Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

trzydziesty września
tuż przed zmierzchem

młody mężczyzna niesie
zamknięty parasol
jak karabin na ramieniu
robi groźne miny
zabija wzrokiem

chciałabym powiedzieć
że jego ojciec wyprodukował
dwadzieścia pięć milionów plemników
a on pokonał już
dwadzieścia cztery miliony
dziewięćset dziewięćdziesiąt dziewięć tysięcy
dziewięciuset dziewięćdziesięciu dziewięciu
konkurentów

i poczęstować
sezamowym irysem

Opublikowano

Agatko! Przedni pomysł. Wiem, że liczby są tu symboliczne, ale jako że wiersz z poważną i "troskliwą" pointą jednak odnosi się żartobliwie do biologii walki plemników, wyliczyłabym rzetelnie ten rachunek przegranych plemników. Ale - to pikuś. Cieplutko, Para:)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


trzydziesty września tuż przed zmrokiem

młody mężczyzna

niesie na ramieniu parasol
jak karabin
zabija - wzrokiem

chciałabym powiedzieć mu

że już pokonał dziewięćdziesiąt dziewięć tysięcy
dziewięciuset dziewięćdziesięciu dziewięciu
konkurentów spośród dwudziestu pięciu milionów
plemników

i poczęstować sezamowym irysem


taki niezobowiązujący oczorzut ;)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


trzydziesty września tuż przed zmrokiem

młody mężczyzna

niesie na ramieniu parasol
jak karabin
zabija - wzrokiem

chciałabym powiedzieć mu

że już pokonał dziewięćdziesiąt dziewięć tysięcy
dziewięciuset dziewięćdziesięciu dziewięciu
konkurentów spośród dwudziestu pięciu milionów
plemników

i poczęstować sezamowym irysem


taki niezobowiązujący oczorzut ;)

Konkretnie zadziałałaś ;)
Pomyślę jeszcze nad nim, "pozbieram rozumy", dopracuję :)
Dziękuję.
Pozdrawiam bliź... i Ciebie :)))
Opublikowano

...hm może tak

ulica Wolności

trzydziesty września
tuż przed zmierzchem

młody mężczyzna
niesie jak karabin na ramieniu
zamknięty parasol
robi groźne miny
zabija wzrokiem

chciałabym mu powiedzieć
że jego ojciec wyprodukował
dwadzieścia pięć milionów plemników
a on pokonał już (ten z parasolem)
dwadzieścia cztery miliony
dziewięćset dziewięćdziesiąt dziewięć tysięcy
dziewięciuset dziewięćdziesięciu dziewięciu
konkurentów

i poczęstować go
sezamowym irysem
.....przesłanie jest ważne = że pokonane już " dwadzieścia cztery miliony
dziewięćset dziewięćdziesiąt dziewięć tysięcy
dziewięciuset dziewięćdziesięciu dziewięciu
konkurentów " ....i ,że każdy jest niepowtarzalny i wartościowy :)))) a jakżeby nie skoro się na początku pokonało tylu :))) ....pozdrawiam Z

Opublikowano

trzydziesty września
tuż przed zmierzchem

młody mężczyzna niesie zamknięty parasol
jak karabin na ramieniu
robi groźne miny zabija wzrokiem

chciałabym powiedzieć
że jego ojciec wyprodukował
dwadzieścia pięć milionów plemników
a on pokonał już
dwadzieścia cztery miliony
dziewięćset dziewięćdziesiąt dziewięć tysięcy
dziewięciuset dziewięćdziesięciu dziewięciu
konkurentów

i poczęstować
sezamowym irysem

:)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Właśnie w takiej formie jaką zaproponowałeś (wiersz) był na początku :))
Myślę, że do niej powrócę.
Dziękuję za odczytanie i sugestię .
Pozdrawiam.
....a nie ma za co :)))) choć "symbioza" też fajna = masz dylemata ...z drugiej strony ...ta " symbioza " to mi zakrawa troszku jak na ( za przeproszeniem ) przyklejanie się g..na do okrętu i ...płyniemy ...ale Twój wybór...choć patrząc inaczej to ciekawa prowokacja = masz babo placek :))) pozdro
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Właśnie w takiej formie jaką zaproponowałeś (wiersz) był na początku :))
Myślę, że do niej powrócę.
Dziękuję za odczytanie i sugestię .
Pozdrawiam.
....a nie ma za co :)))) choć "symbioza" też fajna = masz dylemata ...z drugiej strony ...ta " symbioza " to mi zakrawa troszku jak na ( za przeproszeniem ) przyklejanie się g..na do okrętu i ...płyniemy ...ale Twój wybór...choć patrząc inaczej to ciekawa prowokacja = masz babo placek :))) pozdro
Czy mógłbyś mi wyjaśnić dokładnie o co Ci chodzi z tym okrętem?
bo nie jestem pewna czy powinnam się obrazić...

