Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Dobre, mocne,

aż odczułam te uderzenia.

Choć osobiście drugi wers czytam sobie: własnego ego;

Co prawda powstaje wewnętrzny, groteskowy rym, który brzmi jak echo,

ale do tego wiersza mi to jakoś pasuje :))

 

Pozdrawiam :))))

Opublikowano

@Deonix_ bardzo mi się spodobał ten pomysł, zmieniłam, dzięki :) @Teslicus  "krawędzie zbyt gładkie" oznaczają osobę zbyt delikatną lub zbyt obojętną, która nie chce rozniecać wojny do tego stopnia, by prowadizła ona do destrukcji jednej ze storn, choć ta druga strona jak się wydaje, właśnie tego się domaga. 

Opublikowano

Skoro krawędzie były zbyt gładkie, to może peelka jest dostatecznie odważna, by urządzać gwałtowne sceny, natomiast nie ma dość siły, by zacząć działać i próbować zmienić nurt rzeki? 

Albo, kojarzy mi się to z brakiem kontaktu między rozmówcami - każdy chce załatwić swoją sprawę, a adwersarza nawet nie słucha, bo i po co? Wtedy rzeczywiście nie zostaje nic innego, jak rąbnąć pięścią, ten argument zazwyczaj działa, ale ma tę wadę, że szybko z argumentu staje się środkiem stosowania przemocy. 

Cytując klasyka: nie tak to miało wyglądać, nie tak (ale to już po fakcie). 

Pozdrawiam :)P. S. Aha, zrezygnowałbym z dużych liter albo dodał interpunkcję; moim zdaniem tak jest lepiej (ale sam doszedłem do tego po latach) :)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Wierzyć jeszcze, że grają ludzie.  Pzdr.
    • Te dni, które jak serca nieruchome w pierś gniotą, są tylko nocą i tęsknotą, i ziemią, która uśmierca.   Te sny, które na skroni ciążą jak zakrzepy krwi, to cierń wkłuty w powieki, ból zdjętych z krzyża dłoni.   A my z prochów urodzeni na kilka oddechów, na sen, na kilka nocy, na dzień, na profil cmentarnych kamieni.
    • @Radosław dziękuję!  @Rafael Marius dziękuję! @Myszolak dziękuję!  @iwonaroma dziękuję! @APM dziękuję! @Łukasz Jurczyk dziękuję! 
    • Anioł stróż, z którym trwa się ramię w ramię. We wspólnym pokoju, w prawie jazdy, w pierogach ruskich. W wymyślonych słowach, w fantazyjnym świecie i w rozmówkach wieczorowych. Raz przedszkole, raz gimnazjum, raz matura. A potem ramię w ramię - w obce miasto.   Jest w tym jakaś oczywistość, odwieczne status quo - nigdy przecież nie było inaczej i trudno wyobrazić sobie "inaczej", bo czym ono właściwie miałoby być? Tak już jest - i kropka. A stałość ta jest tak zuchwale pewna, jak pewny jest śnieg zimą, obiad u mamy i amen w "Ojcze nasz".   Aż przychodzą dwudzieste czwarte urodziny. Zwyczajne na oko, jak to urodziny - zasypane życzeniami, pachnące świętem, winem i czekoladą. Ale połowiczne. Ale już niewspólne.   Nie ma już śniegu, nie ma już obiadów, nie ma już amen. Wracasz pod wieczór - jak zawsze. Jak zawsze przekręcasz klucz i zdejmujesz buty. Jest sufit - jak zawsze - i są drzwi, a w nich szklana szyba, a za nimi bałagan. Jak zawsze. I jak nigdy - nie ma już brata.   7 IV 2025
    • @JuzDawnoUmarlem teraz peel musi znaleźć w sobie siłę, aby dopłynąć do brzegu...Fajna miniatura!
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...