Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

zegar ciszę odmierza
wrzuca w puste talerze czas
nadzieja nie kapie
jakby bała się jutra
głód
przywiera do twarzy
oczy patrzą wnikliwie
w ból

obiecane niebo przybliża się szybko
z rojem much
słońce kości pochowa pod eukaliptusem

powiadają prześmiewcy raju
że wstyd wznosić toast na zdrowie
gdy nie ma co jeść

niedaleko stąd z planety ludzi
podobno stworzonych przez miłość
bezimienni na marach nadmiaru żywności
odchodzą do Boga po chleb

Opublikowano

Niewykorzystany potencjał. Somalia to według "National Geographic" najgorsze miejsce do życia. Wojna domowa, kraj w zasadzie zniszczony, najbardziej ucierpiała stolica, 10-letnie dzieci z karabinami w rękach, głód i Bóg jeden wie, co jeszcze, bo z tego, co mi wiadomo, walczący nie wpuszczają zagranicznych dziennikarzy do swego kraju. Somalia to temat cholernie bolesny i aktualny, ale ty skupiłeś się tylko na jednym aspekcie. O głodzie trzeba mówić, pisać i starać się mu zaradzić, ale Somalia nie jest wyjątkiem w tym względzie. Już bardziej pasowałby tu tytuł: "Ziemia 2011". Jak chcesz pisać o Somalii to musisz bardziej się wgryźć w temat, bo bardziej mnie szokują i przyciągają uwagę newsy na Onecie niż to, co naskrobałeś.

>
Bardzo mi się podoba ta wieloznaczna pointa.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Witam.
Moje "pocztówki" i twoja "Somalia" .Niedola pod każdą szerokością geograficzną smakuję inaczej ???
Poruszony w komentarzach aspekt polityczny.
Tragedią nie jest głód Somalii.Tragedią jest patrzący na to wszystko świat.Brak interesu ,brak działań.Najgorsze skurwysyństwo:fakt przejmowania darowanej żywności przez lokalne bandy dowodzone przez lokalnych bossów ,żyjących po królewsku.I wszystko to na oczach organizacji ,które "niosą pomoc".Brak słów.
Wracając do wiersza.
Czas z pustych talerzy-jego smak ,bardzo obrazowe.Świetna wstrząsająca pointa.Całość przemawia znacząco i myślę ,że taki był zamysł autora.
Opublikowano

tekst porusza jakże ważny problem, jest napisany poprawnie, aczkolwiek mam wrażenie jakby użyte zostały niepotrzebne słowa
bo jak czytam puste talerze to już nie potrzeba powtarzać że jest głód, taka oczywista oczywistość((-:
oraz nadużywanie sloganów z nagłówków gazet: w stylu głód, ból, raj, miłość
czasem używanie zamienników nadaje świeżości

takie moje subiektywne marudzenie.

ale przeczytałem z uwagą i można powiedzieć, że tekst skłonił do refleksji.
pozdr

Opublikowano

Wiersz porusza wyobraźnię, w ciekawy sposób jest ujeta tu kwestia głodu, jednak jak osoby komentujące ten wiersz przede mną zauważyły, nie jest to jedyny problem Somali. Ja proponowałabym rozbudować ten wiersz. Pozdrowienia

Opublikowano

poruszony problem jest bardzo ważny, niby każdy o nim wie, ale na tm koniec ...
głód, głód, głód ...
za wiele tego ... z takim faktem mamy do czynienia również za własnym oknem ... nie trzeba z tym wcale jechać aż do Somalii ...
pozdr. E

Opublikowano

Za czasów kolonialnych Afryka była prężną częścią globu. Odkąd władza dostała się w ręce jej plemiennych mieszkańców, zaczęły się rzezie, głód itp, itd. Stąd te poetyckie westchnienia nie trafiają do mnie, to bardziej laurka dla wrażliwości czytelników, którzy czasem lubią czuć się fajni.

Pozdrawiam.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



dla mnie w wierszu za dużo jest takiego "uczuciowania odśrodkowego", to według mnie, czyni go mniej wiarygodnym. technicznie zrobiłabym go też inaczej bo drażni mnie to wnikliwe patrzenie w ból, które jest dla mnie wykładem kawy na ławę. ale w tej strofie, którą tu sobie pozwoliłam wyjąć, widzę fajne powyginanie myśli - taki problem, który i ja w sobie odczuwam, kiedy myślę o głodzie. że tak naprawdę się nie wie, jak się do tego odnieść wewnętrznie.
Opublikowano

