Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

nerwowym czułym altem
mówią glissando uparcie
prześlicznie wiolinistyczne
ukryte w biodrach wiolonczele
frazując ukazują
rozkołysane

melodyką rozniecą
rozżarzą wyobraźnię
by palić ciałem zaniechanie

oraz wersja napisana przez HAYQ
ktorą pozwolę sobie nazwać

Sonatina klasztorna

nerwowym czułym altem
glissando stąpa płynnie
daremnie kryjąc w biodrach
wiolonczel kołysanie
gorąca melodyka
roznieca wyobraźnię
wygasła lekkomyślność
w płonącym zaniechaniu

Opublikowano

Z racji zawodu zaglądam do "Sonatiny", żeby zobaczyć jakie wprawki muzyczne mają wykonywać uczniowie. I z wrażenia otwieram szeroko oczy. Widzę świetny erotyk - muzyczny, instrumentalny.
Gratuluję pomysłu i wykonania. Jest to poetycka lekcja, ale również apoteoza... wiolonczeli
gratuluję i pozdrawiam.
S.

Opublikowano

to o zakonnicach? ;))

więc tak sobie czytam:

nerwowym czułym altem
glissando stąpa płynnie
daremnie kryjąc w biodrach
wiolonczel kołysanie
gorąca melodyka
roznieca wyobraźnię
wygasła lekkomyślność
w płonącym zaniechaniu


Pozdrawiam.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Od fachowca pochwały, jestem dumny , miło że to i muzycznie przyswajalne. Choć muzyka nie jest mi obca, to jednak zdecydowanie skupiłem sie tutaj na jej linii bioder

Pozdrawiam wrażliwca/ców
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


hmmm, jakby nie dokończony...
za mało, za mało Dyzieku:)))
cóż to dlaczegóż zaniechanie?
miało być krótko
miła Jagódko
bo ona nadal uważa
że nie ma o czym gadać

A zaniechania nie było, bo je ciało wypaliło (miło)

Dziękuję za komentarz przepraszam za poufałość
Miło się uśmiecham
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Dyziu, dla mnie to jak prowadzenie konwersacji:
barbecue -Sonatina
Całkiem niezłe zestawianie, ogień i muzyka!
Zostawiam plusa rozpalonego tańcem.
Pozdrawiam, Grażyna.
:)))
Rzeczywiście iskierkowo i ogniście to się spasowało.
Dziękuję za skojarzenie.
Lubię jak do mnie zaglądasz bo to i splendor i ciekawe spojrzenie.

Twoje z uwagą czytam i lubię Pozdrawiam
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



No nie wpadłbym.
Masz wyobraźnię, świetny ten wierszyk jeśli pozwolisz dostawię go jako współbrzmienie oczywiście z indeksem autora ….Tytuł ?
Wyobrażam sobie dzyń, dzyń …biodra, biodra i falujące fałdy dołów habitów jak kielichy dzwonów płyną hmmm… a procesja ....drobnym kroczkiem gejsz…. jesteś mistrzem

Pozdrawiam
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



No nie wpadłbym.
Masz wyobraźnię, świetny ten wierszyk jeśli pozwolisz dostawię go jako współbrzmienie oczywiście z indeksem autora ….Tytuł ?
Wyobrażam sobie dzyń, dzyń …biodra, biodra i falujące fałdy dołów habitów jak kielichy dzwonów płyną hmmm… a procesja ....drobnym kroczkiem gejsz…. jesteś mistrzem

Pozdrawiam
Będzie mi miło, poza tym wiersz jest Twój, a to tylko pseudoparafraza :)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Zostawmy ciało peela w zaniechaniu, znam…. i tak czystej i pięknej linii bioder daremnie by szukać
Miło że zechciałaś Anno komentować,
Pozdrawiam serdecznie
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



No nie wpadłbym.
Masz wyobraźnię, świetny ten wierszyk jeśli pozwolisz dostawię go jako współbrzmienie oczywiście z indeksem autora ….Tytuł ?
Wyobrażam sobie dzyń, dzyń …biodra, biodra i falujące fałdy dołów habitów jak kielichy dzwonów płyną hmmm… a procesja ....drobnym kroczkiem gejsz…. jesteś mistrzem

Pozdrawiam
Będzie mi miło, poza tym wiersz jest Twój, a to tylko pseudoparafraza :)




Wykonałem, jeszcze raz dziękuję, podejrzewam ze podobnego humornego mamy czuja.