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Bezsenna noc  Kamieni      Kryształowy owoc Czerwieni      Staw iskier  Zamieni słowo  W kryształowy owoc      W bezmiarze pełni Mieni mi się w czerwieni  Wola słowa, która krząta się  W stawie iskier, przemieniona  W bezdenny proch ludzkiego języka   
    • nie mam ochoty na zimę nie mam ochoty na blisko nie obchodzi mnie imię nie obchodzi nazwisko nie mam chęci na dystans ani chęci na lato chcę krzyczeć MERRY CHRISTMAS w gwiazdkowej pidżamie psikus, a to!

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • Szum drzew śpiewa nad jeziorem Falami rozpaczy i żalu Przemawia woda jęzorem O balu, o balu   Nad jeziorem zamek z kamienia Księżniczka we śnie zaklęta Tak piękne miała marzenia Jednak przeklęta, przeklęta   Żywa, choć nieżywa już No cóż, no cóż   Śni bal, królewicza pięknego Na tysiąc gości wesele Więcej nie śni niczego Tak niewiele, niewiele   Lecz wyśniła nie życie A sen w pustce zupełnej I puste wyśniła wycie Jednak pełnej, tak pełnej   I tylko rozpacz i żal A śnił się bal, śnił bal   Niesyta, niespełniona, nieprzytomna Leży na łożu z kamienia Snów swych niepotomna Bez znaczenia, bez znaczenia   W gorączce życia i śmierci Co tchnieniem odrętwiałym W sumienie śpiącej wierci Snem tak trwałym, tak trwałym   Znów śni się baśń Któż waś, któż waś   I śni się rycerz w zbroi I śni się zamek złoty I w śnie się miłość roi Ktoś ty, ktoś ty   I śni się bal i wesele W śnie pogrążona rozpaczy Tak mało, a tak wiele Cóż znaczy, cóż znaczy   Kim ów rycerz był Co śnił się, co się śnił   A rycerz w śnie natchniony Księżniczkę piękną spotyka I widzi dwie korony Lecz sen umyka, umyka   Gdzie umknął sen niewinny Cóż znaczą białe ognie Co palić się nie powinny A palą zgodnie, tak zgodnie   I w sercu żar Bo śnił się bal, śnił bal   W zbroi do boju rusza Lasy przemierza i gaje Wichrem gnana dusza Nie ustaje, nie ustaje   Odległe tereny podbija I snu nie znajduje pięknego Mieczem ostrym wywija Cóż z tego, cóż z tego   A przed sobą dal I żal, i żal   W rozpaczy w sen zapada W sercu boleść i pustka Powieka ciężka opada Oko łza muska, łza muska   I śni zamek i skarbiec wielki I śni się służba i wojna Jednak znikł ślad wszelki Księżniczki co strojna, co strojna   W sen strojna i w żal Bo śnił się bal, śnił bal   W sen strojna księżniczka płacze Skórę gorzka łza rani I tylko ból i rozpacze I ludzie zebrani, zebrani   I pogrzeb, i snu kres wszelki I pustka głucha gdzieś znikła I znikł rycerz wielki Do którego przywykła, przywykła   Mimo starań i prób Głęboki grób, ah, grób   Rycerz do zamku zmierza A tam księżniczka zaklęta Na horyzoncie wieża I ona przeklęta, przeklęta   Na progu wejścia staje A tam treny śpiewają Księżniczki nie poznaje I grają, i grają   Treny śpiewane we łzach Oj, ach, oj, ach   I baśń co się śniła Tej jednej jedynej nocy Rojeniem ledwie była W niemocy, w niemocy   I legł rycerz bez natchnienia Gdy brakowało kroku Legł pod wieżą z kamienia O zmroku, o zmroku   I sen, i mrok Gdy był o krok, o krok
    • @Charismafilos Dziękuję bardzo! 
    • Są ludzie, którym szczęście mignie tylko na moment, na moment tylko się ukaże po to tylko, by uczynić życie tym smutniejsze i okrutniejsze. Stanisław Dygat   nocami wciąż przychodzą chwile gdy myśli zawiązują moje ciało na ciasny supeł bez oddechu   za dnia zakasuję rękawy i biorę się do pracy nie mogę przecież zawieść   odśnieżam mosty maluję karuzele jasnymi barwami stawiam na stole dwie gorące kawy by próbować się cieszyć   by było jak dawniej jak zawsze   lecz od świata oddziela mnie dziś nieprzemakalna przesłona nie czuję smaków zapachów nie słyszę dźwięków kolory i kształty są zamazane rozmyte   nocami ubywa mnie niczym śniegu lub ognia zależy co wybierzesz jestem daleko o wiele wierszy nienapisanych jeszcze a może już nigdy   nie wiem czego się chwycić spadając w dół górskiej rzeki spadając spadając   spadając   kiedyś może zechcesz rozplątać te wszystkie supły i będzie jak dawniej na zawsze    
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...