Sądzę, że to nie miał być referat na temat głodu na świecie i innych bestialstw i tragedii, które w każdej sekundzie dotykają tysięcy ludzi.
Wiersz jest dla mnie czytelną refleksją autora i sygnałem, że nie jest mu to obojętne.
Jeśli ktoś ma pomysł na przedstawienie tematu w inny sposób, jaki problem, zawsze może napisać swój własny wiersz zamiast dokonywać zmian w czyimś tekście.
Co do wzruszania i poruszania - jak widać współczesny człowiek jest widocznie do tego stopnia znieczulony na zło panoszące się na każdym kroku, że "byle co" go nie rusza... chyba, że dotyczy jego samego.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Wiersz jest czytelny, owszem. Ale jaka tu refleksja? No, jest o głodzie. I cóżeśmy się nowego dowiedzieli? W tym wierszu właśnie nie ma refleksji. Wystarczy przeczytać parę newsów na Onecie, wybrać co bardziej dramatyczne fragmenty, skompilować i wkleić tutaj. Efekt będzie podobny (różnica będzie taka, że będzie lepiej napisane).


To najpierw grafomani płaczą, że komentarze są niemerytoryczne, a jak ktoś rzuci propozycję zmiany na lepsze, to płaczą, że to wtrącanie się w cudzy tekst. Super. To może ograniczmy się tylko do wystawienia plusa bądź minusa. Ynteligentom pokroju Libry Send wystarczy to na pewno.


Wzruszenie i poruszenie to wywołują wstrząsające reportaże, a nie byle jaki wiersz. Nie sam temat ma robić wrażenie, ale jego wykonanie. "Śmierć dziecka" to tylko dwa słowa; jak rozumiem ty na ich widok od razu płaczesz jak bóbr, tak? Poza tym tu ocenia się m.in. wykonanie. Gdyby tylko zahaczenie o odpowiedni problem miało stanowić o wartości wiersza, to wszystkie, które mówią o złu świata byłyby wierszami wspaniałymi.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Wiersz jest czytelny, owszem. Ale jaka tu refleksja? No, jest o głodzie. I cóżeśmy się nowego dowiedzieli? W tym wierszu właśnie nie ma refleksji. Wystarczy przeczytać parę newsów na Onecie, wybrać co bardziej dramatyczne fragmenty, skompilować i wkleić tutaj. Efekt będzie podobny (różnica będzie taka, że będzie lepiej napisane).


To najpierw grafomani płaczą, że komentarze są niemerytoryczne, a jak ktoś rzuci propozycję zmiany na lepsze, to płaczą, że to wtrącanie się w cudzy tekst. Super. To może ograniczmy się tylko do wystawienia plusa bądź minusa. Ynteligentom pokroju Libry Send wystarczy to na pewno.


Wzruszenie i poruszenie to wywołują wstrząsające reportaże, a nie byle jaki wiersz. Nie sam temat ma robić wrażenie, ale jego wykonanie. "Śmierć dziecka" to tylko dwa słowa; jak rozumiem ty na ich widok od razu płaczesz jak bóbr, tak? Poza tym tu ocenia się m.in. wykonanie. Gdyby tylko zahaczenie o odpowiedni problem miało stanowić o wartości wiersza, to wszystkie, które mówią o złu świata byłyby wierszami wspaniałymi.

Twój napastliwy styl konwersacji wyklucza sensowną wymianę zdań. Sorry, ale nie mam ochoty tłumaczyć rzeczy oczywistych po raz enty i bawić się w durnowate przepychanki słowne.
Myślisz innymi kategoriami masz do tego prawo, ale idź człowieku swoją drogą.
A zanim coś napiszesz proponuję zastanowić się chwilę - dla mnie "śmierć dziecka" będzie tym czym jest "ŚMIERCIĄ DZIECKA" być może dla Ciebie to tylko dwa nic nie znaczące słowa.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Wiersz jest czytelny, owszem. Ale jaka tu refleksja? No, jest o głodzie. I cóżeśmy się nowego dowiedzieli? W tym wierszu właśnie nie ma refleksji. Wystarczy przeczytać parę newsów na Onecie, wybrać co bardziej dramatyczne fragmenty, skompilować i wkleić tutaj. Efekt będzie podobny (różnica będzie taka, że będzie lepiej napisane).


To najpierw grafomani płaczą, że komentarze są niemerytoryczne, a jak ktoś rzuci propozycję zmiany na lepsze, to płaczą, że to wtrącanie się w cudzy tekst. Super. To może ograniczmy się tylko do wystawienia plusa bądź minusa. Ynteligentom pokroju Libry Send wystarczy to na pewno.


