Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Szarość



Dążenie do światła- do lepszego świata
Kto powie -czy zostać ma tylko czekaniem?
I myśli mych zawodzeniem - jak szukać - czy znajdę?
Czy - dni moje tylko splecione cierpieniem?
Wszędzie przeszkody skąd szukać pomocy
Jest ktoś, kto o mnie pomyśli
Jak ulżyć mojemu cierpieniu?
Czy tylko mam karmić się pięknem?
Co nocą się wyśni?
Tylko patrzeć dotykiem Cieszyć zmysły palców opuszkami
Cóż - to także dar
Móc malować obraz rękami
W myślach mych ma zostać promykiem
Mych pragnień chwilami
Ciemność
Czerń
Smutek
Szukanie
Ukaż mi życie proszę twoje piękno
Rankiem chcę otworzyć oczy
Zobaczyć kolor kwiatu o świcie
Płatki zdobione rosy kroplami
Ptaka, co wzleci w niebiosa
I krąży nad nami
Chcę patrzeć chcę widzieć
Nie chcę przecież wiele
Chcę tylko widzieć oczami
Zobaczyć las -drzewa i krzew dzikiej róży
Jak trawa dywanem się ściele?
Twarze radosne ludzi -dzieci się bawiące
Chcę patrzeć -widzieć -
Widzieć ciebie
Me ukochane słońce
Dziękuję ci życie za piękna namiastkę
Za zapach kwiatu wiosną
Dziękuję ci życie
Za dotyk Matczynej dłoni
Dziękuję ci życie
Za dar cudownie mi dany
Dziękuję za życie
Za ciemność
Za czerń
Za pragnienia
Życie proszę dodaj mi siły
Spełnij me ciche marzenia.

Opublikowano

jeśli chodzi o treść,
to jest nawet fajna i ok,

ale jeśli chodzi o formę,
to słów mi brak...

stylistcznie wygląda to nie za dobrze,
forma zamazuje treść,
można by przecież podział na zwroteczki,
bo dziwny twór wyszedł,
za dużo słów, przegadany...

inni powiedzą więcej.

Ale Witam, bo to debiut, i nie ma co się krytyką przejmować, a w szczególności moją.

Pozdrawiam,
Kai Fist

Opublikowano


Anadan!

witaj w gronie kochających słowo
temat wiersza....z serca wypływa
ale bardzo to pogmatwałeś
za wiele prozy....zupelnie niepotrzebnej, jakby publicystycznej
radziłabym skrócić, pisać obrazami... dodając im klimatu, barwy
i nie powtarzaj się....nie zawsze powtórzenia podkreślają sens....niekiedy rażą

pozdrawiam

seweryna


Opublikowano
CYTAT (seweryna żuryńska @ Aug 16 2003, 04:30 PM)
pisać obrazami... dodając im klimatu,

Niedawno podobnie to kumuś napisałem, więc dodam:

pisz tak, aby przedstawić konkretny obraz, w którym są uczucia,
spraw by czytelnik się w niego zagłąbił, i poczuł to, co ty czułeś, gdy pisałeś wiersz.

Pisz dla siebie, ale rób to tak, żeby podobało ci się sobie samemu, ale także i innym, po to przecież tu publikujesz...

Nie wszytkie wiersze są o uczuciach,
a w każdym wierszu powinien być klimat (nie zawsze wychodzi... mi też...),
ale jesli piszesz o drzewie, to po przeczytaniu wiersza czytający powinien poczuć to drzewo.

Jest taki schemat:

Twoje myśli - > Przekaz (wiersz) - > Myśli Odbiorcy ( Uproszczony schemat wg. Kai Fist'a wink.gif

Ty znasz swoje myśli, więc przekaz wydaje ci się dobry, ale odbiorca już nie zna, więc buduje swoje myśli o ten przekaz, i jaki przekaz takie myśli...
Jest wiele myśli, jest wiele wierszy, jest wielu odbiorców - > zrób tak, by twoja myśl posiadała dobry przekaz, by trafić do jak największej liczby odbiorców, zawładnij umysłem odbiorcy na chwilkę,
wtedy na pewno napisze, że podoba się.

Więc pisz, twórz klimat, twórz wiersze,
będzie dobrze.

