Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

czasami pragnę zniknąć
schować się w ciemnej uliczce
zbyt ciemnej
by ktoś odważył się szukać
tak mrocznej
byś nie pomyślał że warto

na uboczu
przewracać stronice życia
po cichutku
płakać nad świata niedolą

z pokorą do garści zbierać
rozbite kawałki marzeń
i po prostu
czekać na cud

Opublikowano

Tak, masz rację Roklinie... chociaż czasami wydaje się, że nie mamy na tyle siły, żeby się wynurzyć po raz kolejny i działać... ale tylko się nam tak wydaje...
Dziękuję za wgląd i refleksję :)

Pozdrawiam

Janina

Opublikowano

Dziękuję Sylwestrze za "całkiem niezły wiersz". Bardzo wiele to dla mnie znaczy. A peelka może kiedyś zrozumie. Czasami na początku wybieramy z pośpiechu lub rozpaczy błędną drogę. Ale zwykle potem przychodzi zastanowienie...

Pozdrawiam

Janina

Opublikowano

Uwagi Naty jak najbardziej do wzięcia, wiersz nabierze lekkości. Zastanowiłabym się nad celowością wersu "płakać nad świata niedolą". Najbardziej mi zgrzyta, nie chodzi o to, że źle jak kogoś wzruszają sytuacje innych ludzi, tylko że peelka przedstawia się jako płaczliwą osobę, a to zmniejsza jej wiarygodność. Może warto znaleźć jakiś ekwiwalent, albo zrezygnować. Decyzja autorki:)
Pozdrawiam.

Opublikowano

pragnę zniknąć w ciemnej uliczce
by ktoś nie odważył się szukać

schowana w mroku
przywracam życiu strony
po cichutku
płaczę nad światem w niedoli

z pokorą zbieram
kawałki rozbitych marzeń
i czekam z pełnymi cudów
garściami


Joasiu, zwyzywaj mnie, ale nie mogłam się oprzeć fantazjom na temat Twojego wiersza. Dlaczego?
Po pierwsze primo:
opuściła mnie wena i pewnie to jest przyczyną, że mieszam w nie swoim
Po drugie primo:
dławiły mnie w wierszu bezokoliczniki (7) + imiesłów czasownikowy w tytule;
Po trzecie primo, okroić nieco z dopełniaczówek;
Po czwrte... chyba jakoś płynniej.

Dlatego podzieliłam sobie wiersz na to, co peelka pragnie i na to, co jej się spełnia/ w założeniu jej chceń, oczywiście.
Darujesz? Pliiis.
Serdeczności zostawiam, Grażyna
:)


Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Deszcz gra na parapecie w okna bębni na dachach dzwoni czasem jak grajek uliczny gitarowo plumka na strunach z wiatru niesiony innym razem na harfie delikatnie kapie poruszając serca niesie melodię na pianinie wciskając kropel klawisze kapie też jak na bębnie smyczkiem czaruje magią mokrych skrzypiec oczarowuje instrument ma zawsze nastrojony do gry zawsze gotowy artysta cudowny solista wyjątkowy z chmur symfonicznych wirtuoz padający po koncertach biją brawo zasłuchani ludzie  
    • @Alicja_Wysocka Figlarne :) z podobaniem, pozdrawiam. 
    • pachnąca ziołami łąka w nieustającym tańcu ciągłe napięcie gra przeciwieństw i   szumne słowa splątanej roślinnej zieloności utrzymują  ulubioną ciepłotę ciała   tam  gdzie upadło nasiono codzienność    może być piękna    
    • @Alicja_Wysockapowtórzę się po raz 100: UROCZO :)
    • Link do piosenki:       Skaczę na stół, wypływam z siebie Coś mnie porwało – może natchnienie? I w sercu jak w myślach grzebię To dziw jakiś, talentu skręcenie   Nieznajoma, nieznajoma   Jakby nic: wszyscy siedzą, patrzą A ja odpływam w świat zmysłów, urojeń Oni ze stołu na podłogę karzą I znów unikam słów i spojrzeń   Nieznajoma, nieznajoma   Płomień bucha we mnie, czerwienieje Jak wiśnia skóra, piecze po twarzy Przecież nie zwariowałem, nie szaleje To duszę ogień natchnienia parzy   Nieznajoma to była, nieznajoma Między nami dwoma I pełno było spojrzeń, trwogi I tańczyły moje nogi A wokoło śmiech, szyderstwo Nierozumne społeczeństwo   Wypłynęła niczyja, wręcz wyzwolona Odbiła się od fal dźwięków, słuchała Jakimś lękiem, strachem zatrwożona Wzrokiem ponurym mnie odszukała   Nieznajoma, nieznajoma   Westchnąłem zdeptany spojrzeniem Coś było albo coś się zdawało Gdzieś uniosła mnie fala natchnieniem Czy długo pędziło to i trwało?   Nieznajoma, nieznajoma   A oni stukali dłońmi w blat drewniany Nie wiedziałem, nie widziałem I poczułem się w niej zakochany Spieniony szaleństwem – coś powiedziałem   Nieznajoma to była, nieznajoma Między nami dwoma I pełno było spojrzeń, trwogi I tańczyły moje nogi A wokoło śmiech, szyderstwo Nierozumne społeczeństwo   Później czekałem nie wiem na co, po co Może jednak to grzmot szaleństwa Wszedł w serce tą ciemną nocą Domagając się posłuszeństwa?   Nieznajoma, nieznajoma   Wiem: nie przepłynę tej rzeki, jeziora Nie dopłynę, zginę marnie – utonę To jakiś mrok i śmiechu dawka spora W której jak w natchnieniu tonę   Nieznajoma, nieznajoma   Co znaczy nie wiedzieć gdzie granica? Gdzie geniuszu i szaleństwa przestrzeń? Teraz ja, on, ona – minuty odlicza A na plecach grad zazdrosnych spojrzeń   Nieznajoma to była, nieznajoma Między nami dwoma I pełno było spojrzeń, trwogi I tańczyły moje nogi A wokoło śmiech, szyderstwo Nierozumne społeczeństwo
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...