Wzruszenie i poruszenie to wywołują wstrząsające reportaże, a nie byle jaki wiersz. Nie sam temat ma robić wrażenie, ale jego wykonanie. "Śmierć dziecka" to tylko dwa słowa; jak rozumiem ty na ich widok od razu płaczesz jak bóbr, tak? Poza tym tu ocenia się m.in. wykonanie. Gdyby tylko zahaczenie o odpowiedni problem miało stanowić o wartości wiersza, to wszystkie, które mówią o złu świata byłyby wierszami wspaniałymi.

Twój napastliwy styl konwersacji wyklucza sensowną wymianę zdań. Sorry, ale nie mam ochoty tłumaczyć rzeczy oczywistych po raz enty i bawić się w durnowate przepychanki słowne.
Myślisz innymi kategoriami masz do tego prawo, ale idź człowieku swoją drogą.
A zanim coś napiszesz proponuję zastanowić się chwilę - dla mnie "śmierć dziecka" będzie tym czym jest "ŚMIERCIĄ DZIECKA" być może dla Ciebie to tylko dwa nic nie znaczące słowa.
Jak ktoś nie ma ochoty na wymianę zdań, to nie podejmuje tematu. Milczy. Po prostu. Ty jednak wolisz napisać, żem napastliwy, dodać, że dyskusja ze mną nie ma sensu i na końcu odnieść się do fragmentu, na który jesteś w stanie coś odpisać. Co do reszty, to doskonale zdajesz sobie sprawę, że miałem rację; a jak nie miałem, to to po prostu udowodnij. Na tym to właśnie polega - pisaniu konkretów, jak ja, kiedy odpowiadam na konkretne fragmenty (dlatego swoje wypowiedzi tak szatkuję), a nie ogólników w stylu: "aleś ty niemiły". Tak, dla głupców jestem niemiły. Człowiek ponosi pełną odpowiedzialność za swoje czyny i słowa. Głupio piszesz, to ja ci piszę, że głupio piszesz. Zrozumiałaś?

A teraz co do "śmierci dziecka". Nie złapałaś sensu. Jeśli ktoś wklei jako wiersz dwa słowa: "śmierć dziecka", to to będą tylko dwa słowa, a nie poezja. Dla ciebie to będzie - oczywiście - coś super-mega-wstrząsającego, a dla mnie to będzie kicz w postaci czystej. Śmierć dziecka to coś bardzo poruszającego, ale "śmierć dziecka" jako poezja współczesna to tani nic nieznaczący tekst. Po co ja to tłumaczę?

PS Co do tłumaczenia oczywistości "po raz enty" - ostatnim razem z pogardą odniosłaś się do komentatorów, stwierdzając, że nie są ci potrzebni ani pochlebcy ani krytykanci. Gdy zadałem pytanie w tej sprawie, stchórzyłaś i nic nie odpowiedziałaś. Nie odpowiedziałaś, bo najpierw palnęłaś głupotę, a potem głupio było ci się do tego przyznać. Taka jest właśnie z tobą konwersacja. Skoro tak lubisz dyskutować, to trzeba cię na ostro brać, mała.

Swoją drogą zauważyłem postęp - wreszcie nie zwracasz się do mnie przez "Pan". Czyżbyś doszła do wniosku, że ta kurtuazja była idiotyczna?
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Wiersz jest czytelny, owszem. Ale jaka tu refleksja? No, jest o głodzie. I cóżeśmy się nowego dowiedzieli? W tym wierszu właśnie nie ma refleksji. Wystarczy przeczytać parę newsów na Onecie, wybrać co bardziej dramatyczne fragmenty, skompilować i wkleić tutaj. Efekt będzie podobny (różnica będzie taka, że będzie lepiej napisane).


To najpierw grafomani płaczą, że komentarze są niemerytoryczne, a jak ktoś rzuci propozycję zmiany na lepsze, to płaczą, że to wtrącanie się w cudzy tekst. Super. To może ograniczmy się tylko do wystawienia plusa bądź minusa. Ynteligentom pokroju Libry Send wystarczy to na pewno.


Wzruszenie i poruszenie to wywołują wstrząsające reportaże, a nie byle jaki wiersz. Nie sam temat ma robić wrażenie, ale jego wykonanie. "Śmierć dziecka" to tylko dwa słowa; jak rozumiem ty na ich widok od razu płaczesz jak bóbr, tak? Poza tym tu ocenia się m.in. wykonanie. Gdyby tylko zahaczenie o odpowiedni problem miało stanowić o wartości wiersza, to wszystkie, które mówią o złu świata byłyby wierszami wspaniałymi.