P.S.
Ja się wymądrzam, ale jestem właściwie krótostarzowiec... więć nie musisz brac serio tego co piszę,
Mogę się przecież mylić po prostu

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      okazuje się, że tej zadumie ojkofob nie ulega, często jest nawet wrogo do niej nastawiony. Pozdraiam.
    • ... i wszystko wytrzyma :)
    • - I goni, miel kopyta! - A typ oklei mi nogi?
    • Siedziałem w jego gabinecie jak uczniak przyłapany na zapleczu szkolnego boiska na paleniu papierosów.  Byłem zesztywniały i spięty.  Nogi i stopy miałem ściśle złączone. W łydkach czułem ból napięcia ścięgien. ręcę trzymałem blisko tułowia  a dłonie oparłem na drżących kolanach. Dłonie były lodowate a zarazem spocone. Nie drżały jednak. Były bladoniebieskie.  Jak u trupa,  wyciągniętego z chłodni prosektoryjnej. Usta podobnie. Były nieruchome. Bo nie miały ochoty na tą rozmowę. Oczy wbiłem w punkt na ścianie. Jakiś jego dyplom  z zamieszłych czasów postudenckich.     W tym byłem dobry. Budziłem się z uczuciem porażki. Tego, że nie udało się odejść w spokoju. W namiastce snu, który zastępował odpoczynek. A potem ze łzami  ledwo siadałem w nogach łóżka i wbijałem wzrok w ścianę bądź okno. Widziałem jedynie biel ściany  lub na zmianę błękit bądź szarość nieba. Moja świadomość pojmowała  tylko te trzy kolory. No i jeszcze czerń  jaką była choroba mojego umysłu.     Samotność jest szara, krew rubinowa, nawet śmierć w swej antycznej postaci  wydaje się mieć jaśniejszy odcień płaszcza. A mój umysł to rdzeń reaktora mroku. Już dawno uległ awarii. Jeszcze nie wybuchł ale jest uszkodzony na tyle, by wylewały się z niego całe tony nieprzejrzystej mazi. Trującej zdrowe komórki, napromieniowanej izotopami, które mnie rozpuszczają i trawią od środka. I nie da się tego zatrzymać, cofnąć. Usunąć skutków awarii. Można jedynie wyłączyć reaktor. Zabić rdzeń. Uciszyć na dobre życiową reakcję. Reakcję łańcuchową.     Bo jestem więźniem skutym łańcuchami. Palą mnie ich ogniwa. A składają się przecież ze wspomnień. Dni i lat straconych na wieki. Człowiek jest na tyle rozwiniętą istotą, że czuję kiedy zbliża się koniec. Mój nadchodził. Pytał mnie dziś o tak wiele spraw. A jakie to ma znaczenie? Pytał czy myślę o tym. Ja niczego innego nie pragnę. Czy chciałbym wyzdrowieć? Nie. Chcę tylko umrzeć. Chce się poddać na własnych zasadach. Złożyć broń i dać się rozstrzelać. Przegrałem i nic tego nie zmieni. Czuję się jak ostatni,  ukrywający się w dżungli partyzant. Mam świadomość klęski  ale ukrywam się nie po to  by oddalić od siebie tą myśl a po to by nie zdradzić samego siebie. Ale pierścień pościgu się zawęża. Pewnego dnia świat mnie znajdzie i zaprowadzi pod mur albo na szafot.     Dlatego staram się nie być sobą. Mam swoje światy i osobowości. Tak wiele urojonych fantazji, które zastępują mi rzeczywistość. Przekupiłem go dziś kolejnym kłamstwem, byle tylko nie wylądować w izolatce. On się gubi. W moich zeznaniach, wspomnieniach, symptomach i objawach. Czasami mówi,  że sam dostaję przy mnie psychozy. Śmieję się z tego, ale najchętniej bym go zabił, bo jakąś część mnie  uważa to za najlepsze wyjście. Lepsze od leków i terapii. Bo jeśli coś mi pomaga  to nienawiść do ludzi. I litry znieczulenia w alkoholu. Wtedy moje myśli są twórcze. Pijane z radości.     Jakie jest największe kłamstwo  jakie mógłbyś mi dziś powiedzieć, zapytał. Przysięgam, że nie mam przy sobie broni. Poczym sięgnąłem powoli  za pasek od spodni. Wyciągnąłem pistolet i zanim zdążył wezwać pomoc  lub wyrwać mi broń  strzeliłem sobie w skroń. Padając martwym na jego biurko. Dla mnie wojna dobiegła końca.        
    • trudno iść dalej gdy droga się kończy marzyć nie widząc uśmiechów   trudno być sobą gdy cień kłamie - nie dumać widząc  mogiły   trudno jest żyć  gdy za drzwiami  niewiadoma nie ma sensu   trudy są trudne ale to one uczą nas przyszłości  mimo że bolą
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...