Pozdrawiam
Opublikowano

obie wersje płynnie mnie kołyszą, Dyziek co prawda sprawił, że musiałam głośno gimnastykować poniedziałkowo nieobudzony język : "..glissando uparcie
prześlicznie wiolinistyczne
ukryte w biodrach wiolonczele", ale na plusa.
HAYQ z klasztorem poleciał po bandzie, ale to lubię!
pozdrawiam:))

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    •     Zaczął duchowo przygotowywać się na skok stulecia, jego głowę wypełniły podniecające scenariusze, o tyle słodsze, o ile dyskretniejsze i głębiej pochowane gdzieś w dziecięcym światku. Karol postawił mur fabryki między sobą a światem dorosłym, tylko po to, żeby móc go własnoręcznie zburzyć, z pozdzieranymi knykciami, obscenicznie przywitać starszych w ich własnym salonie. Myśli te mąciły nastoletnią głowę - jedząc obiad, kończył powtarzać swój rozpoznawczy obchód, w szkolnej ławce szukał najłatwiejszego punktu wejścia (tam fabrykę odznaczał jedynie smukły komin, sterczący na planie osiedla jak kulfon radzieckiego urbanisty) .

          Kiedy przeczołgiwał się pod ogrodzeniem, na początku przenosząc na drugą stronę samą głowę, potem powoli wciągając tors, rozgrzewał wokół siebie przymrozek poranka, ostatecznie wypychając się w całości na drugą stronę falowanej blachy. Karol rozprostował nogi, otrzepał pył ze spodni, a wraz z nim, na placu powstała nowa siła - magnetyzm tego miejsca przestał zdawać się siłą przyciągającą tutaj chłopczyka, wsiąknął w niego samego, jego wibracje czuć można było w rozchodzącym się cieple, w lekkim, elektrycznym, brzęczeniu w uszach, w malutkich wibracjach każdej tkanki, możliwych do wyczucia przy wystarczającym skupieniu (pobudzone w tym momencie krążenie zdało się Karolowi czymś o wiele magiczniejszym), co wszystko składało się na poczucie młodzieńczego zrywu wcześniej jedenastolatkowi nieznanego. Prawie że najniższy w swojej klasie, uczeń piątej klasy szkoły podstawowej zdał się tutaj nadczłowiekiem, członkiem kasty wydzielonej zarówno od dzieci jak i dorosłych, wszystkich trwających w ohydnym bezruchu i bezwiedzy, jednych, pchanych ospale przez życie zwierzęcością, drugich, swoją metafizyką. Drugą siłą, która musiała opanować każdego Ubermenscha, był strach. Jawił się pod postacią lekkiego bólu czy nudności, gdzieś pomiędzy brzuchem a plecami, oznaczał dziwne zatwardzenie w gardle, i szybszy pęd myśli, w tym momencie zdających się jakby zwolnieniem śluz na długo wypełnianym zbiorniku dojrzałości. 

          Pierwszy krok osłupił Karola, jego powaga prowadziła jedynie do strachu - nie dlatego, że był to krok przełomowy, ale dlatego, że jego ciężki, zimowy but z hałasem dotłukł już wcześniej potłuczone szkło. Zaspany gołąb sfrunął gdzieś z wysoka. Post-sowiecki panoptykon wrócił jeszcze na chwilę do włamywacza, tym razem z parą oczu w każdym sąsiednim oknie, co teraz Karol uznał za niezasługujące na krztę jego uwagi. Następny krok był już wartki, jego impet był obietnicą następnego, a następny obietnicą dalszych i dalszych. Elewacja rosła i rosła, aż stanęła na wyciągnięcie ręki. Mały dziewięciolatek w biało-złotej albie instynktownie zadarł w tym momencie głowę do góry, a kościelna wieża, rozsypała się pod jego błyszczącymi bucikami na suchy, ceglany pył. W pobliżu rozległo się bicie dzwonów. Ósma rano. Jakby to był jego sygnał, Karol postawił pierwszą nogę w miejscu wyłamanego okna, i sam nie wiedząc kiedy, znalazł siebie w pustej, industrialnej hali.

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...