Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

pytałaś o sumienie u mnie dobrze ostatnio jakoś się klei
szczególnie gdy noc zamienia się z dniem pozdrowieniami
ćmy zmartwychwstają by jako motyle by wzbić się na ten moment
gdy staram się strząsnąć szron z głowy bo zima znów zaskoczyła
od kilku lat już nie potrafię pozbyć się śniegu od kilku lat nie potrafię
pozbyć się ciebie pozbyć się tej namolnej świadomości istnienia
i wreszcie wsiąść do autobusu jak każdy inny wsiada
uścisnąć dłoń portierowi przypiąć się do maszyny
przemilczeć blaski żeby hieny się nie podpinały
nasze wspomnienia rozpisują na rozdziały sprzedają za złotówki
przez kilka chwil był pewny że jest
dalej spisuje legendy ze ścian pisanych gwoździem
przestałem jakoś wierzyć w te atrakcyjne lśniące kartki
nic nie zarobiłem i nic nie przerobiłem
zgasły już lampy
autostrady
samochody
światła
z klęsk powstaje feniks

należę do ludzi, którzy sikają pod prysznicem
w hotelach więcej ruchu niż na ulicach
we Wrocławiu śnieg i nic więcej, martwe miasto
kopia jak inne kopie
gdzieś pognały tłumy, jesteśmy sami
te same tramwaje, te same ściany
nigdy nie odetnę pępowiny i nigdy nie odejdę
mimo trumien
zostaniemy tutaj na zawsze od zawsze będąc
karmiąc naszą pychę nami samymi
zarabiając mniej niż ci co zarabiają na nas

Opublikowano

jak dla mnie druga strofa zdecydowanie lepsza (i technicznie i treściowo) od pierwszej. w pierwszej za dużo wypełniaczy, np. "jakoś", "już". w sumie to pierwsza układa się w dwie (pierwsze cztery wersy i następne). ogólnie rzecz biorąc dobra lektura. pozdrawiam Michale.

Opublikowano

Ależ plątanina... Najpierw "ty", potem - "ja", "oni", potem "on". I wreszcie mój kochany Wrocław;)
Cholerka, lubię taki strumień świadomości w wierszu. Wszystkiego trzeba sobie poszukać.

od kilku lat już nie potrafię pozbyć się śniegu od kilku lat nie potrafię
pozbyć się ciebie pozbyć się tej namolnej świadomości istnienia
i wreszcie wsiąść do autobusu jak każdy inny wsiada


a to sobie biorę, jak własne.

Pozdrawiam cieplutko, Para:)

Opublikowano

Przeczytałam ten pejzaż wewnętrzny, myśli peela bardziej
skaczą niż biegną, trudno mi określić wrażenia po przeczytaniu,
mam w głowie mętlik.
"należę do ludzi, którzy sikają pod prysznicem" - nie wiąże się moim zdaniem
z poprzednimi i następującymi wersami. Można wysnuć wniosek, że dzielenie
ludzi na tych co siusiają pod prysznicem i na tych, którzy nie siusiają, ma jakiś
ukryty sens. Można również przypuszczać, że peela nachodzą myśli obsesyjne,
aczkolwiek dla niego również zaskakujące. W pewnych stanach ducha, to się zdarza.
Dziwny ten wiersz, ma dużo moim zdaniem z Kafki.
Serdeczności
- baba

Opublikowano

Natłok myśli, chwilami za duża ekspozycja słów, że tak to określę...
ale treść sama w sobie uwydatnia gorączkę przemyśleń peela.
Całość... bez urazy... pokusiło mnie na małe cięcia... tak bym to czytała

pytałaś o sumienie
u mnie dobrze jakoś się klei
szczególnie gdy noc zamienia się z dniem pozdrowieniami
ćmy zmartwychwstają jak motyle by wzbić się na moment
staram się strząsnąć szron z głowy bo zima znów
zaskoczyła i nie potrafię pozbyć się ciebie
i tej namolnej świadomości istnienia

wsiąść do autobusu jak każdy inny
przemilczeć blaski
wspomnienia rozpisać na rozdziały
sprzedać za złotówki
przestałem jakoś wierzyć w te atrakcje
nic nie zarobiłem i nic nie przerobiłem
zgasły już lampy autostrady samochody światła
z klęsk powstaje feniks

należę do ludzi którzy sikają pod prysznicem
w hotelach więcej ruchu niż na ulicach
we Wrocławiu śnieg i nic więcej
martwe miasto

gdzieś pognały tłumy
jesteśmy sami te same tramwaje te same ściany
nigdy nie odetnę pępowiny i nie odejdę
zostaniemy tutaj na zawsze
karmiąc naszą pychę
zarabiając mniej niż ci co zarabiają na nas


