Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

to moze tak?
Pani Agnieszka, jeśli nie umie odignorować, niech poda po prostu Pani Ani maila, wtedy problem komunikacji się rozwiąże
:)


a tak mi się nasunęło to sobie dopiszę

mój boże, czemu mnie ignorujesz, czyżbyś nie umiał przyciskać?

;)

Opublikowano

Odnoszę wrażenie że Pani Agnieszka dostała karę bo nie ma to jak publiczna dyskusja na temat obsługi działu "Prywatne wiadomości".
Mi też się zdarzało wielokrotnie wcisnąć omylnie (co jest też spowodowane zbyt bliskim położeniem haseł do wciśnięcia) ale na szczęście - a może na nieszczęście - nikt się o tym nie dowiedział ;)
Pozdrawiam.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




to oczywiste, ze pomysł jest mój, skoro na niego wpadłam, Pani Anno :)
natomiast, nie mam zwyczaju za każdym pomysłem ustawiać wiersza :)

Pozdrawiam :))
Z czego wynika, Anno, że pomysł już należy do Ciebie! Gotuj na nim wiersz, jeśli masz na niego pomysł, bo Joanna jasno się określiła - z tego pomysłu nic jej nie przyjdzie. :-)
Pozdrawiam obie Dzie-wuszki. :-)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Arsis    piękno, smutek, symbol,   forma graficzna - która mi się podoba    i tak zwane lśnienie (promyk - idąc za L.M.Montgomery)  
    • @Gra-Budzi-ka Oj,

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      jakie fajne! 
    • @Poezja to życie   oby perfekcyjnie zabijał ! I bezboleśnie

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      pozdrawiam !
    • Przechodzą cicho, mając przeszklone spojrzenia. W przedpokoju. W pokoju. W noc ciemną i tkliwą. W noc majową. W pełną szumiących liści, pełną drzew, gałęzi, podziemnych korzeni.   I w tę noc podążają moje złudy, widma… Te moje odwieczne i wciąż milczące od lat pięćdziesięciu chore iluminacje.   Przepoczwarzają się. To znów nieruchomieją. Ale są. I płyną naprzeciw obłokom bez-szepnie. Albo szepczą jak wiatr na przekór milczenia. Albo stwarzają się od początku. I znowu. I wiecznie…   Dręczy mnie ta struna. Zaciska się coraz ciaśniej.   W bolesnym skowycie powolnego rozpadu.   W progu uchylonych drzwi leży zakurzone truchło jakiegoś ptaka. Szkielet obsypany piórami. I ten szkielet podobny raczej do szkieletu człowieka, lecz z białą podłużną czaszką i z otwartym w jakimś zastygłym grymasie dziobem.   I z czarnymi oczodołami niewidzącej śmierci. Tej samej, która naznaczyła spojrzenia mojej matki i ojca, kiedy ich oczy wyrastały z czarnej, błotnistej, mokrej od deszczu ziemi. Wyrastały jak kiełkujące pąki jakiejś melancholii spomiędzy kwiatów białych chryzantem.   A więc rozbił się przed wiekami ten ptak, nie-ptak.   Roztrzaskał w koszącym locie. W gazetach pisano wtedy: to było samobójstwo.   (Włodzimierz Zastawniak, 2026-05-05)      
    • @.KOBIETA.     dziękuję wszystkim

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      tak …spokój wewnętrzny bez czynników zewnętrznych ! Buziaczki
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...