Twój napastliwy styl konwersacji wyklucza sensowną wymianę zdań. Sorry, ale nie mam ochoty tłumaczyć rzeczy oczywistych po raz enty i bawić się w durnowate przepychanki słowne.
Myślisz innymi kategoriami masz do tego prawo, ale idź człowieku swoją drogą.
A zanim coś napiszesz proponuję zastanowić się chwilę - dla mnie "śmierć dziecka" będzie tym czym jest "ŚMIERCIĄ DZIECKA" być może dla Ciebie to tylko dwa nic nie znaczące słowa.
Jak ktoś nie ma ochoty na wymianę zdań, to nie podejmuje tematu. Milczy. Po prostu. Ty jednak wolisz napisać, żem napastliwy, dodać, że dyskusja ze mną nie ma sensu i na końcu odnieść się do fragmentu, na który jesteś w stanie coś odpisać. Co do reszty, to doskonale zdajesz sobie sprawę, że miałem rację; a jak nie miałem, to to po prostu udowodnij. Na tym to właśnie polega - pisaniu konkretów, jak ja, kiedy odpowiadam na konkretne fragmenty (dlatego swoje wypowiedzi tak szatkuję), a nie ogólników w stylu: "aleś ty niemiły". Tak, dla głupców jestem niemiły. Człowiek ponosi pełną odpowiedzialność za swoje czyny i słowa. Głupio piszesz, to ja ci piszę, że głupio piszesz. Zrozumiałaś?

A teraz co do "śmierci dziecka". Nie złapałaś sensu. Jeśli ktoś wklei jako wiersz dwa słowa: "śmierć dziecka", to to będą tylko dwa słowa, a nie poezja. Dla ciebie to będzie - oczywiście - coś super-mega-wstrząsającego, a dla mnie to będzie kicz w postaci czystej. Śmierć dziecka to coś bardzo poruszającego, ale "śmierć dziecka" jako poezja współczesna to tani nic nieznaczący tekst. Po co ja to tłumaczę?

PS Co do tłumaczenia oczywistości "po raz enty" - ostatnim razem z pogardą odniosłaś się do komentatorów, stwierdzając, że nie są ci potrzebni ani pochlebcy ani krytykanci. Gdy zadałem pytanie w tej sprawie, stchórzyłaś i nic nie odpowiedziałaś. Nie odpowiedziałaś, bo najpierw palnęłaś głupotę, a potem głupio było ci się do tego przyznać. Taka jest właśnie z tobą konwersacja. Skoro tak lubisz dyskutować, to trzeba cię na ostro brać, mała.

Swoją drogą zauważyłem postęp - wreszcie nie zwracasz się do mnie przez "Pan". Czyżbyś doszła do wniosku, że ta kurtuazja była idiotyczna?

To nie jest postęp lecz raczej uwstecznienie ponieważ "kurtuazja" jak to nazywasz w stosunku do Twojej osoby jest bezsensowna.
Cytuję fragment Twojej wypowiedzi: ...trzeba cię na ostro brać, mała.
Jesteś po prostu chamski, zdajesz sobie z tego sprawę?
Do swojej Matki albo Ciotki też zwracasz się w ten sposób?

Jeśli nie rozumiesz, wytłumaczę Ci - to, że nie chcę dyskutować z Tobą nie świadczy bynajmniej o tchórzostwie lecz o uświadomieniu sobie faktu, że nie jesteś dla mnie partnerem do dyskusji.
Dlaczego nim nie jesteś - ponieważ prowadzisz ją w sposób, który mi nie odpowiada,
ponieważ nie rozumiesz sensu wypowiedzi, ponieważ zmieniasz i wypaczasz z premedytacją intencje drugiej osoby, ponieważ obrażasz osoby z którymi dyskutujesz.

Co do Twoich insynuacji.
Jeśli chcesz pisać o pogardzie, to proponuję, żebyś najpierw przeczytał swoje wypowiedzi i sposób w jaki zwracasz się do innych osób.
W przeciwieństwie do Ciebie nie odnoszę się z "pogardą" do nikogo, a już całkowitym idiotyzmem byłoby pogardzanie czytelnikiem, kimś kogo nawet nie znam.

Jedni lubią kadzić, drudzy krytykują wszystko i wszystkich - taka już ich natura. Pochlebcy i krytykanci istnieją, i istnieć będą, lecz ich opinie są zazwyczaj nieobiektywne, dlatego nie można się na nich opierać.

Piszesz: Człowiek ponosi pełną odpowiedzialność za swoje czyny i słowa.
No właśnie, zanim więc coś napiszesz zastanów się co piszesz i do kogo.

cytuję: ...dla mnie to będzie kicz w postaci czystej.
..."śmierć dziecka" jako poezja współczesna to tani nic nieznaczący tekst.

