Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

Wybrałam się rankiem na spacer w prochowcu,
prochowiec szczękocze sztywnością w takt, w rytm tu
i marszczy się, zgina, fałduje krok w krok,
tam chlupot, tu stukot obcasem, tam grzmot.
Deszcz domy zalewa i leje też na mnie,
zamoczył mi włosy, wyglądam dość marnie.

 

Mkną krople stadami, watahą przez wieś,
wybrałam się dzisiaj w prochowcu na deszcz.

 

Zabrałam słońcochron, lecz druty zepsute,
nie spełnił zadania, a zadał pokutę.
Szamocze uchwytem zmoknięta dziewczyna,
rozpornik rozpostarł, a górna sprężyna
ścisnęła, zawyła, skoczyła, brzdęknęła,


foremny wielokąt uleciał w prąd strug,
rękojeść tkwi w ręku, trzasnęłam o bruk.

 

Przesiąkam H2O w kałuży jak bon, a
prochowiec zmoczony ton spuścił nim skonał,
i po co, i na co świergolił, tak chwalił,
że burza największa i wiatr go nie zwali,
a teraz ni słychu, a widok pożal się
no też mi parasol, to drapak, ech pal cię.

 

Zmęczona z uśmiechem w bajorze przyklękam,
tu chlupot, tam warkot, trzy auta nie pękam.


I tak obryzgana prysznicem spod kół,
wróciłam do domu, a spacer był cool.

 

z inspiracji @Patryk Robacha „Spacer w deszczu”

06.11.2018r

 

 

 

 

 

 

Edytowane przez Maria_M (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

trochę się pobawiłem, może coś Ci się przyda. Właściwie poprawiłem trochę rytm. W kilku miejscach małe zmiany,

m.in na kolana klękam bo jak nie na kolana, to na co? Ale tu trzeba jeszcze posiedzieć, podszlifować wypolerować :)

 

 

Przesiąkam H2O w kałuży jak bon, a                                        
prochowiec zmoczony spuścił z tonu, skonał,                          prochowiec zmoczony ton spuścił nim skonał,
i po co, i na co tak świergolił, chwalił,                                         i po co, i na co świergolił, tak chwalił
że największa burza i wiatr go nie zwali,                                   że burza największa i wiatr go nie zwali,


a teraz ni słychu, a widok pożal się                                            
mówię parasoli i jemu:  a wal się.                                               no też mi parasol, to drapak, ech pal cię

 

Zuchwale z bajora na kolana klękam,                                       zmęczona z usmiechem w bajorze przyklękam
tu chlupot, tam warkot, jedzie auto, pękam,                             tu chlupot, tam warkot, trzy auta, nie pękam,


i tak obryzgana prysznicem spod kół,
wróciłam do domu, a spacer był cool.                                      

 

Edytowane przez jan_komułzykant (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

Najbardziej mnie to osamotnione, całkowicie niestylistyczne, po przecinku, na końcu małe a ujęło :).

No i gdzieś się tam, chyba przypadkiem i do parasola przykleiło, bo nie dostrzegam, przez ten deszcz, jego najmniejszego sensu tam.

Ogólnie, niezgorzej, ale Staff pozostaje niepokonany jednak w tym temacie :)

Pozdrawiam :)

Edytowane przez Sylwester_Lasota (wyświetl historię edycji)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Alicja_Wysocka korytarz domysłów nie zaraża:   przychodzi baba do lekarza: "Panie doktorze mam sterczące piersi - co robić?" Pani pokaże Kobieta zdjęła stanik a lekarz i patrzy mówi: "A wie pani, że to jest zaraźliwe"   to wina wirusów :))
    • Mam dosyć siebie bez ciebie pijana tęsknota tańczy pół walca potyka się o samotność bez muzyki bez rytmu ale z piruetami upija się własnym oddechem a ja patrzę przytulając ścianę nie zatańczy ze mną ale śpiewa twoje imię gdzie jesteś gdy nie umiem tańczyć z tęsknotą
    • @Migrena   Mocne to! Naprawdę. A jak działa na wyobraźnię!  Czytam to jak scenariusz do bardzo ambitnego, mrocznego filmu, w którym bohaterowie zamiast iść na spacer do parku, wybierają najbardziej zardzewiały tunel w mieście, żeby sprawdzić wytrzymałość betonu (i swoich nerwów). Kilka moich ulubionych obrazów - „Smakuje jak nadchodząca katastrofa – słodka, żelazna i ostateczna” - to jest ten moment, w którym instynkt przetrwania mówi „uciekaj”, a cała reszta krzyczy „zostań”. Genialne połączenie grozy z fascynacją. „Zwarcie dwóch gołych przewodów w kałuży strachu” - jako osoba, która boi się wymieniać żarówkę, czuję to napięcie! To doskonała metafora tego, że w takiej chemii między ludźmi zasady BHP po prostu nie istnieją. „Odzyskać żebro, z którego cię ulepiono” - to jest tak intensywne, że aż boli. Jeśli ten tunel rzeczywiście będzie „krwawił waszym imieniem przez tydzień”, to współczuję ekipie sprzątającej z PKP. Daję 10/10 w skali sejsmicznej - u mnie kubki w szafce dzwoniły, jak doczytałam do końca. Naprawdę gęsty, duszny i hipnotyzujący kawałek tekstu. Ostre metafory - Twoje i nie do podrobienia.
    • jest czas na szczerość i czas kłamstwa którym sami się  chronimy   jest czas śmiechu i czas płaczu zadławionego w krtani   jest czas życia czas umierania taka równowaga  
    • @Stukacz   Bardzo dziękuję!  Dziękuję za tak miłe słowa. Serdecznie pozdrawiam. :)
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...