Przesyłam świąteczne pozdrowienie... :)

Opublikowano

Dzięki ogromne! Niestety losy skazały mnie na pewien niebyt internetowy, aczkolwiek gdzieś tam jeszcze jestem :)
Kwasów na szczęście brać nie muszę, za to pozdrawiam serdecznie!

P.S - a tu tak na zachętę:
www.youtube.com/watch?v=viYw_gF02hU
;)

A co do świąt:
www.youtube.com/watch?v=a7g9yLKITcI&feature=related

Pozdrawiam

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Jestem w pracy. Lecę na Marsa. Misja wojskowa, kontrakt zawodowy. Eter w próżni gra mi w uszach melodię o czarnoksiężniku na Księżycu. W karczmie „Rzym” nie byłem już dawno. Pewnie z Marsa nie wrócę – bilet w jedną stronę. Powoli zarysowuje się Planeta Mars na mojej drodze. Mówili: „Kategoria A otwiera drzwi wszędzie”. A tak zwyczajnie się mnie pozbyli. I mam wakacje... Przez interkom możemy pogadać. Taki ze mnie bohater. zazdroszczę  Wam na Ziemi  problemów   
    • no to tak , automatyczne skrzynie są wygodne wiec po co się męczyć z kijem drogi teraz praktycznie wszędzie gładkie wiec nie ma sobie co wmawiać prędzej zepsujesz manualna niż automatyczna a w ruchu drogowym z ograniczeniami przepisami etc etc to nie będzie nikt lepszym czy gorszym po co się męczyć z manualem tu nawet nie ma jakiegoś poczucia większych umiejętności  raczej się tylko utrudnia sobie życie 
    • nie wyjeżdżaj sam na wakacje spójrz, macoszki piąstki pogryzły zobacz krawat raptem przyciąłeś i wystaje cisza z walizki   chodź, wyśnimy wyspy szczęśliwe dwa anyżki, złote księżyce, oglądałam prospekt w nefryty, cena warta naszych zasyceń   nie wyjeżdżaj sam na wakacje wymienimy chęci na słowa? wtedy starczy już nam na wszystko, no więc jak - czy mam się pakować?      
    • Słoneczny dzień. Na skraju polanki,w środku lasu, stoją dwie choinki – duża i mała. Matka i jej mała córeczka. Jest mroźny dzień. Dziecko zasypia. Budzą ją dziwne odgłosy. W pierwszym momencie, nie wie co się dzieje. Jeszcze się zupełnie nie rozbudziła. Najpierw otwiera kilka igieł, ale mało co dostrzega. Za chwilę patrzy kilkoma gałązkami. Widzi, że jakiś zły człowiek, podcina siekierą gardło jej matki. Drzewko, które kocha najbardziej, za chwilę ma być martwe. Zostanie stąd wzięta, a mały pieniek, co po niej pozostanie, będzie jedyną po niej pamiątką.    Patrzy jak człowiek, bierze jej matkę, odcina jeszcze kilka gałązek – i odchodzi. Maleńkie drzewko zostaje samo w lesie. Zdaje sobie sprawę, że tak naprawdę wokół niej, jest wiele różnych drzew, ale nie ma tej jednej jedynej. Czuję się bardzo samotna. Zaczyna drgać wszystkimi igłami, aż niewinny śnieg z nich zlatuje. Patrzy na pozostałość po swojej matce. W myślach wszystkich gałęzi, obiecuje ludziom zemstę. A może nawet inne dzieciaki namówi.   * Człowiek stoi w lesie. Patrzy na dorodny, piękny świerk. Będzie się nadawał na choinkę – myśli sobie. Podchodzi bliżej. Bierze siekierę i zaczyna ścinać drzewko. Coś mu jednak to ścinanie nie idzie. Takie cienkie. Powinno iść raz dwa. Uderza miarowo, bo to człowiek uparty. Byle iglak, nie będzie nim rządzić. Nachodzi go dziwaczna myśl, że to drzewko, ma chyba jakieś...porąbane serce. Zimne i twarde jak lód.   * Jest zajęty pracą. Robi swoje. Gdyby się obejrzał, to może by zdążył uciec. Albo gdyby chociaż spojrzał przed siebie. Ale się nie obejrzał i nie spojrzał. Musi udowodnić, temu drzewku, że wreszcie je pokona.   A zatem nie jest świadomy, że ze wszystkich stron, podchodzą do niego świerki. Dla obserwatora z boku, to nawet śmiesznie wygląda. Tak się niezgrabnie kołyszą, na swoich korzeniach. Co jakiś czas zlatuje z nich trochę śniegu. Ocierają się wzajemnie, co sprawia, że słyszalny jest jednostajny szum. Jakby uzgadniali szczegóły. Kto co ma robić. Człowiek nadal ich nie widzi. Ścina, jakby go jakieś zło opętało. A że ściąć nie może, to jest coraz bardziej wściekły. Jego odczucia udzielają się świerkom, które go otaczają. Też są coraz bardziej wnerwione.   Ptaki, które na nich mimo wszystko siedziały, teraz czym prędzej dały z pióra. Drzewka zamykają człowieka w potrzasku. Teraz zauważa niebezpieczeństwo. Najpierw dostaje po oczach żywicą, żeby nie wiedział gdzie uciekać. Jest zupełnie oślepiony. Świerki zaczynają „strzelać igłami’’. Wchodzą głęboko w człowiecze ciało. Chce uciekać, ale ból jest nie do zniesienia. Zaczynają owijać go gałęziami. Jedna włazi do jego ust. Morderca drzewa zaczyna się dusić. Ale najgorsze ma dopiero nadejść.   Człowiek jest niewidoczny. Za to świerki, robią się coraz większe. Mają czerwonawy odcień.Prawie widać – jak rosną. Z ich gałęzi wylatuje jakaś cuchnąca ciecz, pomieszana z żywicą. Igliwie zamienia się w strzępki jakiś lepkich tłustych kawałków. Grubsze konary, pękają, rozsadzane przez skrawki ostrych kości . Świerki są grubsze, o wiele wyższe...a przed wszystkim silniejsze. Z gałęzi tryska krew, a po pniu ześlizgują się skrawki skóry, pomieszane z włosami.    Śnieg robi się różowy. Po chwili spadają w niego, gałki oczne, jak jabłuszka z jabłoni. Sprawiają wrażenie, jakby obserwowały całe zajście – od dołu. Świerkowe cielska, nabierają pewności siebie. Odchodzą. Polować na ludzi.   Na białym śniegu, zostaje samotna siekiera.   *   Szeroka leśna ścieżka. Matka z pięcioletnią córeczką, idą na spacer. – Mamusiu… – Co mi znowu powiesz, ty moje słoneczko. – Choinki za nami idą. Czy one chcą, żebym je pogłaskała? Bo ja nawet mogę. Wiesz? – Och ty mój skarbie. Jesteśmy w lesie. To chyba nic dziwnego, że za nami idą choinki. A bombki mają? – Zobacz sama. – To ty jeszcze raz zobacz. A później powiesz mamusi. – Zobaczyłam. Nie mają bombek. Ale one śmierdzą. Jak moja kupa, wiesz? – No nie. Co ty mówisz. Aż tak nie mogą. – No odwróć się wreszcie , mamusiu. Są już całkiem blisko. Ale one duże. Jak mój tatuś. A gdzie on poszedł? Kiedy wróci on? – Poszedł po choinkę do lasu. Zawiesisz na niej swoje wycinanki. Cieszysz się? – No przecież. Cała z radości podskakuję. Aż biały puszek ze mnie leci. Widzisz jak umiem. – No to chodźmy do domu. Tatuś już na pewno czeka z choinką.   *   Ogromne świerki się zatrzymują. Pozwalają im odejść. Najstarszy świerk, nadal się wpatruje, w pieniek wystający ze śniegu.    
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...