Tak sądzisz? A ja twierdzę, że nie masz racji.
Jeśli słowa te zamieści w wierszu ktoś, kto stracił dziecko, to taki wiersz nigdy nie będzie kiczem, ponieważ obroni go jego autentyzm.

cytuję: ...a jak ktoś rzuci propozycję zmiany na lepsze...

Co to znaczy "na lepsze" - a kto tak twierdzi - komentator oczywiście, być może dla autora to nie jest na lepsze ale na gorsze, bo jego wiersz przestanie być jego wierszem a stanie się zlepkiem "propozycji". Jeśli mówimy o inteligencji, to trzeba ją mieć, żeby skomentować tekst sensownie a jednocześnie nie zmieniać koncepcji autora i jego stylu. Dla mnie ważniejsze są refleksje jakie dany tekst wywołał lub nie. Ostatecznie chyba po to pisze się wiersze, żeby przekazać swoje odczucia, emocje, sposób widzenia świata i żeby ten przekaz był czytelny dla odbiorcy.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Wiersz jest dla mnie czytelną refleksją autora i sygnałem, że nie jest mu to obojętne.

I co by miało wynikać z tej nieobojętności ? Narcystyczne epatowanie własną wrażliwością i licytacja na łzy ?
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Jest bezsensowna w takiej formie jak ostatnim razem z prostego powodu: jestem anonimowy, podobnie jak ty. Przez "Pan" zwracam się do osób, które występują tu z imienia i nazwiska. Prawdziwego, a nie zmyślonego. Czasem, naturalnie, trudno dociec, czy ktoś podał swoje prawdziwe dane. Czasem znowu można poznać nie tylko imię i nazwisko, ale również wiek i wygląd drugiej osoby (był nawet taki temat na forum, gdzie się ujawnialiśmy). A ty dla mnie jesteś Libra Send. Piszesz, że jesteś kobietą, równie dobrze możesz być mężczyzną. Nic o tobie nie wiem, może masz 12 lat, a ja mam się produkować, kłaniać w pas i "proszę Pani" zwracać? Dobre sobie... Na innych forach i w całym Internecie jest czymś naturalnym, że jeden zwraca się do drugiego po nicku, a grzecznościowe formy zostawia na inną okazję.


Dlaczego "Matka" wielką literą? Moja matka to po prostu matka, a nie Matka Boska :)

Jestem szczery, a nie chamski. Jeśli kogoś boli prawda, bywa. "Trzeba cię na ostro brać, mała" nie było w ani jednym momencie chamską wypowiedzią. Mogę cię tylko o tym zapewnić, bo ci tego w żaden sposób nie udowodnię. Często się tak zwracam, ci, którzy mnie znają, wiedzą, że mam luzackie podejście do wszelkich sztucznych form w kontaktach międzyludzkich. Żyjemy, umieramy, a ty se dupę zawracasz, bo ktoś anonimowy powiedziałam do ciebie "mała". Sądzisz, że nie miałem na podorędziu żadnej wulgarnej odzywki? Nie doceniasz mnie :)


I dlatego że nie jestem dla twojego wygórowanego ego partnerem do dyskusji, piszesz średniej długości komentarz o 1 w nocy? Poprawiasz mi humor każdym swoim wystąpieniem :)
Jest jasne dla wszystkich wokół, że odpowiadasz tylko tam, gdzie ci wygodnie. Przyciśnięta do ściany, piszczysz, że cię gniecie. Cza się tam było nie pchać ze swymi "mondrymi mondrościami".


Chwila - jeśli głupkowi powiem, że jest głupkiem, to go obrażę? No chyba nie. Prawda nigdy nie obraża. Tak, nie rozumiem sensu twoich wypowiedzi, ponieważ są tak "skąplikowane", że z trudnością daję radę dobrnąć do kropki. No tak, wszystko jasne :)


Zatem popełniłaś idiotyzm. Twoje słowa: "...nie są mi potrzebni ani pochlebcy ani krytykanci, żeby wiedzieć ile jest warte moje pisanie".


Te słowa brzmią tysiąckrotnie łagodniej niż wcześniej cytowane. Gdybyś napisała tak od razu, na pewno nie zarzuciłbym ci pogardy. Pojawiają się jednak inne pytania: po co tu publikujesz? Dla "miernika zainteresowania"? ;) Jakich komentarzy oczekujesz? Wystarcz ci: "To było złe/dobre"? Powinniśmy o tym dyskutować pod twoim wierszem, niepotrzebnie zacząłem ten wątek tutaj, ale skoro już tu jesteśmy...


