raczej się tylko utrudnia sobie życie 
    • nie wyjeżdżaj sam na wakacje spójrz, macoszki piąstki pogryzły zobacz krawat raptem przyciąłeś i wystaje cisza z walizki   chodź, wyśnimy wyspy szczęśliwe dwa anyżki, złote księżyce, oglądałam prospekt w nefryty, cena warta naszych zasyceń   nie wyjeżdżaj sam na wakacje wymienimy chęci na słowa? wtedy starczy już nam na wszystko, no więc jak - czy mam się pakować?      
    • Słoneczny dzień. Na skraju polanki,w środku lasu, stoją dwie choinki – duża i mała. Matka i jej mała córeczka. Jest mroźny dzień. Dziecko zasypia. Budzą ją dziwne odgłosy. W pierwszym momencie, nie wie co się dzieje. Jeszcze się zupełnie nie rozbudziła. Najpierw otwiera kilka igieł, ale mało co dostrzega. Za chwilę patrzy kilkoma gałązkami. Widzi, że jakiś zły człowiek, podcina siekierą gardło jej matki. Drzewko, które kocha najbardziej, za chwilę ma być martwe. Zostanie stąd wzięta, a mały pieniek, co po niej pozostanie, będzie jedyną po niej pamiątką.    Patrzy jak człowiek, bierze jej matkę, odcina jeszcze kilka gałązek – i odchodzi. Maleńkie drzewko zostaje samo w lesie. Zdaje sobie sprawę, że tak naprawdę wokół niej, jest wiele różnych drzew, ale nie ma tej jednej jedynej. Czuję się bardzo samotna. Zaczyna drgać wszystkimi igłami, aż niewinny śnieg z nich zlatuje. Patrzy na pozostałość po swojej matce. W myślach wszystkich gałęzi, obiecuje ludziom zemstę. A może nawet inne dzieciaki namówi.   * Człowiek stoi w lesie. Patrzy na dorodny, piękny świerk. Będzie się nadawał na choinkę – myśli sobie. Podchodzi bliżej. Bierze siekierę i zaczyna ścinać drzewko. Coś mu jednak to ścinanie nie idzie. Takie cienkie. Powinno iść raz dwa. Uderza miarowo, bo to człowiek uparty. Byle iglak, nie będzie nim rządzić. Nachodzi go dziwaczna myśl, że to drzewko, ma chyba jakieś...porąbane serce. Zimne i twarde jak lód.   * Jest zajęty pracą. Robi swoje. Gdyby się obejrzał, to może by zdążył uciec. Albo gdyby chociaż spojrzał przed siebie. Ale się nie obejrzał i nie spojrzał. Musi udowodnić, temu drzewku, że wreszcie je pokona.   A zatem nie jest świadomy, że ze wszystkich stron, podchodzą do niego świerki. Dla obserwatora z boku, to nawet śmiesznie wygląda. Tak się niezgrabnie kołyszą, na swoich korzeniach. Co jakiś czas zlatuje z nich trochę śniegu. Ocierają się wzajemnie, co sprawia, że słyszalny jest jednostajny szum. Jakby uzgadniali szczegóły. Kto co ma robić. Człowiek nadal ich nie widzi. Ścina, jakby go jakieś zło opętało. A że ściąć nie może, to jest coraz bardziej wściekły. Jego odczucia udzielają się świerkom, które go otaczają. Też są coraz bardziej wnerwione.   Ptaki, które na nich mimo wszystko siedziały, teraz czym prędzej dały z pióra. Drzewka zamykają człowieka w potrzasku. Teraz zauważa niebezpieczeństwo. Najpierw dostaje po oczach żywicą, żeby nie wiedział gdzie uciekać. Jest zupełnie oślepiony. Świerki zaczynają „strzelać igłami’’. Wchodzą głęboko w człowiecze ciało. Chce uciekać, ale ból jest nie do zniesienia. Zaczynają owijać go gałęziami. Jedna włazi do jego ust. Morderca drzewa zaczyna się dusić. Ale najgorsze ma dopiero nadejść.   Człowiek jest niewidoczny. Za to świerki, robią się coraz większe. Mają czerwonawy odcień.Prawie widać – jak rosną. Z ich gałęzi wylatuje jakaś cuchnąca ciecz, pomieszana z żywicą. Igliwie zamienia się w strzępki jakiś lepkich tłustych kawałków. Grubsze konary, pękają, rozsadzane przez skrawki ostrych kości . Świerki są grubsze, o wiele wyższe...a przed wszystkim silniejsze. Z gałęzi tryska krew, a po pniu ześlizgują się skrawki skóry, pomieszane z włosami.    Śnieg robi się różowy. Po chwili spadają w niego, gałki oczne, jak jabłuszka z jabłoni. Sprawiają wrażenie, jakby obserwowały całe zajście – od dołu. Świerkowe cielska, nabierają pewności siebie. Odchodzą. Polować na ludzi.   Na białym śniegu, zostaje samotna siekiera.   *   Szeroka leśna ścieżka. Matka z pięcioletnią córeczką, idą na spacer. – Mamusiu… – Co mi znowu powiesz, ty moje słoneczko. – Choinki za nami idą. Czy one chcą, żebym je pogłaskała? Bo ja nawet mogę. Wiesz? – Och ty mój skarbie. Jesteśmy w lesie. To chyba nic dziwnego, że za nami idą choinki. A bombki mają? – Zobacz sama. – To ty jeszcze raz zobacz. A później powiesz mamusi. – Zobaczyłam. Nie mają bombek. Ale one śmierdzą. Jak moja kupa, wiesz? – No nie. Co ty mówisz. Aż tak nie mogą. – No odwróć się wreszcie , mamusiu. Są już całkiem blisko. Ale one duże. Jak mój tatuś. A gdzie on poszedł? Kiedy wróci on? – Poszedł po choinkę do lasu. Zawiesisz na niej swoje wycinanki. Cieszysz się? – No przecież. Cała z radości podskakuję. Aż biały puszek ze mnie leci. Widzisz jak umiem. – No to chodźmy do domu. Tatuś już na pewno czeka z choinką.   *   Ogromne świerki się zatrzymują. Pozwalają im odejść. Najstarszy świerk, nadal się wpatruje, w pieniek wystający ze śniegu.    
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...