Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

Umarłem spokojnie

Sam byłem w domu
Tak by już nie wadzić
Nic nie robić komuś

 

Ani się umizgać
Ostrą strzałą w pięcie
Nie być szklaną drzazgą
W śmiertelnym zakręcie

 

Tak bardzo się cieszę
I tak jest mi lekko
Przestałem nareszcie
Być tą piątą klepką

 

Odszedłem bez żalu
Wszystkim przebaczyłem
Proszę o to samo
Że z drogi zboczyłem

 

I nogi zmoczyłem
W tej mętnej snu wodzie
Że buty przemiękły.. 
Od góry do spodu

 

Tak bardzo rad jestem
Że nie na ulicy
Że nie wypowiedzieć..
Aż chce mi się krzyczeć

 

Choć głowy pół nie mam
Jedno oko poza
Drugim ciągle widzę
Szary świtu pejzaż

 

Drzwi domu zamknięte
Nikt mnie tu nie znajdzie
W piecu dawno zgasło
Ciało szronem zajdzie

 

Kiedy wiosna wstanie
Rudy kot zamiauczy
Kilof w drzwi się wbije
Skrzydła much zatańczą

 

I nagle czar pryśnie
Wszystko się wyjaśni
Nikt już nie napisze
O tym życiu baśni

Edytowane przez tomass77 (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Temat wyłożony dość prosto, drugiego dna się trudno dopatrzeć. Możnaby ubrać wiersz w formę ballady dziadowskiej, nabrałby dodatkowego uroku, ale trochi wtedy do podkręcenia styl.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Rafael Marius zwłaszcza, że schody druciane i widziałam przepaść pod nogami:) weszłam na jednym wdechu i na takim samym wydechu zeszłam :) inne osoby to odpoczywają, ja weszłam bezpośrednio:) najbardziej brakuje mi słuchań o Bogu:) Słaby internet tu jest:)
    • Im szybsze mam myśli tym spokojniej chodzę gdy bujam w obłokach leże na podłodze gdy świat mi dopieka piję zimną wodę gdy brzydnie mi życie to dbam o urodę. Gdy hałas mnie goni to uciekam w ciszę gdy ktoś mówi brednie niczego nie słyszę kiedy słowo boli znieczulam milczeniem gdy sen nie nadchodzi uciekam w marzenie. Gdy wkrada się proza to wierszem rymuję gdy coś burzy spokój to azyl buduję gdy deszcz srogi pada to słońcem się śmieję gdy smutek mnie dusi to chwytam nadzieje. I gdy tak pomyślę to jestem sprzecznością świat mnie nie pokochał ja karmię miłością i choć się nie spina z wyobraźnią życie idę swoją drogą w niezmiennym zachwycie.     * z cyklu "Pisanie na kolanie"
    • wzdycha bo wie że piękno na co dzień ulotne                             nie zapomina się chwil uniesień
    • @violetta Rozmarzasz, porażasz... Bardzo ładny wiersz. Widoki także :-)
    • @Migrena chyba tylko Twoją poezją, można dotknąć w tak intensywnie autentyczny sposób choroby ducha, która sprawia, że człowiek staje się boleśnie niewidzialny dla świata i dla siebie samego.  Ale nie dla Boga - wiec tylko On może nas z tego wyciągnąć.    Prawdziwe dzięło stworzyłeś. Opisy nieziemsko bolesne ale autentyczne. Dla mnie - bo stan mi znany. Czytając- wszystko się w człowieku odtwarza.  Pod wrażeniem !   
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...