Ja też straciłem bliskie osoby (jak każdy) i przydarzyło mi się jeszcze kilka nieszczęść, ale samo o nich pierdnięcie nie zrobi z tekstu (wielkiej) poezji. To, że w kolejnym tekście rozpocznę temat wykorzystywanych seksualnie dzieci, nie oznacza, że napiszę coś poruszającego. Nie sam temat robi wiersz, ale również wykonanie. Tylko taką prostą myśl chciałem ci przekazać.

Ktoś, kto stracił dziecko i napisze: "śmierć dziecka/ la la la li lom" moim zdaniem się wygłupi, a nie napisze wstrząsający tekst. Nawet bez tego drugiego wersu to nie będzie dobra poezja. To będzie komunikat, który na dodatek musi zostać opatrzony komentarzem w stylu: "straciłem wczoraj dziecko", żebyśmy mogli się wczuć w "autentyzm"...


Czyli jesteś zdania, że każdy ma swoją rację i nie można obiektywnie stwierdzić, że coś zostało źle zrobione, źle napisane?


Z ostatnim stwierdzeniem kłóciłbym się. Na nim bazuje kultura masowa (zob. koncepcję wspólnego mianownika). Tak, autor ma przekazać swoje odczucia, emocje i sposób widzenia świata. Ale ma to zrobić szczerze, a więc i w sposób skomplikowany. W najgorszym razie nie zostanie doceniony. Nad czytelnością przekazu pracują ostro w Hollywood. I przez to nigdy nie wzbiją się na poziom Jodorowskyego, Triera czy Godarda. A wracając do samego wiersza - od dwóch tygodni trąbią o suszy i wielkim głodzie (w rzeczywistości od kilku lat, ale dopiero ostatnio w telewizji). Bardziej mnie porusza numer konta UNICEF, na który należy wpłacać pieniądze, aby uratować życie dzieci niż kabotyński tekścik. Autor nie zadał sobie żadnego trudu, aby przekazać myśl w oryginalny sposób. Co nowego dowiedziałaś się, czego nie wiedziałaś wcześniej z mediów? No chyba że zaskoczyła cię przed chwilą wiadomość, że w Somalii jakaś susza w ogóle jest. To by jakoś usprawiedliwiało, że podoba ci się taka "poezja".


Raz - koncepcji tutaj nie ma, poza: "tyle mówią ostatnio o Somalii, więc i ja se coś napiszę". Dwa - styl jakiś jest, ja bym zagrał na wieloznaczności jak w poincie. A na razie jest jednostajna metaforyka: głód, puste talerze, nie ma co jeść, na marach nadmiaru żywności itd. Każdy wers klepie o tym samym. Prawdę powiedziawszy sam tytuł: "Somalia 2011" sugeruje głód. W tekście zaś powinno być coś więcej. Albo jakieś głębsze potraktowanie tematu, bo to, że głodowi towarzyszy ból to jest banalik niewarty publikowania w dziale dla zaawansowanych poetów.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @wiedźma   U mnie już lód w szklance wesoło dzwoni, Zimny napój przed słońcem skutecznie mnie chroni. Niestraszne mi wcale te letnie znoje, Bo dawno już piję mrożone napoje!     A panowie, ciekawe, czy nadal mają ogień w głowie?  :) 
    • Ezro, to mole Wani na welomotorze   :)
    • Jedni widzą w Niej kres. Inni sprawiedliwość. Są też tacy, którzy nazywają Ją Matką.   Nie odwraca wzroku od ludzi złamanych, uzależnionych, wzgardzonych ani od tych, których świat dawno skazał na zapomnienie. Tam, gdzie człowiek przestaje dostrzegać człowieka, Ona wciąż widzi swoje dziecko.   Nie pytaj, kto czuwa nad wzgardzonymi. Zapytaj, kto odpowie za ich krzywdę.   "Wygórowana cena"   Ściana była przyjemnie chłodna,  równo pomalowana i wyszpachlowana. Miała jedynie  zupełnie nie odpowiadający mi kolor. Chyba łososiowy. Ilekroć odbijałem się od niej  w pijackim slalomie, przypominałem sobie jak bardzo nienawidzę łososia i przy okazji tuńczyka.     W barze było nadal gwarno, mimo późnej już godziny nocnej. Szuranie szklanek po blatach, odgłos lania piwa,  stukot bil na poolowym stole, rytmiczne wbijanie rzutek w kolorową tarczę. Zmęczone śmiechy i groźne krzyki. Bijatyk zazwyczaj było tu pełno, lecz nie dziś. Ochrony nie było tu nigdy  a policja wolała przymykać  nawet obydwoje oczu  na przegląd tutejszej klienteli.     Umówiłem się tutaj z przeznaczeniem. Szczytem erotycznej piramidy  dla takich mętów i szumowin jak ja. Tutejsze dziewczęta są podobno sprowadzane zza granicy. I dobrze. Nie muszę rozumieć co mówi, ważne żeby zaspokajała moje potrzeby. A te były olbrzymie, od kiedy wypędziłem z domu  tą niewierną sukę,  dla której już samo imię  było zbyt ludzkim detalem.     Zachwiało mną solidnie, próbując odzyskać stabilny pion  o mało nie wpadłem w objęcia, nie, rozczochranej, naćpanej dziwki  a jakiegoś dziwnie znajomego mi kolesia  o krótko przyciętych, rudych włosach  i rysach twarzy a także na twarzy, zdradzających niejeden wyrok i niejedną uliczną burdę. Przeprosiliśmy się grzecznie, nawet poklepaliśmy po plecach  i każdy z nas poszedł w swoją stronę.     Pokój uciech stał otworem. Nie było przy nim nikogo. Dziwne, czyżby alfons zapomniał o mnie. Umawiałem się z nim, że na godzinę przed zamknięciem  rezerwuję sobie pokój  i najmłodszą dziewczynę. Najlepiej wysoką,  szczupłą brunetkę z krągłym tyłkiem. Może nie mógł takiej tutaj znaleźć. Choć na Boga,  w Meksyku co trzecia na ulicy  spełnia te niewygórowane cechy. Może spił się przy barze  albo miał coś pilnego do załatwienia.  Ach te mafijne sprawki. Ciągłe dbanie o interes i swoją dupę. Zatoczyłem się ostatni raz  i stanąłem niepewnie w progu pokoju.     Był nieduży. Mieścił dwuosobowe łóżko  o satynowej, czerwonej pościeli. Niewielką szafkę nocną  o poluzowanych szufladach. Na niej stała lampka  z czerwonym, haftowanym abażurze. Okno za łóżkiem miało opuszczone, miejscami połamane,  imitujące drewno rolety. Ściany były brudne i lekko zawilgocone.     Na łóżku siedziały dwie osoby  i zaiste nie była to dziwka i jej alfons. Choć kto to wie. Dziewczyna spełniała moje wymagania. Miała na oko z osiemnaście lat, długie sięgające prawie pasa, czarne włosy, długie, piękne nogi  z zadbanymi, dużymi stopami, biust krągły i bluźnierczo wyeksponowany, oczy z kolorze ponętnej szarości  a jej buzia  zdawała się wręcz anielsko niewinna. Pod nosem jednak zamiast mleka, miała ślady po kokainie. A teraz musiała zapracować  na kolejne działki. Biedna, samotna, uzależniona i cholernie pociągająca ulicznica.     A obok niej … usiadła osoba  dość mocno nie pasująca  do wystroju knajpy. Była to starsza już kobieta, ubrana w suknię o barwie nocy, bogato zdobioną w perły i cekiny. Materiał był jedwabiem  lub czymś jeszcze droższym. Suknia miała wiele warstw i odnóg. Ciało kobiety wręcz ginęło w materiale. Wyglądała tak jakby właśnie starała się narodzić z wnętrza sukni. Kolejnym zaskoczeniem  były dla mnie dwie rzeczy. Jej tatuaże na rękach i dłoniach. Były typowymi, więziennymi  oznaczeniami gangów. Bliźniacze do moich. Nie wyglądała na dilera ani burdelmamę. Szybciej kobietę sukcesu. Lewą stronę twarzy  ukryła pod osobliwą maską. Maską śmierci. Wyglądała w niej i sukni  jakby właśnie wróciła z pochodu ku czci Przenajświętszej Śmierci, lecz do święta zmarłych  zostało jeszcze kilka tygodni. Ale było wielu takich, co czcili matkę zaświatów co dzień  i w każdej godzinie uciekali pod jej obronę.     Jej wzrok był spokojny i zimny. Choć rysy były wściekłym ogniem. Oplotła mnie  pajęczyną oskarżającego spojrzenia. Nie wiedziałem nawet w czym zawiniłem. W wyglądzie, w pijaństwie  czy przyjściu w umówioną  ale jednak nie najlepszą porę.     Próbowałem obrócić wszystko w żart. Nie pamiętam bym umawiał się tu na trójkąt. Tym bardziej w układzie ja, mama, córka. Nie dała się zbić z tropu. Butelka najdroższego rumu,  czterdzieści tysięcy pesos i mała przysługa  a wtedy oddam Ci dziewczynę. Czterdzieści tysięcy!? Chyba czterysta pesos? To nie księżniczka tylko zwykła dziwka. Czterdzieści tysięcy albo  zadowól się ręką w kiblu mój drogi. Moje dziewczęta mają swoją cenę. Byłem wściekły  ale z drugiej strony ciekawy tej przysługi.     Wróciłem do baru po rum  i pożyczyłem od kolegi  ponad dwadzieścia tysięcy  bo tyle mi brakowało w portfelu. Wróciłem szybko do pokoju. Czekały obie a jakże. Młoda wtulona w ramiona starszej. Bała się mnie i słusznie. Zamierzałem odbić sobie  jej wygórowaną cenę z nawiązką. Nie będzie już tak piękna i niewinna  jak z nią skończę.     Wręczyłem starszej butelkę rumu i gotówkę. Nawet nie przeliczyła.  Wstała z trudem  bo młoda dalej była do niej przyczepiona drżącymi rękoma. Gdy stanęła przede mną, wydawała się wyższa ode mnie i jakby szersza. Teraz cała jej twarz przypominała, martwą maskę  a aura jej postaci  emanowała srogim chłodem.     Czas na przysługę. Daj mi prawą dłoń. Wysunąłem ją w jej stronę a wtedy wykonała niesamowicie szybki ruch. Poczułem ukłucie. A po chwili z rany na dłoni pociekła mi krew. Podsunęła pod nią szklankę do drinków. A gdy spłynęło do niej trochę krwi, zalała ją przyniesionym przeze mnie rumem. Potem podsunęła szklankę dziewczynie. Pij. I wypiła choć zalewała się przy tym łzami. Wypiła połowę. Teraz Ty. Co będę miał z tych guseł wiedźmy? Dziewczynę na wyłączność a ona ochronę. Możesz z nią zrobić wszystko  ale nie możesz jej zranić. Będzie tylko Twoja już na zawsze. Kiedy tylko będziesz miał ochotę. Płacisz raz, dotrzymujesz umowy i bawisz się ile tylko pragniesz. Płacę raz powiadasz  a zatem wchodzę w to szalona wiedźmo. I wychyliłem szklankę do sucha.     Wtedy wiedźma wyszła z pokoju. Dziewczyna błagała ją by została  albo zabrała ją ze sobą. Nie bój się ochronię Cię  gdy tylko poprosisz. Odeszła a ja mogłem wreszcie zamknąć drzwi i nacieszyć się swoją własnością.     Nie krzywdziłem jej, choć korzystałem z jej ciała  ostro i gwałtownie. Po wszystkim jednak  gdy spełnienie wypełniło jej ciało  po raz ostatni,  poczułem nagłą, diabelską furię. Czułem, że muszę odreagować. Stracone pieniądze i cały życiowy stres. Nie chciałem a jednak uderzyłem ją w twarz. Mocno. Potem drugi raz i trzeci. Rzucała się pod moim ciężarem  a ja w furii zacząłem ją dusić  i brać jej ciało na nowo. Broniła się zaciekle.  Drapała i próbowała krzyczeć.     Wreszcie wydusiła z siebie jedynie. Przenajświętsza Matko  wzgardzonych i upadłych  ratuj swoją służebnicę w godzinie męki. I wtedy drzwi rozwarły się  z hukiem biblijnych trąb, do pokoju wpadło stadko nietoperzy, szczurów a także kilka dorodnych kruków. Zaatakowały mnie wściekłe. Zrzucając z łóżka. Miotałem się po podłodze  pragnąc osłonić nagie ciało. Gryzły mnie, szarpały do krwi i głębokich ran. Z każdą minutą słabłem a ich siła rosła i rosła. To był amok.  Rozerwały mi brzuch,  rozorały plecy i oczy. Przegryzły się przez mięśnie. Atakowały raz za razem.     Moja agonia trwała aż wreszcie w progu stanęła ona. Przenajświętsza Matka. Święta Śmierć. W swej masce, tatuażach i sukni. Spojrzała zimno na moje konające szczątki a potem na podopieczną. Oto jestem jak obiecałam, nikt więcej już nigdy Cię nie skrzywdzi. Czuwam nad Tobą ukochane dziecko. Skinęła ręką. Walące dotąd szalenie w mojej piersi serce, momentalnie się zatrzymało. A jej świta mogła w spokoju ucztować dalej.          
    • A na podróż abażur do pana   I na podróż abażur ...
    • Ok, nam i manko   Na rabina pani baran
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...